Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 7/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,67

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 58
Średnia: 6,79
σ=2,05

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Berserk [2017]

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ベルセルク [2017]
Widownia: Seinen; Rating: Nagość, Przemoc; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Ciąg dalszy wędrówki Gutsa i jego dzielnych towarzyszy. Krok we właściwym kierunku, choć do adaptacji godnej oryginału wciąż sporo brakuje.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Początki bywają trudne, szczególnie gdy niedoświadczeni ludzie biorą się za ambitny projekt, przekraczający ich możliwości. Taki los spotkał nakręcony w 2016 roku serial na podstawie słynnej mangi Kentarou Miury, który po względnym sukcesie filmowej trylogii, przygotowywanej przez inne studio, postanowiono wykonać przy znaczącym udziale komputerowej animacji. Niestety, niedoskonałości jakościowe i ewidentny brak doświadczenia w posługiwaniu się nową technologią sprawiły, że serial nie tylko prezentował się źle od strony audiowizualnej, ale też nie był w stanie uzasadnić celowości obranej formy. Trójwymiarowe bajery, obracająca się pod wszelkimi możliwymi kątami kamera i fatalny montaż sprawiały, że seans okazał się dla wielu trudnym przeżyciem, mimo wiernego trzymania się mangowego oryginału i czerpania z niego wszystkiego, co najlepsze. Zazwyczaj dobry scenariusz jest w stanie obronić się sam, niezależnie od ułomności jego przedstawiania, jednakże w przypadku Berserka niebagatelne znaczenie miały również spore oczekiwania fanów, spotęgowane charakterystycznym stylem rysunku autora i pieczołowitością w odwzorowywaniu najdrobniejszych detali. W porównaniu do komiksu serial wydawał się leniwy, stworzony niemal na siłę w imię forsowania określonej twórczej idei.

Na przestrzeni kilku miesięcy, które minęły od premiery pierwszej części nowego Berserka zmieniło się niewiele, ale nawet te kilka drobnych zmian w sposób znaczący poprawiło moje wrażenia z seansu. Najistotniejsze okazało się ograniczenie ilości efektów komputerowych, co nie tylko sprawiło, że ładniejszy, tradycyjny rysunek stał się bardziej zauważalny, ale też pozwoliło skoncentrować środki i czas na tych scenach, w których obecność specjalnych efektów była najbardziej uzasadniona. W rezultacie, gdy Guts i jego towarzysze mierzą się z trollami oraz innymi mrocznymi bestiami, animacje są bardziej płynne, a same modele potworów prezentują się mniej komicznie, niż miało to miejsce wcześniej. Do statystycznego poziomu zachodnich animacji wciąż sporo brakuje, przede wszystkim pod względem naturalności odwzorowania ruchów, tym niemniej nie czułem się już odrzucany od ekranu. Twórcy realistycznie spojrzeli na swoje możliwości, i w końcu przestali udawać, że ich dzieło jest czymś przełomowym, w czym na każdym kroku trzeba zaskakiwać widza nowymi rozwiązaniami.

Umiar widoczny jest również w sposobie montażu poszczególnych scen i zachowywaniu logicznego ciągu wydarzeń. Tylko raz drużyna magicznie teleportowała się z jednego miejsca w drugie bez jakiegokolwiek oddzielenia ujęć, w pozostałych sytuacjach zastosowano już naturalne efekty przejścia. Reżyser porzucił też niemal całkowicie złe nawyki operowania kamerą, i choć okazjonalnie wciąż zdarzało mu się ukazywać sceny pod wprost idiotycznym kątem czy też latać wokół postaci w ujęciach z powietrza, tym razem anime można spokojnie obejrzeć bez objawów choroby lokomocyjnej. To dość smutne, że rzecz równie oczywista podkreślana być musi jako zaleta w porównaniu z pierwszą serią, ale mam nadzieję, że twórcy nabrali doświadczenia i wyciągnęli odpowiednie wnioski, by z czasem systematycznie poprawiać kolejne części.

Mieszane uczucia wciąż wiążą się z przedstawieniem walk. Niewątpliwie udoskonalenie strony technicznej poprawiło wrażenia, co jest o tyle istotne, że bohaterowie w znacznej większości zaczynają korzystać z nowych mistycznych artefaktów i mocy, które przedstawiono przy znaczącym wsparciu komputerów. Magia jest rzeczywiście widowiskowa, może odrobinę barokowo przesadzona, ale wciąż interesująca i momentami lepiej wykonana, niż miało to miejsce we wcześniejszych, bardziej klasycznych anime, nawet z dużym budżetem. Z drugiej strony miecz Gutsa wciąż wydaje podejrzane metaliczne dźwięki w kontakcie z miękkimi materiałami pozbawionymi jakiejkolwiek domieszki żelaza, zaś pogoń za spektakularnymi ujęciami sprawiała, że wymagające sceny stały się niejednokrotnie jeszcze mniej wiarygodne i bardziej absurdalne niż w mangowym oryginale, co niepokoi na przyszłość. Najbardziej kuriozalnym przykładem jest krótka potyczka z demonicznym Zoddem, w której obie strony zasypują się gradem nieludzko szybkich ciosów wśród feerii barwnych iskier i błysków niczym miecza świetlnego, nadających scenie niezamierzony efekt komiczny.

Ważnym elementem poprawiającym moje postrzeganie drugiego sezonu był fakt, iż koncentruje się on na w moim mniemaniu ciekawszym fragmencie historii. Wcześniejsze spotkanie z inkwizytorem Mozgusem i towarzyszące mu zbieranie dzielnej kompanii było fragmentem przejściowym, który choć interesujący, nie stawiał jeszcze przed bohaterami konkretnego celu. Tymczasem następujące później wydarzenia nie tylko dają protagoniście do ręki oręż pozwalający zwiększyć szanse w walce z wrogiem, ale odkrywają przed drużyną nowy cel w postaci odstawienia eskortowanej kobiety Gutsa w bezpieczne miejsce. Obydwa wątki rozgrywają się przy okazji klasycznego zadania polegającego na obronie małej wioski przed potworami, które okazuje się o wiele bardziej wymagające, niż można się było spodziewać. Co ważniejsze, pomiędzy postaciami zaczynają tworzyć się konkretne więzi. Formowanie zespołu mogącego stawić czoło Griffithowi i jego pomagierom było zawsze jednym z moich ulubionych fragmentów, między innymi dlatego, że poszczególni członkowie drużyny dopiero uczą się współpracować ze sobą i są jeszcze stosunkowo słabi. Podobnie jak w klasycznych shounenach, podróż jest bardziej fascynująca niż sam cel. Oczywiście spora w tym zasługa samego Miury, a nieporównywalnie mniejsza twórców anime, tym niemniej cieszę się, że nie zepsuli fabuły oryginału i starali się jej jak najwierniej trzymać.

Skoro już o bohaterach mowa, do Gutsa i jego dotychczasowych towarzyszy dołącza, początkowo niechętnie, młoda czarodziejka Schierke. To postać budząca wśród fanów mocne kontrowersje, głównie ze względu na młody wiek i charakter niepasujący ani do świata, ani też do dotychczasowego składu kompanii. Jestem jednak zdania, że pełni ważniejszą rolę niż może się wydawać, równie znaczącą, co jej fabularne zadanie polegające na ratowaniu czterech liter Gusta za każdym razem, gdy ten zbytnio zapamięta się w walce lub zostanie poważnie ranny. Schierke jest jedną z niewielu postaci u Miury, do grona których zalicza się między innymi prostytutka Luca z poprzedniej serii, którym czynienie dobra uchodzi płazem w tym okrutnym, pełnym zła i występku świecie. Tak jak protagonista jest symbolem walki człowieka o przetrwanie, niezależności i oporu wobec z góry narzuconych przymusów w rodzaju przeznaczenia, tak młoda wiedźma jest dowodem, że dobroć mimo wszystko czasami również popłaca. I choć z czasem jej rola ulega spłyceniu i ograniczeniu, głównie ze względu na brak pomysłu autora na dalsze pociągniecie fabuły, na tak wczesnym etapie spełnia swe zadanie jak trzeba.

O tym, że kolejna część Berserka będzie stanowiła krok we właściwym kierunku, przekonuje już sam opening, w którym 9mm Parabellum Bullet przypominają sobie, że zamiast wydzierać się bez sensu, potrafią też grać prawdziwą muzykę. Późniejsza poprawa animacji, reżyserii, a nawet gry aktorskiej (Hiroaki Iwanaga wydaje się oswajać z rolą, być może dlatego, że ma wreszcie więcej rozbudowanych kwestii) sprawiły, że ilość chwil, w których odczuwałem autentyczną satysfakcję z seansu, wzrosła niewspółmiernie w porównaniu do pierwszych dwunastu odcinków. Wciąż uważam nowego Berserka za adaptację niepotrzebną, a nawet w szerszej perspektywie szkodliwą, gdyż utrudnia powstanie kolejnego anime na bazie tego samego komiksu w najbliższym czasie. Nie wyobrażam sobie jednak, aby cykl w tym wydaniu był w stanie kiedykolwiek wyjść poza poziom przyzwoitego rzemiosła.

Tassadar, 30 lipca 2017

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Gemba, Millepensee
Autor: Kentarou Miura
Projekt: Hisashi Abe
Reżyser: Shin Itagaki
Scenariusz: Makoto Fukami
Muzyka: Shirou Sagisu