Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 4/10
fabuła: 2/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,50

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 10
Średnia: 5,4
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Koisuru Asteroid

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2020
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Asteroid in Love
  • 恋する小惑星[アステロイド]
Widownia: Seinen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Pociąg ekspresowy, z którego okna ledwie widać, o czym ta seria w ogóle miała być.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Stworzenie dobrej serii o słodkich dziewczynkach robiących słodkie rzeczy to wbrew pozorom nie taka prosta sztuka. Ogólny schemat jest bardzo prosty: grupka uroczych bohaterek i ich codzienne perypetie. I w tej prostocie tkwi największa trudność, gdyż trzeba nadać anime indywidualny charakter i zadbać o powiew świeżości. Innymi słowy: stworzyć to samo, co zwykle, lecz w nowej, ciekawszej formie. Poprzeczka zaś została zawieszona bardzo wysoko przez takie produkcje jak Yuru Camp czy Non Non Biyori. Jak więc na ich tle wypada Koisuru Asteroid? Niestety słabo.

Podczas letniego wyjazdu Mira, jeszcze jako dziecko, spotkała pewnego chłopca, Ao, i od niego zaraziła się miłością do nocnego nieba. Obiecali sobie również, że wspólnie odkryją w przyszłości asteroidę i nadadzą jej imię młodzieńca. Niestety, po tej jednej nocy ich ścieżki się rozeszły. Minęło parę lat i główna bohaterka rozpoczyna edukację w liceum. Postanawia dołączyć do klubu astronomicznego, aby zrealizować dziecięce marzenie. Ten jednak, z powodu braku członków, został połączony z klubem geologicznym i teraz funkcjonują wspólnie jako kółko nauk o Ziemi. Ta drobna niedogodność jednak nie zraża Miry, zwłaszcza że do tego samego klubu dołącza również inna, pierwszoklasistka, która przypadkiem nazywa się… Ao. Tak, ta zbieżność imion nie jest przypadkowa.

Na pierwszy rzut oka szykują się więc sympatyczne okruchy życia z astronomią i geologią w tle. Jest to jednak błędne wrażenie, gdyż seria poza obietnicą przybliżenia bardzo ciekawych dziedzin nauk przyrodniczych nie oferuje zbyt wiele. Sama tematyka została potraktowana bardzo po macoszemu i ograniczyła się do paru ciekawostek z wiedzy powszechnej bez wdawania się w szczegóły.

Powiem więcej: wyraźnie widać, że ten motyw przewodni został wybrany tylko dlatego, żeby tytuł czymś się wyróżniał na tle innych, podobnych serii. Nie został jednak podparty rzetelną wiedzą, nie widać w nim też pasji ze strony twórców. Zacznę od astronomii. Po pierwsze: non stop powtarzają się dyskusje o paru ciałach niebieskich na krzyż i to z naszego najbliższego otoczenia, a ich treść nie wychodzi poza: „O, dzisiaj widać Wenus” lub „Och, Jowisz rzeczywiście ma paski”. Przepraszam bardzo, ale skoro bohaterki faktycznie interesują się tą dziedziną, to czemu mają na jej temat tak mało do powiedzenia? Do tego cele ich obserwacji też pozostawiają sporo do życzenia. Bo co można oglądać przez teleskop, będąc na wsi, bez żadnego sztucznego oświetlenia? Przecież to oczywiste, że Księżyc! A co z innymi obiektami, których nie da się zobaczyć w mieście nawet przez profesjonalny sprzęt? Chociażby samo ramię galaktyki Drogi Mlecznej, nie mówiąc już o przeróżnych mgławicach. Cóż, najpierw sam autor musiałby mieć na ich temat jakieś pojęcie i interesować się tym zagadnieniem. Co prawda dostaliśmy parę ciekawostek na temat sprzętu i metod obserwacji, ale to było zdecydowanie za mało, żeby wybronić ten aspekt serii. Nad stroną geologiczną nie będę się zbytnio pastwił, gdyż nie mam do tego odpowiednich podstaw merytorycznych, lecz i na ten temat zbyt wiele się nie dowiedziałem.

Kolejnym problemem jest to, że rozmowy bohaterek na temat nauk przyrodniczych brzmią dość sztucznie, często zaś ograniczają się do mało ciekawych wykładów mających chyba dowieść, że ktoś przeczytał parę artykułów na Wikipedii. Nie są to dialogi, jakie prowadzą ze sobą młodzi ludzie dzielący wspólną pasję, którzy wymieniają się ciekawostkami, czy omawiają jakieś zjawisko. To po prostu suche przekazywanie podstawowych informacji i nic więcej.

Fabuła też nie prezentuje się najlepiej – przez całą serię jest prowadzona zbyt szybko, przez co nie pozwala skupić się na żadnym wydarzeniu. Dodatkowo sprawia raczej wrażenie zbioru losowych scenek, a nie spójnej i przemyślanej historii. Aż nazbyt często odcinek przeskakuje od zapowiedzi do realizacji. Jest zapowiedziany wyjazd na grilla? Nie mija nawet minuta i już bohaterki pałaszują szaszłyki nad rzeką. Dziewczyna dostaje propozycję wystartowania w olimpiadzie geologicznej? Chwilę później już ją pisze. A gdzie są wszystkie przygotowania? Gdzie miejsce na jakieś przemyślenia? Pozostawia to ewidentne dziury w fabule, które dopominają się o wypełnienie ich treścią. I tego właśnie najbardziej tutaj brakuje: zwolnienia, czy wręcz zatrzymania się na chwilę w miejscu i uważniejszego skupienia się na jednym wątku. Scenarzyści wolą jednak gnać radośnie do przodu, upychając przy tym jak najwięcej wydarzeń w zbyt wąskich ramach czasowych, aby tylko dotrzeć do punktu, który sobie obrali na finał serii. A że przez to cierpi całe show? Kto by się tym przejmował?

Ekspresowe tempo odbija się nie tylko na historii, ale i na samych postaciach. W okruchach życiach opowiadających o grupce uroczych dziewcząt relacje między nimi to dla mnie podstawa, której po prostu nie można zaniedbać. Tutaj zaś w tej całej fabularnej gonitwie nie poświęcono należycie dużo czasu, aby dobrze zarysować ich charaktery. W efekcie brakuje tutaj chemii i naturalności. Główna ekipa to zbieranina słodkich dziewczynek, w których motywacje i zainteresowania nie byłem w stanie uwierzyć. Mira i Ao są najlepszymi przyjaciółkami, bo taki jest zamysł fabuły, lecz ich relacje są bardzo płytkie i w dużej mierze ograniczają się do powtarzania do znudzenia, że mają wspólny cel, jakim jest znalezienie asteroidy. Jedynym plusem w obsadzie jest dyżurna tsundere, czyli Mikage Sakurai, której przemyślenia i wątpliwości na temat jej przyszłości i celu w życiu udało się całkiem zgrabnie przedstawić. Chociaż i jej wątek pozostawiał wiele do życzenia.

Strona techniczna serii stanowi istną równię pochyłą. Zaczyna z bardzo wysokiego poziomu, ze świetną animacją nawet w statycznych scenach i dużą dbałością o detale. Bardzo szybko jednak kreska przestała być tak staranna i im dalej w las, tym oszczędności coraz bardziej były widoczne, zarówno w rysunkach, jak i animacji. Najgorzej prezentowały się tła będące przefiltrowanymi zdjęciami, wyraźnie kontrastującymi z narysowanymi postaciami. Nie wyglądało to dobrze i skutecznie zniszczyło pozytywne pierwsze wrażenie. Projekty postaci wpisują się w konwencję anime o słodkich dziewczynkach – przyjemne dla oka, kolorowe i urocze. Co prawda niczym szczególnym się nie wyróżniają, ale mnie taka estetyka jak najbardziej pasuje, więc nie mam zamiaru na nie narzekać.

O ścieżce dźwiękowej mogę powiedzieć tyle, że chyba gdzieś tam była, lecz ani przez moment nie przykuła mojej uwagi. Można to rozumieć dwojako: albo dobrze komponowała się z wydarzeniami na ekranie, albo po prostu była tak nijaka, że nie byłem w stanie jej zarejestrować. I chyba skłaniam się do drugiej opcji. Na plus mogę za to zaliczyć powolny i nastrojowy ending w wykonaniu Minori Suzuki. Pozwolę sobie tutaj na drobną złośliwość: wpływ na jego pozytywny odbiór miał również fakt, że zwiastował koniec kolejnego odcinka.

Koisuru Asteroid nie jest na pewno udaną serią i w tym gatunku znajdzie się dużo o wiele ciekawszych tytułów. Zbyt szybkie tempo i brak spójności fabularnej na pewno nie pomagały, zaś sama tematyka nauk przyrodniczych została kiepsko zaprezentowana, przez co twórcy sami pozbawili tę produkcję jednego z jej głównych atutów. Ale czy oglądało się to źle? O dziwo nie. Seans, choć mało satysfakcjonujący, był mimo wszystko dość przyjemny. Wady były co prawda widoczne jak na dłoni, ale dało się z nimi nawet żyć. Nie jest to tytuł warty polecenia, lecz jak najbardziej nadający się do oglądania. Tylko po co po niego sięgać, skoro można spożytkować czas na dużo ciekawszą kreskówkę?

Cthulhoo, 23 kwietnia 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Quro
Projekt: Jun Yamazaki, Takuya Miyahara
Reżyser: Daisuke Hiramaki
Scenariusz: Yuka Yamada
Muzyka: Takurou Iga