Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 6/10
fabuła: 8/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 80
Średnia: 8,09
σ=1,46

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hungry Heart: Wild Striker

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2002
Czas trwania: 52×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ハングリーハート Wild Striker
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Liceum, piłka nożna, turnieje… Seria dla miłośników anime sportowych z okruchami życia w tle. Rzecz niekoniecznie wybitna, ale na pewno udana.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: mug

Recenzja / Opis

Kyousuke Kanou jest w pierwszej klasie liceum, a spośród rówieśników wyróżniają go nie tylko pomarańczowe włosy, ponadprzeciętny talent sportowy i trudny charakter. Dla większości liczy się fakt, iż chłopak jest młodszym bratem cieszącego się międzynarodową sławą piłkarza klubu AC Milan, Seisukego Kanou. Życie w cieniu kogoś tak utalentowanego wcale nie jest przyjemne i Kyousuke z czasem zaczął mieć dość ukochanego sportu. „Pech” sprawia, że przypadkowym świadkiem jego umiejętnością są aktualny menadżer szkolnego klubu piłkarskiego i kapitan żeńskiej drużyny, Miki. Podczas gdy menadżerowi nie udaje się przekonać Kyousuke do przyłączenia się do drużyny, sprytniejsza Miki znajduje sposób, żeby chłopak został tymczasowym opiekunem pozbawionego trenera żeńskiego zespołu. Czy stroniący od piłki nożnej Kyousuke, który w gimnazjum zdecydował się porzucić ten sport, nadal będzie w stanie oprzeć się chęci kolejnego występu na boisku?

Oczywiście, gdyby jego postanowienie okazało się silniejsze, nie byłoby zarówno mangi, jak i tego anime. Seria faktycznie zaczyna się w momencie, gdy niekoniecznie chętny do współpracy protagonista dołącza do drużyny, by wraz z dwoma innymi nowicjuszami tworzyć utalentowane, ale kłopotliwe trio klubu. W tym miejscu pragnę lojalnie uprzedzić, że nie jestem specjalistką od serii sportowych. Przygodę z nimi zaczęłam stosunkowo niedawno (pomijając Kapitana Jastrzębia – notabene tego samego autora – czy Gigiego, na których się wychowałam) i oceniam je z perspektywy widza, który niekoniecznie żyje kolejnymi rozgrywkami od anime do anime, ale od czasu do czasu lubi oderwać się od krwawych dramatów, wojen czy wręcz przeciwnie – sennych obyczajówek.

Nie oszukujmy się, Hungry Heart: Wild Striker to typowa seria szkolna ze sportem w roli głównej. Dużo takich? Dużo. Podobne historie i powtarzane w kółko te same motywy bez wątpienia mogą nudzić, ale to anime ma szansę zainteresować nie tylko amatorów, ale również starych sportowych wyjadaczy. Dlaczego? Scenariusz zgrabnie zrywa bowiem ze schematem „od zera do mistrzostw kraju lub wyżej”. W takich przypadkach zwykle droga, choć naszpikowana przeszkodami, doprowadzi drużynę i widza do wyznaczonego na początku celu. A tymczasem w Hungry Heart: Wild Striker jest nieco inaczej, gdyż owszem, młodzi bohaterowie pragną stanąć na szczycie, ale ich drużyna nie zamienia się nagle w czołg rozgniatający w drodze po upragnione trofeum kolejnych przeciwników. Poziom rozgrywek jest naprawdę różny, co jest może mniej efektowne i nie tak emocjonujące, ale zdecydowanie dodaje serii realizmu. To, że jeden mecz zakończył się sukcesem, nie znaczy, że kolejne pójdą równie łatwo. Dobra passa może się bardzo szybko skończyć i wcale nie z powodu złośliwości losu. Kwestia umiejętności i zgrania zespołu też jest bardzo ważna, a w większości przypadków szlifowanie talentu wymaga czasu, który w tej serii wykorzystano naprawdę dobrze. Co najważniejsze, na ekranie widzimy faktycznie piłkę nożną (przynajmniej bardzo zbliżoną do tej, którą widywałam na ekranie telewizora) z mikroskopijnymi wyjątkami (trudno, żeby lecąca piłka świeciła się na pomarańczowo… acz większość postaci tej poświaty nie zauważała).

Tempo akcji niekoniecznie poraża (zarówno rozwlekłością, jak i maksymalnym przyspieszeniem). Udało się znaleźć złoty środek, wplatając wątki obyczajowe, które nigdy nie wysuwają się na pierwszy plan, ale tworzą bardzo solidne tło. Dzięki nim nie ma się wrażenia, że bohaterowie żyją w sportowej próżni od meczu do meczu, co może cenią sobie zwolennicy „czystości” gatunkowej, ale za to pozostali mają szansę docenić te niepozorne dodatki. Znalazło się tu miejsce dla wątków zarówno romantycznych, jak i dramatycznych, a ich perfekcyjne rozegranie wypełnia luki między kolejnymi rozgrywkami. Świetnym przykładem mogą być tu relacje rodzinne poszczególnych graczy czy może niewielka, ale istotna rola żeńskiej drużyny (a przede wszystkim pani kapitan). Dobrze moim zdaniem rozplanowano też scenariusz w stosunku do czasu antenowego i mimo że niektórzy mogą czuć niedosyt po dwóch sezonach spędzonych z narwanym Kyousuke, myślę, że większość widzów powinna być usatysfakcjonowana, gdyż ta nie do końca domknięta furtka zdecydowanie spełnia swoje zadanie.

Wplecenie okruchów życia między sportowe rozgrywki umożliwiło bliższe poznanie bohaterów i z chodzących schematów zrobiło w miarę wiarygodne osobowości. Kyousuke to niby taki typowy shounenowy narwaniec, który nikogo nie słucha, jest arogancki, zdecydowanie zbyt pewny siebie i niekoniecznie inteligentny. Tymczasem jego determinacja i niesamowite pokłady energii stają się z czasem motywacją i podporą dla zespołu. Zdarzają się też momenty, gdy myśli logicznie i trzeźwo, co pokazuje, że wcale nie jest taki głupi. Z początku ma się wrażenie, że to on będzie samotnie parł do przodu, nie zważając na drużynę, ale okazuje się jednak, że słowo współpraca jest obce również Rodrigo, zdolnemu i zawziętemu Brazylijczykowi, który przebywa w Japonii na stypendium. W jego przypadku spory wpływ na takie zachowanie ma także będąca dobrym wytłumaczeniem sytuacja rodzinna. Jest jeszcze Kouji Sakai, który wiecznie zmieniał szkołę z powodu pracy ojca i nigdzie nie mógł sobie znaleźć miejsca. Tych trzech niepokornych indywidualistów z czasem stworzy jednak niezwykle zgrany zespół, a ich determinacja i chęć sukcesu staną się wyjątkowo zaraźliwe. Pozostali członkowie drużyny również mają okazję, aby pokazać swoje wcale nie tak jednowymiarowe charaktery. W tym przypadku schematy są widoczne głównie w mniej lub bardziej udanych momentach komediowych, które czasem wplatane są w fabułę.

Ponieważ jest to seria o piłce nożnej, można spodziewać się dominacji męskiej części obsady z mniej lub bardziej wyrazistymi charakterami. Odbywa się to często kosztem osobowości płci pięknej, która zwykle pełni wtedy rolę denerwującej ozdoby bądź nie pojawia się w ogóle. Tym bardziej miłą niespodzianką okazała się Miki Tsujiwaki, kapitan żeńskiej drużyny, która często służy za głos rozsądku głównego bohatera. Jest konsekwentna, zdecydowana, a przy tym nie klei się do Kyousuke przy każdej okazji, przede wszystkim zaś posiada własne ambicje. Ich wzajemne relacje, choć obecne na drugim planie, rozwijają się bardzo naturalnie i polegają przede wszystkim na codziennych rozmowach i spokojnych gestach, a nie na płomiennych przemowach i gwałtownych emocjach. To właśnie większa skłonność do czynów niż pustych słów jest cechą, która czyni nawet najbardziej drugoplanowe postaci wiarygodnymi. Brakuje tu charakterów skrajnych, które dałoby się określić jednym słowem, bo właśnie dzięki krótkim i zdawałoby się nieistotnym scenom z codziennego życia udało się tchnąć w bohaterów życie.

Strona techniczna wypada średnio. Przede wszystkim rzuca się w oczy wyrazista kolorystyka, którą z pewnością można zaliczyć do plusów. Projekty postaci to raczej obecny standard bez jakichś szczególnych odstępstw od kanonu. W miarę poprawne anatomicznie i nieudziwnione, świetnie wpasowują się w animowaną normę. Cierpią na brak szczegółów dopiero przy znacznych oddaleniach, ale to przypadłość większości serii. Tła wykonano poprawnie, acz tu również szału nie ma. Animacja jest w miarę płynna, choć to ona jest najsłabszym elementem grafiki. Sporo tu bowiem statycznych ujęć, część sekwencji się powtarza, często występują też zbliżenia. Z czasem sytuacja się poprawia, lecz nadal nie można powiedzieć, aby efekt był zachwycający.

Muzyka… jest. Na ścieżkę dźwiękową składają się mało wyróżniające się melodyjki, często powtarzane i zbyt ciche, by stanowić zauważalne tło. Trochę instrumentów, elektroniki i w efekcie nic szczególnego. Uwagę zwracają najwyżej piosenki. Słucha się ich przyjemnie (z jednym wyjątkiem w postaci drugiego openingu w wykonaniu Natsuki Katou, seiyuu Miki Tsujiwaki), ale trudno powiedzieć, czy na długo zostaną w pamięci. Miło słuchało się 2nd Stage Kids Alive i Watashi no Taiyou Kokii. Z bardziej znanych seiyuu postaciom głosów użyczyli Kousuke Toriumi, Kenichi Suzumura i Jun Fukuyama. Ciekawostką natomiast jest zaangażowanie znanego japońskiego piłkarza, Masashiego Nakayamy, który w serii zagrał samego siebie.

Ponoć dobrych serii sportowych jest naprawdę niewiele. Albo powtarzają w kółko te same schematy, albo są niesamowicie głupie i naiwne, albo… Potencjalne wady można by mnożyć, ale chyba jednak nie o to chodzi. Hungry Heart: Wild Striker trudno nazwać serią efektowną czy wybitną. Oferuje jednak niekoniecznie przewidywalną i w moim odczuciu realistyczną historię szkolnego klubu piłkarskiego, który pragnie sukcesu, ale też nie za wszelką cenę. Sport bardzo zręcznie poprzeplatano wątkami obyczajowymi, tworzącymi przestrzeń dla bohaterów, których życie nie ogranicza się wyłącznie do boiska. Sympatyczni bohaterowie, umiarkowane tempo akcji, realistyczne (okiem laika) podejście do sportu… Można chcieć czegoś więcej? Całkiem możliwe, mnie to jednak w zupełności wystarczyło, by dobrze się przy tej serii bawić.

Enevi, 7 sierpnia 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Nippon Animation
Autor: Youichi Takahashi
Projekt: Ken'ichi Imaizumi
Reżyser: Satoshi Saga
Scenariusz: Yoshiyuki Suga
Muzyka: Nobuyuki Nakamura