Komentarze
Szept serca
- Dobre kino melodramatyczne ubrane w szaty anime. : dawidek98 : 30.09.2026 17:51:06
- Szept serca : Shorexen : 25.04.2026 20:02:31
- komentarz : Re: kontynuacja : 20.12.2023 15:15:23
- Re: kontynuacja : Impos : 25.09.2022 23:06:46
- kontynuacja : ursa : 25.09.2022 19:30:14
- Re: Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi : MiyuMisaki : 25.06.2016 16:36:50
- Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi : MiyuMisaki : 25.06.2016 16:35:22
- komentarz : deduch : 3.05.2016 18:12:44
- Take Me Home, Country Road : Razeroth : 2.01.2015 14:25:51
- komentarz : Slova : 21.12.2014 13:31:21
Dobre kino melodramatyczne ubrane w szaty anime.
Szept serca
Dla mnie osobiście największą siłą filmu jest wbrew pozorom Shizuku, która jest jednocześnie jedną z najbardziej naturalnie napisanych bohaterek Ghibli. Jej przemiana nie jest nagła, nienaturalna ani symboliczna, lecz stopniowa, wiarygodna i bardzo ludzka. Popełnia błędy, idealizuje, wątpi w siebie i dojrzewa twórczo oraz emocjonalnie. To zwyczajność tej postaci tak bardzo wyróżnia ją na tle wielu innych protagonistek studia. Oczywiście część widzów zarzuca jej egoizm czy irytujące zachowanie, ale dla mnie właśnie te cechy czynią ją psychologicznie autentyczną. Ambicja zderzająca się z pierwszą porażką, impulsywność i młodzieńcze skupienie na własnych przeżyciach i celach składają się na wyjątkowo prawdziwy obraz jej dojrzewania.
Ogromnym atutem jest też wątek miłosny, jeden z najbardziej naturalnych w dorobku studia. Relacja Shizuku i Seijiego rozwija się subtelnie i bez pośpiechu przez wspólne pasje oraz wzajemną inspirację, co staje się istotną częścią przemiany bohaterki, a nie tylko nagłym dodatkiem do fabuły.
Warto też docenić warstwę techniczną. Może nie jest to wizualna topka studia, ale jak na rok premiery animacja pozostaje barwna, płynna i pełna detali, a sposób ukazania codzienności ma niezwykły klimat. Świetnie działa również muzyka, szczególnie w finale, który należy do jednych z moich ulubionych od Ghibli.
kontynuacja
Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi
Film nie był perfekcyjny – był przede wszystkim mocno nudny i monotonny. Akcja trwa ostatnie pół godziny, brak mi dużo magii i rodzinnego klimatu, jaki wyczułam w innych produkcjach tego studia.
Mimo wszystko opowieść mnie mocno poruszyła, do tego stopnia, że byłam naprawdę blisko łez – szczególnie zakończenie i sam wątek pisania powieści przez główną bohaterkę, z którą miałam sporo wspólnego, bo również od dziecka czuje swoje powołanie właśnie w pisarstwie. Jej trwanie w tym i droga do celu mnie wzruszyła.
I ta piosenka pod koniec rozwaliła moje serduszko.
Mimo wszystko, nie mogę dać wyżej niż 6/10 – uważam, że byłoby to nie fair w stosunku do serii, które mają te 7/10 bo miały drobne niedociągnięcia, a bawiłam się przy nich doskonale.
Nie wiem czy film zapadnie w mojej pamięci, ale o dziwo, mimo ogromnej popularności, nie uważam go za nic porywającego i niesamowitego. Z pewnością było wiele innych filmów, które bardziej polubiłam.
Uważam, że każdy film studia ghibli niezależnie od poziomu, „stężenia” klimatu, powinien zostać obejrzany przez fana anime i magii. Nie ma co ukrywać, dzięki temu, że nie są to nowe filmy, zawierają dużo więcej tego, co lubię w animku – życia. Nie ma tutaj wyskakujących cycków, krótkich spódniczek, obcisłych zakolanówek, kocich uszków. Jest tutaj życie. I to absolutnie zasługuje na docenienie i pochwałe.
Take Me Home, Country Road
Co do samego filmu to rewelacja. Po co na siłę komplikować fabułę? Spokojna opowieść o kliknij: ukryte dorastaniu i poszukiwaniu drogi życia. I ta PIOSENKA!!! Majstersztyk!!! :)
Przecież to oczywiste, że najlepszą obyczajówką od Ghibli było Omohide Poro Poro. Szept serca to dobre anime, można podnieść ocenę za grafikę, ale historia jako całość okazała się zbyt prosta, aż za łatwo to wszystko szło, trudno mi było uwierzyć w tę młodzieńczą, płomienną miłość.
I nie rozumiem narzekania recenzenta na główną bohaterkę, mnie się jej postać bardzo podobała, nie zauważyłem, żeby jakoś specjalnie zadzierała nosa, a stwierdzenie jakoby rodzina ją nie obchodziła wydaje mi się co najmniej krzywdzące. Że się miga od obowiązków domowych, to inna sprawa, co nie znaczy, że działa to na jej niekorzyść. Może recenzent za dzieciaka stanowił pod tym względem wzór do naśladowania, ale jak dla mnie sprzątanie, robienie zakupów itp. po dziś dzień są złem koniecznym.
Nie zgodzę się również z opinią, że problemy protagonistki są błahe (aczkolwiek Suplice9 zaznaczył, że to zależy od punktu siedzenia), przede wszystkim są adekwatne do jej wieku, chociaż i tak uważam, że nie jednemu dorosłemu mogłyby spędzać sen z powiek. Problemy sercowe, poszukiwanie swojej drogi w życiu, to nie są znowu takie błahe sprawy. Większość z nas ma na koncie podobne i nie wydaje mi się by wówczas jawiły się jako coś mało znaczącego. W filmie walka bohaterki z przeciwnościami dopiero się zaczęła, postawiła ledwie pierwszy krok, o czym dziadek ją ładnie uświadamia. Jak dzisiaj dziewczyna podniesiona na duchu dobrym słowem patrzy w przyszłość optymistycznie, tak jeszcze nie raz trafi na schody i zacznie powątpiewać, tak więc nie widzę tego tak, że w dwadzieścia minut udaje się jej je pokonać.
:P
Polecam
Zaskoczył mnie zarzut recenzenta dotyczący charakteru głównej bohaterki:
Skoro zauważył, że jest taka przez pół filmu, to powinien zauważyć również, że przez drugą połowę filmu już taka nie jest. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy świadkami tego, jak charakter dziewczynki stopniowo przechodzi przemianę, a ona sama, nieświadomie, stawia pierwsze kroki na ścieżce, która w przyszłości zaprowadzi ją ku odpowiedzialności i dorosłości. Ważne tylko, by zdać sobie sprawę, że „Szept serca” jest m.in. filmem o pokonywaniu umownej granicy „dziecko/młody człowiek”. W tym kontekście czynienie zarzutu z tego, że początkowo bohaterkę pokazano jako rozkapryszonego dzieciaka, uważam za, delikatnie mówiąc, nieporozumienie, bo gdyby nie smarkula z pierwszej połowy filmu, nie byłoby dziewczynki z zakończenia.
Ending
Być może gdybym nie zapoznała się z pierwowzorem, to anime wywołałoby u mnie większe poruszenie. Jednak mimo wszystko, jest to dobra produkcja z sympatycznymi bohaterami oraz przyjemną dla oczu grafiką.
Sztuka!
Anime
Śliczne
Ale co do anime… Cudo, dzieło, sztuka… To słowa jakimi mogę je opisać, al Baron jest po prostu przeuroczy :D 10/10
:-)
wspaniałe...;P
cudo xD
Dla mnie, każda scena jest perfekcyjnie zaplanowana i wykonana.
Scena gdy kliknij: ukryte Shizuku prosi Seijiego, żeby dla niej zagrał na skrzypcach a potem poznaje jego tożsamość natychmiast stała się moją ulubioną ze wszystkich anime.
xD
mila odmiana
niż zwykłą treść i tym mnie urzekło.
Bardzo mi się podobało