Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,89

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 62
Średnia: 8,53
σ=1,56

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Aria the Origination

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • アリア ジ・オリジネーション
Pierwowzór: Manga; Miejsce: Inne planety; Czas: Przyszłość
zrzutka

Wyjątkowo udane zamknięcie opowieści o gondolierkach z Neo­‑Wenecji.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W Neo­‑Wenecji kończy się karnawał, a wraz z nim – zimowy sezon turystyczny. Dla Akari oznacza to nieco mniej obowiązków związanych z pracą w Aria Company, a więcej czasu na wspólne treningi z Aiką i Alice. Wszystko jest tak, jak zwykle, ale w rozmowy dziewcząt coraz częściej wplatają się rozważania o przyszłości: o tym, co się stanie, kiedy w końcu przejdą przez ostatni egzamin i zostaną samodzielnymi gondolierkami – primami? I kiedy to nastąpi?

Zawarte w dwóch mangach autorstwa Kozue Amano – Aqua i Aria – nastrojowe i pogodne opowieści o ondynach, gondolierkach z położonej na planecie Aqua (dawniej zwanej Marsem) Neo­‑Wenecji doczekały się trzech wcześniejszych adaptacji. Po dwóch seriach telewizyjnych oraz jednoodcinkowej OAV nie dziwiła już decyzja o produkcji trzeciej serii. Formuła wydawała się pojemna i sprawdzona, kolejne epizodyczne historie mogły dostarczyć materiałów jeszcze na wiele odcinków, które – nawet jeśli nie byłyby najwyższej jakości – na pewno przyciągnęłyby wiernych fanów. A jednak tym razem było inaczej: nieoczekiwanie ogłoszono, że niedługo po rozpoczęciu emisji Aria the Origination ukażą się ostatnie rozdziały mangi Aria, zamykające opowieść o Akari i jej przyjaciółkach. Co za tym idzie, podobnego zamknięcia należało się spodziewać także w anime.

Pisanie o „fabule” byłoby nadal przesadą, jednak po raz pierwszy pojawia się wyraźny motyw przewodni, łączący poszczególne odcinki. Nie są to już epizody opowiadające jedynie o spotykanych ludziach i poznawanych miejscach – każdy z nich w jakiś sposób wiąże się z tematem dojrzewania i odnajdowania własnej drogi. Tempo wydarzeń zostało bardzo dobrze rozłożone – uniknięto stłoczenia zbyt wielu ważnych wątków w końcówce, zamiast tego znajdując czas na pokazanie każdej z dziewcząt oddzielnie. Dzięki temu całość ogląda się dobrze, a rytm narracji pozostaje płynny i relaksujący. Wyrwanie z „zatrzymanego czasu” poprzednich serii ma swoje konsekwencje: naprawdę lepiej nie zastanawiać się głębiej nad ramami czasowymi, w których toczy się akcja. Biorąc pod uwagę, przez ile lat (a marsjański rok to dwa ziemskie lata) Akari pozostawała uczennicą, może zastanawiać, w jakim właściwie wieku jest ona, a także w jakim wieku jest Alicia i pozostałe Wodne Wróżki (nie wspominając o kotach – Maa jest kocięciem od dobrych kilku lat, a prezes Aria ma tychże lat co najmniej kilkadziesiąt) – i dojść do wniosku, że w każdym przypadku wiek ma tu niewiele wspólnego z wyglądem. Nie sądzę jednak, by wielu widzów zwróciło uwagę na takie drobiazgi, za bardzo bowiem będą zajęci wzruszaniem się.

Aria the Origination daleka jest od słynnych „wyciskaczy łez” w rodzaju Air czy Kanon, ale sposób, w jaki pokazuje nieuchronność upływu czasu, jednocześnie pogodną i nieubłaganą, potrafi spowodować ściskanie w gardle. Szczególnie u osób, które poza tym, że kończy im się lubiana seria, będą widziały pewne odległe i metaforyczne, ale jednak powiązania z prawdziwym życiem. Twórcom należą się duże brawa za subtelność i finezję, z jaką ukazane zostały rozmaite sceny i wydarzenia – bardzo, ale to bardzo łatwo byłoby zamienić tę historię w sentymentalny kicz. Warto też podkreślić, że sporo miejsca poświęcono relacjom dziewcząt z ich „nauczycielkami”, o których z kolei także dowiadujemy się więcej niż w poprzednich seriach. Innymi słowy, jest to pożegnanie idealne, poświęcające odpowiednio dużo czasu każdej ważniejszej postaci. Ani w jednym momencie nie pojawiają się tu wyraźnie widoczne w Aria the Natural wątki nadprzyrodzone. Z jednej strony chyba rzeczywiście byłyby tu już zbędne – ale z drugiej żałuję, że nie miałam okazji raz jeszcze zobaczyć kociego króla.

Grafika uległa nie tyle poważnym zmianom, ile dopracowaniu. Nadal sporo tu scen super­‑deformed, ale bardzo wyraźnie widać, że w wielu momentach popracowano nad wyglądem dziewcząt, które stały się znacznie piękniejsze niż w poprzednich seriach. Trudno za to powiedzieć, czy to tylko moje wrażenie, ale trochę spowszedniała tu sama Neo­‑Wenecja, która w dodatku często wydaje się dziwnie wyludniona. Być może jednak to wrażenie bierze się po prostu z tego, że tym razem fabuła koncentruje się na bohaterkach, nie zaś na samym mieście. Muzyka pozostaje niemal niezmieniona – mniej tu może zwracających uwagę kompozycji, ale poziom jest nadal ten sam. Piosenkę w czołówce, Spirale, śpiewa znowu Yui Makino.

Biorąc pod uwagę charakter tej części, nie polecałabym jej osobom, które nie oglądały poprzednich – dla nich aspekt „pożegnania” z bohaterkami, do których się nie przyzwyczaiły, nie będzie miał znaczenia. Jest to natomiast pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów pierwszej i drugiej serii – a także dla tych, którym podobała się Aria the Animation, ale którzy uznali, że Aria the Natural była zbytnio rozwleczona. Nawet jeśli wydarzenia są trochę przewidywalne, nie jest to seria, której zadaniem jest zaskakiwanie widza. Przeciwnie – czasem naprawdę miło jest zobaczyć dokładnie to, na co od dawna się czekało. A mnie pozostanie tylko refleksja, że Aria jako cykl rozmieniła troszeczkę jakość na ilość. Gdyby z tych 53 odcinków wybrać 24­‑26 najlepszych, powstałaby seria­‑arcydzieło.

Avellana, 25 października 2008

Recenzje alternatywne

  • Costly - 4 lutego 2010
    Ocena: 10/10

    Podróże się kończą, a wysiłki konsekwentnie prowadzą nas do celu. Czyli o serii, która przypomniała mi o wielu dziecięcych marzeniach. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Hal Film Maker
Autor: Kozue Amano
Projekt: Makoto Koga
Reżyser: Jun'ichi Satou
Scenariusz: Jun'ichi Satou
Muzyka: Choro Club, Takeshi Senoo