Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 16
Średnia: 5,19
σ=1,81

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Angelique ~Kagayaki no Ashita~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 13 (12×24 min, 24 min)
Tytuły alternatywne:
  • Angelique ~Radiant Tomorrow~
  • Beloved Angel Angelique ~Radiant Tomorrow~
  • Koi Suru Tenshi Angelique ~Kagayaki no Ashita~
  • 恋する天使アンジェリーク ~かがやきの明日~
Gatunki: Przygodowe, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Księżniczki/książęta; Pierwowzór: Gra (otome); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia, Męski harem
zrzutka

Parady bishounenów... Przepraszam, ratowania wszechświata Seijuu ciąg dalszy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Zwycięstwo Ange, Etoile, nad kontrolującym sacreę mściwym duchem okazało się pyrrusowe. To prawda, udało jej się ocalić ludzkość wszechświata Seijuu przed zagładą, a nawet przełamać klątwę i przebudzić mieszkańców Świętego Królestwa, czyli siedziby królowej. Jednakże sam potwór uciekł, porywając w dodatku królową, którą uwięził w nieznanym miejscu, zwanym Krainą Cienia. Najgorsze jest jednak co innego: łączący Seijuu i Shinchou czasoprzestrzenny korytarz uległ zniszczeniu, uniemożliwiając nie tylko podróż, ale nawet łączność między wszechświatami. Ange ma wprawdzie do pomocy mieszkańców Świętego Królestwa z Seijuu, ale nie może już liczyć na pomoc i – przede wszystkim – sacreę strażników Shinchou. Przyszła pora, by w Seijuu pojawili się przynależni do niego strażnicy, którzy będą pilnować prawidłowego przepływu podległej im sacrei. Wystarczy ich odszukać i przywieźć do Świętego Królestwa… Ange jednak dobrze pamięta żal i gorycz, żywione przez niejednego ze strażników Shinchou, z powodu bezlitosnego wyrwania z rodzinnego domu i świata. Trudno odmówić stania się kimś, kto chroni cały wszechświat – ale trudno też odchodzić wiedząc, że w rodzinne strony wróci się po setkach, albo i tysiącach lat. Ange nie chce, aby powtarzała się historia z Shinchou. Postanawia sama odszukać kolejnych strażników i skłonić ich, by z własnej woli podjęli decyzję o opuszczeniu swojego świata.

Seria stanowi bezpośrednią kontynuację Angelique ~Kokoro no Mezameru Toki~, ale wyjściowy pomysł na tę część misji Etoile jest bardziej obiecujący niż poprzednio. Zamiast zanosić do pustego i nieciekawego wszechświata sacreę, otrzymywaną od strażników Shinchou, którzy mniej lub bardziej chętnie, ale jednak musieli z nią współpracować, Ange ma za zadanie przekonać do ogromnego poświęcenia dziewięciu kolejnych panów. Można się więc spodziewać, że główny wątek na większą część serii ustąpi miejsca szeregowi historii rozgrywających się w różnych światach, do których przybywa na spotkanie odpowiedniego kandydata na strażnika nasza bohaterka. Fabułę zaś zdecydowanie może ożywić to, że panowie niekoniecznie muszą jej od razu wierzyć i niekoniecznie z marszu poświęcą całe swoje dotychczasowe życie dla dobra wszechświata. Problem jednak polega na tym, że tak naprawdę jakikolwiek wybór pozostaje czysto fikcyjny. Kandydatów na strażników nie wybiera się na castingu – tylko jeden zostaje przez bliżej niesprecyzowaną wolę wszechświata obdarowany tym zaszczytem i to musi być on, nikt inny. Co więcej, jego odmowa lub nawet brak zdecydowania będą miały katastrofalne skutki dla wciąż bardzo niestabilnego Seijuu. W związku z tym Ange stosuje metody, którym najbliżej chyba do nękania psychicznego – chodzi mianowicie za opornym osobnikiem krok w krok, przekonując go, jak ważna jest jego misja, tak długo, aż „zrozumie to” i raczy pojechać z nią do Świętego Królestwa. Jak łatwo zgadnąć, ilość i obszerność szlachetnych przemów (które złośliwi mogliby nazwać truciem) przekracza tu znacznie nawet normy pierwszej serii. Twórcom zresztą szybko nudzi się pierwotny koncept i niewiele wody upływa, gdy akcja wraca do Shinchou, a kolejnymi kandydatami stają się osoby, które generalnie wiedzą od początku, o co chodzi i rozumieją wagę (oraz nieuchronność) powierzanej im misji.

A jednak za fabułę wystawiam tu punkt wyżej – i gdyby nie wspomniane przemowy, jeszcze jeden punkt by mogła zarobić. Przewagą Kagayaki no Ashita jest to, że poznajemy tu kolejnych panów w ich „środowisku naturalnym”, co od razu sprawia, że są znacznie ciekawsi niż snujący się bez celu po Świętym Królestwie strażnicy Shinchou. Szkoda tylko, że im dalej, tym mniej czasu poświęcone zostaje kolejnym kandydatom, a im który ma lepszy charakter i im łatwiej go skłonić do współpracy, tym rzadziej będziemy go oglądać. Niewątpliwym plusem jest także zamknięcie historii – bardziej pasujące do finału gry niż serii telewizyjnej, ale przynajmniej nie pozostawiające fabuły w stanie pełnego rozgrzebania. Rozczarować natomiast mogą wątki romantyczne. Owszem, dostajemy kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, jednak są one nieoczekiwane tylko dlatego, że kompletnie z niczego nie wynikają. Ot, któryś z panów słowem lub czynem okazuje, że zależy mu na Ange, grzecznie oczywiście czekając „do zakończenia jej misji” z ewentualnymi dalszymi krokami. Nie mam specjalnej wyobraźni do „parowania” postaci, jednak mam wrażenie, że Ange tak naprawdę za grosz nie pasuje do żadnego z kandydatów do jej serca – przy najlepszej woli nie potrafię zobaczyć jej z żadnym z tych panów, bo tak naprawdę nie ma z nimi absolutnie żadnych punktów wspólnych. W japońskiej telewizji wyemitowanych zostało dwanaście odcinków – dołączony do wydania DVD i wliczony tutaj do serii odcinek trzynasty (traktowany czasem jako odrębna OAV) jest epilogiem, z którym na pewno warto się zapoznać, ponieważ do pewnego (złośliwego) stopnia stawia on kropkę przy wątku romantycznym.

Dodatkowy punkt za grafikę wynika przede wszystkim z tego, że akcja przenosi się między różnymi planetami i mamy szansę podziwiać więcej różnorodnych pejzaży i stylów cywilizacji. Nadal jednak bardzo wyraźnie oszczędzano na wszystkim, wnętrza pozostają puste, miasta, o ile to tylko możliwe, są prawie bezludne, a niezbędni statyści – uproszczeni do granic przyzwoitości. Okazjonalnie straszy też użycie trójwymiarowych obiektów, marnie wkomponowanych w całość. Inna rzecz, że nie jest to poważną wadą, ponieważ w serii tego typu liczą się przede wszystkim projekty postaci. A pod tym względem Kagayaki no Ashita na pewno zasłużyło na miano „cukierka dla oczu”. Zestaw panów w znakomitej większości nie pokrywa się wizualnie ze strażnikami Shinchou – dostajemy tu nowe i odpowiednio zróżnicowane typy. W dodatku, przynajmniej moim zdaniem, jest to zestaw bardziej udany – wszyscy wyglądają odpowiednio męsko (lub chłopakowato, ale przynajmniej nikt nie nosi kiecki) i mają dobrze dobrane do postaci głosy. Jeśli więc komuś zależy tylko na wrażeniach wizualnych, powinien być w pełni usatysfakcjonowany. Muzyka pozostaje bez zmian – czyli ta w tle niezła, ale praktycznie niezauważalna, natomiast czołówce i napisom końcowym towarzyszą piosenki, które zdecydowanie nie przypadły mi do gustu – dość przeciętnie zaśpiewane i nie bardzo pasujące do charakteru serii.

Dla tych, którzy widzieli Kokoro no Mezameru Toki jest to niezbędna kontynuacja – po prostu druga połowa historii. Ewentualnym chętnym też radzę zacząć od pierwszej serii, chociaż tak naprawdę króciutkie streszczenie na początku może wystarczyć jako wprowadzenie. Tak czy inaczej, podobnie jak wszystkie części cyklu Angelique, jest to pozycja niemal wyłącznie dla pań. A także, nie ukrywajmy, rzecz dość przeciętna. O ile jednak panowie mogą przebierać w stosach serii z haremami ślicznych dziewcząt, o tyle panie pod tym względem są zdecydowanie poszkodowane, a wybór mają niewielki. Zatem pozostaje zastosować stare przysłowie, że na bezrybiu i rak ryba, ciesząc się, że przynajmniej tym razem ten rak nie śmierdzi i nadaje się do spożycia.

Avellana, 19 listopada 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Satelight
Autor: KOEI
Projekt: Kairi Yura
Reżyser: Susumu Kudou
Scenariusz: Michiru Shimada
Muzyka: Hikaru Nanase