Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 29
Średnia: 7,34
σ=1,54

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Melmothia
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Silent Witch: Chinmoku no Majo no Kakushigoto

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2025
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • サイレント・ウィッチ 沈黙の魔女の隠しごと
zrzutka

Połączenie fantasy oraz Bocchi the Rock!, czyli całkiem smaczny kąsek.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W pewnej krainie fantasy żyje sobie pewna bardzo jeszcze młoda czarodziejka. Jest osobą nie tyle zamkniętą w sobie, co raczej (jak kiedyś się mówiło) skrajnie nieśmiałą i (jak mówi się dzisiaj) cierpiącą na fobie społeczne. A do tego drobną i raczej anemiczną, choć to akurat jest najmniejszym problemem. Jej nieśmiałość sięga do tego stopnia, że wyduszenie z siebie choćby jednego słowa przy ludziach sprawia jej poważne trudności. Byłaby to fatalna wada u czarodziejki, zwłaszcza w świecie, w którym magia polega na głośno wypowiadanych inkantacjach, jednak, jak to w anime często bywa, nasza bohaterka jest też genialna. Udaje jej się więc opanować magię bezinkantacyjną. Czyni z niej to automatycznie jedną z najpotężniejszych adeptek czarów na świecie, czyli właśnie tytułową „Milczącą Czarownicą”. Jako taka staje się ważnym elementem polityki oraz zmuszona zostaje do udziału w istotnej sekretnej misji, w trakcie której przeprawić się będzie musiała przez osobiste piekło. To znaczy: powrócić do szkoły (tym razem dla arystokratów) oraz zostać tajną ochroniarką księcia znajdującego się bardzo blisko w kolejce do tronu pewnego państwa.

Powiem uczciwie: pierwsze myśli, jakie przebiegły przez moją głowę, gdy poznałem założenia tej serii to: „Krzyżówka Bocchi the Rock! z typowym japońskim fantasy oraz szkolnym romansem! No to mamy plagę naszych czasów!”. Z taką myślą zapewne zakończyłbym przygodę z Silent Witch, gdyby nie dyskusja o niej na naszym Discordzie. Pod jej wpływem postanowiłem przyjrzeć się tej serii i okazała się ona całkiem sympatyczna.

Główną bohaterką jest Monica Everett, bardzo młoda i bardzo utalentowana czarodziejka krótko po szkole dla czarodziejów. Monica ma wszystkie przymioty mistrzyni magii, włączając w to bardzo duże zasoby many oraz umiejętność używania czarów bez wypowiadania zaklęć. Czyni ją to wyjątkowo groźną przeciwniczką, bowiem w magicznych starciach może wyprzedzić ruchy swoich przeciwników. Po prostu: sypią się na nich fireballe i comet azur już w chwili, kiedy oni wrzeszczą i machają rękami, usiłując uruchomić magię. Jednak jej głównym talentem jest matematyka, a pasją: obliczenia. Nie jest to pasja codzienna w świecie magii, mieczy i smoków. Co więcej, Monica chciałaby wieść życie może niekoniecznie normalne (wydaje się całkiem szczęśliwa jako czarodziejka), ale w miarę możliwości na uboczu, z dala od zgiełku i tłumów. Nie powiedziałbym, żeby cierpiała na wymienioną już fobię społeczną. Owszem, ludowa psychologia spod znaku plotkarskich portali uwielbia to słowo, jednak tak naprawdę bez badań nie stawia się diagnozy. Z całą pewnością jednak jej doświadczenia z ludźmi nie były dobre, a szkoła, z silnym nastawieniem na konkurencję, okazała się ciężkim przeżyciem. Co więcej, ogromny talent w połączeniu z brakiem umiejętności nawiązywania kontaktów społecznych stworzył obraz dziewczyny zimnej, z pogardą traktującej mniej utalentowanych od siebie i utrzymującej dystans. Potem Monicę kopnął jeszcze zaszczyt polegający na ogłoszeniu jej Milczącą Czarownicą, co oznaczało przyjęcie do klubu najpotężniejszych oraz najbardziej zaangażowanych w politykę magów świata. To zaś zmusza ją do robienia rzeczy, do których się nie nadaje.

Na początku serii staje przed koszmarem, który zniszczył jej życie psychiczne: powrotem do szkoły średniej. Jej pozycja „głównego cyngla” magów zmusza ją bowiem do wstąpienia do elitarnego liceum dla szlachty, gdzie ma po kryjomu obserwować syna władcy jednego z państw oraz chronić jego życie. Oznacza to nie tylko kontakty z obcymi ludźmi, ale też wylądowanie na samym dnie szkolnej hierarchii i udział w intrygach. I to w warstwie społecznej, dla której hierarchia oraz intrygi są wyznacznikiem wartości człowieka oraz sednem istnienia. Twardy orzech do zgryzienia dla każdego, kto już to kiedyś przechodził.

Na szczęście tym razem uczniowie okazują się sympatyczni i Monice udaje się znaleźć licznych nowych przyjaciół. Aczkolwiek nie znaczy to, że nie będziemy świadkami żadnych szkolnych dramatów.

Po omówieniu fabuły zwykle opowiadamy o postaciach. Tych jest zarówno dużo, jak i mało. Ogólnie rzecz biorąc anime jest adaptacją serii light novel, z których ekranizacja objęła kilka. Ile i jak dokładnie, nie będę się wypowiadać na nieczytane, jednak konsekwencje są łatwe do przewidzenia: postaci jest od groma, w tym całkiem sporo intrygujących. Nad pierwszym planie dominuje jednak Monica i jej głos wewnętrzny. Nie wszystkie postaci zostały też szczególnie dobrze rozwinięte. O dziwo, ze stałej obsady, która pojawia się przez całą serię, najwięcej czasu ekranowego dostaje Nero, czarny kot i chowaniec naszej czarodziejki. Oraz jeszcze jedna postać, o której nie będę za dużo opowiadał, by nie spojlerować, jednakże znika ona z obsady po kilku odcinkach. Jeśli chodzi o patronkę Moniki imieniem Isabelle Norton, jej przełożonego, maga Louisa Millera, najbliższą koleżankę Lanę Colette, księcia Felixa Arc Ridilla czy jego najbliższego współpracownika Cyrila Ashleya, to są postaci nakreślone dość grubą kreską.

Ogólnie bohaterowie, poza kilkoma wyjątkami, są raczej sympatyczni. Piszę to nie tylko ze względu na ich odbiór przez widza (niestety, obawiam się, że część odbiorców, przyzwyczajonych do innego podejścia, może uznać ich za odrobinę nudnych i płaskich), ale raczej z uwagi na ich charakter. W większości są to dobrze wychowani i życzliwi światu młodzi ludzie. Być może wychodzi ze mnie ignorancja i brak znajomości współczesnych kanonów gatunku, bo – powiem szczerze – ominąłem Bocchi the Rock! i wszystkie jego klony. Powiem jednak, że jest to dość odświeżające. Źródłem napięcia dramatycznego nie jest bowiem osamotnienie bohaterki w złym i okrutnym świecie, gdzie wszyscy są podli, samolubni, toksyczni lub chcą ją skrzywdzić wyłącznie z powodu sadystycznych zapędów. Przeciwnie, to Monica jest nadmiernie przesunięta w drugą stronę i po prostu sobie nie radzi. Co więcej, znajduje się w świecie, gdzie – oprócz ludzi dobrych – są też ludzie obiektywnie źli, a oprócz nich także manipulatorzy i fałszywi przyjaciele. Nie do końca licuje to ze współczesnymi wizjami „prawdziwego świata” i „prawdziwych ludzi” (którym w rzeczywistości bliżej do najeźdźców z Warhammera 40 000 niż realnego życia), ale przygotowuje człowieka do zmierzenia się z realnymi problemami i wyzwaniami, jakie może napotkać w życiu, zamiast zamykać go w studni lęków i uprzedzeń.

Grafika sama w sobie nie rzuca na kolana. Owszem, projekty postaci są całkiem przyjemne dla oka, a ich animacja naturalna, jednak w wielu innych aspektach oprawa nie wydaje się szczególnie dopracowana. Tła są dość pustawe i nie robią wrażenia, zaś magia to standardowe „latające pentagramy” i kolumny światła wyraźnie odstające od reszty grafiki. Najgorsze wrażenie robią pojawiające się raz na jakiś czas smoki, wyglądające jak z tandetnego isekaja (przy czym ważniejsza jest tandeta niż przynależność gatunkowa) i stanowiące po prostu dość statyczne bryły. Z tej też przyczyny (paradoksalnie) najgorzej wypada pierwszy odcinek, kiedy po ekranie kręci się sporo tego tałatajstwa. Co ciekawe, seria, kiedy chce, potrafi być efektowna. Świadczą o tym choćby sceny w trakcie festiwalu, w ostatnich odcinkach, kiedy na ulicach jest całkiem sporo ludzi i innych ruchomych obiektów.

Przez większość czasu jednak Silent Witch pozostaje dość normalną, nieźle wykonaną serią anime. Na uwagę zasługują zwłaszcza postacie i ich mimika, która odpowiada w znacznej mierze za odbiór scen. W szczególności (co nie powinno dziwić) właśnie w przypadku Moniki. W efekcie jest to dobrze zrealizowane, całkiem atrakcyjne wizualnie anime. Tak naprawdę największą jego wadą jest mało magiczna magia i mało potworne potwory. Co – biorąc pod uwagę, że większość akcji toczy się w szkole – nie przeszkadza jakoś bardzo poważnie.

Muzyka jest fajna, aczkolwiek nie dorównuje niektórym osiągnięciom anime fantasy z ostatnich lat. Dobrze oddaje atmosferę scen oraz przejścia między Monicą – Szarą Myszką i Monicą – Milczącą Czarownicą. Czyli osobą prywatną, zamkniętą w sobie i bojącą się całego świata, pozbawioną też sprawczości oraz nieszkodliwą, w zasadzie będącą liściem niesionym przez wiatr, oraz profesjonalistką, twardo stąpającą po ziemi i pewną tego, co robi. Mamy więc utwory spokojne, ale też pełne dynamiki, silne, które można byłoby nazwać „cichą epickością” gdyby nie to, że rozbrzmiewają całkiem głośno. Są ładne, melodyjne i dobrze spełniają swoją rolę. Być może dlatego, że dawkowane są w stosownych ilościach. Same w sobie, słuchane oddzielnie (a zwykle, pisząc recenzję, puszczam sobie OST na YouTube) szybko zmieniają się w ścianę dźwięku obecną gdzieś w tle.

Również gra aktorska jest niezła. Seria ma kilka mocnych momentów pod tym względem, aczkolwiek – podobnie jak w wypadku muzyki – nie jest to niezapomniane słuchowisko. Mimo to role są dobrze obsadzone, głosy pasują do postaci i nie ma zgrzytów. Posługując się dość już oklepanym stwierdzeniem: porządna rzemieślnicza robota.

Wszystko to składa się na obraz całkiem fajnego anime o sympatycznych postaciach, które widz szybko uczy się lubić. Nie jest to najwybitniejsza ani nawet najbardziej przebojowa seria fantasy, jaka istnieje. Nie zmienia to faktu, że jest to dzieło nie tylko sympatyczne, ale też wartościowe, a przy tym dostarczające dobrej rozrywki. Pozostaje więc tylko czekać na drugi sezon.

Zegarmistrz, 2 marca 2026

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Gokumi
Autor: Matsuri Isora
Projekt: Cona Nitanda, Nanna Fujimi
Reżyser: Takaomi Kanasaki, Yasuo Iwamoto
Scenariusz: Takaomi Kanasaki
Muzyka: Cygames, Rina Tayama