Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 5/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 23
Średnia: 5,13
σ=1,9

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Re-Kan!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • レーカン!
Widownia: Seinen; Postaci: Duchy, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Ciepła opowieść o dziewczynie, która widzi duchy – całkiem sympatyczny zbiór historii z życia jednej z najbardziej uczynnych bohaterek anime.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Podejrzewam, że możliwość komunikacji z duchami w prawdziwym życiu nie wyglądałaby tak różowo, jak pokazuje nam to historia, a w zasadzie kilka kadrów z życia Hibiki Amami i jej żywych oraz mniej żywych przyjaciół. Dziewczyna odziedziczyła po zmarłej matce „szósty zmysł” umożliwiający jej widzenie i komunikowanie się z duchami. Gdy połączymy tę zdolność z jej cechami charakteru, nasuwa się pytanie, czy aby na pewno można mówić o darze, czy bardziej o przekleństwie – główna bohaterka jest bowiem jedną z najmilszych i najbardziej uczynnych postaci, jaką dane mi było poznać, od kiedy zacząłem oglądać anime. To właśnie sprawia, że przez trzynaście odcinków będziemy oglądali Hibiki niosącą wszelką możliwą pomoc każdemu napotkanemu bytowi nadnaturalnemu (może poza pewnym zboczonym kotem), nawet jeśli przypłaca to własnym zdrowiem. Od razu uczciwie nadmienię, że nie należy spodziewać się niczego innego, nie ma tutaj spajającego całość wątku fabularnego, a mnie zabrakło jakiejś kropki nad „i”, która dałaby mi poczucie, że przeżyłem z bohaterami pewien etap w ich życiu.

Zaczynająca naukę w liceum Hibiki pierwszego dnia spotyka w drodze do szkoły Narumi Inoue, a także inne dziewczyny, z którymi będzie od tej pory chodziła do jednej klasy. Właśnie Narumi jako pierwsza w dramatycznych okolicznościach przekonuje się, jakie zdolności ma jej nowa koleżanka. I to tak naprawdę wszystko, co można napisać tytułem wprowadzenia. Pozostałe znajome Hibiki bardzo szybko przechodzą do porządku dziennego nad tym, że ktoś w ich klasie nie tylko widzi duchy, ale także z nimi rozmawia, robi im jedzenie, ubrania i czasami bardziej skupia się na nich niż na żywych ludziach. Pierwszy odcinek może widza wprowadzić w błąd – jako pierwszego bowiem widzimy ducha dziecka „bawiącego się” z bohaterką – po śladach na jej nodze widać, że ów duch zrobił jej krzywdę, a on sam także wygląda może nie tyle strasznie, co niepokojąco. Dawałoby to nadzieję, jeśli nie na jakąś namiastkę horroru, to przynajmniej na dawkę napięcia, którego w tym anime bardzo brakuje. Później jest z tym niestety tylko gorzej – wszystkie duchy są miłe, nie chcą nikomu zrobić krzywdy i każdy bez wyjątku zostaje prędzej czy później przyjacielem głównej bohaterki. Trochę szkoda, bo z ciekawej tematyki potrafiącej utrzymać widza w napięciu twórcy robią komedię przemieszaną z okruchami życia. Problem polega na tym, że doskwiera tu brak głównego wątku fabularnego, postacie, choć sympatyczne, są do bólu płaskie, zaś humoru jest średnio po dwa­‑trzy gagi na odcinek, czyli o wiele za mało, aby można mówić o komedii. Dodajmy, że połowa z tych gagów jest nieśmieszna, a rozwoju postaci albo relacji między nimi nie ma prawie wcale – więc co tak naprawdę ratuje to anime? W moim przypadku był to klimat – spokojne okruchy życia z wątkiem nadnaturalnym wplecionym tak naprawdę czasami trochę „na siłę”. Całość jest stonowana (momentami trochę za nadto), od początku do końca wiadomo, że każda historia dobrze się skończy, czasami można się uśmiechnąć, widząc reakcje Narumi na pojawienie się kolejnego ducha. Jest też równie spokojny i grzeczny wątek yuri, ale nikomu nie powinien on przeszkadzać – jest prowadzony w takim tempie, że jeśli by go ciągnąć dalej, to na pierwszy pocałunek moglibyśmy liczyć gdzieś w okolicy pięćdziesiątego odcinka. Trochę szkoda, że humor w serii jest odrobinę nijaki i nierówny – skupiający się głównie na duchofobii Narumi, nieraz głupkowatym zachowaniu kolegi z klasy – Yamady oraz pewnym zboczonym kocie z zamiłowaniem do majtek. Trzeba jednak pamiętać, że anime jest adaptacją mangi „czteropanelówki”, więc patrząc na nie pod tym kątem uważam, że i tak wyszło nieźle i całkiem zgrabnie.

Niestety postacie nieco zaniżają ocenę całości. Hibiki Amami jest słodka, sympatyczna, pomocna, ma dobre serce i zero asertywności. Czasami ma się wrażenie, że bardziej ceni duchy niż żywych ludzi – ale ze względu na jej „dar” ludzie bywają do niej ostrożnie nastawieni, a czasami biorą ją za nieszkodliwą wariatkę. Nie powinno to dziwić, skoro widzą dziewczynę rozmawiającą z powietrzem, potykającą się o pustą przestrzeń lub przeciskającą się przez tłum na pustym korytarzu. Hibiki jest postacią ogólnie sympatyczną, ale bardzo nijaką, z jednej strony potrafi działać z niezwykłą determinacją, z drugiej należałoby jej na każdym kroku pilnować, żeby nie zrobiła sobie krzywdy. „Partnerująca” jej Narumi Inoue to typowa tsundere – co podkreślają niejednokrotnie jej znajomi. Przez całą serię uparcie odrzuca istnienie jakichkolwiek istot nadnaturalnych, nawet gdy widać je na zdjęciach, poruszają przedmioty lub otwierają drzwi. Przez pierwsze kilka odcinków było to nawet zabawne, ale po jakimś czasie zaczęło trochę męczyć. Tylko w jej przypadku można mówić o jakimkolwiek rozwoju postaci – ale to chyba tylko ze względu na to, że jako tsundere musi po prostu przejść pewną ewolucję, bo w przeciwnym razie nie pasowałaby do tej szufladki.

Dwóm głównym bohaterkom towarzyszą znajomi ze szkoły. Kana Uehara skrupulatnie fotografuje Hibiki, bowiem na zdjęciach, które wrzuca na swojego bloga, widać oprócz ludzi także duchy – to ciekawy i dość dobrze rozwiązany motyw. Kyouko Esumi zostaje przedstawiona jako była członkini gangu, ale po paru scenach z jej przeszłości miałem mieszane uczucia co do tej „ciemnej strony” jej charakteru, zrobionej trochę na siłę. Z dawnych czasów pozostało jej przezwisko „Mesjasz”, którego bardzo nie lubi, o czym często i boleśnie przekonuje się na przykład Kenta Yamada – lekko zboczony kolega z klasy, pełniący głównie funkcję worka treningowego dla Kany i Kyouko oraz źródła w większości nieśmiesznych żartów. Z ciekawszych postaci drugoplanowych warto wspomnieć o pojawiającym się raz na jakiś czas ojcu Hibiki – Asahim, który podobnie jak Narumi panicznie wręcz obawia się duchów. Mamy też sporo postaci epizodycznych, którym zostają poświęcone poszczególne odcinki, po ich zakończeniu znikają, aby ponownie pojawić się na moment pod koniec serii.

W odróżnieniu od zwykłych ludzi, wprowadzane w kolejnych odcinkach duchy na ogół przewijają się raz na jakiś czas gdzieś w tle. Najsympatyczniej spośród nich wypada chyba samuraj, który po tym, jak Hibiki otoczyła go opieką, poprzysięga ją chronić. Drugą często pojawiającą się postacią jest duch dziewczyny należącej do subkultury kogal. Razem z samurajem tworzą oni całkiem udany duet komediowy i wprowadzają trochę świeżości do humoru w późniejszych odcinkach. Najmniej udaną postacią jest zboczony kot, którego celem życiowym jest podglądanie dziewczęcych majtek – wątek może śmieszny przez pierwsze dwa­‑trzy odcinki, później zaczął bardziej irytować niż bawić, ponieważ pojawia się często w najmniej odpowiednich momentach.

Strona techniczna jest ciekawa. Tła wyglądają jak przefiltrowane fotografie – nie znam dokładnej nazwy techniki tutaj zastosowanej, ale przypominała mi nieraz to, co widziałem w Bakemonogatari. Uważam, że jak na produkcję dysponującą niewielkim budżetem, jaką niewątpliwie jest Re­‑Kan!, wyszło to całkiem nieźle, choć czasami kłuła w oczy na przykład animacja samochodów. Razić może natomiast rysunek postaci – nie wiedzieć czemu, świecących się, jakby były pokryte środkiem do nabłyszczania, co dodatkowo uwypukla kontrast pomiędzy ich rysunkiem a tłem. Same postacie z bliska wyglądają dość ładnie, przyzwyczajenia się wymagają jedynie dziwnie przeźroczyste włosy z widocznymi przez nie oczami. Niestety w oddaleniu widać spore deformacje, co może trochę irytować. Świetnie natomiast wypada oprawa audio, szczególnie praca mało znanych seiyuu oraz świetne opening i ending, szczególnie ten pierwszy, wzbogacony dodatkowo o bardzo ładną animację.

Nie bardzo potrafię powiedzieć, dlaczego ta seria mi się podobała i komu podobać się może. Ujął mnie po prostu całokształt i choć całość ma niezaprzeczalne wady, ma także zalety i od widza zależy, czy ilość zalet wystarczy, aby cieszyć się seansem przez trzynaście odcinków. Re­‑Kan! sprawdza się najlepiej jako sympatyczne okruchy życia z lekkim wątkiem komediowym i nadnaturalnym. O tym, czy się komuś spodoba, polecam przekonać się na własnej skórze, oglądając pierwsze odcinki. Jeśli będzie Wam odpowiadało to, co zobaczycie, a seans nie będzie się dłużył, to jest spora szansa, że będziecie się nie najgorzej bawić przy kolejnych. Niewątpliwym plusem jest to, że seria nie ma rozdwojenia jaźni i nie próbuje zmieniać się w coś, czym nie jest, lecz utrzymuje mniej więcej ten sam klimat od początku do końca. Nie wciska na koniec wielkiego dramatu, nie próbuje zawrzeć skomplikowanej fabuły w ostatnich odcinkach, bo komuś przypomniało się nagle, że czas kończyć i trzeba coś na szybko wymyślić. Z drugiej jednak strony brakowało mi chociażby lepszego poprowadzenia i zakończenia jakąś konkluzją wątku kiełkującego uczucia pomiędzy Hibiki a Narumi. Pomimo wymienionych wad z czystym sumieniem stwierdzam, że nie żałuję czasu poświęconego na oglądanie i daję solidne 6.

KamilW, 4 sierpnia 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Pierrot
Autor: Hinako Seta
Projekt: Midori Yamamoto
Reżyser: Masashi Kudou
Scenariusz: Takashi Aoshima

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Re-Kan! - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl