Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 7/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,89

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 70
Średnia: 7,49
σ=1,08

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tsurezure Children

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2017
Czas trwania: 12×13 min
Tytuły alternatywne:
  • 徒然チルドレン
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Romans szkolny w malutkich (i słodkich) pigułkach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W mandze i anime szkolne romanse pojawiały się już w tylu odsłonach, odmianach i smakach, że chyba trudno byłoby wymyślić jakąś nową kombinację. Wydawałoby się jednak, że romans to gatunek, który po prostu wymaga czasu, nakreślenia łączącej bohaterów relacji (wszystko jedno – przed wyznaniem uczuć czy też po nim). Bez tego widz nie zaangażuje się w opowiadaną mu historię. Dlatego pomysł, by równolegle prezentować losy wielu szkolnych par, dzieląc przy tym trzynastominutowe odcinki na cztery króciutkie segmenty, wydawał się bardzo ryzykowny. Co może wyniknąć z takiej sieczki?

Jak się okazało – całkiem udana seria, jeśli tylko dobry materiał wyjściowy trafi w ręce równie dobrych fachowców od animacji. Oglądamy najczęściej (chociaż nie wyłącznie) same początki nowych związków, ze wszystkimi towarzyszącymi temu pomyłkami i nieporozumieniami, które, chociaż błahe, potrafią urastać do rozmiarów gigantycznych przeszkód. „Trudności z porozumieniem” to motyw przewodni tej serii, jednak warto podkreślić, że nawet jeśli nie wszystkie pary są równie realistyczne, twórcy nie nadymają ich problemów do rozmiarów absurdalnych czy irytujących, po części dlatego, że nie ma na to zwyczajnie czasu. Właśnie, czas. Odnosiłam wrażenie, że ta formuła krótkich obrazków z życia sprawdza się najlepiej, jeśli widz z japońskimi romansami szkolnymi miał już trochę do czynienia. Wtedy bowiem wydaje się, że oglądamy „samo gęste” – te sceny, na które zwykle czeka się w pełnowymiarowej komedii romantycznej, śledząc bez zainteresowania wygłupy i rozmowy mające na celu zapchanie czasu ekranowego. Na pewno pomaga także dobra reżyseria, ponieważ poszczególne epizody mają odpowiednie tempo i zostają ucięte we właściwym miejscu, bez przeciągania i rozmywania puenty.

Nie mogę jednak powiedzieć, że wszystko w tej serii działa równie dobrze. Całkowicie nieuniknioną rzeczą jest, że przy takiej mnogości par (nie podejmuję się ich liczyć, ponieważ większość z nich powraca, zwykle więcej niż raz) nie wszystkie wątki będą równie udane, nie wszystkie też w równym stopniu przypadną widzowi do gustu. To z kolei sprawia, że w kolejnych odcinkach zaczyna się wypatrywać swoich „ulubieńców”, a poświęcanie czasu tej czy innej parze z „listy B” uznawać za pewną stratę czasu. Sama potrafiłabym tu wskazać co najmniej dwa lub trzy wątki, które zasługiwałyby na rozwinięcie i pozostawiły niedosyt. Mamy oczywiście do czynienia z niekompletną ekranizacją niezakończonej mangi, chociaż akurat wydawałoby się, że w tym przypadku to nie powinno stanowić poważniejszego problemu. Od początku widać, że śledzimy tylko wybrane chwile z życia bohaterów, a znakomita większość segmentów jest na tyle samowystarczalna, że może stanowić zamknięcie ich wątku. Chyba tylko w dwóch przypadkach ciągłość ma większe znaczenie i właśnie tam brak jakiejś puenty na zakończenie serii trochę przeszkadza. Pewnym problemem, chociaż może bardziej widocznym, gdy ogląda się Tsurezure Children tydzień po tygodniu, jest kwestia zapamiętania poszczególnych par. To znaczy, wizualnie są one dostatecznie zróżnicowane, jednak z czasem zaczynałam zapominać w niektórych przypadkach, o co dokładnie chodziło i jak wyglądały dotychczasowe perypetie tej akurat dwójki.

