Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 39
Średnia: 8,28
σ=1,65

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Major: Yuujou no Winning Shot

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 104 min
Tytuły alternatywne:
  • Major: The Ball of Friendship
  • Major: Yuujou no Ikkyuu
  • メジャー 友情の一球(ウイニングショット)
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Przeprowadzka Gorou do Fukuoki, czyli jak postanowiono załatać dziurę między pierwszą a drugą serią.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Xorlarrin

Recenzja / Opis

Momoko Hoshino, przybrana matka Gorou, wyszła za mąż za Hidekiego Shigeno, przyjaciela ojca chłopca. Niestety, po zwycięstwie nad Yokohama Little League, Gorou musi pożegnać się z przyjaciółmi, gdyż jego nowy tata trafił do drużyny z Fukuoki na wyspie Kiusiu i rodzina musi się tam przenieść. Zaraz po przeprowadzce chłopiec zgłasza się do lokalnej drużyny baseballowej, jednak podejście trenera do sportu go zniechęca i dopiero po usilnych prośbach tegoż pana, który wcześniej nie wiedział, że Gorou jest synem miotacza Shigeno, ostatecznie daje się przekonać. Nadwyrężone ramię nie pozwala mu grać na pozycji miotacza, ale jak wiadomo, chłopak radzi sobie dobrze również w roli pałkarza. Bohater wraz z nowymi kolegami będzie dążył do mistrzostw kraju, by po raz kolejny mieć okazję pokonać drużynę Toshiyi, a może nawet Delfiny z Mifune awansują do finału? To również ta część historii, w której przyjdzie Gorou zapłacić za lekkomyślność i upór najwyższą cenę…

Major doczekał się kompletnej ekranizacji wszystkich siedemdziesięciu ośmiu tomów, więc nawet najbardziej wybredni fani powinni być zadowoleni. Jednakże pomiędzy kolejnymi seriami postanowiono dokarmić wiernych widzów i zaserwowano deser w postaci filmu, pokrywającego okres czasu, który ominięto w serialu telewizyjnym, a co ciekawsze – również i w mandze. Jest to więc materiał całkowicie oryginalny, co zwykle w przypadku dłuższych serii bywa dość ryzykowne. Jak się jednak okazało, można odetchnąć z ulgą, gdyż mimo minimalnych braków mamy do czynienia z produkcją naprawdę udaną.

Fabuła, może niekoniecznie odkrywcza, ale całkiem ciekawa, rozwija się w tempie umiarkowanym, bez zbędnych dłużyzn czy nagłych przyspieszeń, skupiając się na rozgrywkach, mimo obecności wątków obyczajowych. Fanom pierwowzoru finał jest doskonale znany, zaś ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym anime i są świeżo po pierwszej serii, mogą liczyć na względnie emocjonujące mecze. Nieco słabszym, ale nadal dobrym elementem jest pozasportowa codzienność bohaterów, wyraźnie przebijająca się spod baseballowej skorupy, która jest w tej serii solidna, ale nie na tyle, by nie przepuszczać sporej ilości okruchów życia. Starano się dodać trochę oryginalnych, nieco zbyt poważnych wątków, ale mimo pewnej schematyczności, nawet ten problem zostaje rozwiązany dobrze, bez zbędnego dramatyzmu czy przejaskrawienia.

Stare postaci nie zmieniają się praktycznie wcale. Gorou to Gorou – nieco bezczelny, wyjątkowo pewny siebie, trochę lekkomyślny, ale pracowity i charyzmatyczny talent sportowy, który po raz kolejny spróbuje udowodnić sobie i innym, że nie ma nic niemożliwego, jeśli tylko bardzo chce się coś osiągnąć. Jego nowi rodzice, Momoko i Hideki, odsunięci może nieco na dalszy plan, nadal martwią się o niesfornego syna i zawsze chcą dla niego jak najlepiej. Ekipa znana z pierwszej serii telewizyjnej, czyli Kaoru Shimizu, Toshiya Satou i spółka, pojawiają się tylko jako dodatek i nie odgrywają ważniejszej roli. Miło jednak, że i o nich pamiętano.

Sporo czasu dostają natomiast nowe twarze, czyli obecna drużyna, do której należy Gorou. Na pierwszy plan wysuwają się Masato Kouga, jego młodsza siostra, Megumi (co prawda nie jest członkiem zespołu, ale odgrywa w miarę istotną rolę) i Seiya Kinoshita. To właśnie pierwsza dwójka, a zwłaszcza Masato, są źródłem nieco sztampowego dramatyzmu. Młody miotacz wcale nie cieszy się z faktu pojawienia się nowego, może i utalentowanego, ale pyskatego gracza, który jest w dodatku synem znienawidzonego Hidekiego Shigeno. Rodzeństwo początkowo niechętnie i odrobinę wrogo nastawione jest do Gorou, z czasem jednak nieco zmienia do niego stosunek, co nie powinno raczej dziwić, jeśli wie się, jaki wpływ główny bohater ma na ludzi, którzy już go poznali. Wtedy charaktery tych dwojga nabierają nieco żywszych i mniej schematycznych cech, dzięki czemu da się ich polubić. Z kolei Seiya, nowy miotacz, jest nawet zdolny, ale zdecydowanie brak mu pewności i z radością ćwiczy pod okiem Gorou, który sam nie może jeszcze grać na starej pozycji. Jego osobowość nie jest może wyjątkowo rozbudowana, ale jest to ten typ postaci, która zwykle kończy jako obowiązkowa i irytująca sierota, a tutaj poprowadzona została na tyle dobrze, że nie przeszkadza. Szkoda natomiast dwóch rywali z jednej z drużyn, którzy, mając jedynie kilka scen, mogli być naprawdę ciekawymi charakterami. Reszta, włączając w to trenera i kolegów z drużyny, stanowi jedynie tło, ale wiarygodne i całkiem sympatyczne.

Tym, co dość znacząco wyróżnia ten film na tle serialu, jest oprawa graficzna. Produkcją zajęło się inne studio, tytuł miał szczodrych sponsorów i dzięki temu prezentuje się o wiele lepiej niż seria telewizyjna. Już na pierwszy rzut oka widać subtelne różnice w projektach postaci. Są bardziej zbliżone do mangowych pierwowzorów i nie cierpią na krzywiznę twarzy, która w serii pojawia się często nawet przy zbliżeniach. Kolorystyka jest nieco bardziej stonowana, ale o wiele bogatsza, co przejawia się przede wszystkim w szczegółowych tłach (zadrapania na murze i tym podobne detale). Niezwykle płynna jest również animacja, co łatwo zauważyć, biorąc pod uwagę, jak często w serialu powtarzane były chociażby sekwencje z Gorou miotającym w czasie meczu. Tutaj nie znajdziemy czegoś takiego, a wszystkie sceny zostały odpowiednio dopracowane.

Na ścieżce dźwiękowej próżno szukać motywów znanych z serii. Królują natomiast instrumenty klasyczne, zwykle solówki skrzypcowe utrzymane w poważniejszym tonie (czasem ma się wrażenie, że zbyt podniosłym…). Okazjonalnie usłyszymy klarnet i nieco ostrzejsze brzmienia, ale bez szczególnych rewelacji. Są one całkiem ładne, ale przeciętne i dla widza skupionego na fabule praktycznie niesłyszalne. Miłym zaskoczeniem był energiczny i przyjemny dla ucha ending Tsubasa, który wykonuje Remioromen. Oprócz seiyuu znanych z pierwszej części usłyszymy również Juna Fukuyamę, Kenjiego Nojimę i Daisuke Ono. Na ich tle znacząco wyróżnia się Misako Renbutsu, dla której była to pierwsza i jak na razie jedyna rola, co słychać, gdyż radzi sobie ona nieco gorzej niż bardziej doświadczeni koledzy po fachu.

Major: Yuujou no Winning Shot to udany bonus, powstały na fali popularności mangi i serialu, który dzięki hojnym sponsorom (nietrudno zgadnąć jakim…) zyskał również porządną oprawę graficzną, tak różną od tej, na jaką pozwolił budżet twórców serii telewizyjnej. Solidna baza w postaci pierwowzoru i zgrabnie napisany scenariusz sprawiają, że film może niekoniecznie zaskakuje, ale stanowi wyjątkowo dobre interludium pomiędzy kolejnymi częściami anime i tym, którzy mają większą część serii za sobą, gwarantuje naprawdę przyjemną i sentymentalną podróż do czasu wczesnej młodości Gorou.

Uwaga na koniec: mimo iż większość akcji rozgrywa się między pierwszą a drugą serią, film lepiej obejrzeć, kiedy dobrnie się już do końca czwartej części, bo zabierając się za seans zaraz po wyjeździe Gorou z Kanagawy, można się niemiło zdziwić samym wstępem, który rozgrywa się dobrych parę lat po akcji na Kiusiu.

Enevi, 31 stycznia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: XEBEC
Autor: Takuya Mitsuda
Projekt: Akio Takami
Reżyser: Takao Kato
Scenariusz: Michihiro Tsuchiya
Muzyka: Koutarou Nakagawa