Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 5
Średnia: 5,4
σ=1,2

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: IKa
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Uchi Tama?! ~Uchi no Tama Shirimasenka?~

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2020
Czas trwania: 11×24 min
Tytuły alternatywne:
  • うちタマ?!~うちのタマ知りませんか?~
Postaci: Anthro, Zwierzęta; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Sekretne życie zwierząt domowych, czyli co robią nasi milusińscy, kiedy nie ma nas w pobliżu, a także co spędza im sen z powiek. Pełna słodkich uszek i ogonków seria, której warto dać szansę!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Zachęcona przez Avellanę, ale nie do końca przekonana, postanowiłam dać Uchi Tama?! ~Uchi no Tama Shirimasenka?~ szansę. Bo chociaż antropomorfizowane zwierzątka mnie nie zachwycają, to jednak głównym bohaterem tej opowieści jest kot, a jak powszechnie wiadomo, ludzkość (ta lepsza część) kocha koty. No i niestety wpadłam, ale nie jak śliwka w kompot, tylko jak rodzynka w sernik (cicho tam bezbożnicy jadający sernik bez rodzynek), jak pączek w lukier i czekoladowa drobinka w muffinkę. Tak bezwstydnie słodkiej, puchatej i mrucznej serii nie widziałam dawno i jestem prawie pewna, że podnosi ona poziom endorfin powyżej dopuszczalnej normy. A wszystko to zasługa Tamy – słodkiego kociaka, który ma tendencję do gubienia się.

Nie inaczej jest w pierwszym odcinku, gdy wyrwany z pięknego snu o kociej mamie Tama, wiedziony dźwiękiem dzwoneczka (co swoją drogą, jest głupim zwyczajem, ale o tym później), rusza na jej poszukiwanie. Towarzyszy mu psi przyjaciel, Pochi, należący do właściciela sklepu z tofu. Koniec końców, Tama nie znajduje mamy i gubi się, ale dzięki pomocy przyjaciół z trzeciej dzielnicy ponownie trafia do swojego domu. W skład zantropomorfizowanej paczki wchodzą koty: Tama, Tora, Momo, Beh, Koma i jedyny bezpański kocurek, Nora oraz psy: Kuro, Gon i wspomniany już Pochi. Wkrótce dołącza do nich nieco dziwny buldog, Bull, którego ludzka rodzina niedawno przeprowadziła się do dzielnicy. Wspólnie przeżywają miniprzygody, a widzowie poznają świat z kocio­‑psiej perspektywy.

Każdy odcinek składa się z mniej więcej trzech humorystycznych epizodów, ukazujących życie zwierząt w spokojnej trzeciej dzielnicy. Przez większość czasu obserwujemy bohaterów w ludzkich formach (oczywiście z obowiązkowymi uszkami i ogonkami), ale co jakiś czas twórcy przypominają nam, jak naprawdę wygląda puchata menażeria. Istotny jest fakt, że nie mamy do czynienia z serialem dokumentalnym, ale cieplutką produkcją ku pokrzepieniu serc. Oprócz Nory wszyscy bohaterowie mają troskliwych i świadomych opiekunów, a ich życie to jedna wielka sielanka, wypełniona eksplorowaniem okolicy i zabawą. Naturalnie, nie brakuje tu ciekawych spostrzeżeń na temat zwierząt, ale są też pewne przekłamania. Wszystko to sprawia, że największą radość z seansu będą mieć właściciele czworonogów, ale naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by osoby pozbawione tej przyjemności również ją obejrzały.

Nie ukrywam, że na początku trochę mi zgrzytało oglądanie stadka uszatych bishounenów i bishoujo zachowujących się jak domowi pupile, ale szybko przyzwyczaiłam się do tego. Po kilku odcinkach, patrząc na Norę czy Bulla w ludzkiej formie i tak myślałam o nich jak o zwierzętach. Generalnie anime trzyma się lekkiej, komediowej formuły, ale raz na jakiś czas uderza w poważniejsze tony – zwłaszcza kiedy śledzimy poczynania Nory. Twórcy nie udają, że bezpańskie koty to królowie życia – owszem, robią co chcą, ale nierzadko chodzą głodne, a w przypadku choroby nie mają na kogo liczyć. Naturalnie, seria nie zmienia się nagle w tragedię, ale sugestia jest wystarczająco mocna, by skłonić widza do refleksji. Na szczęście, ogólna wymowa Uchi Tama?! ~Uchi no Tama Shirimasenka?~ pozostaje pozytywna, no i ma jakiś tam walor edukacyjny.

Po pierwsze, owszem, psy i koty są w stanie żyć w zgodzie, nawet jeśli nie były razem chowane. Jako doświadczona kociara potwierdzam tę lukrowaną wizję – moje koty żyją z psami z naszego bloku w dobrej komitywie, wyjątkiem są yorki… Co akurat jest zrozumiałe, bo nikt nie lubi, jak lata za nim kudłate, głośne i hiperaktywne coś. Poza tym obowiązuje wzajemny szacunek i grzeczność. I tak, pusty karton to najlepszy przyjaciel kota – serio, nie kupuj mu superdrogiego, ekskluzywnego legowiska, tylko idź pod Biedronkę lub innego Lidla i przynieś pudełko, bądź człowiekiem! Koty lubią chować się pod samochodem oraz włazić pod maskę, dlatego zwłaszcza w okresie jesienno­‑zimowym sprawdź, zanim odpalisz silnik! Pieszczochy lubią też kocimiętkę, co nie znaczy, że jest ona dla nich dobra w dużych ilościach – jeżeli masz starszego lub chorego kocura, podsuwaj mu używki rzadko i w małych ilościach. Takich porad znajdziecie w serii bardzo dużo, chociaż nie wszystkie zaprezentowane zachowania należy naśladować. Dobrym przykładem jest chociażby wspomniany już dzwoneczek, którego nie powinno się zakładać kotu, bo rozprasza go i drażni. Poza tym w jednym z odcinków kocurki piją mleko, co również należy włożyć między bajki. Krowie mleko nie nadaje się dla kociąt, a starsze koty w ogóle nie powinny go pić. O psach dowiadujemy się z serii nieco mniej, ale wydaje mi się, że ich miłośnicy też znajdą tu sporo dla siebie. Inna sprawa, że o ile większość kociej obsady to młode i rozbrykane okazy, tak psy (z wyjątkiem Bulla i Pochiego, który jest jeszcze szczeniakiem) pełnią rolę opiekunów i przewodników.

Warto jednak wspomnieć, że każda z postaci jest inna. Co prawda każdy z bohaterów został obdarowany typowymi cechami jego gatunku (na przykład koty lubią dużo spać i wygrzewać się w cieple, a psy mają dobrą orientację w terenie), ale oprócz nich posiada też własny charakter. Tama to słodki pieszczoch, który lubi wycieczki i zabawę, ale niekoniecznie daje sobie radę poza domem. Tora jest bardziej energiczny i odważny, lubi się wspinać, chociaż ze schodzeniem bywa już gorzej. Beh jest mocno oderwanym od rzeczywistości kocurem, uwielbiającym spać, i jako jedyny skrywa coś w rodzaju supermocy. Momo to lokalna kocia idolka, jest urocza, a przy tym sprytna i temperamentna. Natomiast Koma to jeszcze mała kociczka, która ma zdecydowanie zbyt wiele energii. Najspokojniejszy z całego towarzystwa jest Nora – ponieważ to kot bezpański, wie najwięcej o życiu i kiedy trzeba, pomaga młodszym przyjaciołom w potrzebie. To jednak nie on pełni rolę futrzastej niani, a Gon. To pies, który nie lubi się przepracowywać, docenia spokojny żywot, ale bywa też bardzo psotny. Kuro jest bardziej prostolinijny, ale że należy do psów rasowych, mierzy wysoko i dba o formę. Jak pokazuje seria, pełni rolę lokalnego stróża prawa – pilnuje, by inne zwierzęta nie łobuzowały, a tym, które mają kłopoty, pomaga. Nie można też zapomnieć o Bullu, czyli młodym i narwanym buldogu, platonicznie zakochanym w Momo i odrobinę w samym sobie. To najbardziej głupiutkie i pocieszne stworzenie w trzeciej dzielnicy. Został jeszcze Pochi, czyli psi odpowiednik Tamy, równie słodki i chwilami bezmyślny szczeniak, którego reszta stada i tak traktuje jak kolejnego kota… Oprócz stałej ekipy bywalców parku, przez anime przewija się jeszcze kilka zwierząt, równie rozbrajających i zabawnych, ale żadne z nich nie zagrzewa miejsca w trzeciej dzielnicy dłużej.

Pod względem graficznym anime jest specyficzne – ludzkie wersje bohaterów są naprawdę śliczne i dopracowane, ale kiedy twórcy ukazują ich w zwierzęcej formie, wyglądają bardzo „kreskówkowo”. Nie znaczy to, że są brzydcy, ale trochę dziwiło mnie takie nagłe uproszczenie i zestawienie z klasycznie narysowanymi właścicielami, taki stylowy dysonans. Inna sprawa, że jednak wersja antropomorficzna zdecydowanie dominuje. Graficzna „niekonsekwencja” znajduje jednak sensowne wytłumaczenie – otóż Uchi Tama ma całkiem bogatą historię. Urocze kreskówkowe zwierzątka zostały stworzone w 1983 roku przez Sony Creative Products, a pierwsze anime powstało sześć lat później. Potem nakręcono jeszcze kilka produkcji. Zwierzęce projekty postaci to po prostu ukłon w stronę poprzednich odsłon i zapewne jeden ze sposobów na reklamę i sprzedaż gadżetów. Kolorystyka jest żywa i intensywna, a tła dosyć bogate, mimo że bohaterowie rzadko zapuszczają się w nowe miejsca. Nie mam zastrzeżeń do animacji, acz nie jest to seria, po której człowiek spodziewa się fajerwerków. Ot, graficzny przeciętniak – przyjemny i sprawnie zrealizowany, ale niewyróżniający się zbytnio spośród innych produkcji. Warto natomiast wspomnieć o piosenkach towarzyszących napisom końcowym – otóż każdy odcinek ma inną, wykonywaną przez seiyuu danego bohatera! Niby detal, ale naprawdę podziwiam, że komuś się chciało napisać jedenaście utworów i do każdego dorobić animację. Moje ulubione to melancholijna ballada w wykonaniu Nory, czyli Yukiego Kajiego, oraz coś jakby pijacka pieśń Gona, śpiewana przez Wataru Hatano, ale wszystkie kompozycje zasługują na uwagę i duże brawa. Czołówka (Friends zespołu wacci) to wyjątkowo energiczny i słodki utwór, takie anime w pigułce. Poza tym ścieżka dźwiękowa nieszczególnie zapadła mi w pamięć, pomijam efektowne wyjątki, takie jak rapujący bohaterowie czy piosenki nagle i niespodziewanie pojawiające się w środku odcinka.

Uchi Tama?! ~Uchi no Tama Shirimasenka?~ okazało się pyszną produkcją, pełną rozkosznych postaci, które chciałoby się przytulić i wygłaskać za wszystkie czasy. Niektóre epizody to prawdziwe złoto – nie sposób powstrzymać się od śmiechu. Twórcy bardzo zgrabnie łączą fakty z fikcją, dostajemy więc mnóstwo ciekawostek z życia pupili, przetykanych scenami niemalże fantastycznymi. Nie wiem, kiedy zleciało mi te jedenaście odcinków, ale z chęcią obejrzałabym kolejne tyle. To jedna z tych niepozornych produkcji, które zupełnie się nie zapowiadają, a okazują wyśmienitą rozrywką. Na pewno właściciele kotów i psów docenią anime bardziej; wydaje mi się, że pewne żarty mogą okazać się hermetyczne, ale nawet jeśli nie posiada się zwierzaka, warto spróbować. No i nie należy się zrażać antropomorficznymi bohaterami, ponieważ nawet w ludzkiej formie pozostają futrzakami. Poza tym, to jedna z nielicznych okazji, by dowiedzieć się, co nasze pieszczochy myślą o nas! I chociażby z tego względu, warto.

moshi_moshi, 26 maja 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Lapintrack, Mappa
Autor: Sony Creative Products
Projekt: Mai Ootsuka, Mayu Gushiken
Reżyser: Kiyoshi Matsuda
Scenariusz: Kimiko Ueno
Muzyka: Tom-H@ck