Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
grafika: 7/10
muzyka: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

3/10
Głosów: 1
Średnia: 3
σ=0

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Precure All Stars: Haru no Carnival

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 75 min
Tytuły alternatywne:
  • プリキュアオールスターズ 春のカーニバル♪
Tytuły powiązane:
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Shoujo; Postaci: Magical girls/boys, Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Przegląd teledysków połączonych wątłą fabułą. Nowy – pytanie, czy lepszy – pomysł na film z wojowniczkami Precure.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Nauka w elitarnej szkole łączy się z licznymi wyzwaniami, i jak pokazała seria telewizyjna Go! Princess Precure, Haruka Haruno wiele razy musi się mierzyć z niezwykle trudnymi zadaniami. Zarówno jeśli idzie o szkolne zaliczenia, jak i o walkę ze złowrogimi wysłannikami wiedźmy Dyspear, którą toczy jako Cure Flora. Tym razem jednak problem dotyczy tej pierwszej kategorii zjawisk życiowych, a mianowicie zaliczenia ze śpiewu, do czego – szczególnie na oczach całej klasy – Haruka zdecydowanie nie jest gotowa. Jej przyjaciółki, Minami Kaidou i Kirara Amanogawa (znane także jako Cure Mermaid i Cure Twinkle), podtrzymują ją na duchu, ale nieoczekiwanie zupełnie co innego odwraca ich uwagę. Oto bowiem pojawia się przed nimi magiczne zaproszenie do Krainy Harmonii, na słynny we wszystkich magicznych światach wiosenny karnawał. Nie wypada oczywiście odmówić, więc już niedługo trzy bohaterki magicznym powozem mkną do innego świata – a po drodze, ku swojemu zdumieniu, spotykają inne wojowniczki Precure! Cóż, Megumi Aino, Cure Lovely z Happiness Charge Precure!, nareszcie ma kogoś, dla kogo jest starszą, doświadczoną koleżanką.

W Krainie Harmonii bohaterki zostają powitane przez ministra Odorena oraz jego asystenta Utaena (w ich rolach usłyszymy komediowy duet Oriental Radio w składzie Atsuhiko Nakata i Shingo Fujimori – panowie radzą tu sobie całkiem nieźle). Jak się okazuje, mają oni doskonały pomysł: proszą wszystkie zgromadzone wojowniczki Precure, by dla okazania wdzięczności za pomoc swoim maskotkom zatańczyły dla nich i zaśpiewały na scenie. Cóż, mimo pewnych oporów Haruki większość wojowniczek godzi się na to bez cienia wahania. Nikt jednak nie zauważa, że para królewska jest tajemniczo nieobecna, zaś Odoren i Utaen sprawiają ciut podejrzane wrażenie…

Właściwie aż wstyd poświęcać aż dwa akapity na opisywanie wątłego pretekstu potrzebnego tylko po to, by zaprezentować teledyski z dziesięcioma zespołami Precure w rolach głównych. Ich popisy zajmują znakomitą część filmu, dlatego zresztą nawet nie starano się przesadnie demonizować Odorena, który okazał się chyba najbardziej poczciwym i nieudacznym przeciwnikiem, z jakim wojowniczki miały kiedykolwiek do czynienia. Doklejona pospiesznie w finale walka ma na celu chyba wyłącznie zaprezentowanie nowych, stworzonych tylko na potrzeby tego filmu kostiumów bohaterek Go! Princess Precure oraz dochowanie wierności tradycji, bo w sumie nawet trudno ją walką nazwać. Bądźmy jednak szczerzy: widać, że celem tego filmu była podróż sentymentalna po piosenkach z dotychczasowych serii, więc ten właśnie element należy uznać za najważniejszy i podlegający najsurowszej ocenie.

Na plus trzeba policzyć to, że technologia komputerowa poszła naprzód, a cykl Precure miał mnóstwo czasu, by nauczyć się ją odpowiednio wykorzystywać do tworzenia sekwencji tanecznych. Warto pamiętać, że komputerowo robione endingi z układem tanecznym towarzyszą cyklowi już od Fresh Precure!, czyli lekko licząc od sześciu lat. Chociaż w „teledyskach” towarzyszących występom poszczególnych grup Precure wykorzystano też ujęcia z odpowiednich serii telewizyjnych, zauważyłam z przyjemnością, że nie ograniczano się do nich i pokazano też nowe sceny (fakt, że z minimalną animacją, o ile w ogóle animowane). Zadbano przy tym o uwzględnienie w nich postaci drugoplanowych, więc osoby, które dobrze znają cykl, pewnie z prawdziwą przyjemnością zobaczą chociażby takie urywki z ich życia. Jeśli dodamy do tego króciutkie wywiady z bohaterkami dawniejszych serii, otrzymamy w efekcie bardzo sympatyczne uzupełnienie i przypomnienie po latach, że bohaterki i ich przyjaciele mają się nadal dobrze. Wracając do występów: animacja tańca została zrobiona na nowo także w przypadku bohaterek nowszych serii, nawet jeśli jest częściowo oparta na układzie tanecznym z odpowiedniego endingu. To się chwali, bo nietrudno mi wyobrazić sobie zaoszczędzenie na kosztach produkcji przez pokazanie zrobionej już wcześniej sekwencji.

Od strony muzycznej bardzo, bardzo wyraźnie widać, które serie miały pod tym względem więcej szczęścia, a które mniej. Da się też zauważyć, że chociaż wszystkie piosenki są słodkie i optymistyczne, jak przystało na serie dla dzieci, te nowsze są coraz słodsze (i gorzej zaśpiewane). Nie rzuca się to tak bardzo w oczy, bo dla urozmaicenia zespoły są wymieszane i nie występują „chronologicznie”, ale jeśli ktoś zwróci na to uwagę, różnica będzie dostrzegalna, czy może raczej słyszalna. Muszę jednak powiedzieć, że ogromnym rozczarowaniem był dla mnie brak dwóch piosenek: zwariowanego Ganbalance de Dance z Futari wa Precure Splash Star oraz niewątpliwie najlepszego muzycznie w całym cyklu Tomorrow Song: Ashita no Uta z Heartcatch Precure!. Na pociechę zostało mi urocze Yeah! Yeah! Yeah! ze Smile Precure!, no i You Make Me Happy z Fresh Precure!, czyli serii, do której mam nieodmiennie słabość.

Widać natomiast, że budżet poszedł właśnie na komputery pracujące nad trójwymiarowymi sekwencjami tanecznymi. Choć do tej pory w „zbiorczych” filmach zdarzało się to sporadycznie, tu niemal od samego początku widzimy niedopracowane ujęcia, szczególnie gdy postaci trzeba pokazać w całości, a nie tylko jako portrety. Jeśli dodać do tego dużą liczbę zatrzymanych (chociaż ładnych) plansz, trudno wystawić filmowi wysoką ocenę za grafikę. Chcę jednak podkreślić, że nie jest źle, a taniec został zrobiony bardzo ładnie – po prostu od filmu kinowego wymagam jednak trochę więcej niż od odcinków serii telewizyjnej. Pod tym względem zdecydowanie bardziej pomysłowe i dopieszczone bywają niektóre odcinki Go! Princess Precure. Od strony muzycznej warto wspomnieć o tym, że na potrzeby Haru no Carnival napisano kilka nowych piosenek, w większości niemających olśniewać muzycznie. Jednakże główną „ozdobą” filmu jest utwór Ima Koko Kara wykonywany przez grupę Morning Musume ’15. Jej członkinie pojawiają się zresztą w króciutkich urywkach przy napisach końcowych, a co za tym idzie, wspólny układ taneczny z udziałem wszystkich Precure został tu skrócony.

Dla kogoś, kto chciałby obejrzeć bohaterki cyklu przeżywające wspólnie kolejną przygodę, film może być rozczarowaniem, ponieważ większość miejsca zajmują w nim „teledyski” z poszczególnych występów. Za to moim zdaniem właśnie dlatego nie jest to najgorsza propozycja dla osób, które dopiero się zastanawiają, od czego zacząć w tym cyklu. Mają tu okazję obejrzeć wszystkie zespoły wojowniczek i kto wie – może któryś zainteresuje ich na tyle, by poznać całą jego historię? Oczywiście pojawiają się tu pewne spoilery, zarówno dotyczące zakończenia (i tego, co po nim) poszczególnych serii, jak i bohaterek, których dołączenie do ekipy ma być zaskoczeniem dla widza, ale umówmy się: przy takich seriach trudno chyba o spoilery, które poważnie psułyby seans. Jako filmu – nie polecam, jako zestaw klipów muzyczno­‑tanecznych – czemu nie, jeśli ktoś ma trochę wolnego czasu.

Avellana, 8 września 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Izumi Toudou
Projekt: Akira Inagami, Akira Takahashi, Hisashi Kagawa, Masayuki Satou, Mitsuru Aoyama, Toshie Kawamura, Yoshihiko Umakoshi, Yukiko Nakatani
Reżyser: Junji Shimizu
Scenariusz: Mio Inoue
Muzyka: Yasuharu Takanashi