Wśród występujących tu postaci znajdziemy cały wachlarz charakterów, pozbawiony jednak szczególnie ekstremalnych stereotypów. Trafiają się tutaj bohaterowie przerysowani i mało kogo nazwałabym „realistycznym”, ale z drugiej strony daleko im do chodzących absurdów, jakie zaludniają gry randkowe dla panów i pań. Podobnie zróżnicowana jest dynamika relacji w poszczególnych parach, zależna od tego, która strona jest bardziej aktywna i jakie problemy wynikają na styku akurat tego zestawienia charakterów. Wspominałam powyżej, że dwie pary zwróciły moją większą uwagę. Pierwsza z nich to Kana i Chiaki, nietypowi o tyle, że ich związek w naturalny sposób z zażyłej przyjaźni przemienił się w coś więcej… Ale to przejście nie jest takie proste, jak by się mogło wydawać. Druga to Chizuru i Takurou, czyli zestawienie dziewczyny nie tyle zakompleksionej, co całkowicie przekonanej, że romanse nie są dla niej, i chłopaka, który bezskutecznie próbuje dać jej do zrozumienia, że jest nią zainteresowany. To właśnie ich wątki najbardziej proszą się o rozwinięcie i nie dostają go, więc jeśli ktoś byłby zainteresowany śledzeniem ich dalszych losów, pozostaje mu sięgnąć po mangę.

Oprawa wizualna jest bardzo skromna. Postaci są odpowiednio zróżnicowane pod względem wyglądu – za co należy się duży plus – ale mają raczej uproszczone projekty, z których część (tak jak nieśmiałego nerda Takao) sprawdza się chyba lepiej na papierze niż w animacji. Tła ograniczają się do absolutnego minimum – poszczególne scenki rozgrywają się w skromnych dekoracjach, często dodatkowo zastępowanych przez rozmyte tło lub kolorowe wzory. Czy to przeszkadza? Nie w tym przypadku. Postarano się dopracować to, co ważne, czyli mimikę i mowę ciała, cała reszta zaś zwyczajnie nie jest aż tak kluczowa w przypadku tej kameralnej serii. Powiedziałabym, że pierwsze wrażenie może być „biedne”, ale szybko zaczyna się doceniać, że animatorzy nie tracili energii na elementy, które w sumie tylko rozpraszałyby widza. Ścieżka dźwiękowa także nie zwraca na siebie uwagi, poczynając od sympatycznych, ale nijakich piosenek w czołówce i przy napisach końcowych, a kończąc na muzyce w trakcie odcinków, która plumka cichutko w tle, a często w ogóle znika, żeby nie przeszkadzać. Parę ciepłych słów należy się seiyuu, ale szczerze mówiąc, chociaż zgromadzono tu sporo znanych nazwisk, a poszczególne role odgrywane są zgrabnie, żadna z nich nie zapada w pamięć na tyle, by warto było o niej wspominać. To nie kwestia talentu czy reżyserii, tylko charakteru fabuły i postaci, niedających aż tyle pola do popisu.

Serie z krótkimi odcinkami często mogą się wydawać uboższymi krewnymi „pełnowymiarowych” anime, ponieważ bez powodzenia próbują wcisnąć to samo w okrojoną czasowo formułę. Tsurezure Children to przykład na to, że czasem taka formuła sprawdza się idealnie – wydłużenie czy to odcinków, czy to poszczególnych segmentów z pewnością by się mu nie przysłużyło. Owszem, taka konstrukcja ma pewne wady wrodzone, jednakże fani romansów – co ważne, niezależnie od płci – mogą rzucić okiem na tę serię miniaturek i nie powinni czuć się rozczarowani.

Avellana, 3 marca 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Gokumi
Autor: Toshiya Wakabayashi
Projekt: Etsuko Sumimoto
Reżyser: Akimi Fudesaka, Hiraku Kaneko
Scenariusz: Tatsuhiko Urahata
Muzyka: Tenmon

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Tsurezure Children - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl