Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 6 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 58
Średnia: 7,66
σ=1,14

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hinamatsuri

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ヒナまつり
Widownia: Seinen; Postaci: Dzieci, Przestępcy; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Supermoce
zrzutka

Lekka, ale jednocześnie mądra komedia obyczajowa o nie do końca normalnym życiu członka yakuzy i jego adoptowanej podopiecznej.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Nitta jest młodym, obiecującym członkiem yakuzy, który cieszy się wszelkimi materialnymi przywilejami nowobogackiego życia. Dzięki przynoszącej spore zyski działalności przestępczej dorobił się apartamentu z widokiem, luksusowego samochodu i imponującej kolekcji antyków. Niczym młody bóg nie przejmuje się niczym i czerpie z życia pełnymi garściami. Mimo że dla postronnego obserwatora jego egzystencja może wydawać się jałowa i płytka, sam Nitta wydaje się nie mieć rozterek z tego powodu. Akceptuje niezobowiązującą codzienność i z zadowoleniem obserwuje powiększający się majątek. Wszystko zmienia się pewnej nocy, gdy do mieszkania gangstera trafia niepozorna dziewczynka zamknięta w futurystycznej kapsule. Zazwyczaj podrzucanie niechcianych dzieci pod drzwi przebiega bardziej klasycznie, ale Hina, bo tak dziewczę ma na imię, nie jest przypadkiem przeciętnym. Posiada nadnaturalne zdolności, które notorycznie pakują ją w rozmaite tarapaty. Nitta, po części z dobroci serca, ale także z obawy o swe drogocenne antyki, postanawia przygarnąć znajdę, przynajmniej tymczasowo. Decyzja ta burzy monotonną codzienność i staje się początkiem tworzącej się powoli, acz systematycznie rodzinnej więzi.

Głównym motywem Hinamatsuri jest relacja tytułowej bohaterki i jej opiekuna, która z czasem staje się coraz silniejsza mimo rozmaitych przeciwności losu. Nitta żadną miarą nie może uchodzić za idealnego przybranego ojca, ale udowadnia, że jest w stanie dostosować się do nowej sytuacji, nie porzucając dotychczasowego życia. Nie przestaje narzekać na rozmaite wyskoki Hiny, i cieszy się z odrobiny wolności za każdym razem, kiedy dziewczyna na dłużej znika, czy to wśród znajomych, czy też na skutek innych okoliczności, ale mimo to zżywa się z nią i jest gotów do rozmaitych poświęceń. Hina również nie pretenduje do miana najlepszej córki pod słońcem, notorycznie niszcząc własność opiekuna i narażając go na rozmaite nieprzyjemności. Do tego jest nieprawdopodobnie wręcz leniwa i fajtłapowata, co ściąga na domostwo dodatkowe nieszczęścia. Mimo to potrafi okazać wdzięczność i powoli uczy się empatii. Na przestrzeni dwunastu odcinków wzajemne stosunki bohaterów nie zmieniają się na pozór znacząco, ale dostrzec można drobne słowa i czyny, które świadczą, jak mylne to wrażenie. Brakuje jedynie bardziej wyrazistego wątku spajającego poszczególne odcinki, przez co anime momentami przypomina adaptację yonkomy, ale to już kwestia konstrukcji komiksowego pierwowzoru.

Mogłoby się wydawać, że tak poważna tematyka spowoduje, że Hinamatsuri okaże się anime nudnym i przesadnie poważnym. Tymczasem każdy odcinek obfituje w nienachalny, cierpliwie budowany humor, oparty najczęściej na wyraźnych kontrastach. Dowcip wykorzystuje między innymi klasyczny dla japońskiej szkoły komizmu motyw bokke i tsukkomi, ale o wiele mniej nachalny niż chociażby w najbardziej rozpoznawalnej pod tym względem Gintamie. Pojawia się sporo komedii pomyłek, a także kłopotów wywołanych dobrymi chęciami. Puenta jest nierzadko subtelna, a scenariusz potrafi zmierzać do niej dość długo, co mniej cierpliwych widzów zapewne nie raz zirytuje. Co intrygujące, serial relatywnie rzadko robi użytek z gangsterskiego rodowodu Nitty, skupiając się przede wszystkim na zwyczajnych relacjach międzyludzkich i ciężkiej pracy, jaką jest rodzicielstwo. Dzięki mnogości bohaterów pobocznych powtarzalność motywów nie jest przesadnie dostrzegalna, a każdy ma szansę znaleźć coś, co rozbawi go do łez. Najcieplej wspominam wątek szkolnej prymuski i koleżanki Hiny, która przez zbieg okoliczności rozpoczyna pracę w roli barmanki, i by ocalić swą dobrą reputację, desperacko stara się ukryć ten fakt przed innymi uczniami, a także pedagogiem, będącym częstym gościem lokalu. Nie wszystkie motywy są równie udane, ale chwil, w których wiało nudą, nie uświadczyłem zbyt wiele.

Wspomniane postacie drugoplanowe to nie tylko źródło dobrego humoru. Za ich pośrednictwem serial przedstawia rozmaite problemy wychowawcze, które nie pasowałyby relacji yakuzy i jego podopiecznej, opływających w luksusy i mających nieco inne spojrzenie na sprawy niż biedniejsza część społeczeństwa. W tej roli przodują dawne towarzyszki Hiny, jeszcze z czasów, gdy rozwijała swe nadprzyrodzone zdolności, które wysłano jej tropem. Obydwie szybko porzucają główny cel misji, a ze względu na awarię urządzeń, które je tu sprowadziły, zmuszone są pozostać w obcym środowisku. Obowiązkowa i zasadnicza Anzu trafia wśród bezdomnych i szybko poznaje życie od cięższej strony, codziennie walcząc o coś do jedzenia i ciepły dach nad głową. Mimo iż doświadczona przez los, nie traci optymizmu i zachwyca wszystkich swą sumiennością i poświęceniem. Jeszcze trudniejsze przeżycia czekają Mao, która zamiast do cywilizacji, trafia na bezludną wyspę, gdzie powoli traci zmysły, spędzając dnie na konwersacjach z drewnianymi kukłami. Niestety, jej wątek uważam za częściowo nieudany, gdyż poświęcony robinsonadzie odcinek jest wyraźnie monotonny i dopiero po zmianie otoczenia scenariusz zauważalnie się rozkręca.

Skoro już o tempie akcji mowa, należy zaznaczyć, iż Hinamatsuri toczy się nieśpiesznie nawet w najbardziej kluczowych momentach i nie usiłuje zrywać z obyczajową otoczką w celu podkręcenia napięcia. Po obejrzeniu jednego odcinka, choćby najciekawszego, nie czułem potrzeby natychmiastowego zapoznawania się z kolejnym i cierpliwie odczekiwałem kilka dni, zanim znów poczułem przypływ zainteresowania anime. To niekoniecznie wada, wszak ostatecznie zapoznałem się z całością i czasu tego nie uważam za stracony, jednakże osoby poszukujące czegoś na dłuższe posiedzenie przed ekranem mogą odczuwać lekki zawód. Za to ktokolwiek mający nadzieję na lekkostrawne dwadzieścia minut pozytywnego myślenia odnajdzie znakomity środek motywujący i lek na chandrę, całkowicie bez recepty. Wystarczy jeden odcinek, by świat na zewnątrz nabrał kolorów.

Niebagatelne znaczenie dla pozytywnego postrzegania serii ma fakt, iż mimo spokojnego nastroju i przeważnie niespiesznego toku akcji, anime prezentuje się zaskakująco ładnie. Owo banalne stwierdzenie najlepiej oddaje wrażenia estetyczne. Rysunek nie ustanawia rekordów szczegółowości, ale sylwetki oraz mimika postaci, a także dobór barw, budzą ciepłe uczucia. Rzeczywistość ukazywana w serialu bywa momentami niełatwa dla bohaterów, ale świat wciąż jest fascynującym, pełnym nowości miejscem, które dorastające bohaterki odkrywają z każdym kolejnym dniem. Ta warstwa wizualna współgra doskonale z tendencją do ukazywania przemyśleń w otoczce lekkiego humoru, ułatwiając przyswajalność treści. Próba uczynienia oprawy czy to bardziej realistyczną, czy też prostszą i karykaturalną byłaby krokiem w złą stronę. Autorzy nieznacznie podrasowali styl mangi, co wyszło serii na dobre. W połączeniu z przyjemną dla ucha ścieżką dźwiękowa stworzyli opakowanie, jakiego nie powstydziłoby się wiele bardziej znanych i wyczekiwanych tytułów.

Ostatecznie serial zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na dojrzałe, inteligentne spostrzeżenia wychowawcze z domieszką nietuzinkowego humoru oraz masę sympatycznych bohaterów, ale również dlatego, że reprezentuje rzadki gatunek. W poprzedzających latach pojawiło się już co prawda oparte na podobnym pomyśle, Alice to Zouroku, jednakże było zupełnie inaczej prowadzone, słabiej wykonane i w gruncie rzeczy prostsze. Hinamatsuri w moim odczuciu jest minimalnie lepszym, ale przede wszystkim bardziej uniwersalnym tytułem, który ma szansę dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Sądząc po ciepłym przyjęciu, twórcom się to udało i czekanie na kontynuację nie jest bezpodstawne.

Tassadar, 26 lipca 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: feel
Autor: Masao Ootake
Projekt: Kanetoshi Kamimoto
Reżyser: Kei Oikawa
Scenariusz: Keiichirou Oochi
Muzyka: Yasuhiro Misawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Hinamatsuri - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl