Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Copernicon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,83

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 115
Średnia: 6,95
σ=1,73

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kuzu no Honkai

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Scum's Wish
  • クズの本懐
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat, Romans
Widownia: Seinen; Postaci: Nauczyciele, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Trójkąt romantyczny
zrzutka

Moda na sukces, sezon wiosna 2017.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Szkolne romanse to temat rzeka. Zazwyczaj są niewinne, bohaterowie przez dwanaście lub dwadzieścia cztery odcinki próbują dojść do etapu chodzenia za rączkę, a czasem nawet do pierwszego pocałunku. Kuzu no Honkai jednak nie należy do tego grona. Nie wpisuje się też na listę serii głupkowatych ecchi, gdzie pokazanie majtek bohaterek jest główną atrakcją. Seria próbuje poruszać poważniejsze problemy, ale czy efekty na pewno będą zadowalające?

Założenia fabularne są proste. Hanabi Yasuraoka od dzieciństwa jest zakochana w swoim przyjacielu, Narumim Kanai, którego nazywa braciszkiem. Los sprawia, że Narumi zostaje nauczycielem w jej szkole średniej. Niestety ta niemal wymarzona sytuacja zmienia się w koszmar – Narumi zakochuje się w młodej i atrakcyjnej nauczycielce, Akane Minagawie. Zrozpaczona Hanabi spotyka jednak osobę, której sytuacja jest niemal identyczna – Mugiego Awayę, zakochanego po uszy w tej samej nauczycielce. Dwójka nieszczęśliwych uczniów postanawia zostać parą, aby zapomnieć i leczyć sercowe rany.

Szybko jednak się okazuje, że owo leczenie ma polegać na kontaktach cielesnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie detale. Zacznijmy od najgłupszej rzeczy – Hanabi i Mugi w trakcie zbliżeń wyobrażają sobie swoich ukochanych. Rzecz jasna prowadzi to do odwrotnych skutków aniżeli zakładana przez nich ucieczka od rzeczywistości. Co więcej, żadne z nich nie poddaje się w kwestii walki o swoją prawdziwą miłość, a to prowadzi do kolejnych problemów i nieporozumień. Wszystko to sprawia, że ich związek jest po prostu toksyczny, bez szans na szczęśliwe zakończenie.

Jeśli sądzicie, że tylko ta dwójka zmierza w dziwnym kierunku, to jesteście w całkowitym błędzie. Prawdziwa patologia pojawia się w związku Narumiego i Akane. Mimo standardowego początku, szybko się okazuje, że młoda kobieta nie należy do szczególnie wiernych i uczciwych. Określiłbym ją bardziej dosadnym epitetem (a w zasadzie całym zbiorem epitetów), ale redakcyjna cenzura tego nie przepuści. No cóż, kobieta uwodząca facetów dla zabawy to nie jest nic nadzwyczajnego. Problemy się zaczynają, gdy jeden z tych facetów nie chce zdać sobie z tego sprawy mimo wielu wydarzeń i wskazówek widocznych na kilometr. Nie, ten przypadek jest jeszcze bardziej beznadziejny! Narumi, kiedy już się o wszystkim dowiaduje, otwarcie pozwala swojej ukochanej na prowadzenie bogatego życia erotycznego. Co więcej, chce z nią spędzić resztę życia w stałym związku. O ile Akane ze swoim charakterem manipulatorki i brakiem jakichkolwiek uczuć mogła wywoływać negatywne uczucia, o tyle Narumi, zachowujący się jak ścierka do podłogi, sprawiał, że trudno mi było mu współczuć. Należało mu się.

Jednak seria nie skupia się wyłącznie na tej czwórce bohaterów, ponieważ okazuje się, że Hanabi i Mugi mają swoich wielbicieli. Później fabuła odlatuje w kosmos niczym po twardych narkotykach. Buzujące hormony kierują wszystkich do łóżka, nie patrząc na płeć czy relacje. Z opowiadanej historii wyłaniają się kolejne postaci o charakterach ścierek do podłogi, gotowe na wszelkie ustępstwa, aby tylko na chwilę zbliżyć się do ukochanego. Romantyczno­‑erotyczne wielokąty i emocjonalne komplikacje sprawiają, że trudno się spodziewać konstruktywnego finału sporej części wątków. Mimo wielu prób większość bohaterów nie dojrzała w ogóle, nie wyciągnęła żadnych wniosków. Mogę śmiało powiedzieć, że wszystkie te cielesne i miłosne zbliżenia nie prowadziły do niczego. Przepraszam, był jeden wyjątek: w pewnym momencie Akane nagle zmienia swoje zachowanie i priorytety. Ach, ta logika…

Skoro już sobie ponarzekałem, czas przejść do zalet serii. Po pierwsze, całkiem realistycznie odwzorowano działanie hormonów, popęd seksualny i „pierwsze kroki” seksualnego życia nastolatków. W większości serii anime tego elementu na próżno szukać. Oczywiście, nie wszystko udało się idealnie, ale ogółem można to zaliczyć na plus. Drugim zauważalnym pozytywem jest aktywne podejście bohaterów do sercowych problemów. Niemal każdy stara się walczyć o swoją miłość, zmienić własne zachowanie czy pozbyć słabości, zamiast bezradnie wzdychać i cierpieć. Niestety, wszystko to z bardzo miernymi skutkami, a do tego zazwyczaj w absurdalnych okolicznościach. Mimo to warto o tym wspomnieć, ponieważ nie jest to często spotykane w szkolnych romansach.

Oprawa graficzna to połączenie stonowanych barw oraz w miarę naturalnych projektów postaci. Nie znajdziecie tutaj cukierkowatych panienek różniących się wyłącznie kolorem włosów. Każda z postaci ma indywidualny projekt, co mocno poprawia odbiór serii. Pochwalić muszę też tła, którym nie brakowało detali, chociaż ilość przedstawionych lokalizacji była naprawdę duża. Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o animacji. Była po prostu szczątkowa, a w scenach bardziej wymagających pod tym względem ruch wydawał się mało płynny i nienaturalny.

Udźwiękowienie wypada przeciętnie. Muzyka nie potrafi skutecznie oddać nastrojów czy podkreślić akcji, a w trakcie oglądania odcinka niejednokrotnie odczuwałem całkowity jej brak. Nieco lepiej prezentują się czołówka i ending – utwory, chociaż należące do przeciętnego j­‑popu, miały jakieś charakterystyczne elementy, a do tego nie kaleczyły uszu w takim stopniu, żebym musiał je pominąć.

Kuzu no Honkai to anime średnio udane. Muszę docenić próbę wniesienia czegoś świeżego do oklepanego gatunku, ale liczba wad przewyższa wszelkie pozytywne elementy. Czy mam poczucie zmarnowanego czasu? Raczej nie, chociaż pewnie da się go lepiej zagospodarować, aniżeli oglądaniem tej serii. Czy polecam? Nie, chyba że szukacie anime pokazującego na tyle, na ile to możliwe w telewizji, sceny erotyczne, i samo w sobie jest to dla Was zaletą.

Piotrek, 18 czerwca 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Lerche
Autor: Mengo Yokoyari
Projekt: Keiko Kurosawa, Keiko Shiraishi, Mizuki Yoshida
Reżyser: Masaomi Andou
Scenariusz: Makoto Uezu
Muzyka: Masaru Yokoyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Kuzu no Honkai - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl