Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 6/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,14

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 41
Średnia: 6,85
σ=1,26

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi, wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Soukou no Strain

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Strain: Strategic Armored Infantry
  • 奏光のストレイン
zrzutka

Zdrada jest jedną z najgorszych rzeczy jaka może nas spotkać, zwłaszcza jeśli uczyni to najbliższa naszemu sercu osoba. Czerpiąca wątki z książek Frances Hodgson Burnett historia pewnego rodzeństwa.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kiedyś mała dziewczynka złożyła obietnicę, że podąży w ślady swojego brata, jednego z najbardziej utalentowanych pilotów mechów typu Strain w dziejach…

Właśnie w tym miejscu zaczyna się opowieść, której główną bohaterką jest szesnastoletnia Sara Werec. Mimo upływu lat nie zapomniała ona o swoim postanowieniu i nadal pragnie dołączyć do ukochanego brata Ralpha, który wyruszył na wojnę gdzieś w odległych zakątkach Kosmosu. Plany te mają szansę się urzeczywistnić, biorąc pod uwagę, że Sara jest najlepszą uczennicą na swoim roku i niedługo kończy naukę.

Wszystko wydaje się być w porządku do czasu, kiedy w środku nocy baza treningowa, w której aktualnie przebywa Sara, zostaje nagle zaatakowana przez armię, na czele której stoi Strain! Jest to o tyle niezwykłe, że wrogowie nigdy nie odkryli sekretu konstrukcji tych mechów… W czasie próby odparcia ataku ginie trójka najlepszych przyjaciół bohaterki. Jednakże ona sama mając na celowniku zdrajcę nie jest w stanie pociągnąć za spust – okazuje się, że dowodzącym całą operacją pilotem wrogiego Straina jest nie kto inny, jak uznany wcześniej za bohatera narodowego jej brat…

Z początkiem drugiego odcinka przenosimy się na jeden ze statków szykujących się do wyprawy na front. Na jego pokładzie znajdujemy Sarę, która jako początkujący pilot pod zmienionym nazwiskiem zaciąga się do wojska. Jej głównym celem jest stanąć jeszcze raz twarzą w twarz z bratem i poznać prawdziwe powody, które sprawiły, że przeszedł na stronę wroga i próbował ją zabić. Sara nie wie jednak, ile ryzykuje ukrywając swoją tożsamość, ponieważ statek, na którym przebywa, staje się regularnym celem ataków Ralpha…

Zdecydowanie najmocniejszym elementem serii są bohaterowie. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Sara: otwarta i optymistycznie nastawiona do życia, przechodzi bardzo widoczną przemianę. Śmierć przyjaciół, zdrada brata i samotność sprawiają, że staje się nieufna, zdystansowana wobec innych i zamyka się przed światem. Trudno jest powiedzieć, czy da się ją polubić, czy nie – wiele zależy od indywidualnego podejścia widza, ponieważ nie wszyscy zgodzą się z podejmowanymi przez nią decyzjami. Podobnie jest z drugą, równie wyraziście naszkicowaną postacią, Lottie Gehl – jedną z towarzyszek Sary. Zachowania obu dziewcząt w poszczególnych sytuacjach skrajnie się różnią, ale są dobrze umotywowane – można je zaliczyć do postaci postępujących w zgodzie z własnym sumieniem, co czyni je wiarygodnymi i naturalnymi. Charakteru obu bohaterkom nadają świetnie także podłożone głosy seiyuu (Ayako Kawasumi w roli Sary Werec i Yukana jako Lottie). Trochę inaczej wygląda sprawa bohaterów drugoplanowych, o których po prostu za mało się dowiadujemy, by móc ich jednoznacznie ocenić. Powodem tego jest niestety długość serii. Nie znaczy to jednak, że nie da się ich polubić bądź znienawidzić, po prostu mamy na ich temat zbyt mało informacji.

Drugą zaletą Soukou no Strain jest fabuła. Na pierwszy rzut oka nie ma w niej nic specjalnego, co pomogłoby wyróżnić to anime z tłumu innych produkcji. Ot, mechy i wojna gdzieś we Wszechświecie. Naprawdę jednak chodzi tu o coś zupełnie innego. W bardzo obrazowy sposób ukazane są słabości ludzkie, dążenie do władzy oraz wyboista, pełna cierpienia i poświęceń droga do upragnionej prawdy, która w przypadku Sary jest jednym z niewielu powodów nadających sens egzystencji. Są to tematy kontrowersyjne, które nie wszystkim przypadną do gustu.

Tempo akcji już od pierwszego odcinka jest bardzo szybkie i prawie nie zwalnia przez większość serii. Jednak mniej więcej w połowie podjęto próbę rozładowania napięcia, wplatając wątki komediowe i parodiujące shoujo­‑ai. Nie są one może zbyt wyszukane i oryginalne, ale traktowane z przymrużeniem oka nie popsują klimatu opowieści. Kolejną zaletą scenariusza jest nieprzewidywalność: właściwie do końca nie wiadomo, co się wydarzy, a zakończenia poszczególnych odcinków pobudzają ciekawość i skłaniają do sięgnięcia po ciąg dalszy. Seria nie jest też przesadnie melodramatyczna ani łzawa, wszystko jest doskonale wyważone.

Ciekawie przedstawiono również wątek Obcych, tym razem nie w roli Wrogów Ludzkości. Wspomniana wcześniej wojna toczy się między ludźmi, a jedną z przyczyn jest mercurion, główny składnik paliwa używanego w mechach typu Strain. Tu dochodzimy do najczęściej pojawiających się maszyn bojowych, występujących w niezliczonych anime. Nie odgrywają tu one może kluczowej roli, jednak stanowią ważny element fabuły i bardzo dobrze dopełniają całość. W interesujący sposób przedstawiono system ich działania i po raz kolejny (podobnie jak w Gasaraki czy Full Metal Panic!) pokazano, że mogą być sprawną i niezwykle przydatną bronią.

Scenariusz oparto na kilku wątkach wysnutych z powieści znanej autorki książek dla dzieci, Frances Hodgson Burnett. Jednakże prócz motywu utraty niemal wszystkiego i podobieństwa postawy sprzed dramatycznych zdarzeń, Sary Werec i Sary Crewe nie łączy prawie nic. Można raczej mówić o zapożyczeniu imion – pojawiają się między innymi Lottie (która podobnie jak Sara nie ma nic wspólnego ze swoim pierwowzorem), Emily, Dick, Mary, Colin i wiele, wiele innych. Zaznaczam więc, że nie jest to nowe wcielenie Małej księżniczki w dekoracjach science­‑fiction, a opowieść wykorzystująca jedynie niektóre motywy.

Od strony technicznej ta pozycja nie zachwyca, ale też nie odrzuca. Grafika jest dobrze wykonana. Efekty komputerowe nie gryzą się aż tak bardzo z tradycyjną animacją, czego przykładem mogą być niezwykle dynamiczne i dobrze przedstawione walki mechów. Niczego nie można też zarzucić kolorystyce. Jedyną rzeczą, która może trochę przeszkadzać, są zbyt ostre rysy twarzy postaci i niektóre zbliżenia oraz dalsze plany, przy których wypływa na wierzch brak detali. Podobnie jest z muzyką, służącą za tło akcji i podkreślającą poszczególne sceny. Opening i ending to przyjemne, wpadające w ucho piosenki, ale nie jest to rewelacja, jak w przypadkach, gdy za ścieżkę dźwiękową odpowiadają tacy twórcy jak Yoko Kanno czy Yuki Kajiura.

Na koniec chciałam napisać, iż jest to jedna z ciekawszych serii, jaką miałam okazję obejrzeć. Pomimo braku odpowiedzi na parę pytań fabuła jest spójna i nie ma w niej dziur. Powinna spodobać się osobom, których nie odstraszają eksperymenty fabularne i wątki nie końca jednoznaczne moralnie, a także fanom mechów i akcji, ale tylko przy uwzględnieniu tego pierwszego. Anime porusza bowiem motywy, które nie wszystkim mogą się odpowiadać.

Enevi, 14 kwietnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Fantasia
Autor: Frances Hodgson Burnett
Projekt: Kanetake Ebikawa, Mariko Fujita, Tomohiro Kawahara
Reżyser: Tetsuya Watanabe
Scenariusz: Masanao Akahoshi
Muzyka: Ryou Sakai