Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Tokyo Ghoul

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Nigihayami 26.08.2018 19:15
    Mam pytanie,  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Farathriel 11.08.2018 00:47
    Miałkie
    To anime… gdyby je porównać do potrawy, to byłby to kawałek pysznej, ale fatalnie przyprawionej wołowiny. Miejscami jest przesolona, gdzieniegdzie w ogóle brakuje czegokolwiek, a na rogach jest lekko przypalona.

    Postaci są generyczne, nudne, przewidywalne do bólu. Cała ta przeciętność po prostu została wyniesiona na tyle wysoko, że jakoś się to wszystko trzyma. Znaczy… no to jest wszystko do zniesienia, i przy odrobinie samozaparcia łatwo zapomnieć o tym, że „Gdzieś to już widziałem”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Anka 1.01.2018 19:36
    Ja polecam
    Może i anime ma wiele niedociągnięć to i tak pozostaje w mojej najlepszej 10. Duży plus za muzyke, która jest na prawde poruszająca. Pierwszy oppening super wykonany. I co najważniejsze na żadnym anime nie wylałam tyle łez. Ja osobiście polecam!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Konrad 9.08.2017 21:59
    Nie wierze O_o
    To anime to najbardziej nierzetelne, najmniej sensowne, najbardziej szokujące przestępstwo jakie w życiu widziałem. Moc bohaterów zmienia się zależnie od widzimisię autora. W tej scenie On będzie najpotężniejszy a w scenie później pokona go bez mydła jakiś leszcz. Ghul męczy się przebiegając 500 metrów tak ze nie może oddychać a zwykły człowiek robi sobie 7300 pompek. Autorowi się coś kompletnie pomyliło. Jakaś SPÓJNOŚĆ? Chyba autor o czymś takim nie słyszał. Każdy odcinek wydaje się być kompletnie osobną historią nie mówiąc już o tym ze 9 odcinków jest tylko po to żeby widza tak cholernie zanudzić żeby w ostatnich 3 było tyle akcji żeby widz nie zwrócił uwagi na błędy które tworzą to anime. Jest ich 90%. To anime powinno nazywać się błąd, albo przepraszam. Tytuł powinien brzmieć Tokyo Ghoul Gomennasai. Gdyby w społeczeństwie japońskim dalej funkcjonowało honorowe harakiri to autor z pewnością by je popełnił…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Muppipl 23.03.2016 20:29
    Witam. Dlaczego nikt nie prxzyczepil sie dfo najwiekszej bzdury jaka jest pomysl ze ludzie zyja sobie spokojnie obok ghouli i nie przeszkadza im ze czasem zjedza im sasiasda albo ich wlasne dziecko??? Przeviez to gigantyczna bzdura. To tak jakby w miescie szalalo stado lwow a ludzie nic sobie z tego nie robili. Tak po prostu sie przyzeyczaili
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Klemens 30.01.2016 02:40
    Im więcej internetów przeglądam, tym bardziej przekonuję się do tezy, że Tokyo Ghoul może być pierwszą serią, gdzie to seria nabija popularność na OP, a nie jak to zazwyczaj bywa – odwrotnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    m4RiOn 17.01.2016 19:12
    wciągające i dość brutalne , bohaterowie przypadający do gustu , kreska tez niczego sobie , nic tylko oglądać
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Sakakibara 2.12.2015 17:34
    Brutalność , dobra fabuła, świetna kreacja bohaterów
    Cóż tu dużo pisać, dla mnie nietypowe , przełomowe i genialne anime.. 10/10 brutalne i ostro działające na psychę – przynajmniej niektóre odcinki – jak np. te gdzie Kaneki był katowany przez Jasona ghoula kategorii S. Świetna fabuła i mocna grafika. Dobrze , że zacząłem oglądać dopiero teraz bo czekanie na kolejne dodatkowe odcinki byłoby okropną katorgą :)... Polecam każdemu to anime !!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ryofuka 15.11.2015 21:30
    Dla mnie super
    Mi osobiście anime bardzo podeszło do gustu. Klimat świetny, bohaterowie, choć było ich całkiem sporo, stanowili fantastyczną grupę całkiem różnorodnych charakterów. Nie wiem dlaczego ludzi irytuje główny bohater. Według mnie zachowuje się bardzo realistycznie przez swoją bezradność i zagubienie. Touka również „swoje robi” dzięki charakterowi pełnemu temperamentu. Co do cenzury – przecież wyszła już wersja nieocenzurowana. Nic nie poradzimy na wymogi japońskiej telewizji. Fabuł również jest w porządku, co prawda gdyby trzymali się wiernie mangi wyszłoby to lepiej, jednak nawet odbiorca nie znający wersji papierowej może się w niej odnaleźć bez problemu. Dużym plusem serii jest fantastyczny opening, posunęłabym się nawet do stwierdzenia że góruje w mojej top liście openingów. Także animacja i kreska jest niczego sobie, co pozwala, aby walki były bardziej widowiskowe.
    Dla mnie Tokyo Ghoul jest naprawdę dobrym tytułem. Szczerze polecam. :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ameba 6.11.2015 21:46
    Beznadziejne i przeceniane
    Teoretycznie mroczne i klimatyczne, do tego głębokie i pełne rozmyślań nad sensem życia, brutalne i dojrzałe…
    Tylko szkoda, że klimatu nie ma, warstwa psychologiczna jest na poziomie rozmyślań z bestów, fabuła chaotyczna i nieposkładana, postacie nierozwinięte i płaskie, a wszystko dzieje się za szybko.
    Jedyne plusy to grafika i muzyka, może do tego Uta i Hide, bo nie zdążyli mnie zirytować.
    Maluje się mocne 4/10. Nie oglądać, czysty masochizm.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    anmael 27.09.2015 02:21
    7/10 i....rozczarowanie
    Szybko i dosadnie.
    Od samego początku łatwo zauważyć brak logiki w działaniu bohaterów, lub jest tak złożona że ani autor ani widz nie bedą w stanie odgadnąć o co im chodzi. Przykładów jest mnóstwo (chociażby ten który dostrzegła SALLY.)Aby nie być gołosłownym przytocze chociażby sam początek gdzie  kliknij: ukryte 
    Troche się rozpisałem o braku logiki, lecz niestety to przykuwa najwieksza uwagę w całej produkcji.

    Grafiką też nie poszaleli producenci, bardzo ubogie pomysły na QUINQE i ghoulowe power`upy – oprócz tego że nie są to jakieś innowacyjne pomysły to co gorsza większość ghouli ma takie same lub podobne – żenada.

    2 ostatnie odcinki są dobre gdzie pojawia się Ghoul klasy SS Jason. Przypomina mi to troche film z Samuel`em L Jacksonem – Unthinkable.

    Postacie ni jakie, ani na + ani na -, przechodze do oceny obojętnej.

    Muzyka całkiem spoko fajne wejścia w odcinkach, z dobrą liryką – lubie takie klimaty.

    Największym minusem tej produkcji…(zaczne nowe zdanie żeby było dźwiecznie i dosadnie)

    KURWA!!!.. kliknij: ukryte 

    Dobrze że obejrzałem to teraz (2 serie na raz) bo chyba bym dał note 1.

    Sumując, anime średnie, shounen`owcy beda mieli troche frajdy i to wszystko.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Sally 24.09.2015 22:34
    tokyo
    mnie się podobały oba sezony,jednak nie rozumiem intencji Kanakiego po co on dołączył do tej grupy Aogiri jaki miał w tym cel,to nie jest do końca wyjaśnione.Dojrzałość bohaterów,polubiłam buntowniczą Toukę,właśnie ze względu na jej charakter.Końcówka mnie jakoś nie satysfakcjonuje.Scieżka dzwiękowa też bardzo nastrojowa.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Klemens 28.08.2015 21:48
    Może to taki mały offtop, ale czy ktoś zainteresowany może mi ktoś potwierdzić, czy z YT usunęli ten film z pełnym Unravel z wietnamskimi subami (ten, co miał kilkadziesiąt milionów wejść)? A myślałem, że panowie z Google pozwolą bardziej wyśrubować temu clipowi rekord obejrzeń wśród utworów powstałych specjalnie dla anime :x
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    PolskiMuffinek 23.08.2015 08:58
    Seria zawiodła moje oczekiwania
    Pierwszy odcinek pokazał, że będzie dużo krwi, walki i jedzenia ludzi i aż chciało się kontynuować serię, ale następne odcinki całkowicie temu zaprzeczyły – główny bohater jedzący cukier w kostkach, zamiast ludzi? Poza tym, kiedy już dojdzie do walki, następny odcinek to 20 minut rozczulania się jednego z bohaterów. Ostatecznie zakończenie, kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Atena 15.06.2015 12:23
    8/10
    Do shounen podchodzę zawsze bardzo opornie, a popularność tego tytułu nie pomagała w podjęciu decyzji, by zobaczyć anime. Już widziałam w oczach wyobraźni głównego bohatera, już widziałam te dwie, trzy… może nawet więcej kolorowo­‑włosych pannic z jakiegoś niezrozumiałego powodu uganiających się za głównym bohaterem. Takie typowe shounen (zwracam honory produkcjom typu „Death Note” i innym wybitnym, które tylko szukaj w stogu siana), udające, że ma fabułę, z akcją która nuży i tak naprawdę chodzi tylko o piszczące dziewczyny na które bohater co rusz (nieszczęśnik) się natyka – i o romans oczywiście! I wtedy zobaczyłam opening. Zamurowało mnie. Przeniosło do wspomnień podczas oglądania świetnego Psycho Pass. Tak, ten sam wokalista! Czemu tu, czemu do tego anime o którym – byłam pewna że tak, – wiem już wszystko! Sam opening oglądałam chyba z pięć razy, jest po prostu magnetyczny i piękny. Co mi tam, mam czas, zobaczę przynajmniej pierwszy odcinek, a potem bez żalu porzucę. No i stało się, przepadłam.
    Jak to powiedzieć… Wszystko jest dobrze zrobione. Czuje się napięcie, gdy Ken idzie ciemną, opustoszałą ulicą z Rize i choć masz wrażenie, że zaraz stanie się coś strasznego, do końca myślisz, że bohater jakoś z tego wybrnie, ale jeszcze nie wpadłeś na pomysł jak. I wtedy ten tragiczny moment, zbliżenie na twarz bohatera, absolutna zmiana nastroju, emocje Kena… Naprawdę, oglądając tę scenę, wstrzymujesz oddech!
    „Tokyo Ghoul” jest anime świetnym, choć nie wybitnym jak „Death Note”, „Atak tytanów”, czy „Psycho Pass”. Niemniej zasługuje na swoją uwagę. Ken nie jest typowym pchającym się w wir walki super bohaterem z arsenałem super hiper zdolności, to zwyczajny chłopak i muszę tu pogratulować autorowi za psychologiczną wiarygodność. Ghoule stykają się z przemocą na co dzień, Ken nie. Miał – w porównaniu do ciemnej strony miasta – harmonijne życie i choć w wiadomościach trąbili o strasznych Ghoulach, jego to nie dotyczyło, działo się jakby… poza jego światem. Dlatego nie łatwo jest mu się przystosować, odrzucić przyzwyczajenia, zmienić tok rozumowania. Pięknie to wszystko w anime pokazali.
    „Tokyo Ghoul” zachwyca kreską, ten poziom utrzymuje się do samego końca. Mamy ciekawych bohaterów. Zastanawiałam się kogo tu przede wszystkim wymienić, ale jest mi naprawdę trudno :). Bardzo lubię Kirishimę. Jest nieufna i szorstka, ale za tą powłoką skrywa rozpacz i silne przywiązanie do bliskich jej osób. To naprawdę harda i zdeterminowana babka, w walce ukrywająca tożsamość za maską słodkiego króliczka. Kurczę, nawet same maski są tu ciekawym elementem o którym można się rozpisywać. Pasują do ich właścicieli jak pięść do nosa. Na przykład Ken wygląda w swojej niczym zdziczały, rządny krwi oszołom, maska pozwala mu ukryć swoją raczej uroczą i łagodną powierzchowność.
    W anime poznajemy dwie walczące z sobą strony , ale strasznie upraszczam mówiąc o tym w ten sposób, ponieważ w każdej ze stron są ci bardziej dobrzy (że tak ujmę umownie) i ci z pod ciemnej gwiazdy, zatraceni szaleńcy. Nic nie dzieje się bez powodu, nikt nie rodzi się z szeregiem cech, wszystko ma swą przyczynę i skutek. I choć nie dowiadujemy się wszystkiego, choć możemy się wielu rzeczy domyśleć, ogląda się tym bardziej dobrze. Wchodzimy w ten świat, poznajemy tych ludzi, ale jeszcze nie od podszewki, twórcy dają nam ich po trochu. Zanim się obejrzysz czujesz, że nie są ci obojętni.

    Nie, nie nazwałabym „Tokyo Ghoulem” horrorem, bo bym zrobiła anime straszną krzywdę. To nie seria, która przede wszystkim chce odbiorcę nastraszyć. To opowieść grozy, ale ta groza ma niewiele wspólnego z potworem czającym się w ciemnościach. Boisz się o bohaterów, o ich los, martwisz się o Hinami, zastanawiasz jak potoczą się relacje między poszczególnymi osobami. To właśnie wzbudza trwogę! Naturalnie są odcinki ponure, pełne napięcia, ale nie o to tutaj chodzi.

    Dobra, pora na bardziej krytyczne spojrzenie na Tokyo Ghoul. Za duży pęd. Bohaterów jest naprawdę sporo i choć wszyscy doskonale zarysowani, chce się pobyć z nimi trochę dłużej, a tymczasem bezlitośni twórcy wplątują ich w kolejną niebezpieczną akcję. I chociaż akcja wciąga, potrafi też wycisnąć z oglądających niezły zapas energii. Naprawdę, czułam się niekiedy zmęczona, szczególnie po odcinku piątym, gdy pojawił się (brrrr) Shu. Kiedy kręci się w pobliżu pachnącego Kaneki, zaczynam się stresować.
    Kolejnym, trochę na siłę wymyślonym, minusem jest podobieństwo anime do „Sei no Kakuritsu”. Tak, moralne dylematy były bardzo podobne. Tak, też mamy tych „innych” i próbę przystosowania się do świata ludzi. Tak, w tym anime bohater również znajdował się pośrodku konfliktu, aczkolwiek mimo dylematów Izumi wybrał ludzkość.

    Co mogę jeszcze dodać, sporo, ale musiałabym zdradzać fabułę, a tego nie chcę. Anime oceniam na 8/10. Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne sezony, mam nadzieję, że mnie nie zawiodą.
    A Was mimo zupełnie wielu niepochlebnych opinii o tym tytule, zachęcam do oglądania i samodzielnej ocenie. :) Ja odebrałam „Tokyo Ghoul” zupełnie inaczej i jestem zachwycona!
    Polecam!

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Veanem 6.06.2015 18:14
    T_T
    Przygotowując się do obejrzenia tej serii wiedziałam, że nie wyróżnia się ona niczym specjalnym spośród anime powstających w ostatnich latach. Jednak nigdy nie przypuszczałabym, że końcówkę można tak bardzo spier… to jest zepsuć, a jedną rzecz przeciągać w nieskończoność, nie dając miejsca na popchnięcie akcji do przodu. Psychoza obecna pod koniec serii jest jakaś zbędna, przez co cały klimat szlag trafił.
    Odważę się na obejrzenie drugiego sezonu, który – mam nadzieję – będzie pozbawiony całego chaosu i sztampowych antagonistów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yuki Asakawa 10.04.2015 17:25
    Przednia zabawa
    Cóż, Tokyo Ghoul z pewnością nie należy do wybitnych dzieł ani pod względem historii, ani realizacji, ale muszę mu przyznać, że dostarczył mi świetnej rozrywki. Szczególnie pierwsza połowa, która wyjątkowo mnie rozbawiła – a najzabawniejszą postacią bez wątpienia jest Tsukiyama (choć i Kaneki miał swoje momenty). Śmieszyły mnie groteskowe zachowania tej dwójki oraz lejąca się posoka, która nawiasem mówiąc nie przeszkadzała mi nawet zjeść ze smakiem obiadu… W miarę rozwoju fabuły niestety te rzeczy pojawiały się coraz rzadziej, nie znaczy to jednak, że seans stał się gorszy. Fabuła, choć średnia i dziurawa, nie razi zbyt mocno absurdami i, co ważniejsze, nie nudzi. Końcówka chaotyczna, acz satysfakcjonująca. Jestem skłonna dać szansę drugiemu sezonowi, mimo że poza solidną dawką śmiechu anime to nie oferuje zbyt wiele.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    Cintryjka 24.03.2015 23:49
    Po obejrzeniu anime nasuwają mi się trzy tezy:

    1. Chcemy być jak Hellsing Ultimate ale nam nie wyszło.*
    W końcu tam groteskowe poczucie humoru i hektolitry krwi dobrze się przyjęły.

    2. Uta byłby lepszym protagonistą.
    Dekadencki, mroczny klimat, szemrani klienci, i sprawy dzielnicy. Oglądałabym.

    3. Ghoule to perpetum mobile!
     kliknij: ukryte 

    Suma sumarum, mogło być lepiej. Mimo że mangi nie czytałam, miałam wrażenie że anime było strasznie chaotyczne i miało pourywane wątki (mimo tego  kliknij: ukryte . Parę razy wręcz sprawdzałam, czy nie ominęłam jakiegoś odcinka.

    Kaneki w końcu  kliknij: ukryte , a więc mimo niskiej oceny dam drugiemu sezonowi szansę z nadzieją że będzie lepiej. Bo seria pierwsza to nie horror i dramat, ale poradnik­‑w-praktyce jak nie skracać mangi.



    _________________________________________________
    *Teza może być wysoce obiektywna – uwielbiam Hellsinga.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ankavit 1.03.2015 01:47
    Obejrzałam 1 sezon i byłam zafascynowana.. Czekam na 2 sezon z nadzieją, że będzie lepszy od 1 sezonu…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Tamago-chan 27.02.2015 18:58
    Może nie bardzo dobre, ale złe też nie
    Nie spodziewałam się zbyt wiele po tej serii, ale muszę przyznać, że całkiem dobrze mi się oglądało. Historia trzyma się jako tako kupy, bohaterowie wypadają natomiast średnio. Główny bohater jest typem protagonisty, którego nie znoszę w anime, nie mam więc nic przeciwko  kliknij: ukryte Pozostali wypadają tak sobie, nie ma tu zbyt ciekawych postaci. O ich rozwoju raczej nie ma sensu nawet wspominać, widać gołym okiem, że postanowiono dać sobie w tej kwestii całkowicie spokój, stąd niezbyt złożone osobowości bohaterów. Mimo wszystko jednak fabuła mnie wciągnęła, a na ekranie cały czas coś się dzieje, więc sprawdzi się to nieźle jako seria czysto rozrywkowa. Należę też do osób, którym cenzura w postaci jakiej występuje w tym anime wcale nie przeszkadza. Dodam wręcz, że gdybym nie przeczytała o tym w komentarzach, nie przyszłoby mi do głowy, że dla kogoś innego może ona stanowić problem.
    Graficznie i muzycznie wypada bardzo ładnie. Ja osobiście szczerze zakochałam się w endingu, który jest pięknym połączeniem tych dwóch elementów. Jest świetny po prostu. Wystawiłam serii 6/10, bo mimo wszystko daleko jej do doskonałości, ale jest całkiem niezła i przy odpowiednim podejściu można przyjemnie spędzić przy niej czas.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Klemens 21.02.2015 22:08
    1. Czy cenzura aż tak mocno zabija to anime? (mam dostęp tylko do wersji TV)
    2. Czytałem mangę – będę mocno zawiedziony, czy warto oglądać?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 44
    Seba 19.02.2015 18:42
    bzdura
    Co to za bzdura z narzekaniem na cenzurę? Przecież to jakiś idiotyzm. Osoba recenzująca powinna wziąć się za edycję Blu­‑ray, a nie narzekać na wymogi telewizji w Japonii, LOL.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kamiyan3991 19.02.2015 17:52
    Tokyo Ghoul mogło być serią dobrą. Wystarczyło w wierny i rzetelny sposób zaadaptować materiał mangowy.

    Ależ jest całkiem przyjemną serią nawet teraz.
    Na pewno lepszą niż jakiś syf typu Strike the Blood, który dostał 8/10.

    olbrzymia ilość cenzury uniemożliwi

    Przecież angielskie grupy już dawno wydały nieocenzurowaną wersję BD.

    sięgnąć po mangę

    Owszem, ale zakończenie pewnie będzie mieć lepsze animu chociaż… kto wie.

    Mangi nie czytam (ale mam zamiar), więc przy tym bawiłem się dobrze.
    Natomiast przeglądając wiki, widzę dużo materiału z Ghula i Ghula A, który fajnie byłoby zekranizować… ale na to już niestety za późno.

    Generalnie chyba nikt się nie spodziewał, że anime tak wypompuje sprzedaż mangi, która teraz załapała się do top 10.
    Dlatego robienie reklamówek potrafi być zgubne…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    liliw 5.02.2015 21:34
    Całkiem, całkiem 7/10
    Muszę przyznać, że to anime nawet mnie wciągnęło. Obejrzałam w dwóch podejściach. Nie przynudzało, dzięki w miare wartkiej akcji. Opening bardzo mi się podobał. Co do postaci, to uważam, że szału nie ma, nikt mi jakoś specjalnie do gustu nie przypadł. Irytował mnie trochę główny bohater – Kaneki, był strasznie nieporadny i często żałosny. Niby trenował, żeby stać się silniejszym i przebywał już długo w nowej sytuacji, a jednak jego rozwój odbywał się w żółwim tempie.  kliknij: ukryte  Jeśli chodzi o fabułę, to myślę, że nikt nie oczekuje niewiadomo czego po takim gatunku anime (akcja, horror, gore?). Ghule temat dla mnie nowy (można oprócz Pupy która jakby zawierała podobny wątek), do tej pory były w większości wampiry, które już mi się znudziły. Niestety cenzura była dla mnie ciosem poniżej pasa. Nie po to oglądam anime z gatunku horror/gore żeby mi obcinali większość soczystych scen…. Historia przedstawiona nawet mnie zainteresowała i chętnie dowiedziałabym się jak dalej potoczą się losy Kanekiego (ostatni odcinek zapowiadał bardzo ciekawy rozwój głównego bohatera i szansę na jeszcze ciekawsze walki). Szkoda, że następny sezon nie jest na podstawie mangi. Przez to nie wiem, czy mam się za niego zabierać, bo boję się, że popsuje mi opinie o tej serii i porzucę ją. Poczekam pewnie na jakieś sensowne opinie do drugiego sezonu. Ciekawe czy zekranizują też reszte mangi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Yennefer 9.01.2015 15:47
    Pyryfyry, ech
    Pierwsze odcinki były… No, nie ukrywajmy. Anime zapowiadało się co najmniej dobrze. Kaneki z początku zachowywał się jak ciota, nie akceptuje siebie, to normalne, w końcu nie na codzień można stać się ghoulem. Ale przez całą serię…? Toukę ścierpię, bo ona miała charakter – widzimy to chociażby po zachowaniu w stosunku do głównego bohatera w pierwszych odcinkach, oraz po tym, jak ta jej przyjaciółka dała jej coś do zjedzenia. Kanekiego dało się ignorować, było sporo lepszych postaci i nie musiałam się na nim skupiać. Uta był w porządku, podobał mi się sposób bycia, design, ale wnerwiała mnie trochę ta obojętność do wszystkiego. Za to moje serce podbił ten staruszek (wut…? XD). Nie wiem czemu, jakoś tak go polubiłam. Za to ten jego pomocnik ostro mnie w******ł ;_;
    Kolejne odcinki (mniej więcej 3­‑8) to była katastrofa. Nudy, siedziałam i jadłam obiad, niespecjalnie skupiając się na anime, bo po prostu nie było warto. Kaneki ssie hardo, Touka wkurzała mnie w tych momentach, a ta rodzina z córką według mnie została dodana, bo autor nie miał pojęcia, co mógłby tam wstawić. No i proszę Was bardzo, cukier i kawa zamiast krwi? Tego nie można nawet do horroru zaliczyć.
    Końcowe odcinki były nieco żałosne.  kliknij: ukryte  Autor kompletnie nie rozumie ludzi. Nie trzeba po prostu chcieć zrozumieć anime, trzeba mieć wszystko dociągnięte i wyjaśnić wszystko umiejętnie.
    Fabuła była zwyczajna. Nic wielkiego, a dodatkowo wykonanie ssie. Walki nieźle wykonane, choć widziałam lepsze. Wystawiam 3/10
    Postacie to była jedna z mocniejszych stron tej serii. 4/10
    Muzyka, poza openingiem nie było nic wielkiego. 2/10
    Kreska była w porządku. Czasem nie podobały mi się pewne rzeczy, ale spokojnie mogę wystawić 6/10
    W sumie zasługuje na ocenę 3/10 (nie wliczam kreski do oceny ogólnej, nie warto). Zawiodłam się mocno. Drugi sezon wyszedł, biorę się za oglądanie. Może ten będzie lepszy.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime