Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 8/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 10
Średnia: 6,9
σ=1,64

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Melmothia
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Otonari no Tenshi-sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken 2

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2026
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Angel Next Door Spoils Me Rotten [2026]
  • お隣の天使様にいつの間にか駄目人間にされていた件2
Gatunki: Komedia, Romans
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Rzadki przypadek kontynuacji serii romantycznej, kiedy bohaterowie już wyznali sobie uczucia i starają się zbudować trwały związek. Pod wieloma względami szalenie mądra historia, której niestety zabrakło artystycznego sznytu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Nie raz i nie dwa natrafiałem na opinie, że świat anime niechętnie bierze na warsztat opowieści o dłuższych związkach, preferując historie o pierwszych spotkaniach, nawiązywaniu więzi i przezwyciężaniu trudności na etapie zapoznania. Co więcej, znaczna część owych zalotów kończy się na wyznaniu i ewentualnym pocałunku w romantycznej scenerii. My zaś zamiast odpowiedzi na pytanie, co się w zasadzie dzieje po mitycznym „i żyli długo i szczęśliwie”, musimy szukać nowej serii, bo producenci zwijają majdan i rozpoczynają poszukiwania kolejnych fabuł.

Mimo wszystko przemysł anime zdaje się być świadom tej luki, bowiem od jakiegoś czasu przybywa tytułów, które próbują przełamać ten schemat. Wśród japońskich romansów szkolnych warto wymienić Przeciwieństwa do szaleństwa, Horimiya lub Ore Monogatari!!, zaś dla dojrzalszej publiki wyprodukowano choćby Kono Kaisha ni Suki na Hito ga Imasu lub Kowloon Generic Romance. Oczywiście można też wymienić pary w licznych isekajach i absurdalnych komediach, aczkolwiek chciałbym się dzisiaj skupić na anime, które próbują bardziej realistycznie ukazywać uczucia.

OtoTen próbuje ugryźć temat z jeszcze innej strony, choć początek zdaje się być typowy dla gatunku. Mahiru i Amane to dwójka na pozór całkowicie odmiennych licealistów. Ona jest perfekcyjną, popularną uczennicą, nazywaną przez szkolną społeczność „aniołem”, on zaś to wycofany mruk, niechętnie zdradzający swoje wnętrze. Jedyny element, który ich łączy, to adres zameldowania – z jakiegoś powodu, chociaż mają oboje rodziców, mieszkają samotnie w dwóch apartamentach na tym samym piętrze. Pewnego dnia zaczynają sobie pomagać, a z czasem dzieje się to, czego można się spodziewać po serii zaklasyfikowanej jako romans.

Idealna dziewczyna, nieśmiały outsider i zbiegi okoliczności, które dają olbrzymią sposobność na wielką miłość… Było? Było. Z tego powodu początkowo odpuściłem sobie seans. Jednak zaciekawiony bardzo skrajnymi ocenami i recenzjami rzuciłem okiem na ten tytuł i jest to rzecz co najmniej interesująca. Powiedziałbym, że na swój sposób zgadzam się zarówno ze sceptykami jak i entuzjastami tej serii. Za to sam koncept sprawia bardzo odświeżające wrażenie.

Wśród zalet pierwszego sezonu ewidentnie wskazałbym edukacyjną i wręcz moralną wartość serii. Po pierwsze, wbrew pozorom na Amane wcale nie spływa boża łaska w postaci idealnej dziewoi, to on sam udziela jej wsparcia, co prowadzi do kolejnych zdarzeń. Szczerze mówiąc, pierwsza odsłona niespecjalnie przekonała mnie jako romans, a bardziej urzekła powolnym i konsekwentnym budowaniem swojego wnętrza poprzez pomaganie drugiemu człowiekowi. Dzięki ciężkiej pracy obojga i bardzo dobremu środowisku (zwłaszcza rodzicom chłopaka i parze przyjaciół ze szkoły) udaje im się wyjść na psychologiczną prostą. Szczerze mówiąc, gdyby na końcu sezonu Mahiru i Amane zdecydowali się zostać „tylko” dobrymi przyjaciółmi, to nie miałbym nic przeciwko.

