Anime
Oceny
Ocena recenzenta
8/10| postaci: 8/10 | grafika: 7/10 |
| fabuła: 7/10 | muzyka: 7/10 |
Ocena czytelników
Kadry
Top 10
Ichigo Mashimaro
- Strawberry Marshmallow
- 苺ましまろ
Dzieci świetnie się bawią, świetnie bawi się i widz.
Recenzja / Opis
Termin cute girls doing cute things jest zapewne doskonale znany większości fanów japońskiej animacji. Niewielu jednak wie, skąd się on wziął. Dostępne informacje są zdawkowe, ale wszystkie poszlaki wskazują na recenzowane tu anime, a raczej na mangowy pierwowzór. Nie jest to informacja kluczowa ani szczególnie ważna. Podaję ją w ramach ciekawostki, ale nakierowuje ona również na najważniejszą cechę tej serii. Ichigo Mashimaro to bowiem w zasadzie wzorcowy przedstawiciel swojego gatunku, w niektórych miejscach być może pionier (choć tu by trzeba już przeprowadzić znacznie szerszą i szczegółowszą analizę) i to stwierdzenie powinno wystarczyć fanom tego typu serii, by zainteresowali się tym tytułem.
Ichigo Mashimaro ukazuje nam codzienne perypetie czwórki uczennic szkoły podstawowej: Miu Matsuoki, Chiki Itou, Matsuri Sakuragi i Any Coppoli oraz dwudziestoletniej studentki Nobue Itou, starszej siostry Chiki, która pełni również funkcję „starszej siostry” całej grupki. Materiał źródłowy to yonkoma, więc struktura fabularna jest swobodna, oparta na krótszych i dłuższych „skeczach”, które tworzą razem akcję poszczególnych odcinków. Jest to przede wszystkim komedia, w dodatku absurdalna, ale znajdą się tu również bardziej nastrojowe, obyczajowe momenty zbliżające to anime do iyashikei (można nawet argumentować, że Ichigo Mashimaro jest również przedstawicielem tego gatunku). Elementem spajającym całą produkcję jest oczywiście urok i słodycz bohaterek. Gdy spojrzeć na kadry z anime i przeczytać opis, mogą pojawić się skojarzenia loliconowe. Zapewne słusznie i nie przeczę, że anime korzysta z elementów tej estetyki – dla widzów, którzy za nią nie przepadają, ważna będzie informacja, że wszystko pozostaje w granicach dobrego smaku i jakikolwiek fanserwis jest tu minimalny.
Tu też muszę powtórzyć i podkreślić: Ichigo Mashimaro to przede wszystkim komedia, co nieco mnie zaskoczyło. Przyzwyczaiłem się już, że anime z gatunku cgdct bardziej skupiają się na prezentowaniu uroku bohaterek niż humorze, natomiast Ichigo Mashimaro przypomina raczej klasyki anime komediowych, jak np. Azumanga Daioh (obie mangi były wydawane w tym samym magazynie), czy Lucky Star. Co więcej – czwórka dziecięcych bohaterek jest podzielona na dwie podgrupy – Chika i Miu robią za klasyczny duet komediowy, kolejno: tsukkomi (głos rozsądku, po angielsku straight man) i [/i]boke[/i] (głupiec, błazen), a Ana i przede wszystkim Matsuri realizują natomiast archetypiczny wręcz wzorzec moé. Nobue pełni różne funkcje w zależności od odcinka, natomiast jej główna pozycja, czyli dorosłego zajmującego się dziećmi, wprowadza też przystępny dla widza punkt zaczepienia i odpowiedni dystans, by komedia mogła lepiej wybrzmieć. Czasami jest też okazją do pokazania paru dorosłych tematów i żartów. Jak widać, jest to dobrze przemyślana struktura i nawet jeśli mój opis wydaje się nieco chaotyczny, to mogę zaręczyć, że w samym anime wszystko to działa płynnie i skutecznie. Ichigo Mashimaro korzysta też ze stosunkowo szerokiego repertuaru cudownie absurdalnych powtarzalnych gagów, czego najlepszym przykładem jest cała postać Any, której absolutnie nie mam zamiaru spojlerować – najlepiej tego doświadczyć na ślepo. Całości dopełnia naprawdę solidna warstwa obyczajowo‑emocjonalna, działająca tak dobrze głównie ze względu na autentyczne i niezwykle ciekawe charaktery wszystkich postaci.
Miu Matsuoka. Micchan. Zdarzają się sytuacje, gdy postać o wyjątkowo mocnym, charyzmatycznym charakterze kradnie show. Miu to wredny bachor, ciągle wymyślający coraz to nowe szalone psikusy, a zarazem motor napędowy całej serii. Większość odcinków skupia się na Miu inicjującej większość akcji, podczas gdy reszta postaci w taki czy inny sposób reaguje na jej wybryki. To ona, a raczej wszystko, co mówi i robi, jest głównym źródłem absurdalnej komedii w Ichigo Mashimaro. Jest to ponadto dziewczynka o ogromnej wyobraźni i niespożytej energii, której główną motywacją jest zwrócenie na siebie uwagi. Głównym celem jej afektu jest Nobue, która zdecydowanie woli rozpieszczać grzeczne dzieci, Anę i Matsuri niż nieznośnego dzieciaka, który ciągle płata jej i reszcie grupy figle. Miu bardzo pragnie uznania oraz miłości i potrafi być niezwykle zazdrosna, gdy ma poczucie, że może być zepchnięta na boczny tor. Tu zwracam uwagę czytelników na odcinek piąty – prawdopodobnie jeden z najlepszych w całej serii.
Reszta postaci nieco blednie wobec dominującej osobowości Miu. Nie oznacza to jednak, że nie są to interesujące charaktery. Chika jest zdecydowanie najbardziej dojrzała z całej grupy, czasem zachowuje się nawet bardziej zdroworozsądkowo niż jej starsza siostra. Jej rolą jest puentowanie gagów, choć, jak w prawie każdej dobrej komedii, ona również wchodzi w rolę bokke, tylko jej skecze są przyziemniejsze i realistyczniejsze niż te związane z Miu. Matsuri to niezdarna, nieśmiała dziewczynka, absolutny archetyp moé i dziecięcej niewinności. Choć jest niejako chodzącą parodią, anime traktuje ją, podobnie jak resztę obsady, jako pełnoprawną, autentyczną postać. Matsuri często tworzy największe kontrasty z resztą grupy, co daje okazje do żartów skupionych na jej absurdalnej nieporadności i dziecinności. O Anie wolę nie pisać zbyt wiele – choćby po to, by nie psuć wspomnianej wcześniej niespodzianki. Napiszę tylko tyle, że jest ona być może najbardziej unikatowym charakterem z całej grupy, a jej zachowania i upór w pewnych kwestiach to dokładnie coś tak absurdalnie dziecinnego, co wielu z nas zapewne robiło (no, może nie w tak przerysowany sposób) w dzieciństwie. Nobue natomiast to nałogowa palaczka i „koneserka” (alkoholizmu nie chcę jej zarzucać) alkoholu. Mimo młodego wieku jest już niejako „nieudanym dorosłym”, co sprawia, że dzieci często wyzywają ją od starego dziada. Nobue jest przewodniczką i opiekunką całej grupy, czuje autentyczną więź ze wszystkimi dziewczynkami, troszczy się i dba o nie. Jak to zwykle bywa w anime, obecność rodziców została zredukowana do minimum, więc to właśnie Nobue, figura bardziej neutralna i bliższa zarówno docelowej grupie odbiorców, jak i reszcie bohaterek, spełnia ich funkcję. Jest przy tym oczywiście bardzo zabawną postacią, nie ustępującą w niczym reszcie obsady.
Oprawa wizualna jest stosunkowo oszczędna, lecz świetnie rozkłada akcenty i podkreśla mocne punkty. Projekty postaci są naprawdę bardzo dobre (zasługa świetnej artystki znanej pod pseudonimem Kyuuta Sakai) – odpowiednio moé, ekspresywne i charakterystyczne. Tła, dosyć nieliczne, są solidne i wykonane bardzo starannie – pastelowe, akwarelowe krajobrazy od razu budują atmosferę ciepła, nostalgii i spokoju. Anime potrafi być również naprawdę nastrojowe, gdy zwalnia tempo, skupiając się na sylwetkach postaci, drobnych gestach, a czasami również na pojedynczych przedmiotach rysowanych z realistycznym sznytem. Kreska jest mocna, wyrazista, cieniowanie i gra światłem minimalistyczna, koncentrująca się bardziej na eksponowaniu świetnych rysunków. Animacja sama w sobie jest bardzo konsekwentna, w zasadzie bez spadków formy, stawiająca bardziej na timing i kompozycję niż dynamiczne ruchy. Warto też docenić niezwykle rozbudowaną i różnorodną garderobę postaci – w zasadzie w każdym odcinku widzimy nowe stroje, co dodaje świeżości i autentyczności.
Ścieżka dźwiękowa pojawia się dosyć rzadko, często ustępując pola dźwiękom otoczenia. Cisza działa tu naprawdę mocno – zarówno w spokojniejszych momentach, jak i przy absurdalnych żartach, gdzie brak muzyki w tle tylko wzmacnia ich zaskakujący ładunek. Motywy muzyczne, choć nieszczególnie zapadające w pamięć, pojawiają się w starannie wybranych momentach, więc niemalże zawsze zwracają uwagę widza, budując odpowiedni nastrój w danej scenie.
Ichigo Mashimaro, poza pewnymi kręgami, to seria nieco już zapomniana, może nawet niesłusznie. Brak mi jeszcze kompletnego oglądu, jednak umieściłbym to anime wśród pionierów swojego gatunku i nawet teraz, dwadzieścia lat po premierze, jest to po prostu bardzo solidna komedia ze świetnymi postaciami, która nadal może się obronić w oczach nowych widzów.
W ramach postscriptum dodam, że zarówno OVA, jak i Encore to więcej tego samego, choć w innej oprawie graficznej – największą zmianą są zupełnie inne projekty postaci, które mogą nie przypaść do gustu widzom, którzy polubili dizajny z serii telewizyjnej.
Recenzje alternatywne
-
wa-totem - 24 marca 2006 Ocena: 7/10
Moé! Komedyjka słodziutka jak tytułowe „truskawkowe ptasie mleczko”. więcej >>>
Twórcy
| Rodzaj | Nazwiska |
|---|---|
| Studio: | Daume |
| Autor: | Barasui |
| Projekt: | Kyuuta Sakai, Yoshihiro Watanabe |
| Reżyser: | Takuya Satou |
| Scenariusz: | Takuya Satou |
| Muzyka: | Takeshi Watanabe |

