Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Podlaski Festiwal Anime 6 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 4/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 36 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,56

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 3048
Średnia: 8,83
σ=1,37

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (mikolajp)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Notatnik Śmierci

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 37×23 min
Tytuły alternatywne:
  • デスノート
  • Death Note
  • Death Note: Notatnik śmierci
Postaci: Policja/oddziały specjalne, Shinigami; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Genialny narcyz i genialny dziwak stają naprzeciw siebie w pojedynku na intelekty – co wcale nie musi znaczyć, że mamy do czynienia z inteligentną rozrywką. Plotki o genialności tej serii są, niestety, mocno przesadzone.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Light Yagami nie jest zwyczajnym nastolatkiem. Nieprzeciętnie inteligentny i przystojny jednocześnie, z łatwością łączy godne geniusza wyniki w nauce z popularnością wśród pań. Jakby tego było mało, pewnego dnia nasz chodzący ideał dostaje jeszcze jeden prezent od losu – tajemniczy notatnik, pozwalający uśmiercić każdego pod dwoma warunkami – właściciel notesu musi wpisać do niego nazwisko odpowiedniej osoby i wiedzieć, jak ta osoba wygląda. Kiedy Light postanawia wykorzystać tytułowy Notatnik Śmierci, by zmienić świat, na jego drodze staje niespodziewana przeszkoda – tajemniczy detektyw L, którego imienia i twarzy nie zna nawet współpracująca z nim policja…

Mimo pozornie absurdalnego zawiązania fabuły, przez pierwsze kilka odcinków Death Note potrafi wciągnąć i niejednokrotnie zaskoczyć widza. Autorzy już od samego początku odrzucają logikę i prawdopodobieństwo na rzecz tempa i zwrotów akcji – co teoretycznie nie jest złym pomysłem, bo akurat ta seria ma przecież trzymać w napięciu, a nie być realistyczną. Problem polega na tym, że Notatnik Śmierci nie jest zwyczajną sensacją z dużą ilością akcji w tradycyjnym rozumieniu tego słowa: pościgami, strzelaninami i walkami – owszem, elementy te występują, ale zostały zdecydowanie ograniczone. Napięcie mają w zamierzeniu budować zmagania intelektualne, pojedynek na umiejętność dedukcji pomiędzy Lightem a L – a do tego braki w logice nie pasują. Szczególnie irytuje stuprocentowa skuteczność przewidywań obu panów, mająca więcej wspólnego z jasnowidzeniem niż z myśleniem. Niejednokrotnie z niejednoznacznych przesłanek wyciągają wnioski z taką pewnością, że wyraźnie widać – to nie genialny umysł tu działa, tylko stary jak świat, ograny chwyt scenariuszowy: „niespodziewanie okazuje się, że X przewidział fortel Y z wyprzedzeniem” – tyle że wielokrotnie powtórzony. Ale oprócz zwyczajnych nieprawdopodobieństw w Death Note pojawiają się także czyste absurdy, z których największym jest przecież sam L – człowiek, którego właściwie nikt nigdy nie widział, a któremu bez chwili wahania powierza się władzę nad japońskimi siłami policyjnymi. Biorąc pod uwagę śmiertelną (nomen omen) powagę serii, jest to wada, którą trudno wybaczyć.

Jedną z rzeczy, których w kwestii Death Note kompletnie nie rozumiem, jest zachwyt jego bohaterami. Przede wszystkim, okropnie irytuje narcyzm Lighta – teoretycznie uzasadniony (chłopak jest genialny, przystojny i popularny jednocześnie, trudno więc oczekiwać po nim skromności), ale i tak stwierdzenie w jednym z pierwszych odcinków: „miałem najlepsze oceny na egzaminie, więc mogę zostać Bogiem!” wystarczyło mi, by uznać, że gorzej tej postaci skonstruować się nie dało. Nie miałem racji, oczywiście – dało się. Bo Light, jak na nastolatka z magiczną mocą przystało, postanawia zmienić świat – i chce to zrobić w dosyć drastyczny sposób. Bo Light jest zły. Nie tak po prostu, zwyczajnie, jak większość czarnych charakterów w anime – to byłoby zbyt banalne. Jest Zły, nachalnie i demonstracyjnie, tak jakby twórcy chcieli wykrzyczeć w stronę widza „Patrz, patrz jakiego mamy niezwykłego, oryginalnego, jedynego w swoim rodzaju głównego bohatera!”. A ja krzyku nie lubię. Szkoda, że w Death Note nie ma miejsca na subtelności, bo właśnie niejednoznaczność moralna miała być siłą tego tytułu. Light, z uwagi na pewne podobieństwa, bywa czasem porównywany do Leloucha – głównego protagonisty Code Geass, ale mnie przypomina raczej innego bohatera tamtej serii: krytykowanego za nieskazitelną dobroć Suzaku. Autorzy Notatnika Śmierci zapomnieli chyba, że bycie jednowymiarowo złym, tak samo jak bycie jednowymiarowo dobrym, wcale nie dodaje postaci głębi – żeby ją uzyskać, oprócz czerni i bieli trzeba umiejętnie operować odcieniami szarości. Sytuację ratuje jeszcze L ze swoimi dziwactwami i shinigami Ryuuk (który ma jednak zbyt mały udział w całej historii); wszyscy pozostali bohaterowie pojawiający się w serii są co najwyżej statystami, a ich psychika sprowadza się do ledwie powierzchownego zarysu.

Najgorszy zarzut wobec Notatnika Śmierci zostawiłem jednak na koniec. Nawet najzagorzalsi fani serii nie przeczą, że jest to produkcja czysto rozrywkowa, niepretendująca do jakiejkolwiek głębi, a to oznacza, że możemy wymagać od niej przede wszystkim jednego: żeby nie nudziła. I to podstawowe kryterium moim zdaniem nie zostało spełnione. Jeżeli uważacie, że sam pomysł Notatnika Śmierci i Tajemniczego Detektywa Bez Twarzy i Nazwiska nie wystarczy na liczącą trzydzieści kilka odcinków fabułę to… niestety macie rację. Autorzy po kilkunastu odcinkach próbują wprawdzie wprowadzać nowe wątki, ale szybko stają się one zwyczajnie nużące. A zakończenie? Po prostu przewidywalne.

Złego słowa nie da się natomiast powiedzieć o oprawie audiowizualnej. Ani kreska, ani muzyka nie zachwyciły mnie, ale muszę przyznać, że wykonano je na wysokim poziomie i jeśli nawet momentami przysypiałem znużony nieciekawą historią nieciekawych bohaterów, to do snu kołysały mnie przynajmniej ładne obrazki i utwory.

Mimo wszystko uważam, że Death Note należy się mocna siódemka – za niespodziewanie sprawne zrealizowanie pomysłu, który w teorii robił wrażenie idiotycznego. Nie powiem też, że nie polecam Notatnika – bo nawet ze swymi licznymi wadami, jest to produkcja, z którą należy się zapoznać choćby ze względu na jej oryginalność. Pamiętając jednak, że moja ocena w dużej części wynika z tego, iż nie żywiłem wobec tej serii wielkich nadziei i zostałem pozytywnie zaskoczony – jeżeli ktoś będzie bardziej wymagający, ostrzegam, może się rozczarować.

JJ, 15 października 2008

Recenzje alternatywne

  • mikolajp - 8 lipca 2007
    Ocena: 10/10

    Ile zamieszania może wprowadzić jeden notatnik? Oj, bardzo wiele. I to zamieszania na najwyższym poziomie. więcej >>>

  • Sephirothek - 22 kwietnia 2011
    Ocena: 7/10

    Wyobraź sobie, że jednym ruchem nadgarstka możesz zakończyć życie człowieka. Jak daleko byłbyś w stanie się posunąć? więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Takeshi Obata, Tsugumi Ooba
Projekt: Masaru Kitao
Reżyser: Tetsurou Araki
Scenariusz: Toshiki Inoue
Muzyka: Hideki Taniuchi, Yoshihisa Hirano

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Death Note: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl
Death Note - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl
Podyskutuj o Death Note na forum Kotatsu Nieoficjalny pl ja