Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 18
Średnia: 7,78
σ=1,31

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Melmothia
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Super no Ura de Yani Suu Futari

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2026
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Smoking Behind the Supermarket with You
  • スーパーの裏でヤニ吸うふたり
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Seinen; Postaci: Pracownicy biurowi; Pierwowzór: Manga/komiks; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

On, ona i dwie paczki papierosów. Dobrze znany romans w nowej oprawie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Sasaki to przedstawiciel tak zwanej aspirującej klasy średniej. Jak przystało na porządnego japońskiego salarymana, większą część życia spędza w biurze z krótkimi przerwami na powrót do pustego mieszkania. Tylko dwie rzeczy poprawiają mu humor – papierosy i regularne wizyty w lokalnym supermarkecie. W przypadku tego drugiego nie chodzi o spektakularną ofertę handlową placówki, ale o tamtejszą obsługę. Na wieczornej zmianie zwykle pracuje Yamada, urocza młoda kasjerka. Oczywiście Sasaki nawet nie zakłada, że atrakcyjna kobieta mogłaby być nim zainteresowana, jednak te kilka chwil w towarzystwie ładnej panny daje mu odrobinę radości w szarym i smutnym świecie.

Tak mijają dni, aż do pewnego zbiegu okoliczności. W drodze powrotnej do mieszkania Sasakiego łapie nikotynowy głód, a miejsca, by zapalić, jakoś brakuje. W trakcie poszukiwań strefy dla palaczy niespodziewanie zostaje zaproszony na tyły supermarketu przez młodą, charakterną kobietę, której strój przywodzi na myśl bardziej miłośniczkę punku niż pracownicę dyskontu spożywczego. Początkowy strach Sasakiego ustępuje, gdy kobieta proponuje wspólne pięć minut przy papierosie. Po krótkiej konwersacji dowiaduje się, że jego nowa znajoma nazywa się Tayama i jest bliską koleżanką Yamady z pracy. Choć Sasakiemu trudno sobie wyobrazić, jak cyniczne dziewczę mogłoby pracować z porządnymi obywatelami, to spędza z nią zaskakująco przyjemne kilka chwil pomimo różnicy temperamentu i wieku. Ostatecznie dwójka miłośników tytoniu zawiera coś na kształt koleżeństwa i przez następne odcinki Sasaki ma już dwa ulubione wydarzenia związane ze sklepem – spotkania z Yamadą przy kasie oraz papieros na zapleczu w towarzystwie Tayamy. Zdarza się jednak, że danego wieczora uda mu się spotkać tylko jedną z nich – być może dlatego, że Yamada i Tayama to ta sama osoba…

Rzadko się zdarza, bym oczekiwał z dużym zainteresowaniem jakiegoś konkretnego nowego anime, ale w tym przypadku tak właśnie było. Nie zagłębiałem się w szczegóły historii (nie lubię sobie robić spojlerów), jednak założenia fabularne były więcej niż obiecujące: prosta, oryginalna i nieco offowa opowieść dla dorosłych, o ludziach będących może nie tyle na marginesie społecznym, ale na pewno poza centrum wydarzeń. Do tego podana w tonie traktatu o egzystencji trudnej i mozolnej, lecz na pewno nieprzedramatyzowanej. A zatem czy ta seria spełniła moje oczekiwania? Nie do końca, choć daleki jestem od stwierdzenia, że to anime nieudane.

Zanim rozpocznę analizę, należy wspomnieć o dwóch istotnych kwestiach. Po pierwsze, nie mam zamiaru krytykować historii za to, że Sasaki nie rozpoznał od razu w tajemniczej Tayamie swojego obiektu westchnień. Seria nie próbuje z tego robić sekretu, traktując ten element samoświadomie i nieco żartobliwie, niczym satyrę na Kopciuszka lub Supermana. Zresztą nawet nowa tożsamość bohaterki to niezbyt wyrafinowany kalambur – zmieniła jedynie kolejność znaków kanji w swoim nazwisku (czyli zamiast 山田, użyła 田山). Inna rzecz, że przynajmniej w pierwszych odcinkach średnia bystrość Sasakiego ma sens. Kiedy człowiek doświadczy pracy po pół doby dziennie i jeszcze musi wracać następne dwie godziny do domu, to przestaje się dziwić, że bohater ze zmęczenia podświadomie kojarzy określone osoby wyłącznie ze ściśle wytyczonymi miejscami.

Druga sprawa dotyczy bardzo nietypowego charakteru dystrybucji. Z jakiegoś powodu Crunchyroll zdecydował się opublikować serię przed rozpoczęciem sezonu. Co więcej, wyłożył od razu sześć odcinków, dzieląc je na dwanaście epizodów od kilku do kilkunastu minut (każdy z nich zawiera jeden wątek). Po czym w lipcu usunął je i zaczął dodawać pojedynczo w tradycyjnym formacie, aż do ostatniego odcinka (a zatem nowy materiał dostaliśmy mniej więcej od połowy sierpnia). Nie wiem, co kierowało działem promocji, ale moim zdaniem nie było to najmądrzejsze rozwiązanie. W każdym razie, na moją ostateczną ocenę wpływa częściowo dziwna forma emisji – trudno mi nie traktować tych dwunastu odcinków jak dwóch osobnych sezonów.

Skoro o tym mowa, pierwsza połowa serii podoba mi się zdecydowanie bardziej. Być może dlatego, że wtedy ten nietypowy projekt prezentował się zgodnie z moimi wyobrażeniami. Anime regularnie przypomina nam, że los Sasakiego nie jest może tragiczny, ale na pewno nie nazwałbym go uprzywilejowanym. W pracy musi spełniać zachcianki cholerycznego szefa, jego jedyny kolega w biurze nie budzi mojej sympatii i nic nie sugeruje, by protagonista wracał do swojego pustego lokum po standardowych ośmiu godzinach pracy (praktycznie zawsze jest już noc). Jednocześnie, poza trudniejszymi okresami, zdaje się nie narzekać aż tak na swój los i traktuje swoją dolę bardziej jako „średnią krajową” niż horror obyczajowy. Co zważywszy na rozmaite dane i dowody anegdotyczne (czyli to, co opowiadali mi znajomi Japończycy), jest dość realistycznym ukazaniem codzienności japońskiej aspirującej klasy średniej.

Świat korporacji styka się tu z uniwersum pracowników fizycznych, czyli supermarketu. Być może dopowiadam sobie co nieco z lektur obyczajowych (choćby z książki Dziewczyna z konbini), jednak uważam, że i ten świat udało się nieźle wykreować. Ekipa pracuje ciężko, nic nie sugeruje, by cieszyła się istotną pozycją społeczną, ale jednocześnie mogą na siebie liczyć i nikt od nich niczego szczególnego nie wymaga (przynajmniej tak długo, jak długo poziom satysfakcji klientów zostaje zachowany).

Na tej socjologicznej szachownicy zostają odwzorowani typowi reprezentanci szarej codzienności. Sasaki to podręcznikowy korporacyjny „roślinożerca”: pracowity, pilny, nieco naiwny, powątpiewający w istnienie japońskiego snu, ale zbyt tchórzliwy i zdyscyplinowany, by przeciwstawić się otaczającej rzeczywistości. Bez wątpienia stara się wypełniać wszystkie obowiązki, jednak jest zbyt zmęczony i pozbawiony kreatywności, by stworzyć coś ponadto. Z kolei jego partnerka do papierosa to kobieta, która z pewnych powodów zdecydowała się wycofać z tego coraz mniej opłacalnego wyścigu szczurów. Po prostu cieszy się z szarej egzystencji w myśl zasady „im mniej znaczysz w społeczeństwie, tym mniej od ciebie wymagają”. Rozmowy, które toczą te skrajnie różne osoby, spaja sojusz zmęczonych ludzi pracy o tej magicznej wieczornej porze, gdy oboje mogą zrzucić noszone przez cały dzień maski. Przyznać muszę, że temat tych konwersacji nie ma dla mnie większego znaczenia – liczy się bardzo dobrze odwzorowana atmosfera zmęczenia i tej cudownej chwili relaksu po całodziennej harówie. W ten sposób poznajemy Japonię bez typowego dla anime polukrowania, jak również bez taniej sensacji.

Niestety, mniej więcej od dwóch trzecich serii coś zaczęło się psuć. Odnoszę wrażenie, że serial zmienia się z prostej i nieco offowej historii obyczajowej na dobrze nam znany z innych anime romans­‑fantazję. Nie uważam, by w Super no Ura de Yani Suu Futari nie było miejsca na zbudowanie związku, lecz moim zdaniem zabrano się za to od bardzo niewłaściwej strony.

Co prawda, pierwszy kamyk zwiastujący lawinę pojawia się wcześniej, czyli w momencie, kiedy dowiadujemy się o różnicy wieku bohaterów. Ku mojemu zdumieniu, Yamada nie jest młodsza od Sasakiego o dekadę, a o ponad dwie (on ma 45, a ona 24 lata). Początkowo miałem nadzieję, że to tylko wskazówka od scenarzysty, że związku nie będzie – pracownik korporacji uświadomi sobie, że nie dla psa kiełbasa i ich relacje pozostaną czysto koleżeńskie (ewentualnie z sugestią, że potrzeba kilku sezonów, by stworzono odpowiednie psychologiczne uzasadnienie dla związku). Jednak ta koncepcja wyraźnie się zmienia w ostatnich odcinkach.

Żeby nie było, wcale nie uważam, że miłość z dużą różnicą wieku w tle to projekt skazany na porażkę. Ba, sam dorastałem w otoczeniu dwóch takich małżeństw (i to bardzo udanych), więc wyszedłbym na hipokrytę, przekreślając taką formę relacji. Sęk w tym, że mam kilka obserwacji na temat takich par i nie pokrywają mi się z tym, co próbuje nam opowiedzieć anime.

Przede wszystkim, jak bardzo bym nie wierzył w romantyczne uczucie, uważam, że związki polegają na tym, że każda ze stron ma coś do zaoferowania. Jeżeli jedna połówka wprowadza w posagu swoją młodość, to druga strona też powinna wyłożyć jakąś ciekawą ofertę. I nie, nie mówię tu o czymś tak prozaicznym jak pieniądze. To może być doświadczenie życiowe, dojrzałość emocjonalna, inteligencja, umiejętność rozwiązywania konfliktów lub skuteczna pomoc w leczeniu kompleksów. Ludzie mają różne atuty i deficyty, więc Sasaki mógłby teoretycznie wnieść do tej relacji coś ciekawego. Niestety, serial nie próbuje nas do tego przekonać. Zmęczony pracownik japońskiej korporacji bez wątpienia nie jest złym człowiekiem, ale trudno mi uwierzyć, by mógł skraść serce kobiecie, do której panowie ustawiają się w kolejce. I to dosłownie. Zresztą jedna z koleżanek żartobliwie nazywa Sasakiego „fanem Yamady numer 28”, zaś sama bohaterka (jako Tayama) opowiada bohaterowi, że przymila się do niej wielu facetów.

Chociaż główny bohater niekoniecznie sprawia wrażenie atrakcyjnego na początku serii, wciąż istniała szansa, że z czasem będzie lepiej. Sam chwaliłem takie anime jak choćby Sono Bisque Doll wa Koi o Suru lub Boku no Kokoro no Yabai Yatsu, gdzie protagonista początkowo sprawia dość przeciętne wrażenie, ale z odcinka na odcinek dowodzi, że nie bez przyczyny zakochała się w nim szkolna piękność. Nie mogę tego samego powiedzieć o omawianej dziś produkcji i nie rozumiem, co w tym człowieku zwróciło uwagę ponętnej, o dwie dekady młodszej kobiety. W zasadzie z odcinka na odcinek jest nawet gorzej, bowiem fabuła coraz częściej wybiera co bardziej banalne rozwiązania. Na przykład dowiadujemy się, że protagonista ma pewne doświadczenie z kobietami. Jednak nie przeszkadza to mangace, by sięgnąć po kliszę rodem z licealnego romansu, kiedy to ponad czterdziestoletni facet z bagażem doświadczeń czerwieni się jak pensjonarka, bo Yamada dotknęła jego dłoni. Kolega z forum ładnie to podsumował, że gdyby zamienić kasjerkę na szesnastoletnią zbuntowaną licealistkę, a Sasakiego na dobrze ułożonego kolegę ze starszej klasy, to ta seria nie straciłaby zbyt wiele na wartości merytorycznej, a stałaby się bardziej wiarygodna psychologicznie.

W tym momencie trafiamy na rozstaj dróg, gdzie każdy podejmuje decyzję, na ile i czy w ogóle mu to przeszkadza. Bowiem natrafiłem na komentarze, że ten romans dwojga dorosłych Japończyków w licealnych klimatach (nie ja jeden odkryłem ten schemat) jest dokładnie tym, czego oczekiwali niektórzy odbiorcy. Czyli szalenie miłą, choć naiwną historią miłosną, której seans poprawia humor po trudnym dniu w robocie. Rozumiem i szanuję taką postawę, aczkolwiek jej nie podzielam. Wynika to z mojego trzeciego zastrzeżenia. Mianowicie, gdyby to był romans obyczajowy w świecie pełnym pozytywnych emocji, zdecydowanie lepiej bym to przyjął. Jednak nie licząc tej naciąganej relacji, cała reszta jest zadziwiająco realistyczna. Dziwnie się czuję, kiedy widzę typowe japońskie środowisko pracy, typowe problemy współczesnej Japonii i plejadę ludzi z rozmaitym bagażem wiarygodnych doświadczeń… Po czym jestem świadkiem, jak Yamada jest zazdrosna o Sasakiego niczym nastolatka ze szkolnego romansu, bo jej koleżance „coś się pomyliło”. Na tym etapie ludzie rozwiązują problemy poprzez rozmowę. Ewentualnie atrakcyjna kasjerka znalazłaby sobie innego faceta, a nie miotałaby się w obawie, że straci o dwadzieścia lat starszego przeciętniaka, który w dodatku całuje piasek, po którym ona stąpa.

Co gorsza, w ostatnim akcie wprowadzono wątek kolejnej pary z dużą różnicą wieku (tym razem to pani jest starsza), który na poziomie pojedynczego sezonu sprawia wrażenie sztucznie przypiętego. Być może w następnych odsłonach poczuję większą artystyczną spójność, ale obecnie odnoszę wrażenie, że próbowano na siłę uspokoić oburzonych dużą różnicą wieku, wprowadzając taki sam romans à rebours. Reasumując, uważam, że seria przeczy swojemu realizmowi, decydując się na rozwiązania rodem z japońskich licealnych dramatów i co gorsza, wybiera najbanalniejsze klisze. Szkoda, bo istnieją anime, które potrafią zrobić dobrą historię miłosną z dużą różnicą wieku (np. Kono Kaisha ni Suki na Hito ga Imasu).

Na szczęście, serial zdecydowanie odrabia straty w warstwie technicznej, tyleż prostej, co skutecznej. Animacja jest płynna, paleta kolorów bardzo spójna, a fanserwis niewielki (choć ktoś w studiu lubi ujęcia na pewną część ciała Yamady usytuowaną poniżej pleców). Do tego projekty postaci sprawiają oryginalne wrażenie, może z wyjątkiem Sasakiego, który bardzo przypomina mi… Sasakiego z serii Sasaki to Piichan. Jednak najbardziej podoba mi się, jak pięknie udało się odwzorować spokojny i nastrojowy charakter nocy japońskich przedmieść na skraju metropolii. Może nie jest to tak magiczny poziom nocnego miasta, jak w Yofukashi no Uta, ale to wciąż wysoka półka. Podobała mi się również muzyka, od piosenek po nieco „kawiarniane” utwory instrumentalne w tle.

Z obsadą jest nieco gorzej, zaś linia podziału przebiega przez płeć. Wiele słyszałem o tym, jak niesamowicie prezentuje się debiutująca w dużej roli Sheena Hoshiki jako Yamada. Choć zwykle traktuję sceptycznie takie rewelacje, to przyznaję, że jest fenomenalna. Aktorka zdecydowała się na bardzo powściągliwą grę i naturalne brzmienie nieco zgorzkniałej Japonki, bez bazowania na skrajnościach typowych dla głosów z anime. Jej brak manieryzmów przynosi szalenie odświeżający efekt – bardzo cenię seiyuu i ich warsztat, jednak dość często kierują się pewnym szablonem emocji. Tutaj tego nie ma i zważywszy na realistyczny charakter serii, dodać muszę – i bardzo dobrze. Reszta pań może nie prezentuje się aż tak wybitnie (i nie ma też tyle do zagrania), natomiast wszystkie demonstrują wysoki poziom.

Natomiast wśród panów nie przekonała mnie ani jedna rola. Na drugim planie jeszcze mi to nie przeszkadza, ponieważ mają oni albo bardzo niewiele do zagrania (jak szef i kolega z pracy), albo występują dopiero pod koniec sezonu (jak młody mężczyzna z „drugiego” romansu). Za to rozczarował mnie Takuya Satou w roli Sasakiego. To bardzo doświadczony seiyuu, występujący w branży już od początku XXI wieku (Toshiki Kai w Cardfight!! Vanguard, Caesar Zeppeli w JoJo's Bizarre Adventure). Według mnie brzmi, jakby w ogóle nie przygotowywał się do roli i grał z automatu, mając w pamięci wszystkie typowe klisze dla takiej postaci. Tam, gdzie aktor powinien zrzucić maskę i odsłonić nam niuans postaci, tam w zasadzie wciąż jesteśmy na etapie bezbarwnego salarymana bez historii. Jeśli komuś się ten występ spodobał, to super, natomiast moim zdaniem kontrast między poziomem aktorskim Yamady i Sasakiego jest wręcz szokujący i nie wiem, jak go wyjaśnić.

Dość długo zastanawiałem się nad ostateczną oceną i pomimo mojego rosnącego rozczarowania w ostatnich odcinkach zdecydowałem się wystawić siódemkę. Przez pierwsze dwie trzecie sezonu bawiłem się więcej niż dobrze, szanuję podjęte ryzyko i doceniam świeżość całego konceptu. Do tego oczekiwałem arcydzieła, a dostałem „tylko” dobre anime, co też stanowi okoliczność łagodzącą. W ogólnym rozrachunku uważam, że to udana seria, tylko obawiam się, że jeśli ekipa w porę nie naprawi pewnych elementów, to drugi sezon może dostać ledwo połowę punktów. Mimo to będę trzymać kciuki, by wsłuchano się w głosy krytyczne i nieco inaczej rozłożono akcenty, zwłaszcza w budowaniu związku głównej pary.

Sulpice9, 8 października 2026

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Asahi Productions
Autor: Jinushi
Projekt: Yasuka Ootaki
Reżyser: Aoi Mori, Masato Suzuki
Scenariusz: Mio Inoue
Muzyka: Sayaka Aoki, Shin Kouno