Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Gakkon 4 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 8/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 10 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,80

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 501
Średnia: 7,38
σ=1,65

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Norbi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Myself ; Yourself

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 13×23 min
Tytuły alternatywne:
  • マイセルフ;ユアセルフ
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Dramat, tym razem w wydaniu nieco bardziej życiowym. Bardzo dobra propozycja dla amatorów historii o miłości i przyjaźni.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ludzie się zmieniają, miejsca się zmieniają. Upływający czas zawsze pozostawi po sobie mniejszy lub większy ślad. Sana Hidaka, jeden z głównych bohaterów opowieści ukazanej w Myself; Yourself, przekonał się o tym na własnej skórze. Musiał bowiem z powodu swoich rodziców przeprowadzić się z rodzinnego miasta do Tokio. Po pięciu latach, już jako uczeń szkoły średniej wraca do Sakuranomori. Ma w pamięci ostatnie chwile spędzone z czwórką przyjaciół z dzieciństwa. Była to zabawa pożegnalna, podczas której każdy podarował mu prezent, aby ten dzień pozostał niezapomniany. Na najbardziej wyjątkowy podarunek zdecydowała się Nanaka Yatsushiro. Odegrała połowę pięknego utworu na skrzypcach i obiecała, że gdy spotkają się następnym razem, będzie już umiała zagrać całość. Wystarczyło parę chwil spaceru, aby Sana dostrzegł zmiany, jakie zaszły w mieście, które jeszcze pięć lat temu znał jak własną kieszeń. Niewiele czasu zajęło mu także odnalezienie starych znajomych, oczywiście w sposób zupełnie przypadkowy. Mieszkanie wynajmuje bowiem od rodziców jednej z nich, czyli Aoi. Nazajutrz zaś spotyka w szkole dobrze mu znane bliźniacze rodzeństwo Wakatsuki, czyli Shuusukego i jego siostrę Shuuri. Jakby tego było mało, okazuje się, że będzie chodził do tej samej klasy, co oni. Jakąż ulgą było dla Sany spostrzeżenie, iż zmiany, jakie zaszły w jego przyjaciołach dotyczą przede wszystkim wyglądu, zaś ich charaktery pozostały z grubsza takie same. Czas odcisnął jednak największe piętno na tej osobie, której jeszcze nie było mu dane spotkać. Tą osobą jest oczywiście Nanaka. Kiedyś bardzo radosna i pogodna, teraz jest zwyczajnie ponura i smutna. Początkowo Sana przypuszcza, że Nanaka zachowuje się tak z powodu niefortunnego pierwszego spotkania po latach, podczas którego zwyczajnie jej nie poznał, ale po pewnym czasie zaczyna rozumieć, że powód zmiany jest dużo głębszy.

Pierwsza część anime została przeznaczona na w miarę luźne i wesołe wprowadzenie. Przez kilka odcinków obserwujemy różne wydarzenia związane z grupką przyjaciół, które poza tym, że są sympatyczne i trochę śmieszne, całkiem zręcznie dają wskazówki dotyczące pewnych wątków i tajemnic związanych z poszczególnymi bohaterami. Raz będzie to wypad nad rzekę, innym razem wizyta w wesołym miasteczku, ale mimo błahej tematyki twórcom udało się tam upchnąć momenty, które są ważne dla głównej osi fabuły. Tym bardziej, że kiedy już przestaje być wesoło, nie zalewa nas fala taniego i wszechobecnego dramatu. Można powiedzieć, że jest to potwierdzenie (lub nie) naszych spekulacji podyktowanych wspomnianymi wskazówkami. W obrębie trzynastu odcinków twórcom udało się pokazać sporą liczbę wątków. Związane są z różnymi bohaterami, więc postacie, które nazwać można głównymi, zmieniają się w poszczególnych odcinkach. Pozostali oczywiście także się pojawiają, w końcu grupka przyjaciół była ze sobą bardzo blisko, więc często zdarza się, że dana postać uczestniczy w dwóch lub więcej wątkach. W końcu, gdy fabuła nabierze tempa, naprawdę dużo się dzieje, a co najważniejsze, twórcom udaje się uniknąć chaosu. Wszystko jest klarowne, a wszystkie wątki prędzej czy później się wyjaśniają. Co istotne, nie ma tu żadnych dziur ani niedomówień i po ostatnim odcinku wszystko układa się w uporządkowaną całość. Z początku bardzo się obawiałem właśnie tego, że większość wątków zostanie urwana, zwłaszcza kiedy zobaczyłem, ile tajemnic zaczyna się mnożyć. Na szczęście martwiłem się niepotrzebnie. Wszystko jest bardzo ciekawie poprowadzone i wzorowo zakończone. Każda z postaci ma co najmniej jeden własny wątek, a z większością wiążą się tajemnice, których odkrywanie naprawdę jest wciągające i często wzruszające.

Przy tylu wątkach oczywiście niezbędna jest odpowiednia liczba bohaterów. Jest ich wystarczająco dużo, aby wymaganie to zostało spełnione a przy okazji żaden z nich nie był tylko ozdobą, ładnie wyglądającą w tle. Charaktery postaci nie są szczególnie oryginalne dla kogoś, kto już pewną ilość romansów obejrzał. Sana jest typowym dla tegoż gatunku protagonistą. Miły, uczynny, a jedynym, co w niektórych momentach go od reszty odróżnia, jest sposób ironizowania. Energiczne i pogodne bliźniaki potrafią także poważniej spojrzeć na życie. Bohaterów przygnębionych, podobnych do Nanaki, też już było w anime sporo. W sumie za jedyną oryginalniejszą postać uznać można Aoi i jej specyficzny, pogodny sposób bycia. Wymienić też należy Asami Hoshino, którą Sana poznaje przypadkowo w bibliotece szkolnej, oraz Hinako Mochidę, czyli uczennicę szkoły podstawowej, pragnącą, aby traktowano ją jak dorosłą. W przypadku tego anime brak oryginalności nie stanowił jednak wady. Stało się tak z kilku powodów. Przede wszystkim bohaterowie, choć niezbyt odkrywczy, to jednak są przemyślani i budzący sympatię, a sposób, w jaki postępują, często różni się od tego z innych anime. Trudno powiedzieć, że ich osobowości są płytkie, a ich mała oryginalność jest tylko pozorna. To wszystko dzięki temu, że prawie z każdym z nich wiąże się jakaś tajemnica. W niektórych przypadkach należy to rozumieć dosłownie, w innych będzie to polegało na przykład na określonym zachowaniu w pewnej sytuacji. Poza tym nareszcie zdecydowano się stworzyć anime dramatyczne, w którym praktycznie wszystkie reakcje lub działania bohaterów są podyktowane przez logiczne przemyślenia lub inne realne bodźce, popychające ich do działania. Nikt nie robi tutaj dramatów z byle czego, a postacie nie są obrażone na siebie przez połowę anime. Wszystko jest naturalne i prawdopodobne. Na przykład dużym zaskoczeniem była dla mnie osobowość Nanaki. Nie jest ona kolejnym przykładem postaci, która doznaje wielkiej przemiany, a potem jest obrażona na cały świat, aż dopiero jakieś magiczne wydarzenie przywraca jej dawne usposobienie. Ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest taka jak kiedyś, i próbuje to zmienić. W tym anime nie ma postaci z papieru, którym do zmiany wystarczy tylko jedno wydarzenie i to najlepiej na samym końcu anime. A wszystko to ukazano w zadziwiająco logiczny i życiowy sposób.

Chciałbym jeszcze powiedzieć parę słów na temat charakteru i klimatu Myself; Yourself. I muszę powiedzieć, że oba te elementy są dla mnie zaletą tego anime. Przede wszystkim jest to romans, który kompletnie zrywa z jakimikolwiek haremówkowymi podtekstami. Po pierwsze, sposób poprowadzenia fabuły zwyczajnie nie pasuje do takiej konwencji, a po drugie, inaczej rozwiązano podział ról bohaterów. Ich „stanowiska” zmieniają się bardzo dynamicznie i na przykład czasami rolę głównego bohatera przejmuje Shuusuke, zaś bohaterki jego siostra, a innym razem dowiadujemy się czegoś o Asami. Oczywiście większość czasu spędzimy z Saną i Nanaką, ale nie poskąpiono też czasu dla innych postaci, a już na pewno nie można powiedzieć, że wszystkie wątki kumulują się tylko wokół jednego bohatera. Poza tym oprócz wątków pasujących do romansu, bardzo często anime podejmuje nie mniej poruszające tematy związane z przyjaźnią. Nie znajdziemy tu też żadnych elementów ecchi, a jedyna rzecz, którą w porywach mógłbym nazwać fanserwisem, to nadmierne wyeksponowanie biustu Aoi. Bardzo podobał mi się sposób ukazania poszczególnych scen, które cudownie budowały odpowiedni klimat. Twórcy zdecydowali się postawić na tajemniczy nastrój, tworzony często przez mniej dosłowne sceny i podteksty, które działają na widza mocniej, aniżeli ukazanie czegoś wprost. Za przykład niech posłuży wątek ze skrzynką na listy z odcinka ósmego.

Od strony technicznej nie mam na co narzekać. Projekty postaci są wykonane bardzo dobrze, zwłaszcza na zbliżeniach. Co ciekawe, nie mamy tu plejady kolorowych fryzur, jaka często się zdarza w podobnych anime. I bez tego bohaterowie są jednak charakterystyczni i autentyczni, więc nie ma żadnych problemów z ich odróżnieniem. Tła może i nie są najbardziej szczegółowe, jakie przyszło mi widzieć w anime, ale są porządne i jako że nie jestem specjalnie wybredny, jeśli chodzi o kreskę, to nic specjalnie złego nie rzuciło mi się w oczy. Bardzo ładnie zostały za to dobrane kolory i na przykład sceny przy zachodzie słońca wyglądają naprawdę ślicznie. Muzyka również przypadła mi do gustu. Co prawda myślę, że troszkę nie wykorzystano potencjału ścieżki dźwiękowej, gdyż zwłaszcza na początku utwory były nieco pourywane i pojawiały się na bardzo krótko, ale na szczęście są też sceny, w których można usłyszeć dłuższe fragmenty. Zwłaszcza główny motyw pojawiający się przy większości dramatycznych scen jest naprawdę śliczny. Poza tym dobrze wypadają też bardzo sympatyczne opening i ending.

Myself; Yourself to naprawdę dobra seria dla każdego miłośnika dramatów, a także romansów. Prawdą jest, że gdyby nie dano temu anime otoczki tajemnicy, otrzymalibyśmy całkowicie zwyczajną opowiastkę ze zwyczajnymi postaciami. Twórcy jednak postawili na taki a nie inny klimat i dzięki temu otrzymaliśmy produkcję wyróżniającą się pod paroma względami. Jest naturalnie i logicznie poprowadzona, a przede wszystkim bardzo zgrabnie kończy wszystko to, co na przestrzeni tych trzynastu odcinków rozpoczyna. Najważniejsze jest jednak to, że potrafi wywołać odpowiednie emocje w odpowiednim momencie i to, co ma być śmieszne, jest śmieszne, a to, co ma być dramatyczne, takie właśnie jest. Bardziej wrażliwym widzom na pewno nie zabraknie też okazji, aby sięgnąć po chusteczki. Polecam wszystkim fanom dramatów i romansów, choć radzę podejść do tego anime z pewną rezerwą. Ja spodziewałem się tylko w miarę sympatycznego i poruszającego dramatu/romansu, a uważam, że dostałem więcej, zwłaszcza jeśli chodzi o wątki życiowe.

Norbi, 4 listopada 2008

Recenzje alternatywne

  • kic - 27 listopada 2008
    Ocena: 6/10

    Bohaterowie i ich zmaganie z trudnościami życia. Zwyczajne? – nie do końca. Wzruszające? – nie zawsze. Interesujące? – wątpliwie. Naciągane? – i owszem. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Yeti
Projekt: Tomoya Hiratsuka
Reżyser: Tetsuaki Matsuda, Yasuhiro Kuroda
Scenariusz: Gou Zappa