Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 grafika: 9/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 15 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 431
Średnia: 7,75
σ=1,51

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bezimienny)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Rozen Maiden: Träumend

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ローゼンメイデン ~ トロイメント
Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Prawdziwy początek Alice Game? Kontynuacja intrygującej serii Rozen Maiden.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Rozen Maiden: Träumend jest bezpośrednią kontynuacją serii Rozen Maiden. Dlatego zdecydowanie odradzam sięganie po nią (a nawet lekturę tej recenzji) osobom, które poprzedniej części nie widziały. Zaczynanie znajomości z tą historią od Träumend ma mniej więcej tyle samo sensu, co zaczynanie dowolnej 26­‑odcinkowej serii od połowy. Można, ale po co?

Rozen Maidens – lalki stworzone przez niedościgłego mistrza Rozena. Lalki, które mogą stawać się żywe, jeśli ktoś nakręci ich mechanizm i jeśli znajdą medium – człowieka, od którego mogą czerpać energię. Lalki stworzone, by uczestniczyć w Alice Game, grze, w której zwyciężczyni odbiera pokonanej źródło życia, Rosa Mystica. Lalki, z których jedna, ostateczna zwyciężczyni Alice Game, ma stać się Alice, nieskalaną, idealną dziewczynką, spełnieniem marzenia mistrza Rozena.

Koniec poprzedniej serii pozostawił sprawy wychodzące powoli na prostą. Suiseiki, Souseiseki, Hinaichigo i Shinku nie chcą walczyć między sobą w Alice Game. Są bowiem już świadome, jak trudno jest walczyć z kimś bliskim. Szczególnie dla Shinku była to gorzka lekcja, lecząca ją z nadmiernej pychy i uświadamiająca, że słowem „śmieć” nie można szermować bezkarnie. Z kolei Jun Sakurada postanawia poświęcić letnie wakacje na nadrobienie zaległości tak, by móc powrócić do szkoły od nowego semestru. Oto jednak pojawia się siódma z lalek Rozena, Barasuisho. Wszystko wskazuje na to, że tym razem Alice Game może zacząć się naprawdę… Jaki związek z tym ma pojawienie się istoty, zwanej Demonem Laplace'a, a także otwarcie w mieście nowej pracowni lalkarskiej?

Ci, którzy oglądali Rozen Maiden (a pozostali mieli przecież przerwać lekturę, ile razy mam o to prosić?), pamiętają na pewno unikalny klimat tamtej produkcji, mieszającej humor i groteskę z mroczną i wzruszającą historią. Muszę przyznać, że po powtórnym obejrzeniu pierwszej serii nie zmieniłam zawartego w jej recenzji zdania – że była ona zdecydowanie źle wyważona. Dopiero ostatnie odcinki chwytały właściwy rytm i równowagę, by zabłysnąć emocjami naprawdę intensywnymi, a przy tym nie popadającymi w śmieszność. Rozen Maiden: Träumend, mimo komediowego początku, już od pierwszych odcinków znajduje właściwy ton, wyciskając nawet z ogranych motywów zaskakująco duży ładunek emocjonalny.

Twórcy nie wracają już do maglowania przeszłości i problemów Juna – tamten wątek został zamknięty w poprzedniej serii. W związku z tym jego postać schodzi na plan dalszy, a uwaga autorek skupia się na lalkach. W Rozen Maiden liczyła się przede wszystkim Shinku – Hinaichigo i Suiseiseki służyły głównie za elementy komediowe, a Souseiseki – za drugoplanowy ornament. Träumend nadrabia te braki, obdarzając każdą z lalek unikalnym charakterem i motywacją do działania. Akcja przez znaczną część czasu obraca się wokół Suiseiseki, bo to jej wybory są tu najbardziej tragiczne i najtrudniejsze.

Do pewnego momentu trzymająca w napięciu i naprawdę oddziałująca na widza emocjonalnie fabuła jest po prostu bezbłędna. Potem jednak, im bliżej końca, tym gorzej zaczyna się robić. Po części wynika to z tego, że najsłabszym ogniwem całej tej układanki są same walki lalek – nie o to chodzi, że wyglądają źle, ale jednak w dalszym ciągu wydają mi się trochę nie na miejscu. Naprawdę nie bardzo widzę uzasadnienie, dlaczego mistyczna Alice Game musi się rozstrzygać na poziomie fizycznych (powiedzmy, magicznych) starć. Samo to jeszcze jednak nie jest najpoważniejszym błędem autorek. W Rozen Maiden o jakości decydowało rozegranie – od początku do końca – wątku Juna i Shinku, który stanowił tam oś fabuły. Tutaj osią fabuły – a przynajmniej tym wątkiem, który niesie największy ładunek emocjonalny – jest wątek Suiseiseki. Tymczasem finał należy całkowicie do Shinku, pozostałe bohaterki nagle zostają zapomniane i widzimy je dopiero w kończących ostatni odcinek niemych migawkach. Nie da się też ukryć, że druga seria domaga się istnienia trzeciej, kontynuującej historię, znacznie bardziej, niż pierwsza potrzebowała drugiej.

Od strony technicznej mamy do czynienia z tą samą jakością, do jakiej przyzwyczaiła nas pierwsza seria. Wysoka ocena grafiki wynika przede wszystkim z prześlicznych projektów postaci, chociaż również animacji dynamicznych scen nie sposób czegokolwiek zarzucić. Na wysokim poziomie pozostaje także muzyka, choć przyznam, że nie jestem wystarczającą znawczynią, by ocenić, do jakiego stopnia może być wtórna w stosunku do pierwszej serii. Natomiast na pewno wtórny był opening – wprawdzie jest to po prostu styl Ali Project (niezwykle podobna w klimacie jest też piosenka w czołówce Avengera), ale Seishoujo Ryouki brzmiało niemal tak samo jak Kinjirareta Asobi, otwierające Rozen Maiden, poza tym, że było gorsze i znacznie bardziej katarynkowe.

Jeśli ktoś nie widział pierwszej serii, odradzam mu zdecydowanie Träumend – albo niech zacznie od początku opowieści, albo niech sobie daruje całość. Jeśli komuś Rozen Maiden się nie podobało, Träumend nie spodoba mu się na pewno. Jeśli jednak ktoś zna już (i polubił) pierwszy sezon, na pewno nie będzie rozczarowany tym, co tu znajdzie.

Avellana, 11 lutego 2006

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Nomad
Autor: Peach-Pit
Projekt: Kumi Ishii
Reżyser: Kou Matsuo
Scenariusz: Jukki Hanada
Muzyka: Shinkichi Mitsumune

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Rozen Maiden na forum Kotatsu Nieoficjalny pl