Komentarze
Szept serca
- Dobre kino melodramatyczne ubrane w szaty anime. : dawidek98 : 30.09.2026 17:51:06
- Szept serca : Shorexen : 25.04.2026 20:02:31
- komentarz : Re: kontynuacja : 20.12.2023 15:15:23
- Re: kontynuacja : Impos : 25.09.2022 23:06:46
- kontynuacja : ursa : 25.09.2022 19:30:14
- Re: Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi : MiyuMisaki : 25.06.2016 16:36:50
- Wcale nie idealna opowieść o dorastaniu, miłości i szukaniu własnej drogi : MiyuMisaki : 25.06.2016 16:35:22
- komentarz : deduch : 3.05.2016 18:12:44
- Take Me Home, Country Road : Razeroth : 2.01.2015 14:25:51
- komentarz : Slova : 21.12.2014 13:31:21
Warto to zobaczyć. I kilka uwag.
Moje pierwsze wrażenie było niesamowite – ciepła historia o odkrywaniu siebie. Mnie tym bardziej się podobała, gdyż kliknij: ukryte dzielę z bohaterką talent, który w sobie odkryła. Właściwie to zazdroszczę jej, że tak ciągle miała wenę. Mnie ostatnimi czasy w ogóle nic nie udaje się napisać.
Mniejsza o to.
W komentarzu chciałabym napisać parę rzeczy.
Może warto zaznaczyć, że na parę miesięcy przed przystąpieniem do seansu miałam okazję przeczytać mangę, na podstawie której owe anime powstało – Mimo wo sumaseba. Manga ta w znacznym stopniu różni się od anime (odjęto i dodano wątki, zmieniono trochę bohaterów – a zwłaszcza kota/koty) i tutaj uważam, iż to, co zostało pokazane w anime w żadnym stopniu nie mogło być przedstawione w mandze. Przede wszystkim – po przeczytaniu mangi miałam wrażenie, że jest to dobry, krótki romans, a po obejrzeniu anime – historia o odkrywaniu siebie, chociaż wątek ten w mandze także się pojawił. Dlatego jeżeli ktoś wcześniej zaznajomił się z mangą pomimo wszystko powinien sięgnąć po anime choćby po to, żeby zobaczyć, że anime na podstawie mangi nie zawsze musi być od owej mangi gorsze.
Druga sprawa na którą zwrócę uwagę to przewodnia piosenka – Take me home, country roads. Prawdę powiedziawszy wolę wykonanie Tennessee Riders'ów niż Olivi Newton‑John. Jakoś zaznajomiłam się z nim jako z pierwszym i bardziej do mnie przemawia. Jednak co do tłumaczenia piosenki na japoński wykonanego przez bohaterkę – jest jak najbardziej wspaniałe. Jedyne co mam to zastrzeżenie czy to faktycznie jest tłumaczenie? Bo – przynajmniej w wersji którą ja widziałam – brzmi ono trochę inaczej niż piosenka… Przede wszystkim nie spotkałam się tam np. Z rzeką Shenandoah o której jest mowa w pierwszej zwrotce. Po drugie – tytuł. W wersji którą ja miałam okazję zobaczyć tytuł tłumaczony był jako Polna Droga, jednak ja swego czasu przetłumaczyłam to jako Ojczystą Drogę i moje tłumaczenie wydaje mi się wiarygodniejsze. Jednak nie liczę tego jako minus bo wiadomo, że zależy to od wersji jaką się ogląda. Jednak trzeba przyznać, że przekład bohaterki jest świetny. Asfaltowa droga także bardzo mi się podobała :)
Trzecią sprawą którą omówię jest powiązanie z filmem Narzeczona dla kota, o którym może nie wszyscy wiedzą. Muszę przyznać, że od początku widać powiązania – choćby figurka kota i Moon. Muszę przyznać, że byłam nieco zaskoczona, że postacie są podobne – ale w końcu wszystko się wyjaśniło i szczerze powiedziawszy jeszcze polepszyło mi to wrażenie po seansie. Tak, że jakby ktoś nie wiedział – słyszałam, że Narzeczona dla kota jest nakręcona na podstawie opowieści Shizuku. Swoją drogą widać, co to znaczy na podstawie bo wydaje mi się, że te historie trochę się różnią, ale postacie są i nawet kliknij: ukryte moment z lataniem.
Co więcej się rozwodzić, to wszystko co chciałam powiedzieć do ludzi będących po seansie, a do tych co jeszcze nie widzieli powiem tylko – warto to zobaczyć, bo to śliczna historia.
Film inny niż wszystkie.
Nie wiem czy wynika to jasno z mojego komentarza, ale bezwzględnie polecam. Ogromny plus za brak nadprzyrodzonych mocy, a jednak stworzenie naprawdę magicznej opowieści. Prostej, krótkiej, nieskomplikowanej, ale naprawdę pięknej. Już zapomniałam, że anime to nie tylko cuda na kiju, potwory, mechy itd. Już za sam fakt, że mamy tu czyste realia należą się brawa. Bo nie każdy z realnego świata potrafi zrobić coś tak uroczego i trafiającego do serca jak uczynił to Miyazaki. Mogłabym pisać o tym filmie jeszcze długo, ale lepiej zobaczyć go samemu. Coś w nim jest. Poza tym że mam ogromny żal o długość (chciałoby się więcej i więcej), nie mam nic do zarzucenia. Podchodzę też do tego filmu osobiście bo jestem identyczna jak Seiji i w podobnej sytuacji (u progu matury). Też chcę robić coś niecodziennego i ten film (jak cały czas powtarzała Harada, co prawda u mnie zamiast ukochanego połówka, ale jednak jako substytut sprawdził się świetnie) dodał mi odwagi i nieco wiary w siebie. Bo można, jeśli się tylko chce…
country road take me home...
ciepła historyjka
Wspaniałe
btw, zwrociliscie uwage, ze jednak ten film nie byl taki rzeczywisty? figurka kota nie calkiem byla figurka… kliknij: ukryte za kazdym razem wygladala inaczej. poza tym, to dizelo nie tylko miyazakiego – jest swietnym rezyserem, ale tutaj nalezy oddac rowniez czesc panu Kondo, ktory wykazal sie rownie wspanialaym kunsztem.
niewinność jest piękna
Śliczne ^^
Żaden Miyazaki
pokaz klasy Ghibli
cuudo *-*
polecam każdemu!!!
oglądałam to z mamą i baaardzo isę jej podobało ^^ a nie przepada za 'CHIŃSKIMI BAJECZKAMI” >XDDD
Piękne *-*
A i jeszcze cos...
Pokrewna dusza
Jak zwykle studio Ghibli dało z siebie wszystko...
Studio Ghibli na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako wytwórnia z której wychodzą najcudowniejsze dzieła. Polecam nie tylko ten film, ale też takie tytuły jak: „Ruchomy Zamek Hauru”, „Księżniczka Mononoke”, „Kiki's Delivery service” itd. I jeszcze coś… jeżeli ktoś z was oglądał nie tylko „Whisper of the heart” ale też „Cat returns” to na pewno zauważył że są tam niektóre postacie, które już znamy… Baron jest niesamowity… tak samo jak jego twórca Haoyo Miyazaki. :)))
PS: Wiesz co Miko… mnie też to natchnęło do pisania. Już wcześniej zaczęłam pisać, ale po tym dopiero ruszyłam z miejsca…
CUDO!
Cieszę się, że wpadło mi to w łapki ;p
Nadal jestem pod wrażeniem. Historia na całe życie i dla każdego pokolenia.
Nie przechodźcie obok tego tytułu obojętnie.
A pomyśleć, że miałam to recenzować :P
Ciepła cudowna opowieść