Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 8
Średnia: 7,38
σ=2,06

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Harukanaru Toki no Naka de ~Maihitoyo~

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 104 min
Tytuły alternatywne:
  • 遙かなる時空(とき)の中で 舞一夜(まいひとよ)
zrzutka

Kolejna część opowieści o Akane i hachiyou – tym razem z prawdziwym romansem jako wątkiem głównym. Dla fanek cyklu.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Akane, kapłanka boga­‑smoka Seiryuu, jest osobą absolutnie kluczową dla istnienia królestwa Kyou. Nic więc dziwnego, że wszyscy – a już szczególnie ośmiu strzegących jej wojowników, hachiyou – pilnują, by włos jej z głowy nie spadł. Ale Akane wcale nie chce być trzymana pod kloszem. Chce działać – tylko tylko, że im bardziej rozdrażniona jest swoją bezsilnością, tym bardziej jej to nie wychodzi, bo do odprawiania oczyszczających rytuałów niezbędna jest równowaga ducha. Dlatego hachiyou wolą nie ryzykować, że coś jej się stanie i sami prowadzą poszukiwania złego ducha, nawiedzającego pewną scenę taneczną. Tymczasem pewnego dnia, gdy udaje jej się niepostrzeżenie wymknąć do miasta, w strugach deszczu spotyka przystojnego nieznajomego… Co tylko powiększa zamęt, panujący w jej sercu.

Wejście na ekrany najnowszej animowanej odsłony Harukanaru Toki no Naka de poprzedziło premierę kolejnej gry z tego – jak widać nadal popularnego – cyklu. Pod względem fabularnym film stoi zdecydowanie wyżej od serii telewizyjnej (o OAV miłosiernie nie wspominając): wreszcie dostajemy jakąś zamkniętą i dramatyczną całość. Darowano sobie wprowadzenie i przedstawienie świata i postaci – może o tyle dobrze, że taki wstęp z reguły jest tak skrótowy i chaotyczny, że zrozumiały i tak tylko dla osób znających cykl. Skoncentrowano się na bohaterce i tajemniczym nieznajomym, poważnie ograniczając czas pozostałych postaci – co także było dobrym pomysłem, bo próba wepchnięcia „pięciu minut dla każdego” skończyłaby się położeniem fabuły. Niestety, na tym pochwały chyba należy zakończyć. Zakończenie daje się przewidzieć ze 100% dokładnością już w piętnastej minucie, przez każdego, kto potrafi połączyć podstawowe fakty. Zresztą, analogicznie jak w wielu innych podobnych przypadkach, największą słabością fabuły jest to, że nie może ona się zmienić w ogólnym „układzie sił”, więc koniec jest zawsze mniej lub bardziej przewidywalny.

Akane w tej wersji zyskuje bardziej wyrazistą osobowość… Szkoda, że jej główny powód do zmartwień – czyli „wszyscy widzą we mnie tylko kapłankę” – wypada nadzwyczaj nieprzekonująco. I tutaj, i we wcześniejszej serii telewizyjnej widać wyraźnie, że na pewno nigdy w ten sposób nie traktowali jej Tenma i Shimon (co ma sens, zważywszy, że znali się ze „zwykłego świata”), ale i w przypadku pozostałych hachiyou ten argument wydaje się przeważnie chybiony. Tajemniczy nieznajomy (proszę wybaczyć, ale ustalenie jego tożsamości stanowi kluczową część fabuły) jest trochę zbyt enigmatyczny jako postać, jakby zabrakło mu jednej­‑dwóch scen, pozwalających złożyć różne aspekty jego osobowości w jedną całość. Wypada jednak przekonująco dramatycznie i romantycznie, a to jest najważniejsze. Fanki hachiyou nie powinny narzekać – wprawdzie nie dowiedzą się niczego nowego, ale jednak zadbano, by można było się trochę poprzyglądać poszczególnym panom. Zrezygnowano natomiast z Akrama i jego podwładnych – pojawiają się tylko (bez żadnego wyjaśnienia ich roli) w jednej retrospekcyjnej migawce.

Oprawa audiowizualna trochę mnie rozczarowała. Projekty postaci są prawie identyczne z tymi z serii telewizyjnej – poprawiono trochę urodę Akane i nieznacznie zmieniono rysy Eisena, nadając mu nieco mniej dziecinno­‑dziewczęcy wygląd. Animacja wypada ładnie, szczególnie w bardzo istotnych scenach tańca – poza nimi właściwie niewiele jest okazji, by zaprezentować jakieś graficzne popisy. Tym bardziej jednak rozczarowują tła. No dobrze, twórcy dostali komputer. Ale dlaczego panorama Kyou musi wyglądać jak średniowieczna wersja Simcity (o tragicznym najeździe z lotu ptaka na samym początku nie wspominając)? Zrobione „jak prawdziwe” woda, płomienie i chmury nieładnie kontrastują z elementami rysowanymi, podobnie jak renderowane opadające liście, sprawiające wrażenie wyciętych z plastiku. Nawet elementy tła rysowane tradycyjnie wypadły jakoś blado i gorzej od tego, co oglądałam we wcześniejszej o dwa lata serii telewizyjnej. Nie jest to grafika, jakiej oczekiwałabym po filmie kinowym z 2006 roku. Natomiast skomponowana przez Yoshihisę Hirano muzyka utrzymuje wysoki poziom, nadając scenom odpowiednią oprawę emocjonalną. Zachwyciła mnie tradycyjna melodia na początku – i nie wiem czemu w finale „zagłuszono” ją jakimś bezsensownym kawałkiem w stylu romantycznym. Warto też wspomnieć o bardzo ładnej balladzie Harari, Hirari, która towarzyszy napisom końcowym.

Film polecam przede wszystkim osobom, które widziały serię telewizyjną – dostaną tu wreszcie odpowiednią porcję melodramatycznych wzruszeń. Pozostali amatorzy tego typu opowieści mogą spróbować – jeśli nie będzie im bardzo przeszkadzało, że nie wiedzą, kim są poszczególne postaci (co właściwie nie ma zasadniczego znaczenia). I oczywiście jak w przypadku całego tego cyklu, bardzo stanowczo odradzam panom – naprawdę nikłe są szanse, że nie uznają go za kompletną stratę czasu.

Avellana, 27 czerwca 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Yumeta Company
Autor: KOEI, Touko Mizuno
Projekt: Aki Tsunaki
Reżyser: Toshiya Shinohara
Scenariusz: Yuka Yamada
Muzyka: Yoshihisa Hirano