Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

10/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 9 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,89

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 61
Średnia: 8,57
σ=1,54

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Aria the Origination

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • アリア ジ・オリジネーション
Pierwowzór: Manga; Miejsce: Inne planety; Czas: Przyszłość
zrzutka

Podróże się kończą, a wysiłki konsekwentnie prowadzą nas do celu. Czyli o serii, która przypomniała mi o wielu dziecięcych marzeniach.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Na starcie ostrzegam: recenzent jest tu diablo nieobiektywny. Co więcej, recenzent zamierza krążyć w koło tematu, mówić tyleż o serii, co i na tematy z nią bezpośrednio niezwiązane. Zamierzam też porzucić drażniącą formę „recenzent”, bo i mówienie w trzeciej osobie podpada dla mnie pod schizofrenię. Omawiany tytuł odbieram bardzo osobiście, często mogę mówić w sposób niezbyt jasny, wręcz sprzeczny. Mogę mówić więcej o odczuciach niż o wywołujących je czynnikach. Mogę popełniać wiele niewybaczalnych grzechów. Z góry zapowiadam – nie czuję się winny, każdy z nich wart jest popełnienia.

Bo też opisywana seria warta jest tego.

Zacznę od tego, co najważniejsze – Aria bardzo się zmieniła. Zniknął dystans dzielący Aquę i naszą rzeczywistość. Już nie oglądamy tylko cudów Neo­‑Wenecji, niezwykłości baśniowego świata, spokojnego życia w utopii. Oglądamy troski dorastających ludzi, którzy muszą pogodzić się z przyjętą odpowiedzialnością i zmianami. I nie, nie będziemy widzieć, jak bohaterki tego tytułu miotają się po ekranie, szukając swojego miejsca i motywacji. Mamy za sobą poprzednie części, Aria the Animation i Aria the Natural, gdzie nasze bohaterki konsekwentnie przygotowywały się do przyszłych zadań. Te wysiłki nie poszły na marne. Trzy młode gondolierki są gotowe do roli, którą chcą pełnić. Przecież od początku były uważnie obserwowane, troskliwe opiekunki nie wypuściłyby ich spod swoich skrzydeł, gdyby nie przekonanie, że są już na to gotowe.

Nie oglądamy jednak pasma sukcesów i chwały. Są rzeczy, na które nikogo nie przygotuje żaden trening. Czasami trzeba czegoś po prostu doświadczyć. Zmiany w życiu Akari i innych bohaterek nie są też odseparowanymi fragmentami rzeczywistości – wpływają przecież też na ludzi w ich otoczeniu. Szczególnie na opiekujące się nimi nauczycielki, które same muszą się przekonać, czym jest pozwolenie na usamodzielnienie się wychowanek. Przyjdzie im zrozumieć, że zastępujące je młodsze pokolenie to nie tylko osoby zajmujące ich miejsce, ale też dziewczęta obdarzone unikatowymi talentami, w takim samym stopniu kontynuujące tradycję, jak i tworzące własny fragment historii. Pod pewnymi względami ciągle im ustępujące, ale też w wielu punktach silniejsze.

Mniej będziemy się rozglądać po świecie. Losy klientów gondolierek, Neo­‑Wenecji, bohaterów drugoplanowych – na to wszystko będzie mniej czasu. To już nie czas przygód i odkryć, to czas zbierania owoców własnej pracy, troskliwie pielęgnowanych przez wszystkie wcześniejsze zdarzenia. Smutne? Wcale. Bo przecież to tak naprawdę dopiero początek drogi bohaterek, choć w tym poważnym momencie życia konieczne jest skupienie się na tym, co najważniejsze, to tyle nowych doświadczeń widzianych z zupełnie nowej perspektywy na nie czeka. Nie zobaczymy dużo z tego, seria nie wybiega bardzo w przyszłość, ale z całą siłą możemy to poczuć.

I tu przechodzimy do drugiej, równie ważnej rzeczy – Aria wcale się nie zmieniła. Mówię to z całą świadomością narastającej sprzeczności. Świat pozostaje piękny, baśniowy i absolutnie urzekający. Pojawi się więcej negatywnych uczuć, jednak nie tych destrukcyjnych. Pojawi się zwyczajny strach przed nowym i nieznanym, niepewność czy samotność, ale nadal jest to świat pozbawiony zawiści, agresji czy nienawiści. Już nie tylko łzy szczęścia ronią bohaterki, ale nigdy nie wywołuje to negatywnych uczuć u widza. Można mówić dużo o zmianach, ale niezmieniony został nastrój opowieści, a to stanowi istotę cyklu.

W ten sposób całą opowieść zamknięto serią, która zbliża się do prawdziwych ludzkich rozterek, ale nie traci nic ze swojego bajkowego piękna. Jest dla mnie zupełnie niewyobrażalnym, aby oglądać Arię the Origination, nie znając poprzednich części, mija się to z celem, w ten sposób umyka większość zalet tytułu. Wszystko, co tu się odbywa, wynika bezpośrednio z wcześniejszych części cyklu, najważniejsze wątki zostają zamknięte. Naprawdę dawno nie miałem tyle satysfakcji po zakończeniu seansu dowolnego tytułu, opowieść prowadzona jest bardzo konsekwentnie, nie zostawiono miejsca na niedosyt.

Kreska przypomina to, co widzieliśmy wcześniej, z kosmetycznymi poprawkami. Znacznej poprawie uległy za to różne efekty, szczególnie świetlne. Muzyka utrzymana jest w takiej samej konwencji, jak wcześniej. Znowu mamy charakterystyczny opening, który nie jest wydzielonym fragmentem odcinka, a płynnie zawartym w pierwszych minutach rozpoczęciem. Bardzo lubię to rozwiązanie i nigdy nie zrozumiem, dlaczego z takiej konwencji nie zdarza się korzystać innym twórcom. Zaskoczył mnie trochę ending, który zaczyna się od bardzo donośnych tonów. Na początku nie pasował mi do akcji, ale z czasem wrażenie to uległo zmianie i ostatecznie oglądałem go w większości odcinków do końca.

Mogę jedynie życzyć sobie i innym, aby takich serii wychodziło jak najwięcej. Nie tylko stanowi ona klasę sama w sobie, ale jest też znakomitym zwieńczeniem cyklu, jego wisienką na torcie. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy polubili poprzednie części.

Costly, 4 lutego 2010

Recenzje alternatywne

  • Avellana - 25 października 2008
    Ocena: 8/10

    Wyjątkowo udane zamknięcie opowieści o gondolierkach z Neo­‑Wenecji. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Hal Film Maker
Autor: Kozue Amano
Projekt: Makoto Koga
Reżyser: Jun'ichi Satou
Scenariusz: Jun'ichi Satou
Muzyka: Choro Club, Takeshi Senoo