Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,43

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 57
Średnia: 7,28
σ=1,25

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Otome Game no Hametsu Flag Shika Nai Akuyaku Reijou ni Tensei Shiteshimatta...

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2020
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • My Next Life as a Villainess: All Routes Lead to Doom!
  • 乙女ゲームの破滅フラグしかない悪役令嬢に転生してしまった...
Gatunki: Komedia
zrzutka

Jak oszukać przeznaczenie, czyli poradnik dla czarnych charakterów w grach randkowych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Wielu młodszych i starszych Japończyków po niefortunnej śmierci na ziemskim padole lądowało albo w jakimś magicznym świecie, albo w magicznym świecie jakiejś gry. Zwykle są to fantastyczne krainy, a odrodzona jako bohater lub antagonista postać dysponuje potężnymi mocami. Czasem jednak bywa inaczej i małoletnie panienki z arystokratycznego domu po bliskim spotkaniu z kostką brukową odkrywają wspomnienia z poprzedniego życia, a wraz z nimi bezcenną wiedzę na temat przyszłości… Wszak życie to wygląda dosłownie jak scenariusz pewnej gry randkowej!

Coś takiego przydarzyło się właśnie ośmioletniej Katarinie Claes, która ku ogromnemu zdziwieniu i konsternacji otoczenia z rozpuszczonego bachora momentalnie zmienia się w przeurocze, ale bardzo ekscentryczne dziewczę. Dla najbliższych jej zachowanie chwilami nie ma najmniejszego sensu, ale nasza „odrodzona” heroina ma wielki i ambitny plan: zmienić los, jaki zgotowali jej scenarzyści gry Fortune Lover, w której to Katarina zagraża szczęściu głównej bohaterki, Marii Campbell – dziewczyny z ludu, posiadającej jednak rzadki dar magii światła, co upoważnia ją do podjęcia nauki w szkole dla arystokratów. A tam czeka na nią całe stadko przystojnych panów, na czele z narzeczonym panienki Claes i jej przyrodnim bratem… Do rozpoczęcia nauki w wyżej wspomnianej placówce edukacyjnej pozostało jednak jeszcze dobrych kilka lat, więc młodziutka Katarina już teraz zaczyna kombinować, nie mając pojęcia, jak jej szalony plan zmieni życie wszystkich zamieszanych w niego osób.

Będące pierwowzorem tego anime light novel ma ponoć na rynku wydawniczym w obranej tematyce niemałą konkurencję, ale jako że nie jestem zagorzałą fanką tego medium i nie orientuję się w nim zbytnio, trudno mi tę informację zweryfikować. Jedno jest jednak pewne: podobnych anime w kategorii otome jeszcze nie było, toteż seria w skrócie zwana Hamefura dociera do widzów jako pierwsza. Fakt ten czyni ją powiewem świeżości w zatęchłym środowisku ekranizacji typowych gier otome ze szczątkową fabułą, zwykle bezmózgą i pozbawioną kręgosłupa heroiną oraz stadem bezbarwnych (i nie mam tu na myśli koloru włosów) przystojniaków do upolowania. Mamy bowiem do czynienia z samoświadomą parodią gatunku, która za nic ma swoje romantyczne korzenie i przede wszystkim stawia na komedię. Komedię, która może nie grzeszy oryginalnością pod względem doboru poszczególnych rozwiązań fabularnych i raczej wpasowuje się w znane widzom schematy, ale jest przy tym niesamowicie urocza i bezpretensjonalna. Mało który scenariusz anime haremowego, nawet parodii, tak świetnie radzi sobie bez konieczności wyboru tego jedynego bądź tej jedynej. Mało który scenariusz ma bowiem do zaoferowania coś więcej niż romantyczne perypetie protagonisty/ki, a sztuczne próby uniknięcia jednego wyboru zwykle kończą się niepowodzeniem. Tutaj dostajemy za to rozbrajające machinacje Katariny, usilnie próbującej zmienić znaną sobie fabułę gry.

Nie sposób ukryć, że to właśnie główna bohaterka jest motorem napędowym serii, a cała reszta (w tym fabuła) grzecznie podążają wytyczonym przez nią szlakiem. A że jej postępowanie ma daleko idące konsekwencje, których sama zainteresowana wyraźnie nie jest świadom, to cóż… Na tym jednak polega urok tego anime – Katarina Claes do bystrych czy spostrzegawczych osób zdecydowanie nie należy, znaczną część rzeczywistości od siebie odbija i przez większość czasu żyje w błogiej nieświadomości, snując kolejne „genialne” plany. Jest spora szansa, że część widzów podsumuje ją jednym słowem – idiotka, po czym porzuci seans, ale jest jeszcze większa szansa na to, iż jej „niecne” knowania i rozbrajająca naiwność w połączeniu z niezaprzeczalnym urokiem osobistym i olbrzymimi pokładami pozytywnej energii skradną Wasze serca. Jak nietrudno się domyślić, tak było właśnie w moim przypadku i wszystkie pomysły bohaterki łykałam jak młody pelikan, śmiejąc się dziko i szczerze przy każdej jej wpadce.

Katarina może i kradnie cały show, ale nie można zapominać również o jej obstawie/wiernym haremie/niepotrzebne skreślić. Podobnie jak w przypadku protagonistki, nie można napisać, żeby pozostałe postaci miały skomplikowane osobowości, ale nie sposób ich nie polubić. Pierwszą nieświadomą ofiarą planu bohaterki jest jej nieco przypadkowy narzeczony, książę Geordo Stuart. Motywowany poczuciem obowiązku, już w dzieciństwie oświadcza się Katarinie, a ta w chwili nieuwagi propozycję przyjmuje, nie mając pojęcia, że początkowo zdystansowany chłopiec szybko zaczyna czuć do niej sympatię. Drugim członkiem kółeczka adoracji protagonistki jest jej przyrodni brat, Keith, który w oryginalnym scenariuszu z powodu nieumiejętności panowania nad swoim magicznym talentem był kozłem ofiarnym dla całego otoczenia, a zwłaszcza rozpuszczonej Katariny. W tej wersji jego sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Bardzo szybko nasza mała „mąciwoda” zjednuje sobie również pierwszą ofiarę płci żeńskiej – wyjątkowo nieśmiałą Mary Hunt. I tak dalej. Naprawdę długo by pisać o kolejnych „podbojach” Katariny, ale nie chcę potencjalnym widzom odbierać przyjemności z samodzielnego odkrywania tego, jak rzekoma antagonistka radzi sobie z PrzeznaczeniemTM. Niewątpliwie świetnym pomysłem było w tym przypadku pokazanie wszystkich ważnych bohaterów zarówno w młodszych, jak i starszych odsłonach, bo mimo nieskomplikowanych charakterów pewne mniej lub bardziej subtelne różnice są widoczne, a obserwowanie poczynań gromadki dzieciaków okazało się świetnym wstępem do śledzenia ich dalszych relacji. Jak wspominałam wyżej, fabuła zdecydowanie stawia na aspekt komediowy i tak też traktuje wszystkie wątki (pseudo)romantyczne, ale za kulisami zdecydowanie się dzieje… Nie, żeby Katarina miała o tym jakiekolwiek pojęcie.

Trudno stwierdzić, czy to ogólnoświatowy kryzys związany z pandemią, czy efekt z góry ustalonego budżetu produkcji, ale pod względem technicznym serial zdecydowanie nie wyróżnia się na tle konkurencji. Kreska i kolorystyka, choć miłe dla oka i wyraziste, nie grzeszą oryginalnością. Płynnością nie zachwyca również animacja, jednak brak kłujących w oczy efektów 3D i nieobecność bardziej wymagających pod względem widowiskowym scen sprawiają, że wszystkie te braki i okazjonalne krzywizny nie były w stanie popsuć mi świetnej zabawy. Ścieżka dźwiękowa nie rzuca się szczególnie w uszy, to kompozycje z cyklu „plumkam sobie gdzieś w tle i pewnie mnie nie słyszysz, ale byłoby beze mnie dziwnie, więc jestem”. Bardzo, ale to bardzo przypadła mi natomiast do gustu piosenka otwierająca (czasem kończąca) każdy odcinek. W repertuarze śpiewającej ją Angeli można znaleźć wiele bardzo specyficznych utworów i również ten jest typowym j­‑popowym kawałkiem, ale ma w sobie tyle samo energii i uroku, co sama Katarina. W połączeniu z animacją stanowi maleńką perełkę sezonu wiosennego 2020. Trochę więcej czasu zajęło mi przekonanie się do utworu kończącego serię. Bad End, które wykonuje seiyuu księcia Georda, Shouta Aoi, to bardzo typowa dla gatunku piosenka, choć niewykluczone, że znajdzie swoich fanów. Wśród aktorów, którzy użyczyli głównej obsadzie głosów, znajdziemy nazwiska znanych artystów młodego pokolenia, takich jak Maaya Uchida, Saori Hayami czy Tatsuhisa Suzuki, ale zdecydowanie warto wspomnieć mniej doświadczoną, a równie utalentowaną Miho Okasaki (Mary Hunt), która miała co prawda okazję grać już główne role, ale w porównaniu z resztą ma znacznie mniejsze doświadczenie i radzi sobie naprawdę dobrze. Praca przy tym projekcie może nie była dla nich szczególnie trudnym zadaniem, ale spisali się świetnie i bądź co bądź schematyczne postaci dużo dzięki ich głosom zyskały.

Opóźnienia i przerwy w emisji sprawiły, że wybór w sezonie wiosennym był bardzo niewielki, więc ktoś mógłby powiedzieć, że po prostu nie zaglądam darowanemu koniowi w zęby i narzekam mniej, niż powinnam, bo pomijając ogólne założenie, Hamefura nie wyróżnia się na tle wielu innych anime. Ma jednak w sobie to coś, co sprawia, że autentycznie dobrze się bawiłam, śledząc perypetie niezbyt rozgarniętej heroiny w świecie schematów gier randkowych. Być może na mój entuzjastyczny odbiór wpływ ma panująca za oknem pandemia, ale mimo sporej ilości sztampy nie sposób odmówić serii bezpretensjonalności oraz olbrzymich pokładów uroku osobistego i masy pozytywnej energii. Podobnie zresztą jak głównej bohaterce.

P.S. Warto wspomnieć, iż już zapowiedziano kontynuację, co może trochę dziwić, biorąc pod uwagę, jak sprawnie zakończono tę część. Miejmy nadzieję, że twórcom dobrych pomysłów nie zabraknie.

Enevi, 4 lipca 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Silver Link
Autor: Satoru Yamaguchi
Projekt: Miwa Ooshima, Nami Hidaka
Reżyser: Keisuke Inoue
Scenariusz: Megumi Shimizu