Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    vvvvv 6.01.2017 01:03
    Anime sezonu? Roku? To żart?
    Po wielu bardzo pochlebnych opiniach postanowiłem się za tego potworka zabrać. Pierwsze odcinki- wow. Nawet mimo sztampowego pomysłu (główny bohater zostaje ziew przeniesiony do świata fantasy ziew) oglądało się to całkiem nieźle, był potencjał. Ale już po pierwszych odcinkach uwypukliła się najwieksza wada tego anime- jest ono do bólu nieoryginalne. Cofanie czasu po śmierci? Ok, to jeszcze ujdzie, choć i tak pomysł był eksploatowany i jest to raczej narzędzie, sam ten pomysł nie udźwignie anime.
    Więc wszyscy mają oczywiście imiona pseudo­‑angielskie. Główna bohaterka to ksieżniczka/szlachcianka/ inna dama. Ma oczywiście zwierzaka, jest też oczywiście młodociana loli­‑złodziejka. W rezydencji jest wampir/szlachcic/jakiś tam tajemniczy lord. Oraz pokojówki. Oczywiście, że pokojówki. Na dodatek bliźniaczki/demony/są identyczne- różnią się jedną literką imienia oraz kolorem włosów, często wykonują te same pozy, ale symetrycznie. Sztampa goni sztampę. Ale to dopiero 5­‑6. odcinek.
    Więc seria jakoś próbuje zrekompensować swój brak oryginalności- ktoś atakuje rezydencję! Okazuje się, że to niezwiązany z niczym 'antagonista' rodem z marnego fanfica. Nie, głupie pomysły nie są zaskakujace- są głupie (jeśli potem wyjaśnia się, o co chodzi- zwracam honor, ale i tak… pies?)
    Cofanie czasu moze byc wykorzystane twórczo- wystarczy spojrzeć na steins;gate, gdzie każdy odcinek zaskakiwał, a sam wątek cofania się, by wszystko naprawić został ukazany idealnie- nawet mimo zdolności przewijania czasu, główny bohater musiał się liczyć z tym, że niektórych momentów nie da się zmienić/przychodzi to z trudem- co wiązało się z, niekiedy załamaniem. A Re:Zero? Bohater umiera co odcinek, ale zaraz potem wraca i przeprowadza DOKŁADNIE TEN SAM DZIEŃ. I widz ogląda jeden nudny dzień przez kilka odcinków, aż losowa decyzja zmienia bieg wydarzeń. Co budowało tragizm w S;G? Były dwie­‑trzy dramatyczne sceny. Tutaj twórcy serwują nam dramaty co 10 minut. Subaru umiera, urywane mu są kończyny, wypruwane flaki… Ale co z tego, jeśli widz ogląda to co odcinek? Nie tak się buduje suspens i zaskoczenie. I żeby głupi widz wiedział, że zaraz wydarzy się coś STRASZNEGO… dodano dźwięk, który ZAWSZE oznacza, że ktoś umarł/umrze/urwą mu coś. Ale to zawsze ten sam dźwięk. Po 5­‑6 odcinkach nie istnieje tu już element zaskoczenia.
    Idziemy dalej- kilka odcinków minęło, moze fabuła dokądś zmierza? Nie. Pokojówki to demony bla bla magia (oczywiście oparta na żywizieeeeołach). Mamy nawet walkę z potężnym przeciwnikiem, który przy subaru zapomina, jak się uderza wielgachną łapą. No proszę.
    I, żeby anime było jeszcze bardziej oryginalne… harem! czemu by nie?
    Ale i tak nic nie przebija żenujących tekstów subaru o tym, że 'jestem w świecie jak z hehe Light Novel'. Czaicie? Bo on jest bohaterem LN! Śmiech na sali, autoironia i przebijanie czwartej ściany na najwyższym poziomie. Ale to jest wręcz smutne, że twórcy muszą uzasadniach używanie klisz tym, że eee to dla żartu. Nie kuźwa, to nie żart, a śmianie się z klisz nie sprawia, że to nie jest problem. Tym bardziej, że zaraz wprowadzają kolejne!
    Osobiście przestałem oglądać w połowie 12 czy 13 odcinka, gdy zaczął się koleeeejny wątek/tom LN (progresywna fabuła? ha­‑ha). Co mnie odrzuciło? Do rezydencji przyjechały dwie nowe postaci- nastolatka­‑kot (co drugie słowo to nyaa) oraz siwy lokaj (zabijcie mnie jak umie się zamieniać w wilka).
    A, z ciekawych postaci jest jeszcze 15­‑letni rycerz z magicznym mieczem, czerwonymi włosami, cycata zabójczyni z fetyszem, wielki ogro­‑orko­‑staruszek (jedyna jakotako oryginalna postać) i loli w różowej sukience, z warkoczami w spiralę do ziemi….

    Re:Zero przypomina mi, dlaczego ogląam coraz mniej anime. Bo TO jest teraz uważane za 'oryginalne' i 'ciekawe'. Nie wiem, moze potem jest lepiej, ale nie zamierzam brnąć w anime, któremu już na starcie kończa się pomysły, a autor nawet nie wie, co to suspens czy pacing (pierwsze 3­‑4 odcinki były spoko… potem 8 czy 9 jednego nudnego wątku, który potem zostaje calkowicie zapomniany)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nanami 9.10.2016 22:35
    Dziwne to to.
    Początek jest niepozorny i trochę nudny. Dopiero potem się rozkręca w ciekawą stronę, jak bohaterowi się udaje przeżyć pierwszy problem… Potem gdzieś w środku robi się naprawdę ciężko do przebrnięcia. A potem znów jest ciekawie…
    Jak dla mnie najsłabszą stroną tego anime jest główny bohater. Okej, nie można powiedzieć, że nie zachowuje się… naturalnie. Ale irytował. BARDZO IRYTOWAŁ. Jego załamki, jego zbytnia pewność siebie, buta, głupie gimnazjalne odzywki, kompletny brak umiejętności wczuwania się w sytuację, zbierania doświadczenia. No burak pastewny. Ugh.
    O dziwo, im główniejsza postać, tym bardziej wypada słabo. Im dalsza postać, tym jest bardziej intrygująca. Potencjał drzemiący właśnie w tych postaciach jest ogromny! Począwszy od intrygujących czarnych charakterów jak flakowyprówaczka, po Beatrice i koteczka, aż do dwóch rycerzy – Juliusa i Reinharda. To właśnie oni wg mnie dodawali smaczku podczas oglądania, podczas odgadywania ich motywów.
    Zwroty akcji. Tu muszę przyznać, to była dosyć szalona jazda. Nigdy do końca nie wiesz kiedy przyjdzie umierać… oraz w jaki sposób. Oraz gdzie będzie ostatni save. I budowaniu nastroju było genialne. I ta muzyka!!! MUZYKA!!!
    Moją ulubioną sceną jest końcówka 15­‑odcinka. Niemalże jak napotkanie ostatniego boss'a w grze, samemu mając dopiero początkowe lvl :>  kliknij: ukryte 
    Podsumowując, nierówne! Głównego bohatera podmienić mi na kogoś innego! I więcej pobocznych postaci! Bo daję jednak te 7/10, bo to było wciągające i odpychające jednocześnie. I z chęcią bym obejrzała sobie kolejny sezon…
    PS. Co do zakończenia, absolutnie nie znam nowelki. I w sumie nie zgrzytało mi ono w żaden sposób, mimo że po prostu ziewałam co chwila. Ale pasowało do konwencji i w dobry sposób zamknęło pewien rozdział no. A po co byłby cliffhanger, skoro nie wiadomo czy dalej coś będzie…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Secret 8.10.2016 08:20
    Nudne to anime było, takie Na skraju jutra, tyle ze tylko dodany efekt niszczenia psychiki i z Rem.
    Tyle, nie czekam na drugi sezon XD
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    thorn 8.10.2016 01:11
    Dawno już nie złapałem takiego szczerego, zdrowego hajpu jak przy tej serii. Porzuciłem oglądanie jakoś koło 7 epka, niedawno zacząłem nadrabiać no i siadło. Głównie chyba przez stworzenie historii i świata, w które naprawdę łatwo wsiąknąć. Tę immersję potęguje wrażenie, że śledzi się losy grupki postaci w małym wycinku pewnej rzeczywistości w której obok ciągle toczą się inne wydarzenia, która ma swoją historię, prawidła i mechanizmy.

    Jedyne co czasami zgrzytało, to fakt, że momentami seria bombarduje taką ilością nowych bohaterów i wydarzeń, że niebezpiecznie zbliża się do fabularnego chaosu. Ale fakt, że tempo potrafi też wyraźnie zwolnić albo wejść w bardziej ponure klimaty (albo raczej w eksplorację tych mniej bohaterskich elementów psychiki Subaru) jakoś to wrażenie wygładza.

    A w bonusie jeszcze super ekspresja bohaterów (mimika przy skrajnych emocjach- wow) no i całkiem sympatyczny underdog w postaci Rem :3
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 5
    Zerni 5.10.2016 18:52
    Plagiat recenzji.
    Prawdziwe źródło > [link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    radziop 4.10.2016 23:11
    Potencjalny spojler
    Kilka tygodni temu czytałem streszczenie webnovel Re:zero, ale szczegóły już wypadły mi z głowy. Jaką ,,bombę” ma autor recenzji na myśli?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Nuxxxx 4.10.2016 21:45
    >pretensja do fabuly
    oj stary chyba sie nie orientujesz. To tak samo jakby na podstawie bakemonogatari powiedziec ze mono nie ma fabuly. nie widziales jeszcze nic co pozwolilo by ci na powazne stwierdzenie tego faktu, tip of the iceberg so to say.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 4
    Progeusz 4.10.2016 16:42
    >ani słowa o rewelacyjnie przedstawionej ekspresji postaci
    Jestem zawiedziony. To jeden z najmocniejszych punktów Re: zero i coś co go wyróżnia graficznie na tle wielu anime. To właśnie sposób przedstawienia postaci sprawiał, że tak mocno czuło się liczne sceny w serii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Panic! 4.10.2016 15:15
    Jestem bardzo niezadowolony i leniwy. I mój mózg drży. Autor recenzji się nie postarał. Bo był leniwy…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Ciku 24.09.2016 09:08
    No i nie dałem rady.
    Bajkę porzuciłem już jakiś czas temu, ale pomyślałem sobie że może jednak dać warto szansę i spróbować jeszcze jeden odcinek. Niestety, był to bardzo głupi pomysł.

    O ile z początku było na prawdę nieźle, tak od pewnego momentu poziom zaczął spadać. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek oglądał anime, które z każdą minutą staje się coraz gorsze. Wszystko to co było fajne, się zepsuło.

    Trochę szkoda, bo bajka mogła być nawet fajna.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    JPP 22.09.2016 19:18
    świetne
    Świetne anime warte zapamiętania. Jedno z lepszych fantasy ostatnich lat.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Sogi 19.09.2016 02:54
    Koniec
    No i już koniec. Re spisało się wcale nie źle i można ją spokojnie polecać jako pozycję do zapoznania. Jedna z lepszych serii wiosna,lato 2016. Dla mnie 7,5/10 . Niestety anime to ani dramą ani thrillerem nie było. Było całkiem fajnym fantasy z elementami wcześniej wymienionymi. Prócz obiecującego początku po którym obiecywałem sobie dużo i przyzwoitego końca oraz zrozumienia zamysłu tego co miało wstrząsnać i przykuć uwagę widza w środku tej serii mam wrażenie że tworzący anime przeholowali. Za dużo poupychali w tej serii nie wyjaśniając w sumie za wiele. Albo to przemyślane postępowanie z zamysłem na kontynuację albo po prostu rady nie dali ogarnąć czasowo. Wiele postaci przez to jest nijakich spłyconych i gubi się w tle. Można to było z palcem w pewnym miejscu wszczepić w serię i anime tylko by na tym zyskało. Za dużo spuszczania się nad samym głównym bohaterem a za mało na całą resztę. Główna „mi amore” bohatera do tego stopnia spłycona że więcej relacji widać z postaciami pozostałymi niż z nią samą.Prócz głównego bohatera najważniejszą postacią po nim okazała się Rem . Poza tym nic nie wyjaśniono. Dlaczego nasz heros odradzał się i miał możliwość poprawiania swoich skuch , kto tak szczodrze umożliwił mu te savy i reupy oraz czemu ściągnął do tego świata akurat jego „domyślać się możemy kilku tematów ale nie do końca nawiązania z reloadów Subaru mają jakiś logiczny sens ". Wątek walki o tron mógłby nie istnieć i nic by się nie stało. Mini rys historyczny który tłumaczyłby co tam w przeszłości z tą wiedźmą było pozostawiono wyobraźni popartej kilkoma informacjami o tym ze była ble niop i że potężna. Seria kończy się tak że z otwarciem kolejnej nie byłoby absolutnie żadnego problemu tak jak z materiałem na nią więc kto wie może za rok czy dwa Re: doczeka się kontynuacji. Na swój sposób anime to było inne niż tego typu produkcje ale w środku serii gdzieś mnie coś wkurzyło i zaczęło irytować. W skrócie od tej serii dużo więcej oczekiwałem szczególnie po początku i myślałem że będzie lepsza.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Sanvean 19.09.2016 00:04
    Finał.
    Miało być pięknie, wyszedł… klops.
     kliknij: ukryte 
    Na czym polegało połączenie między Subaru a Juliusem? kliknij: ukryte 

    Pogoń za Emilią kliknij: ukryte 
     kliknij: ukryte 

    Cóż, przynajmniej scena z Emilią uświadomiła mnie, że z light novel się nie zapoznam. Ich dialog był tak prosty i tkliwy, że aż płakać się chciało razem z hafu­‑efu. Sceny miłosne z Ani z Zielonego Wzgórza są lepiej napisane, a to książka kierowana do najmłodszych nastolatków :s

    Jeśli chodzi o całość, to można by się rozpisywać od początku. W skrócie, seria miała dobre i złe momenty, mniej więcej się równoważą, ale ta lepsza strona przeważa. Na tle serwowanych nam dzisiaj japońskich kreskówek, szczególnie tych z przenoszeniem głównego bohatera do świata fantasy, ta wyróżnia się fabułą. Czasami jest przekombinowana, czasami widać, że można by co nieco doszlifować od strony technicznej (chociażby tempo akcji, sprzeczne emocje wywoływane co drugi odcinek), ale przynajmniej jest i w swej epizodyczności działa. Problem jest to, że seria urywa się w połowie, więc nic nie jest wyjaśnione. Trudno też wyłowić jakąś ciekawą postać. Subaru to osobny temat, lecz niestety jest go tak dużo, że przyćmiewa resztę i nie daje im (autor) szansy się rozwinąć. Poza tym ciągle dochodzą nowe postaci, które w sumie mają znaczenie, ale potem… nie ( kliknij: ukryte ).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Saarverok 18.09.2016 23:41
    Pozytywnie. Szkoda, że koniec, ale i tak bardzo dobry kawałek anime. Nie wybitny, ale po prostu – bardzo dobry. Ma swoje dziury, ma swoje wady, ale mnie urzekł. I patrząc na moje początki przygody z tym anime, gdzie myślałem, że będzie kolejną sezonową zapchajdziurą, jako ocenę końcową wystawiam mocne 8,5/10. I nie obchodzi mnie kanoniczność, bo patrząc przez pryzmat budżetowy/wielkość rynku to i tak to anime spisało się rewelacyjnie, w porównaniu do wielu innych podobnych produkcji, które dosłownie spuściły swój potencjał w kiblu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 7
    Panic! 18.09.2016 22:55
    Koniec
    Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo rozczarowany jestem końcem Re:Zero… Każdy kto wie, jak seria powinna się skończyć, musi przeżywać to samo…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Impos 18.09.2016 21:48
    Muszę przyznać, że seria na koniec jeszcze raz mnie zaskoczyła. Spodziewałam się jakiegoś  kliknij: ukryte  nie rokuje na kolejny sezon…
    Do tego nie rozumiem zachowania Betelgeusea; skoro  kliknij: ukryte ?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Tamago-chan 18.09.2016 21:21
    Trochę smutno, że to już koniec. Jedno z tych anime, na którego kolejny odcinek czekałam z niecierpliwością i zaraz po jego pojawieniu się musiałam obejrzeć choćby nie wiem co. Bardzo mnie wciągnęło, wielokrotnie miałam ciary podczas oglądania. Przyciągnął mnie motyw z powracaniem do życia przez głównego bohatera i myślę, że wyszło to dobrze. Nie przeszkadzało mi nawet dość długie załamanie Subaru, jego wielokrotne momenty słabości, bo dzięki temu wydał się bardziej realistyczną postacią. W obliczu tego wszystkiego co przeszedł oraz tego, że nie mógł o tym nikomu powiedzieć i tak uważam, że dobrze sobie poradził. Można pomyśleć, że jego zachowanie było bezpodstawne (przecież i tak powróci do danego momentu i będzie mógł zacząć wszystko od początku), ale każda śmierć na pewno wiąże się też z bólem i strachem. Czy tym razem też wróci do życia? Jeśli tak to w którym momencie? Czy będzie to moment, w którym uda się wszystkich uratować, czy też będzie już za późno? Poza tym patrzenie na śmierć i cierpienie bliskich i przeżywanie swojej własnej śmierci wielokrotnie musi być straszne nawet jeżeli wie się, że można to wszystko zrestartować. Uważam więc, że Subaru nie jest złą postacią, choć przyznaję, że chwilami mnie irytował swoim zachowaniem (choćby tym, że chwilami za dużo gadał). Emilia jakoś nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia, jest to postać, którą polubiłam najmniej. Nie ma w niej nic ciekawego czy wyjątkowego. W porównaniu z nią o wiele lepiej wypadają bliźniaczki. Rem zwłaszcza skradła moje serce, jest cudowna. W obliczu osoby, którą kocha taka słodka i delikatna, ale gdy trzeba walczyć (zwłaszcza w jego obronie) staje się też bardzo silna. Uwielbiam ją! Reszta jest w porządku, jeszcze z ulubionych postaci wymieniłabym Wilhelma. Jest mega silny i to taki typowy rycerz, niezwykle honorowy. Zakończenie niby w porządku, ale odczuwam pewien niedosyt. Mimo wszystko jednak bardzo mi się podobało i jakby ktoś spytał poleciłabym bez zawahania.
    9/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Ne 11.09.2016 14:19
    rozczarowanie
    Zwabił mnie do tego anime kot, ten z pierwszego obrazka. Początkowo fabuła wydawała się ciekawa a postaci interesujące. Z wyjątkiem głównego bohatera, który początkowo wszystko traktował jak grę, a potem wariował. Jego kolejne epizody szaleństwa i zgony nie były ciekawe. Po kilku śmierciach własnych i cudzych i „wczytywaniu ostatniego zapisu” mógłby się mniej przejmować/emocjonować/wariować a więcej myśleć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Petro 10.09.2016 20:57
    Przesada
    Obejrzałem 16. odcinek i nie jestem pewien czy wytrzymam do końca w tej rzeźni. Ile razy można zabi… mordować głównych bohaterów? Coraz bardziej krwawo, to już nie jest dramatyczne, to niesmaczne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Chlebek15 9.09.2016 22:33
    Nie rozumiem zachwytu i hypu
    Moim zdaniem anime nie jest zbyt dobre ponieważ nie wyróżnia się niczym z takim założeniem.  kliknij: ukryte 

    Moderacja nie bawi się w wycinanki
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 7
    Sanvean 4.09.2016 20:47
    23.
    Było lepiej niż przez ostatnie dwa odcinki, a to za sprawą  kliknij: ukryte 

     kliknij: ukryte 
    Muszę ponarzekać na Betelguzę. Z takich świrów­‑popaprańców podoba mi się bardziej niż ta dziewoja z Overlorda, ale oczekiwałem więcej po jego postaci. Nie wiem, może jakiegoś wstępu do wątku Kultu Wiedźmy. Na razie są źli, bo są opętała ich Wiedźma. Nic więcej nie wiadomo na ten temat, oprócz tego, że nienawidzą elfów i niszczą każdego siłą. To brzmi, jak nazwa jakiejś organizacji nacjonalistycznej, mają nawet własną boginię i ubierają się jak KKK.

     kliknij: ukryte 

    Nie wiem, czy wszyscy zwrócili uwagę jak zmieniały się kolory Niewidzialnych Hando podczas walki Wilhelma z paluchem. Z jego perspektywy były przeźroczyste, z perspektywy Subaru fioletowe.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Sanvean 30.08.2016 21:38
    22.
    Po 22. odcinku stwierdzam, że nie chcę aby Subaru postępował właściwie, bo już 1,5 odcinka zostało poświęcone na gadaninę o tym, jaki to on nie jest wspaniały i w ogóle, że każdy ma teraz przed nim szacun na dzielni, bo dzięki niemu zabito bestię, która pustoszy wszystkie kraje od kilku(nastu?) pokoleń. Spoko.
    Myślałem, że tym odcinku wszystko wróci do normy, ale oczywiście pół odcinka zeszło na to samo. Tym razem Julius, który wcześniej znieważył go na oczach wszystkich ważnych osobistości w państwie, pochylił przed nim czoło. Naprawdę spoko.
    Mam nadzieję, że Subaru zawsze będzie życiowym niedorajdą, którym wszyscy poniewierają, przynajmniej jest ciekawie. Patetycznie nie znaczy fajnie.

    Odpowiedz
  • rool 27.08.2016 12:35:04 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Playboy 22.08.2016 17:53
    Odcinek 21 strasznie patetyczny. Akcje z 20 i 21 można było zmieścić w jednym odcinku, chociaż bardzo podobały mi się te wstawki z życia Wilhelma, wnoszą one bardzo dużo do jego postaci, tłumaczą jego dotychczasowe zachowanie jak i motywacje. Jak oglądałem drugą połowę odcinka to dopadła mnie taka myśl, ciągle słyszymy „Emilia, Emilia, Emilia” a tak naprawdę o tej postaci nic nie wiemy, dostaliśmy taką fasadę kawaii, miłej, uczynnej młodej kobiety i nic więcej. Skoro półelfy( i elfy) są niezbyt lubiane w tym uniwersum to za Emilią stoi jakaś smutniejsza opowieść o której się dowiemy lub nie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Uratugo 21.08.2016 20:58
    21 odcinek
    Właściwie nie ma czego komentować. Wszystko idzie zgodnie z planem, akcja była, trochę podniosłej atmosfery było- no wszystko na miejscu. Czułem, ze tym razem Subaru nie umrze, jakoś tak słabo by było.

    Mam tylko nadzieję, że kiedy umrze następnym razem (a umrze na pewno), to nie cofnie się do momentu sprzed zabicia Białego Wieloryba. Za dużo takich patetycznych sytuacji się wydarzyło, żeby teraz to powtarzać.

    Gościu, który na końcu się pokazał (niestety nie pamiętam imienia) trochę mnie zaskoczył, ale sądzę, że jego pomoc w ratowaniu Emilii będzie niebagatelna. No i sądzę, że koniec końców oboje przeproszą i się pogodzą. XD

    Pytanie, co teraz? Subaru sam, ani nawet z Rem wiele zdziałać nie mógł. Tym bardziej, że był psychicznie niestabilny. Teraz ma do pomocy całkiem sprawnego Wilhelma i najlepszego medyka w królestwie. No i tego gościa, o którym myślę, że jest całkiem silny, skoro robi za osobistego parobka jednej z kandydatek na władcę. Do tego ochłonął, więc może na spokojnie przeanalizować umiejętności Betelguese i wymyślić, jak poradzić sobie z jego niewidzialnymi rączkami, które tylko on widzi. No i coś czuję, iż to nie koniec jego umiejętności- kiedy został zamrożony przez Packa, wydawało się, iż niespecjalnie się tym przejmuje. Może i dlatego, iż jest mocno stuknięty, ale jednak w całym jego szaleństwie jest sporo miejsca na chłodną kalkulację. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i jestem ciekaw, ile razy Subaru zginie, zanim ostatecznie uporają się z atakiem Kultu Wiedźmy na posiadłość Roswaala.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime