Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 9/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 40
Średnia: 6,03
σ=1,42

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Taifuu no Noruda

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 27 min
Tytuły alternatywne:
  • 台風のノルダ
Postaci: Obcy, Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Przepiękna wizualnie historia dwóch przyjaciół z tajfunem w tle.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: ukloim

Recenzja / Opis

Shuuichi i Kenta są przyjaciółmi od niepamiętnych czasów, ale ten stan rzeczy wkrótce może się zmienić. Z jakiegoś powodu Shuuichi rezygnuje z gry w klubie baseballowym, co bardzo nie podoba się jego najlepszemu kumplowi. Co gorsza, chłopak nie chce powiedzieć, o co tak właściwie chodzi, zamiast tego wścieka się na kolegę i ignoruje jego próby porozmawiania o problemie. Siłą rzeczy, nastolatkowie wdają się w bójkę na oczach całej szkoły, po której urażony Shuuichi odchodzi w nieznanym kierunku. Tymczasem do wyspy zbliża się potężny tajfun – kiedy jego pierwsze oznaki docierają do szkoły, Shuuichi dostrzega na dworze tajemniczą dziewczynę. Wydaje się, że została ranna w czasie niespodziewanej wichury, dlatego bohater zabiera ją do opuszczonego budynku. Kim jest nieznajoma i jaki ma związek z nadchodzącym kataklizmem?

Taifuu no Noruda to śliczna miniatura, której największą i najpoważniejszą wadą jest długość. Wszystkie inne pomniejsze problemy również wynikają z czasu antenowego, a tego jest niewiele, bo zaledwie dwadzieścia siedem minut. Tymczasem zaprezentowana historia wydaje się dość złożona, przez co mnóstwo wątków zostaje potraktowanych po macoszemu. Niestety wygląda to tak, jakby ktoś próbował skompresować na siłę scenariusz pełnometrażowego filmu, choć mimo to nie sposób odmówić produkcji uroku. Fabuła łączy dwa wątki – nadszarpniętej przyjaźni chłopców oraz tajemniczej Norudy (bo tak ma na imię dziewczyna) i jej związku z tajfunem. W finale wątki splatają się, dzięki czemu widz nie ma poczucia, że coś istotnego zeszło na dalszy plan, jednak nie wszystkie pytania znajdują odpowiedzi. Niby sytuacja wyjaśnia się, bohaterowie mają okazję wyrzucić z siebie, co im na sercu leży, poznajemy również losy Norudy, ale wiele ważnych informacji zostaje pominiętych. Brakuje przede wszystkim wiadomości o pochodzeniu dziewczyny oraz o jej misji – no dobrze, dowiadujemy się, co miała zrobić, ale nie dlaczego i dla kogo. Naturalnie cierpią i bohaterowie, których charaktery zostają zaledwie naszkicowane, takoż relacje między nimi. Dłuższy format pozwoliłby na wplecenie szczegółów, pojedynczych scen, dzięki którym poznalibyśmy lepiej obsadę, a także historie bohaterów. Tutaj tego zabrakło, w przyjaźń chłopców musimy uwierzyć na słowo scenarzyście, bo widzimy tylko kryzys i nieporadne próby ratowania sytuacji. Trudno ocenić postacie, o których praktycznie nic nie wiadomo, a ich cechą nadrzędną są dobre chęci. Mimo to polubiłam protagonistów, nieprzesadzonych, po prostu zwyczajnych, a przez to wzbudzających zrozumienie i sympatię.

Wyraźnie widać, że dodatkowe kilkadziesiąt minut wyszłoby anime na dobre. Dzięki nim twórcy uniknęliby wrzucania widza w sam środek akcji, a także mieliby czas na przybliżenie całego wątku science­‑fiction, bez konieczności cięcia, gdzie popadnie. W ostatecznym rozrachunku film jednak broni się, głównie dzięki znakomitemu nastrojowi i niezłej kompozycji. Konflikt chłopców jest zapowiedzią poważniejszych problemów – napięcie narasta od pierwszych minut. O wszystkim decydują detale. W szkole trwają przygotowania do festynu, podczas gdy w telewizji słyszymy zapowiedzi o niespodziewanym nadejściu kataklizmu. Powoli narasta napięcie między bohaterami, którzy przechodzą od zwyczajnej sprzeczki do przemocy, gdy tymczasem do wyspy dociera tajfun, uderzając z całą mocą. Szybko wychodzi na jaw, że wichura i burza to tylko preludium, i jeżeli Shuuichi czegoś nie zrobi, wyspę czeka dużo gorszy los niż powybijane szyby i pozrywane kable. Oczywiście kluczem do tajemnicy okazuje się Noruda, z którą chłopak szybko nawiązuje nić porozumienia. Wszechobecne zagrożenie i świadomość trudnej do uniknięcia katastrofy, zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, zwłaszcza że twórcy nie bawią się w tani dramat czy apokaliptyczne wizje – ogarniający wyspę chaos ma w sobie coś prymitywnego. Shuuichi musi zmierzyć się poniekąd z potęgą natury, a także własnymi słabościami i lękami. Nikt nie podsuwa mu pod nos wspaniałej broni czy pakietu supermocy, co nie zmienia faktu, że bohater walczy i próbuje, nawet mając świadomość własnej marności. Nie mogę narzekać, zgrabnie to wszystko rozwiązano – całość jest przemyślana i pomysłowa, tyle że ciut za krótka.

Wszelkie fabularne niedobory wynagradza grafika, wyjątkowo efektowna i dopracowana. Projekty postaci wydają się zaskakująco normalne, zaryzykowałabym nawet określenie „przeciętne” – żadnych kolorowych włosów i fryzur à la lata osiemdziesiąte, proporcjonalne sylwetki i zupełnie normalne twarze, żadnego lepu na fanów i fanki smukłych, animowanych ideałów. Rzeczone postaci doskonale wpasowują się w misternie rozrysowane i bogate tła. Pomijam już same widoki, drobiazgowość rysowników oraz dbałość o detal. Ale jak to wszystko zostało cudownie zanimowane! Zadbano o odpowiednie efekty – ślicznie pokazana wichura, deszcz zacinający w różne strony i pozostawiający krople na szybach, parujący asfalt czy nagłe zmiany natężenia światła. W ogóle anime zaskoczyło mnie efektami luministycznymi – dawno nie widziałam tak ładnie ukazanych przed- i burzowych krajobrazów, kiedy na dworze robi się ciemniej, ale w zupełnie inny sposób niż kiedy pod wieczór zachodzi słońce. Naturalnie nie można także zapomnieć o chmurach! Podsumowując, ktoś miał dużo pieniędzy i dobrze je wykorzystał – warto poświęcić pół godziny chociażby na podziwianie oprawy wizualnej.

Muzycznie może nie jest aż tak efektownie, ale piosenka towarzysząca napisom końcowym zdecydowanie zawyża poziom ścieżki dźwiękowej. Rockowa ballada Arashi no Ato de Galileo Galilei jest śliczna, ma świetną linię melodyczną, została pięknie i czysto zaśpiewana, i co najważniejsze, stanowi wyjątkowo dobre zakończenie miniatury. W ogóle produkcja nie obfituje w nadmiar utworów i chociaż mogłoby się wydawać (ze względu na tematykę), że dominować będą raczej podniosłe, nieco bardziej dynamiczne kompozycje, w anime nie brakuje spokojnych, wręcz melancholijnych „drobiazgów”, najczęściej granych na fortepianie. Trzeba też wspomnieć o wszystkich efektach w rodzaju szumu wiatru, grzmotów czy deszczu, które w końcu budują klimat filmu. Całkiem dobrze poradzili sobie również seiyuu, nie był to występ zrywający czapki z głów, ale jak na pierwszy raz (tak, trójkę protagonistów zagrali debiutanci), wyszło całkiem do rzeczy. Bardzo możliwe, że wkrótce znowu usłyszymy o Shuheiu Nomurze, Daichim Kaneko i bardzo młodziutkiej Kayi Kiyoharze.

Taifuu no Noruda to szalenie przyjemna i świetnie zrealizowana miniatura, która mimo kilku niedoskonałości potrafi zaintrygować i wciągnąć. To również prawdziwa gratka dla miłośników pięknej kreski i solidnej animacji, acz to nie powinno dziwić, skoro za film odpowiadają ludzie pracujący kiedyś dla między innymi studia Ghibli. Nie powiem, żebym zakończyła seans w pełni usatysfakcjonowana – trochę za dużo pytań kłębiło mi się w głowie po obejrzeniu anime, ale w gruncie rzeczy miło spędziłam pół godziny i chociaż oglądałam Taifuu no Noruda już jakiś czas temu, nadal zaskakująco dużo z niego pamiętam. Mimo wad, gorąco polecam, na pewno nie zmarnujecie czasu.

moshi_moshi, 31 stycznia 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Colorido
Projekt: Hiroyasu Ishida
Reżyser: Youjirou Arai
Muzyka: Masashi Hamauzu