Niestety, przeciwnicy tej serii też mają co wymieniać. Wiele dobrych elementów scenariusza zaprzepaszcza reżyser, który ewidentnie próbuje spieniężyć potencjał Mahiru, tworząc z niej rozpoznawalną, komercyjną do przesady waifu. Z innych wad trzeba wspomnieć o dziwnych decyzjach w nadawaniu wagi wydarzeniom. Tam, gdzie fabuła jest przewidywalna, reżyser niepotrzebnie buduje suspens, a ważne psychologicznie momenty są przez niego traktowane z lekceważeniem. Nie mogę też zapomnieć o koszmarnej stronie produkcyjnej – nieliczne lokacje, fatalne projekty postaci i jedne z najgorszych postsynchronów, z jakimi miałem do czynienia (być może teraz już coś poprawiono, ale parę lat temu bohaterowie wypowiadali nawet całe zdania z zamkniętymi ustami). Równie dużo bólu sprawiła mi muzyka.

Zatem pierwszy sezon był nierównym, ale bardzo ciekawym doświadczeniem. Z zainteresowaniem oczekiwałem na to, jak ekipa poradzi sobie z kontynuacją, tym bardziej że jej powstanie opóźniono o co najmniej kilka sezonów (w zasadzie w pewnym momencie straciłem już wiarę, że ją ukończą). Jak prezentuje się druga odsłona? To dość trudne pytanie – skorzystam z obecnie popularnego określenia i powiem, że tkwią we mnie dwa wilki.

Ten pierwszy – jest zachwycony, jak dużo wartościowych rzeczy ma ta seria do powiedzenia w kwestii dobrych i wolnych od toksyczności związków. Choć bohaterowie zostali parą, to scenarzysta nie zapomniał o ich kompleksach i demonach przeszłości. Postaciom zdarza się zachowywać niepewnie, w pewien nieświadomy sposób nieco egocentrycznie i czasem wręcz nietaktownie. Jednocześnie młodzi bardzo wyraźnie, z napięciem, usiłują odgadnąć potrzeby partnera i z typowym dla debiutantów trudem próbują rozmawiać o wszelkich problemach i niepokojach.

Kolejnym wielkim atutem serii jest drugi plan. Począwszy od tego, że koledzy i koleżanki z klasy bohaterów muszą pogodzić się z szokującą wiadomością, że ich ubóstwiana Mahiru znalazła sobie chłopaka. Choć chciałbym, by poświęcono temu elementowi nieco mniej miejsca, to przyznać muszę, że są to reakcje w pełni zrozumiałe, zwłaszcza w japońskiej społeczności, która nie czuje się pewnie wobec społecznych anomalii, a relacja Mahiru i Amane podchodzi pod tę kategorię. Nawet pozornie fanserwisowa obawa dziewczyny o to, że jej partner będzie miał teraz branie, nie brzmi głupio. Niekoniecznie z powodu tego, jak ona postrzega swojego chłopaka, bardziej z przyczyny jego zaskakującego „awansu społecznego” (zgodnie z zasadą „skoro poderwał najatrakcyjniejszą partię w szkole, to coś w nim musi być”).

Jeszcze lepiej prezentuje się bliższe otoczenie protagonistów. W zasadzie każdy epizod, w którym biorą udział rodzice Amane, jest w czołówce najlepszych scen serialu. Spotkania z idealnym małżeństwem z dużym stażem to nie tylko kopalnia zdrowych wzorców, ale też ciekawa konfrontacja poglądów na idealny związek między pokoleniami. Nie zapomniano też o drugiej licealnej parze – Itsukim i Chitose, którzy w pierwszym sezonie są przyjaciółmi Amane i z ich pomocą główni bohaterowie w końcu wyznają sobie uczucia. Co bardzo cieszy, wraz z rozpoczęciem związku, zmienia się dynamika ich relacji, a podział wyznacza płeć – Itsuki chętnie wysłuchuje wątpliwości i niepokojów Amane, a Mahiru nieraz wraca zakłopotana po „babskim” spotkaniu z Chitose. Na szczęście serial nie bawi się w głupią wojnę płci, po prostu dość naturalnie ustawia bohaterów tam, gdzie mogą szukać bezpiecznej przystani (trochę inne rzeczy opowiada się przyjacielowi tej samej płci, trochę inne drugiej połówce). Poznajemy też wątek rodzinny Itsukiego, który w ciekawy sposób ukazuje realistyczny „środek” pomiędzy idealnymi rodzicami Amane a koszmarnymi krewnymi Mahiru.

Skoro wspomniałem o bliskich głównej bohaterki, należy dodać, że dostaniemy nowy wątek. Nie chcę za dużo zdradzać, bo to chyba najmocniejszy element sezonu, lepszy nawet od spotkań z rodzicami Amane. Napomknę jedynie, że zaprezentowana konfrontacja wypadła lepiej i inteligentniej niż w niejednej „ambitnej” serii. Uważam, że powracający do tej serii scenarzysta Keiichirou Oochi ewidentnie się popisał.

Dobrze, teraz czas na drugiego wilka. Co według mnie nie działa w tym anime? Choć skrypt prezentuje się naprawdę dobrze, zdecydowanie brakuje mi dobrego reżysera i wsparcia ze strony produkcji. Cóż, zamienił stryjek siekierkę na kijek – wymieniono jak dla mnie średniego Lihua Wang na Chihiro Kumano, który w omawianej dziś serii zdecydowanie się nie popisał. Anime w dużej mierze ratuje scenariusz wyznaczający konkretne ścieżki, natomiast poszczególnym scenom i epizodom brakuje łączników. Bardzo często odnosiłem wrażenie, że dany odcinek równie dobrze mógłby być dwoma oddzielnymi połówkami, które można by zamienić miejscami albo gorzej – przesunąć odcinek lub dwa wcześniej i niewiele by to zmieniło. Ponownie jak w pierwszym sezonie, odnoszę wrażenie, że Oochi stara się stworzyć coś dobrego i ambitnego, zaś reżyser jest zainteresowany wyciskaniem maksymalnej słodyczy z głównej bohaterki w celu osiągnięcia jak najlepszych wyników finansowych.

Bardzo dobrym scenom towarzyszą dziwne, mocno przeciągnięte inscenizacje, w których zakochani jedynie sobie słodzą i wymieniają się w miarę niewinnymi pieszczotami. Z jednej strony rozumiem, że ma to podkreślić ich łagodność, brak toksyczności i niewielkie doświadczenie. Problem polega na tym, że nawet stabilność i radosną codzienność pierwszej miłości można pokazać ciekawiej. Świetnie zrobiły to Ore Monogatari!! i Przeciwieństwa do szaleństwa (w przypadku tego drugiego powiedziałbym wręcz, że ta radosna rutyna to motyw przewodni serialu). Ostateczną fangą w nos jest zakończenie. Czy w zasadzie jego brak. Po ostatniej minucie odcinka z pewnym osłupieniem odkryłem, że nie będzie już trzynastego epizodu i może wrócimy do tej historii w trzecim sezonie, o ile kiedyś powstanie. Już nawet nie przeszkadzają mi same wydarzenia, ale „bezpłciowość” konkluzji. Boli mnie to tym bardziej, że akurat mógłbym wskazać wydarzenie w tym sezonie, które bardzo dobrze by się sprawdziło jako finał i przynajmniej zostalibyśmy z „czymś”.

Ciekawie prezentują się sprawy produkcyjne, bowiem jest zdecydowanie lepiej, ale wciąż jeszcze nie powiedziałbym, że dobrze. Z zalet: w końcu zaczęto różnicować bohaterów drugiego planu i orientowałem się kto jest kim, wprowadzono więcej lokacji i nie mamy już problemów z postsynchronami. Również nie cierpiałem tak mocno przy piosenkach. Niestety, tyle z mojego zachwalania: dalej mamy bardzo proste projekty postaci, niezbyt odkrywcze tła, dużo nieciekawych ujęć i brak inwencji w prowadzeniu narracji. Zdarzają się nawet wpadki – w jednym z odcinków Amane wraca późno do mieszkania, gdzie czeka na Mahiru. Zanim wezmą się za kolację, wprowadzono jeszcze jeden kadr ukazujący ich blok. Sęk w tym, że na tę okoliczność wykorzystano ujęcie, jakby był środek dnia… Inna rzecz, że wiele tych wpadek może być poprawionych po czasie. Z jakiegoś dziwnego powodu Crunchyroll (na którym oglądałem serię) posiada dość nieopierzone kopie. Na przykład zauważyłem, że w ostatnim odcinku jest jedna scena, w której producenci ewidentnie skopali dźwięk (dla zainteresowanych – rozmowa Amane z kolegą z kawiarni, 4:15­‑5:00 minuty). Przeprowadziłem małe śledztwo i dowiedziałem się, że w innych streamingach dźwięk jest zupełnie przyzwoity. W każdym razie, w stosunku do pierwszego sezonu, za walory graficzno­‑muzyczne podnoszę oceny cząstkowe o punkt.

Jeżeli miałbym podsumować tę kontynuację jednym zdaniem, powiedziałbym, że poziom został utrzymany, ale zarówno zalety jak i wady są „bardziej”. Wciąż jest pomysł na te postacie, bohaterowie nie tkwią w miejscu, drugi plan wprowadza świeżość, a od strony technicznej dostaliśmy rzecz na nieco lepszym poziomie. Z drugiej strony trudno mi to nazwać „sezonem”, bowiem strukturalnie strasznie brakuje kierownika, który by wszystko zebrał do kupy i nadał temu choćby przyzwoitą strukturę. W zasadzie mogę polecić ten serial jako rzadki przykład marki, gdzie scenariusz działa, ale reżyseria nie (zwłaszcza że pierwszy sezon także cierpi na to niedociągnięcie). Gdyby Tanuki było portalem w stylu Plugged In (czyli takim, gdzie ocenia się serie pod kątem moralnym, a nie artystycznym), to wystawiłbym mu bardzo wysoką notę. Jednak nie ratuje to serii od problemów produkcyjnych, skrajnie komercyjnego traktowania głównej bohaterki i wciąż niesatysfakcjonującej oprawy. Porównując z innymi seriami, ostatecznie wystawiam serii szóstkę, aczkolwiek rozumiem zarówno zachwyty, jak i sardoniczne, cięte komentarze. Ostatecznie, to dla mnie artystyczne góry i doliny. Jednak zawsze to lepsze od nijakiego rutyniarstwa. Zaś z bardziej przyziemnych kwestii – myślę, że fani pierwszego sezonu mogą jak najbardziej spróbować. Także ci, którzy traktowali poprzednią odsłonę sceptycznie i nie są pewni, czy chcą próbować kontynuacji. W końcu dużo tu dobrego, zaś te nudne sceny można zwyczajnie pominąć.

Sulpice9, 11 sierpnia 2026

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: project No. 9
Autor: Saeki-san
Projekt: Hanekoto, Mahiru Shinya, Nukaru Kurahashi, Takayuki Noguchi
Reżyser: Chihiro Kumano
Scenariusz: Keiichirou Oochi
Muzyka: Moe Hyuuga