Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 5/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,33

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 16
Średnia: 6,75
σ=1,64

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Bakuon!!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ばくおん!!
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Kiedy jeden maniak motoryzacji spotyka drugiego, świat staje na głowie. A jeśli na dodatek jest ich piątka i każdy z nich to słodka dziewczynka, potrafią dziać się prawdziwe cuda i nawet Jezus może wskoczyć na motor. Innymi słowy: brum, brum, bruuuum!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Hane Sakura to kolejna głupiutka nastolatka, która pustkę w głowie nadrabia pozytywnym nastawieniem i mnóstwem energii. Właśnie została przyjęta do żeńskiego liceum i pierwszego dnia wybiera się do szkoły na rowerze, szybko zostaje jednak pokonana przez mordercze wzniesienia czające się na drodze do tej placówki. Czy to znaczy, że od teraz codziennie będzie musiała znosić takie poranne męczarnie? Niekoniecznie, co udowadnia inna pierwszoklasistka, Onsa Amano, która do szkoły zdecydowała się przyjechać na motorze. Ryk silnika z miejsca przyprawia Hane o szybsze bicie serca, Onsie więc łatwo udaje się namówić nowo poznaną koleżankę na wspólne dołączenie do klubu motocyklowego.

Na miejscu spotykają one tajemniczą Raimu, przewodniczącą klubu, której tożsamość skrywa kask motocyklowy. Wkrótce do tej trójki dołączają także: maniaczka marki Suzuki, Rin oraz Hijiri, bogata panienka z dobrego domu, posiadająca własnego szofera w osobie rodzinnego lokaja, Hayakawy. Dziewczęta bynajmniej nie będą zajadać się ciastkami w klubowym pomieszczeniu, bo – jak się okazuje – motory to coś więcej, niż środek transportu i nawet wybór odpowiedniego modelu może okazać się sprawą życia i śmierci!

Jeśli oglądając zapowiedź tego anime bądź czytając opis jego fabuły, chociaż przez chwilę pomyśleliście coś w stylu: „O, K­‑ON! na motorach!”, to muszę wam powiedzieć, że… to wcale nie było takie bezsensowne porównanie. Inspiracje tą – kultową, jeśli chodzi o moé okruchy życia – serią widać jak na dłoni i nikt nie próbuje udawać, że jest inaczej. Aczkolwiek nie nazwałabym tego bezczelną imitacją, mającą na celu podbicie popularności tegoż tytułu, bowiem po pierwsze – owe nawiązania są wyjątkowo kreatywnie wykorzystane, po drugie natomiast – tytuł ten od początku do końca podąża swoją własną, oryginalną ścieżką i klimatycznie całkowicie różni się od tego, co dane nam było zobaczyć w przywoływanej tu serii o klubie muzycznym. Gdybym zresztą miała podsumować Bakuon!! w jednym zdaniu, najlepiej pasowałoby tu stwierdzenie: „Bohaterki K­‑ON! spotykają Top Gear”. I wcale nie chodzi mi tylko o to, że Raimu stanowi żeńską wersję Stiga (osobom niezorientowanym spieszę wyjaśnić, iż mowa tu o zamaskowanym kierowcy wyścigowym, testującym samochody w tym brytyjskim programie motoryzacyjnym), a bohaterki kierują się klasyczną Top Gearową zasadą, wedle której gdy przyjaciółce podczas wspólnej jazdy zepsuje się motor, należy… pokazać plecy i odjechać w siną dal.

Pierwszy odcinek rozpoczyna się naprawdę niewinnie i wygląda jak idealne wprowadzenie do najbardziej standardowej serii o słodkich dziewczętach, jaką można sobie wyobrazić. Prawdziwa zabawa zaczyna się potem, kiedy na ekranie widzimy coraz więcej absurdów. Muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się tego, czym zostajemy tu uraczeni i to nawet mając w pamięci fakt, że autor mangowego pierwowzoru ma na swoim koncie jedynie tytuły z gatunku hentai, względnie mocne ecchi. Skoro zresztą jesteśmy już przy tym temacie, wyjaśnijmy sobie jedną rzecz – tak, fanserwis się tu pojawia i jest go sporo. Jeśli kogoś coś takiego drażni, niezależnie od tego, jaką przyjmuje postać, powinien z miejsca darować sobie seans. Trzeba wszakże oddać sprawiedliwość autorowi, że naprawdę potrafił popisać się pomysłowością przy wprowadzaniu takich scen. Bohaterki nie świecą golizną co chwila, a kiedy już to robią, zostaje to podlane niesamowitą dawką humoru i doskonale komponuje się z kreowanym klimatem. Najlepszym przykładem niech będzie motyw „amerykańskiej łaźni samochodowej”, dosyć śmiało wykorzystany przez bohaterki do umycia własnych motocykli. Co najlepsze – nijak nie da się przewidzieć, co jeszcze twórcy wymyślą i kiedy wydawało mi się, że nic mnie już nie zadziwi, okazywało się, że inwencja twórcza jest rzeczą prawdziwie niewyczerpalną.

Czy w tym wszystkim znalazło się miejsce na motory? Jak najbardziej i to całkiem sporo. Swego czasu napisałam recenzję krótkiej serii OVA, zatytułowanej One Off, którą w pewnej mierze również można było określić jako anime o słodkich dziewczątkach robiących słodkie rzeczy na motorach. Tyle tylko, że tam te maszyny grały całkowicie drugorzędną rolę. Bakuon!! pokazał natomiast, że taka tematyka wcale nie musi służyć jedynie za tło do popisów uroczych dziewcząt. Zgrabnie przemycone zostały ciekawostki dotyczące prezentowanej branży oraz ogólna specyfika konkretnych jednośladów – częstokroć w mocno humorystycznej oprawie. Na szczęście w żadnym momencie nie weszło to na poziom, który odrzuciłby osoby niezorientowane w temacie. Tak naprawdę nie trzeba być wielkim fanem motoryzacji, by załapać humor tej serii, choć oczywiście obeznanie w temacie na pewno pomoże.

W tym miejscu pozwolę sobie nawiązać raz jeszcze do tego, o czym pisałam wcześniej, a mianowicie do wyraźnych związków opisywanego tu tytułu z Top Gearem. Właśnie w sposobie prezentacji samych motorów najmocniej da się wyczuć ducha tamtego programu. Tak u brytyjskich prezenterów, jak i u bohaterek widać pasję oraz zaangażowanie w to, co robią. U każdej z nich przejawia się to w inny sposób i jest wyolbrzymione, ale nie da się zaprzeczyć, że kochają one swoje pojazdy, acz nie brakuje w tej miłości odrobiny szaleństwa. Mogą skakać z lądu na prom, urządzać dziwne wyścigi czy wybrać się w długą i pozornie niemożliwą do przejechania w danym czasie trasę, ale też kiedy trzeba będzie, to zimowym rankiem wstaną wcześnie rano, by ogrzać zamarznięty silnik (że nie wspomnę już o swoistym uczłowieczeniu maszyny, chociażby poprzez nadanie jej imienia i rozmowę z nią).

Przyjrzyjmy się w tym miejscu dokładniej, jakim zestawem postaci nas tu uraczono. Najkrócej rzecz ujmując, trójka z nich stanowi niemal idealne odwzorowanie szablonów wykorzystanych w kreacji bohaterek K­‑ON!. Hane jest głupiutka i bardzo radosna (niczym Yui), Onsa to niefrasobliwa chłopczyca (Ritsu), zaś Hijiri – panna z dobrego domu, która ma szczególne wyobrażenia o życiu „przeciętnych” ludzi (Tsumugi). Z czasem pojawia się jeszcze Chisame, którą łatwo porównać do Azusy – obie podobnie reagują na mocno nieodpowiedzialną działalność pozostałych członków klubu (łączy je także to samo nazwisko, co może stanowić jasny przekaz w kwestii tego, kto reprezentuje kogo w tym serialu). Problemem jest dla mnie wpisanie w te kategorie Rin, czyli klasycznej tsundere, mającej obsesję na punkcie marki Suzuki i nieznoszącej obrażania jej ulubionego modelu motocykli. Teoretycznie odpowiada ona postaci Mio (co potwierdzają mangowe okładki, specjalnie wystylizowane tak, by przypominały te z K­‑ON!), ale w praktyce trudno mi znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia poza faktem, że to one najczęściej są obiektem fanserwisu (czy też raczej – ich wdzięki uwydatnia się najbardziej). Nie zmienia to w każdym razie faktu, że nie ma co mówić o jakiejkolwiek oryginalności w przypadku głównych bohaterek. Mimo wszystko nie uważam tego za wadę, bowiem w oparciu o te schematy udało się wykreować mnóstwo udanych żartów, wykorzystując w pełni potencjał leżący w fakcie, że widzowie doskonale zdają sobie sprawę, czego można się po danej osobie spodziewać.

Wśród postaci drugoplanowych warty uwagi jest jedynie Hayakawa, czyli lokaj­‑ideał, obdarzony wieloma talentami i burzliwą przeszłością (co można wywnioskować z luźno rzucanych przez niego uwag). Jego rola sprowadza się przede wszystkim do bycia szoferem Hijiri, spełniania jej zachcianek (nawet tych najdziwniejszych) i towarzyszenia jej niemalże wszędzie (chociażby w gorących źródłach czy na obowiązkowej herbatce i ciastkach w domu przyjaciółki). Właśnie takie nietypowe skontrastowanie jego postaci z grupą uroczych panienek, poprzez naturalne wrzucenie go do ich grona, w znacznej mierze pozwoliło zdystansować się od przyjętej tu konwencji słodkich dziewcząt robiących słodkie rzeczy.

Znacznie korzystniej by to wszystko wypadło, gdyby całość zaprezentowano w lepszej oprawie graficznej. Niestety ta nie zachwyca jakością. Projekty postaci nie są może takie złe, choć nie umywają się nawet do mangowych pierwowzorów, ale byłoby lepiej, gdybyśmy nie musieli oglądać tylu krzywizn. I to nie zawsze na drugim planie. Animacyjnie całość zgrzyta i skrzypi, niczym nienaoliwiony silnik domowej roboty (robi się bardzo źle zwłaszcza wtedy, gdy na scenę wkracza komputer). Produkcję tę ratują za to dwie rzeczy: ciekawe, nieszablonowe kadry, nadające poszczególnym scenom sporą dynamikę, oraz doskonałe oddanie wyglądu samych motorów, z zachowaniem odpowiedniej ilości detali.

Więcej ciepłych słów mogę powiedzieć na temat muzyki, ale i tego nie będzie zbyt wiele. Opening i ending, mimo iż nie grzeszą oryginalnością, łatwo wpadają w ucho i przyjemnie się ich słucha. Za to wyjątkowo do gustu przypadły mi utwory wykorzystywane w środku odcinka. Nie były one z gatunku tych zapierających dech w piersiach, ale doskonale komponowały się z obrazem. Nieźle spisały się również seiyuu, przy czym czasami miałam wrażenie, że nieco za bardzo starają się one oddać osobowość swoich postaci i zwłaszcza krzyki brzmiały dla mnie trochę sztucznie. Mimo tego mankamentu udało im się tchnąć życie w bohaterki, dlatego też ich pracę oceniam po stronie zalet tego tytułu. Na szczególne wyróżnienie zasługuje natomiast Kikuko Inoue, która wcieliła się w rolę… wykastrowanego motoru (nie pytajcie lepiej, o co chodzi…), oddając idealnie jego zboczony charakter.

Bakuon!! zna swoich odbiorców bardzo dobrze i prowadzi z nimi pewnego rodzaju grę, doskonale trzymając dystans do siebie. Na dodatek seria wzorowo miesza ze sobą wszystkie elementy, które wprowadza – słodkie dziewczęta, fanserwis, absurdalny humor oraz motory… dużo motorów! I choć ta wybuchowa mieszanka stanowi prawdopodobnie największą zaletę tego anime, to jednocześnie sprawia, że niełatwo jest mi je komukolwiek polecić. Na pewno podstawowym warunkiem wymaganym do jego pozytywnego odbioru jest przynajmniej neutralne nastawienie do motywu słodkich dziewcząt. Nawet jeśli nie robią tu one standardowych rzeczy określanych mianem „słodkich”, to wciąż ich obecność najbardziej rzutuje na klimat całości.

Kysz, 16 sierpnia 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: TMS Entertainment
Autor: Mimana Orimoto
Projekt: Isao Sugimoto, Manabu Nii, Yasuhiro Moriki, Yoshio Mizumura
Reżyser: Junji Nishimura
Scenariusz: Kurasumi Sunayama
Muzyka: Ryousuke Nakanishi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Bakuon - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl