Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 6/10
fabuła: 8/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 38
Średnia: 8,29
σ=1,5

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: IKa
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Saiki Kusuo no Psi Nan [2018]

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 24×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Disastrous Life of Saiki K. [2018]
  • 斉木楠雄のΨ難 [2018]
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Życie z supermocami nie jest łatwe, szczególnie jeśli komuś zależy tylko na ciszy, spokoju… i galaretce kawowej od czasu do czasu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Na początek w sprawie zarówno zapisu tytułu, jak i liczby i długości odcinków chciałabym odesłać wszystkich do pierwszego akapitu recenzji poprzedniego sezonu, gdzie wszystkie te kwestie omówiłam ze szczegółami. Jak się nad tym zastanowić, to w temacie fabuły, postaci i całej reszty mogłabym odesłać do pozostałych akapitów wspomnianego tekstu… Czy w ogóle jest sens pisać coś więcej?

Jako punkt wyjściowy dalszych rozważań nad losami pechowego K. Saikiego przyjęłabym oklepane stwierdzenie, że nowa odsłona jego zmagań z życiem codziennym spodoba się tym, którym podobała się pierwsza seria, i nie przekona tych, którzy byli nieprzekonani. Jest to stwierdzenie tylko pozornie symetryczne. W przypadku osób, którym dany tytuł nie odpowiada, sytuacja jest prosta – wystarczy informacja, że nie zmieniło się to, co poprzednio ich nie bawiło, irytowało czy też nudziło. Jednak to, że komuś podoba się dane anime, nie oznacza, że kontynuację polubi z automatu, chyba że oczekuje od twórców podawania mu powtarzalnych porcji identycznej paszy. Pozostali – a do tej kategorii zaliczyłabym przytłaczającą większość czytelników Tanuki – wymagają, by nowa odsłona potrafiła przynajmniej podtrzymać ich zainteresowanie tytułem, wnieść coś ciekawego i nie wałkować w kółko tych samych wątków i gagów. Niewątpliwie nie jest to takie łatwe w przypadku komedii opartej na epizodycznych historyjkach, z natury pozbawionej wątku głównego i zawierającej przerysowane do granic karykatury postaci.

A jednak powiedziałabym, że się udało – druga odsłona Saiki Kusuo no Psi Nan ma wszystko to, co było udane poprzednio, przy tym jednak nie traci pomysłowości aż do samego końca. Pod względem fabularnym oznacza to między innymi, że zdecydowanie więcej jest tu historii rozciągających się na co najmniej dwa segmenty, a czasem obejmujących wręcz kilka. Nie mam do tego zastrzeżeń, ponieważ miniatury – a ich jest mimo wszystko dużo – są nadal pomysłowe i udane, zaś dłuższe epizody dobrze wykorzystują dodatkowy czas. Przy tym dzielą się zresztą na części bez problemu, więc nie miałam wrażenia, że fabuła jest sztucznie cięta na wymagane pięciominutowe odcinki. Oczywiście, tak jak zwykle przy tego typu formule, nie ma cudów i nie wszystko jest tak samo udane, ale seria oscyluje między epizodami niezłymi a świetnymi, nie spadając poniżej poziomu przynajmniej przyzwoitej przeciętności (gdzie „przeciętnymi” nazwałabym pojedyncze epizody).

Sekret dobrej komedii tkwi z reguły w udanych postaciach i nie inaczej jest w tym przypadku. Tytułowy bohater jak zwykle jest narratorem, głosem rozsądku i w ogóle jedynym normalnym człowiekiem w ogólnie szalonym świecie. Oczywiście, jeśli damy się przekonać temu, co sam mówi. Jeśli nie, szybko zauważymy, że po pierwsze, ma cały zestaw własnych dziwactw (i nie mówię tu tylko o słabości do słodyczy), a po drugie częściej niż rzadziej zdarza mu się swoimi supermocami nieziemsko komplikować z pozoru proste sprawy. Dzięki temu nie staje się nadętym chodzącym ideałem i nadal jest postacią wyjątkowo sympatyczną.

Na temat jego otoczenia pisałam już wcześniej, więc teraz skupię się na czymś, czego poprzednio nie dotknęłam – kwestii wprowadzania dodatkowych postaci. Nie raz i nie dwa witałam nowy nabytek z mieszanymi uczuciami. Obsada i bez tego była liczna, zaś nowa postać oparta na pojedynczym żarcie wydawała się mieć bardzo ograniczone zastosowanie. Niemal za każdym razem po pewnym czasie dochodziłam jednak do wniosku, że jest to idealne uzupełnienie dotychczasowej gromadki oryginałów. Tak było choćby w przypadku Arena, który doskonale dopasował się do Nendou i Kaidou, mimo że na oko prezentuje zupełnie różny charakter. Kogo zatem poznajemy w drugiej serii? Spośród nowych postaci najsłabsza wydała mi się chyba Imu Rifuta, w dużej mierze dlatego, że po części powtarza wczesny charakter Chiyo – ale może to kwestia tego, że pojawia się stosunkowo rzadko. Za to Mikoto Aiura, energiczna gyaru, a przy tym wróżka (taka od przepowiadania przyszłości), od razu mi się spodobała. Nie dość, że stanowi piękny kontrast z Kokomi, to jeszcze chemia między nią a Saikim jest taka, że chętnie zaczęłabym kibicować temu związkowi, gdyby tylko miał jakiekolwiek szanse. Najwięcej wątpliwości miałam do Toumy Akechiego (jego nazwisko nieprzypadkowo nawiązuje do ulubionego bohatera Ranpo Edogawy) – podobnie jak Saikiemu, wydawał mi się męczący i umiarkowanie zabawny. Jednak wątek z jego udziałem, który określiłabym jako jeden z najlepszych fragmentów serii, ugruntował jego pozycję w otoczeniu bohatera i pokazał, że to także jest postać o sporym potencjale.

Pod względem wizualnym niewiele się zmieniło. Seria nadal jest bardzo uproszczona wizualnie i może rozczarowywać, chociaż… Jest coś, o czym warto wspomnieć. Otóż gdzieś pomiędzy pierwszą a drugą serią anime pojawiły się także zwiastuny filmu aktorskiego. Nie jestem fanką estetyki tego rodzaju produkcji, w których koniecznie próbuje się na żywych aktorach odtwarzać dziwaczne fryzury i kolorystykę mangowych postaci, zazwyczaj z marnymi efektami. Ku mojemu zdziwieniu, większość obsady tego filmu wyglądała… Tak jakby rysunkowe postaci nagle stały się żywe. Tu nie chodzi o szczególnie dobrą charakteryzację – rysunek mangi, chociaż uproszczony i umowny, naprawdę zręcznie oddaje prawdziwe proporcje twarzy i sylwetek. Tego nie widać tak od razu, ale jest to jedna z niewielu serii, gdzie większość bohaterów (z małą poprawką na część dziewcząt) naprawdę wygląda na Japończyków. I to mimo kolorowych włosów czy dziwnych gadżetów.

Oprawa muzyczna odcinków nie zmieniła się szczególnie, zaś piosenki w czołówkach i przy napisach końcowych nie zrobiły tym razem na mnie szczególnego wrażenia (chociaż przyznaję, że Duet Shite Kudasai w wykonaniu tercetu seiyuu Saikiego, Kokomi i Mikoto był przeuroczy). Hiroshi Kamiya nieodmiennie wyciska, ile się tylko da, z monotonnego i niezainteresowanego światem głosu Saikiego. Do gwiazdorskiej obsady dołączyło kilka nowych nazwisk – Mao jako Imu Rifuta, Eri Kitamura jako Mikoto Aiura oraz Yuuki Kaji jako Touma Akechi, żeby nie wspomnieć o Mikako Komatsu w małej, ale malowniczej roli chomika.

Jestem jedną z tych osób, które są zdania, że dobre serie powinny wiedzieć, kiedy się skończyć. Lepiej pozostawić niedosyt niż zmęczyć widzów i kompletnie zużyć formułę, która początkowo zapewniała sukces. Mimo to naprawdę bym się nie obraziła, gdyby to anime dostało jeszcze jeden sezon… Przecież został jeszcze jakiś kawałek mangi do zekranizowania, prawda?

Avellana, 21 lipca 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: J.C.STAFF
Autor: Shuuichi Asou
Projekt: Masayuki Onji
Reżyser: Hiroaki Sakurai
Muzyka: Psychic Lover