Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Fate/stay night: Heaven's Feel

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    MrParumiV18 9.07.2021 15:05
    Fate/stay night: Heaven's Feel po 3 (ostatniej) części filmu (Spring Song)
    Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, że ostatecznie  kliknij: ukryte  Byłem wręcz zszokowany (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) takim rozwiązaniem i pozostają też dla mnie pytania,  kliknij: ukryte  Nie znam też pierwowzorów, więc nie wiem do końca czy są tutaj jakieś zależności, chociażby z innych uniwersów, dlatego tej kwestii nie rozwijam. Niemniej jest to według mnie przepiękne i idealne zwieńczenie historii, które tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że był to seans perfekcyjny, wspaniały (można by tak wymieniać kolejne przymiotniki w nieskończoność) pod wieloma względami i ukazujący jednocześnie według mojego subiektywnego oka najlepszą z dostępnych ścieżek, o czym już zresztą pisałem przy okazji komentarzy do poprzednich dwóch części i zdania swojego jak widać nie zmieniam.

    Krystalicznie czysta reżyseria, wspaniała i dopieszczona do granic możliwości animacja (silne te cwaniaki z ufotable, bo podnieśli własną poprzeczkę, która i tak już sporo ważyła, a walka Alter Saber vs Rider z 'the four rings' w tle to istne mistrzostwo wszechświata, nie zapominając rzecz jasna o epickiej transformacji Emiyi i towarzyszącej jej 'why I fight – EMIYA ver. 2020'), przepiękna sceneria i kolorystyka kadrów, obłędnie wykonana i dobrana muzyka oraz fantastyczna kompozycja całości. Do tego dodajmy emocjonalną i jednocześnie emocjonującą od początku do końca historię wzbogaconą o pokaźną ilość niezwykle ciekawych informacji na temat samego graala, jego przeszłości oraz zasad i te cudowne relacje pomiędzy postaciami np. Shirou i Illyi, których mi tak zabrakło w innych ścieżkach, czy sam Kotomine Kirei, którego tak ubóstwiałem po Zero i w końcu dostał drugie '5 minut' w których mógł się należycie pokazać i wykazać, a otrzymamy wyborną mieszankę wybuchową, wywołującą ciarki na całym ciele. Śmiem z pewnym przekonaniem twierdzić, że na obecne czasy, nie dało się raczej tego wykonać lepiej. Nawet jeśli jestem świadom i dostrzegłem kilka małych nieścisłości oraz niewyjaśnionych do końca kwestii, to kompletnie mi one nie przeszkadzają, ponieważ są zbyt mało wyraźne i też nie wpływają na samą jakość całości na tyle, aby odebrały niesamowitą wręcz przyjemność z oglądania tej części.

    W swoim obecnym dorobku nie widziałem jeszcze wielu filmów anime, czeka na mnie jeszcze od groma klasyków, które są uważane przez wielu za arcydzieła i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wszystko nadrobić. Lecz w tym momencie, w tej chwili, z pełną świadomością i 100% przekonaniem uważam, że ta ostatnia część trylogii, którą miałem okazję niedawno skończyć, jest najlepszym filmem anime jaki do tej pory było mi dane obejrzeć. I też pierwszym, który otrzymuje bez chwili zawahania ode mnie najwyższą z możliwych ocen, ponieważ z pewnością na to zasłużył całym swoim wykonaniem. Natomiast ostatecznie cała trylogia otrzymuje ode mnie jedno oczko niżej. Dla mnie seans fenomenalny, podtrzymujące zdanie po poprzednich częściach, w żadnym aspekcie się na nim nie zawiodłem, a wręcz momentami pozytywnie zszokował, do którego będę często wracał i który nawet jak nie wzbudzi u innych takich samych pozytywnych emocji jak u mnie, to i tak uważam, że musi być wszystkim znany. Osoby jeszcze nie mające okazji się z tą trylogią zapoznać naprawdę nie wiedzą co tracą. Dlatego serdecznie polecam, zachęcam i wymagam aby nadrobić zaległości, BO WARTO.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    :) 5.06.2021 22:43
    Równia pochyła w dół…
    Pierwszy film zdaje się być najbardziej kompletny i kompetentny pod każdym aspektem. Pominięcie typowego dla serii fate wprowadzenia i skumulowanie go do 3­‑4min był bardzo dobrym zagraniem.
    Drugi to wpychanie widzowi na siłę romansu pod płaszczykiem „głębszej emocjonalności” doprawionego fanserwisem + fragmentaryczny battle shounen.
    Trzeci natomiast to typowy battle shounen bez ładu i składu który stara się widzowi zarzucić temat moralności/dobra i zła etc. czyli standardowy weebiz zakończenia bo ktoś się obudził i stwierdził że musi być aspekt filozoficzny…

    Kinematografia stoi bardzo dobrze widać że nie szczędzono pieniędzy i wysiłku co się produkcji chwali. Tła i kadry dobrze ze sobą grają. Aranżacja scen jest bardzo dobrze zrobiona ,natomiast walki pozostawiają jak dla mnie sporo do życzenia a w szczególności okaleczone efekty specjalne…

    Produkcja nie jest zła ale niczym wybitnym też nie jest…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    gaijin 7.05.2021 22:35
    Po trzeciej części
    Jeszcze do siebie dochodzę po obejrzeniu ostatniej części. To było genialne. Po pierwsze, animacja walk jest wybitna. Jak widzę, każdy ma swoją ulubioną, dla mnie najlepszą była walka Raidera z Assasinem oraz Saber z Raiderem. Tą pierwszą znalazłam na YT i przewijałam wielokrotnie, po tej drugiej musiałam sobie zrobić przerwę – takie to było intensywne.
    Fabuła – dla mnie ten mroczny klimat, więcej psychologii jest na plus, ale jeśli ktoś chce to samo tylko w innej wersji, czyli klasyczny Fate to może czuć się zawiedziony. Ktoś tu napisał, że trylogia przypomina Kara no Kyoukai i to prawda, to ten sam klimat. Więc raczej jest to trylogia dla wielbicieli KNK aniżeli Fate.
    Postacie są wyraziste, polubiła, Shirou, zaintrygowała mnie Sakura, Rin lubiłam zawsze, więc tu bez zmian. Wydaje mi się, że twórcy z większą sympatią potraktowali sługi – nawet te, za którymi nie przepadała, w poprzednich częściach tu pokazane zostały w o wiele milszym świetle.
    Muzyka skomponowana jak to u Ufotable często bywa przez Kajurę, ponownie czuć tu nutę znaną już z Kara no Kyoukai.
    Do tej pory moją subiektywnie ukochanym dziełem anime było właśnie Kara no Kyoukai. Po obejrzeniu trylogii, sądzę że KnK nie zostanie zdetronizowane, ale było blisko. I kto wie, czy z biegiem czasu nie zmienię zdania.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    blob 2.05.2021 17:16
    Powiem tak, może kinówki jako takie są ok, ale jeśli spojrze na to w kontekście Fate/Stay night w całości to jest to dla mnie najsłabsza „ścieżka”. Wkurza mnie że niektórzy Heroic Spirits tak bezceremonialnie giną a rola Saber w gruncie rzeczy sprowadza się to bycia „bossem”. Rozumiem że koncepcja „ścieżek” służy do tego żeby dać szansę błyśnięcia innym postaciom, ale wydaje mi się że HF już za bardzo oddaliło się od pierwotnej koncepcji Fate (Wojna o Graal) i zasadniczo stało się czymś innym co niekoniecznie mi podchodzi. To w gruncie rzeczy prosta historia, rozwleczona niemiłosiernie przez dorabianie ideologii i mnie osobiście wydaje się, że tło poprzednich „ścieżek” jest tu tylko pretekstem do pokazania osobnej historii… dla kogoś będzie to plus, dla mnie nie.

    Tak więc, zachęcam żeby obejrzeć, bo to całkiem dobra trylogia ze świetną animacją. Nie polecam komuś zaczynać przygody z Fate od tegoż, bo moim zdaniem będzie miał inny obraz serii no i się nie połapie o co tu chodzi. Ja osobiście nie „czuje” tej trylogii. Moją opinię zwalam na mój zakrzywiony obraz czego oczekuje od Fate (preferuje koncepcje serii jako pojedynki samych Heroic Spirits oraz skupienie się na ich interakcjach z ludzkimi bohaterami) i jest to moje osobiste zdanie, ale fakt jest taki że nie podzielam zachwytów nad tym cyklem.

    Daje takie 7-/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Saber 11.04.2021 21:00
    Piękne zakończenie ostatniej części głównego animowanego fejta.
    Świetna trylogia, szczególnie drugi i trzeci film.
    10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Damian 8.04.2021 11:42
    Rozwleczony gniot, zmarnowałem z narzeczoną 2 godziny

    Kiepska narzeczona. Nawet jakby film był rzeczywiście nudny to te dwie godziny by się przyjemnie spożytkowało z właściwą.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Prox 7.04.2021 22:39
    Gniot na maksa
    Ludzie, jeśli macie chociaż odrobinę krytyki wobec jakichkolwiek animacji/filmów – posłuchajcie mnie. To jest GNIOT. Pierwszy film super. Drugi słabizna. Trzeci – totalne dno. Przegadany, nic nie trzyma się kupy, nie wiadomo co z czego wynika, nie czuć żadnych uczuć, w nic nie idzie się wczuć. Wyłącznie „ja Cię ochronię”, „chroń go”, „ojeju, smutno, ochronimy”, Rozwleczony gniot, zmarnowałem z narzeczoną 2 godziny. Kompletna bzdura i jakaś kpnia…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrPrado30 6.04.2021 12:54
    Heavens feel
    Absolutny top topów jesli chodzi o grafikę i animację. Nie sądziłem, że tak się da ale Ufotable cały czas podnosi poprzeczkę i w zasadzie rywalizuje sam ze sobą. Wiele anime nie dorównuje grafiką nawet do Fate Zero a co dopiero do tego nowego Heavens feel'a. Muzyka podczas akcji i dynamicznych scen jest też na wysokim poziomie. A teraz jeśli chodzi o samą fabułę to różni się diametralnie od oryginalnego stay/night czy UBW. O ile te pierwsze miały ze sobą wiele wspólnego, (np.te same walki) tak Heavens feel był dla mnie praktycznie czymś nowym. W tej wersji głównymi postaciami są  kliknij: ukryte . Do tego wszystkiego  kliknij: ukryte Całość ma inny klimat, mroczniejszy i bardziej brutalny. kliknij: ukryte  Również ta wersja wydaje się być najbardziej kompletna, zamknięta wyjaśniająca najwięcej jeśli chodzi o wojnę o świętego Graala. A wisienką na torcie jest zdecydowanie  kliknij: ukryte  Sam Heavens fell w wersji anime to najlepszy Fate stay/night jaki powstał choć ja zdecydowanie wolę wersje którą główną rolę gra Saber i liczę, że wyjdzie jeszcze jej remake.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 5.04.2021 03:31
    Spring Song zrobiło na mnie mniejsze wrażenie, niż Lost Butterfly.

    Po pierwsze technicznie – o ile miało masę spektakularnych scen walk, o tyle druga część dodawała dla swoich większego impaktu i były zwyczajnie ładniejsze. Dwa – domykanie wątków w fejtach różnie się objawia, tutaj może nie do końca wszystko mi pasowało – ale to bardziej zarzut do materiału źródłowego.

    Seiyu Sakury wylewała z siebie siódme poty przy tej roli w 3 części i robiło to wrażenie, zwłaszcza przy  kliknij: ukryte . Nie mniej mam wrażenie, że w jej głosie słychać było przerwę w podkładaniu do anime – w końcu od czasu ślubu miała bardzo mało ról.

    Jouji Nakata jak zwykle brzmiał zaczepiście :D Jak ja uwielbiam tego gościa. Głosem zawsze będę wolał Hiroakiego Hiratę ale sercem wolę Joujiego – on nawet jest cool irl :3

    Dźwiękowo podkład muzyczny wydaje mi się, że mógłby być znacznie lepszy. Tylko w kilku miejscach brzmiał nieźle, reszta to typowo akcyjniakowe utwory, nie budujące żadnych większych emocji.

    Poza tym wychodzi kilka ciekawszych rzeczy w relacjach i settingu, o których mówi koleżanka poniżej i tutaj chyba nie ma sensu powielać :>

    Ostatecznie jest to zasłużone, mocne 8/10. Lost butterfly było dla mnie mocną 9­‑tką.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Rinsey 1.04.2021 20:30
    Doskonałość i perfekcja - po 3 części
    To było… absolutnie wspaniałe. Ja… nie wierzę w to, co piszę… polubiłam Shiro. Przestał mnie irytować, ta ścieżka jest zdecydowanie najciekawsza i najpełniejsza. (Może przemawia przeze mnie fakt, że dawno dosyć oglądałam dwie poprzednie ścieżki.)

     kliknij: ukryte 

    Wykonanie było wszystkim, czego oczekiwałam, a nawet więcej. Myślałam, że Yuki Kajiura już mnie niczym nie zaskoczy, ale jej „In early sping” weszło mi do głowy, trzyma moje szare komórki, łaskocze je dźwiękiem i nie puszcza. Ta wiolonczela w tle, ach. Dawno już tak nie miałam.

    Mogłabym się nieco czepić końcówki. Ale to tylko troszeczkę. Jest pięknie i doskonale. Zamierzam się narkotyzować tym uczuciem dopóki nie rozpuści się w oparach rzeczywistości.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Mordarg00 18.02.2021 13:18
    .
    Czym ta ścieżka różni się przed ewszystkim od dwóch poprzednich. 1 chyba była taka najbardziej ogólna zaś druga skupiała się na tożsamości Archera oraz jego walce z samym sobą co w pierwszej adaptacji wgl nie było poruszone. Co jest głównym konikiem tej ścieżki ?? Możecie nawet parę spoilerów zarzucić które mogły by zachęcić do potencjalnej sesji
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 27.12.2019 16:00
    Fate/stay night: Heaven's Feel po 2 części filmu (Lost Butterfly)
    Hmmm… no tak… jeżeli niedawno (w sumie to wczoraj) napisałem jak bardzo dobra i pozytywnie zaskakująca była dla mnie pierwsza część filmu, to co ja mam teraz napisać, żeby zachować odpowiednie proporcje zachwytu? :D Z jednej strony kompletnie nie chce mi się rozpisywać (często to piszę) i wystarczyłoby napisać jedno słowo – SZTOS, ale zapewne skończy się tak, że jednak coś z siebie wyduszę, więc aby przestać już paplać te niepotrzebne frazesy to przejdę już do konkretów.

    Bez wątpienia był to fantastyczny i przez wiele kwestii również niezapomniany seans, który według mnie podniósł już i tak bardzo wysoko zawieszoną sobie samemu poprzeczkę przez studio ufotable przy praktycznie każdym z możliwych aspektów podlegających ocenie. No może oprócz udźwiękowienia i muzyki, która nadal (po pierwszej części) trzyma ten sam wysoki i staranny poziom wykonania, ale aby coś tutaj można było podwyższyć to musiałbym uświadczyć jakiś niezapomnianych utworów czy ostów do słuchania po seansie, niestety takich nie otrzymałem. Nie oznacza to, że ów aspekt jest wadliwy lub jest minusem tych dwóch filmów, wręcz przeciwnie, ale zabrakło efektów ŁAŁ, do których już nas ufotable w tym aspekcie przyzwyczaił przy innych jego produkcjach.

    Przechodząc dalej, to co poniektórzy mogą być odrobinę zaskoczeni, że uważam iż jednym z aspektów wartych ocenienia wyżej jest strona techniczna, która w poprzedniej części już była na niebotycznie wysokim poziomie i mało tutaj poprawiono względem niej, więc nie za bardzo jest za co podwyższać i dawać tego maksa. Jednak zdecydowałem się to zrobić, a jest to spowodowane czysto subiektywnymi odczuciami przy scenach, które tak wgniotły mnie w fotel (nie było takich w Presage Flower), że wręcz musiałem przystopować, otworzyć paszczę z wrażenia i powiedzieć w końcu to kolokwialne ŁAŁ. Takie sceny są warte zapamiętania i odtworzenia przynajmniej raz. Było ich oczywiście kilka i wspomnę o nich przy okazji fabuły, ale teraz ograniczę się do wypisania jedynie dwóch. Pierwszą była oczywiście walka Alter Saber z Berserkerem. Dawno nie widziałem tak długiej, świetnie zrealizowanej pod względem choreograficznym i technicznym walki dwóch postaci, a wszystko mega epicko zfinalizowane, a więcej wymagać się nie da od tego typu scen. Druga natomiast to już kompletnie inna para kaloszy, slow przy spotkaniu w deszczu Shirou i Sakury. Coś zaskakującego, krótkiego i w sumie niepotrzebnego, ale z racji wystąpienia i tak bardzo dobrego wykonania powoduje tylko same pozytywne odczucia zachwytu nad jakością prezentacji. Reszta to już same mroki oraz ciężkie klimaty, które już pochwaliłem po części pierwszej i ogólnie nie uświadczyłem w żadnych z zapamiętanych przeze mnie scen spadku jakości względem poprzedniego filmu, dlatego tak bardzo nie rozumiem oceny użytkownika Prox, która widnieje poniżej, ale to tak tylko na zasadzie wspominki.

    Historia i podejście do bohaterów już od początku odpowiadało mi najbardziej właśnie w tej wersji i nawet nie wiem za bardzo co mógłbym więcej napisać aby to oddać w całości. Już wspominałem, że o wiele bardziej mi odpowiada po prostu taki ciężki klimat niepewności i tajemniczości, który w drugiej części wywoływał w głównej mierze „Cień”. Sceny z jego udziałem, odpowiednio dawkowane, wzbudzały niewyobrażalny niepokój, mroczność i dyskomfort u widza w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Szczególnie zapada w pamięć moment spotkania z blondaskiem. Wiem, że niektórzy mogą się dziwić z takiego porównania, ale jak np. w Madoce abstrakcja momentami mnie przytłaczała i się w niej dusiłem tak przy tej sekwencji Sakury poczułem tylko i wyłącznie odpowiednie dawkowanie. Od strony wizualnej po kontrast emocji i prezentacji dwóch światów – świetnie wyreżyserowany moment według mnie. Do tego mogę jedynie dopowiedzieć, że porównując z częścią pierwszą uświadczyliśmy większego rozwoju postaci (czego oczekiwałem), a w głównej mierze naszej głównej bohaterki czyli Sakury, która z sceny na scenę coraz bardziej zyskiwała w moich oczach pod względem ciągłych zmian emocjonalnych i tragizmu jaki musi przeżywać. Nie oznacza to, że z powodu Sakury inne postacie tracą lub stoją w miejscu, wręcz zyskują przez to, że jest w centrum uwagi i co się z nią dzieje. Wiadomo, Shirou, ale i Illya, Tohsaka czy nawet sługi się odrobinę zmieniają i otwierają co tylko plusuje. Sam finał drugiej części był dla mnie lekko spodziewany biorąc pod uwagę fakt kto jest kim, ale i tak z racji realizacji i emocji jakie wywołuje niesamowicie mnie zszokował i wzbudził zachwyt, co jeszcze bardziej nakręca na finał, którego mam nadzieję, że ufotable nie spiep… i wykonają to należycie.

    Podsumowując, już teraz (przed finałem) chyba mogę stwierdzić, że jest to według mnie najlepsza z trzech dostępnych ścieżek i chyba też najlepszy Fate jakiego oglądałem, a widziałem raczej wszystko co warte uwagi. Ale ostatecznie myślę, że jeszcze się powstrzymam od tego drugiego stwierdzenia, ponieważ zawsze wychodziłem z założenia (nie chcę tego zmieniać), że nie ważne jak coś się zaczyna i rozwija, ale ważne jak się kończy, a na to trzeba jeszcze trochę poczekać. W naszym przypadku niestety około rok licząc od teraz i oby to oczekiwanie było tego warte, bo naprawdę nie chcę cofać swoich powyższych słów. To chyba będzie już na tyle, dlatego dziękuję bardzo za przeczytanie i pozdrawiam. ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MrParumiV18 26.12.2019 18:24
    Fate/stay night: Heaven's Feel po 1 części filmu (Presage Flower)
    Tak tylko pokrótce. Naprawdę bardzo dobry film jako wprowadzenie. Wizualnie i dźwiękowo już nas ufotable przyzwyczaił, że jeśli chodzi o uniwersum Fate to staje na wysokości zadania i nie ma za bardzo do czego się przyczepić. Natomiast jeśli chodzi o stronę fabularną tej ścieżki, to z racji tego, że kompletnie nie siedzę w temacie (wiedziałem tylko tyle co z poprzednich serii anime i, że są ogólnie 3 główne linie fabularne Rin, Saber i Sakury), a same Fate'y oglądam tak naprawdę tylko dla czystej rozrywki to muszę przyznać, że wywarła na mnie ta wersja bardzo duże wrażenie (o wiele lepsze niż poprzednie odsłony). Szczególnie, że widać totalnie inny (bardziej brutalniejszy, mroczniejszy, pompatyczny i ogólnie ciężki) klimat, który bardziej mi pasuje niż to co można było uświadczyć chociażby w UBW. Oczywiście twórcy ewidentnie pocięli materiał źródłowy, szczególnie na początku (min. pierwsze spotkanie i walka Shirou oraz Saber) i nawet biorąc pod porównanie tylko samą podstawową wersję anime z linii Saber z 2006 roku, więc co dopiero powiedzą Ci co znają historię z VN, no ale z racji tego, że ja znam wszystkie poprzednie wersje animowane to jakoś mi to nie przeszkadzało, ale należało to odnotować dla samej zasady. Tak czy siak podsumowując, jak na razie dla mnie mega pozytywne zaskoczenie i już niedługo zabieram się za drugą cześć i oby również ta mnie nie zawiodła. Oczekuję w głównej mierze tego samego co w części pierwszej plus dodatkowo chciałbym aby bardziej rozwinięto postacie pod względem emocjonalnym. Na ten moment serdecznie polecam. ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Prox 9.09.2019 20:47
    Gniot
    O ile pierwsza część była bardzo dobra, o tyle ta to jest jakiś totalny gniot i nieporozumienie. Oglądałem z partnerką i przez większość czasu po prostu śmialiśmy się z tego, jak bzdurne to coś jest. Bzdura goni bzdurę, dwa razy miałem ochotę wyłączyć i nie oglądać dalej.

    Gdyby odrzeć to coś z grafiki od ufotable i wynieść poza uniwersum (albo puścić komuś, kto nie zna fabuły) powiedziałby, że to anime to wielkie nieporozumienie. Tu jest tyle cringe'owych scen, tyle nieudolnego montażu, skrótów myślowych, niedopowiedzeń, dziwnych nagłych zmian otoczenia, bezmyślnych cięć, że nie wiem nawet, od czego miałbym zacząć wymienianie.

    Trzymajcie się od tego gniota z dala. Ja dałem naciągane 4/10 przy 8+/10 dla pierwszego filmu. Strata 2 godzin życia…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kamen 22.08.2019 14:32
    Od niedawna jest dostępna wersja bluray.
    Nie chce mi się rozpisywać, więc powiem tyle – WOW!

    Pierwszy film był jedynie dobry, ale drugi to już sztos. Teraz rozumiem, czemu ludzie tak cenią tę ścieżkę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    Tutsumi 9.08.2019 12:39
    Druga część
    Pietwsza część była naprawdę dobra, ale druga jest poprostu świetna! Co chwilę jesteśmy zaskakiwani nowymi rozwiązaniami fabularnymi, które różnią się od tych z poprzednich ścieżek. Heavens Feel przede wszystkim jest brutalniejsze, szczególnie widać to w 2 części, gdzie docatkowo położono nacisk na podłoże psychiczne bohaterów. Czekam na 3 cześć.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gaijin 23.05.2019 08:59
    Druga część
    O ile pierwsza część jest typowa dla serii Fate, czyli plynne przechodzenie od jednej efektowanej walki do drugiej, to druga wbija w fotel. Bardzo mocna tematyka, pokazana w brutalny bezposredni sposob. Faktycznie blizsza jest Kara no kyoukai, co ja poczytuje jako zalete, bo zadne anime nie zrobilo na mnie takiego wrazenia jak knk. W Haeven’s Feel nieco slabsza jest sciezka dziwekowa, choc oczywiscie Kaijura nadal zapewnia najwyzsza jakosc.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    gaijin 23.02.2019 22:49
    Genialne
    Faktycznie, wbija w fotel. Grafika, oprawa graficzna, walki bedace uczta dla oczu… Chce wiecej!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Chokki 18.05.2018 15:44
    Rozczarowanie... Niepopularna opinia
    Ech, pod względem technicznym może i jest to perełka, ale… No właśnie, zawsze musi być jakieś ale. Po Unlimited Blade Works spodziewałem się czegoś doń zbliżonego, lecz gdy Ufotable ogłosiło, że Heaven's Feel zostanie wydane jako seria filmów kinowych, miałem przeczucie, iż to się nie uda. Do czego więc zmierzam? Otóż niniejszy film nie tyle jest adaptacją – czy przekładem intersemiotycznym – visual novel, co raczej dość swobodną interpretacją pierwowzoru. Historia z oryginału została potraktowana po macoszemu, można powiedzieć, że pełni tylko rolę szkieletu fabularnego, na którym twórcy anime budują swój nowy świat. Innymi słowy – z visual novel wycięto kilka kluczowych wątków, zrobiono poplątanie z pomieszaniem, a na koniec wszystko zmiksowano. De facto chyba więcej tu scen dodanych i przemielonych niż względnie wiernych tekstowi bazowemu. Ponadto – nieco paradoksalnie – mimo iż, film jest raczej „spokojny”, to oceniając przez pryzmat oryginału można odnieść wrażenie, że wszystko pędzi na łeb na szyję.

    Postacie – ze względów na restrykcyjne ramy czasowe filmu kinowego – zostały niesamowicie spłycone (najbardziej oberwało się chyba Zoukenowi, choć nie powiem, bym jakoś szczególnie z tego powodu rozpaczał). Co się zaś tyczy samej Sakury (w końcu to jej ścieżka) to… No cóż… Autorzy wyeksponowali jedynie nieliczne cechy jej charakteru, inne zaś przemilczeli i oczywiście co nieco dodali od siebie. W rezultacie stworzyli nową postać. To nie jest ta sama Sakura, którą można poznać w visual novel. Jeśli ktoś oglądał wcześniejsze części Fata to powinien odczuć pewien zgrzyt (tam Sakura była bliższa pierwowzorowi). Muszę tu jednak powiedzieć, że Sakura (jakoś nigdy nie lubiłem tej postaci) z Heaven's Feel podobała mi się bardziej niż ta z oryginału.

    Warto też wspomnieć o klimacie i nastrojowości anime. Ufotable chyba za długo bawiło się Kara no Kyoukai, bo przedostały się tutaj jej naleciałości. Atmosfera w Heaven's Feel różni się od tej z visual novel. Anime jest też łagodniejsze niż tekst bazowy. Wspomnieć również wypada o tym, iż punkt archimedesowy w filmie przeniósł na sferę emocjonalną i psychologiczną. Wątki związane z wojną o graala pełnią tu rolę drugorzędną. Troszkę szkoda, gdyż to właśnie ta ścieżka skupiała się na tych aspektach najbardziej ze wszystkich trzech tras.

    Czy zatem jest to zły film? Przekornie do tego, co wcześniej napisałem, powiem, że bynajmniej. Po prostu osobiście chciałem zobaczyć wierną ekranizację Heaven's Feel, a dostałem elastyczną interpretację. Wszystko zatem zależy od osobistych preferencji widza. To anime jest kierowane do fanów Fata – raczej nie zrozumie go osoba, która nie miała wcześniej styczności z rzeczonym uniwersum – i o ile ktoś nie oczekuje pieczołowitej adaptacji visual novel, to powinien być zadowolony.

    Ja osobiście jestem rozczarowany, mimo że Heavens Feel to ścieżka, która już w oryginale nie cieszyła się moją sympatią…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Jackass 13.05.2018 19:21
    Chyba teraz rozumiem, dlaczego każdy z kim rozmawiałem na temat Fate upierał się, że Heaven's Feel jest najlepszą i tą właściwą ze wszystkich ścieżek. W gry nie grałem. A film był mistrzostwem pod każdym względem. Historia, grafika, muzyka. No i widać tu więcej połączeń z Fate/Zero niż przy telewizyjnej wersji UBW ( kliknij: ukryte ) Jedyna wada? To dopiero film pierwszy. Czy oni faktycznie dadzą radę zmieścić wszystko w trzech filmach?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Grisznak 13.05.2018 14:23
    Doskonała robota, ufotable pokazało nie pierwszy już raz, że ekranizacje twórczości Nasu wychodzą mu pierwszorzędnie. Bardzo dobrze oddany nastrój, wszystkie wątki wybrane jak trzeba, dzięki czemu można było się skupić na tym co najważniejsze, pomijając pewne oczywiste już dla widza kwestie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mavinus 11.05.2018 19:24
    Jestem osobą, która serię Fate zna tylko z serii anime i muszę powiedzieć, że ten film oglądało się naprawdę świetnie. Do tego jeszcze  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kenavru 10.05.2018 02:51
    zacne
    Chyba najprzyjemniejsze w oglądaniu ze wszystkich Fate.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 9.05.2018 23:36
    Bardzo udana adaptacja(kocham te dynamiczne walki w wykonaniu ufotable), choć zdecydowanie czuć tutaj wycięcie materiału i nie znając podstawki Stay Night można mieć problem z ogarnięciem co niektórych wydarzeń.

    Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to kilka ważniejszych eventów pokazanych w dużym skrócie. Wolałbym jednak, aby całość była rozbita na odcinki i powoli poprowadzona, no ale nie można mieć wszystkiego.

    Szkoda, że jeszcze poczekamy na następne dwie części :\
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Norrc 23.12.2017 17:08
    Zdecydowanie najlepsza adaptacja ze wszystkich ktore ujrzaly swiatlo dzienne. Rozbicie opowiesci na trylogie sprawdza sie jak na razie doskonale, nie czuc tego pospiechu ktory niestety dokuczal podczas seansu kinowki UBW.

    Tylko to czekanie…
    Pora po raz kolejny przejsc gre!
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime