Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 21
Średnia: 6,71
σ=1,35

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Taisou Zamurai

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2020
Czas trwania: 11×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Gymnastics Samurai
  • 体操ザムライ
Gatunki: Sportowe
Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Czy o gimnastyce można zrobić dobre anime? Tak. Czy jest to właśnie to anime? (Raczej) nie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Joutarou Aragaki – przed laty jeden z najlepszych gimnastyków w Japonii – najwyraźniej nie wie, kiedy zejść ze sceny. Mimo wielu aluzji ze strony swojego trenera, a nawet wobec bezpośredniej konfrontacji z myślą, że prawdopodobnie nie jest już w dostatecznie dobrej formie, żeby spełniać się zawodowo w sporcie, Joutarou pozostaje nieugięty w swoim przekonaniu, że jego kariera jeszcze się nie skończyła. Ćwiczy zatem i wbrew przeciwnościom losu, ze wsparciem bliskich, doskonali swoje umiejętności, aby dotrzymać kroku nowemu pokoleniu zawodników.

Taki opis fabuły niewątpliwie przyciągnąłby tych, którzy cenią sobie produkcje sportowe, a na pewno zachęciłby te osoby, które po prostu lubią współzawodnictwo w animowanej formie. Okazuje się jednak, że to anime o sporcie pretenduje też do przynajmniej dwóch innych kategorii: „nie­‑wiem­‑co­‑oglądam” i „dlaczego­‑to­‑się­‑dzieje”. Już wyjaśniam.

Gdybym chciał zakwalifikować to anime do jakiejś kategorii, trudno byłoby to zrobić przynajmniej z kilku powodów. To, co widzimy na ekranie, to tylko w połowie skoki, obroty, trochę więcej obrotów i jeszcze więcej skoków – i to w zasadzie zgadza się z konwencją anime sportowego, które ma zasadniczo krążyć wokół gimnastyki. Druga połowa anime to wszystko inne – i mówiąc „wszystko”, nawet niezbyt przesadzam: mamy tutaj bowiem rozterki po stracie ukochanej osoby, trudy rodzicielstwa, kontekstowo podane problemy ze zdrowiem psychicznym, przy tym nieco mindfullness, tai­‑chi, toksycznych relacji, kłamstw i intryg. W takim narracyjnym nagromadzeniu wszystkiego – wynikającego trochę nie wiadomo skąd – z gimnastyki w samym anime pozostaje zaskakująco niewiele, na tyle niewiele, że słuszne staje się pytanie, czy ta seria w ogóle jest o sporcie.

Należy przy tym oddać jednak sprawiedliwość samej gimnastyce, bo ona stanowi konsekwentnie wykorzystywaną, choć rozmytą oś fabularną serii. Większość fragmentów, w których dane nam jest obserwować sportowe potyczki głównych bohaterów, jest solidnie zrealizowana i ogląda się je naprawdę przyjemnie, zwłaszcza że właśnie podczas tych akrobatycznych sekwencji widać najwyraźniej to, że sama produkcja mogłaby być bardzo dobra, gdyby zrezygnowano z tej mnogości pobocznych tematów. To, co wokół samej gimnastyki się dzieje, jest też interesujące, bo właśnie w halach gimnastycznych i podczas zawodów dochodzi do najciekawszych interakcji między bohaterami, którzy albo nawzajem siebie dopingują, albo – co nieco mnie dziwiło – są na siebie jakby bez przyczyny źli. Jeśli natomiast o bohaterach mowa, to w jedenastu odcinkach anime znajdziemy ich całkiem sporo. Problem polega na tym, że trudno jednoznacznie określić, kto – oprócz tytułowego samuraja – miałby grać pierwsze skrzypce.

Oprócz Joutarou mamy tutaj galerię różności: córkę Joutarou – Rei i jej babcię Mari, trenera Noriyukiego, niepozornego lecz tajemniczego Leonarda, Britneya, Tetsuo, Tomoyo, czy domowego ptaka o wdzięcznym imieniu Bigbird. Oprócz tego oglądamy też całą gromadkę postaci drugoplanowych. Ich mnogość sprawia, że ich rola sprowadza się czasami tylko i wyłącznie do trzech minut dialogu, który niewiele wnosi do fabuły, a wydaje się tylko usprawiedliwiać obecność konkretnej postaci w danej scenie. Ponieważ w samej produkcji postaci i zależności między nami jest tak dużo, widz ma prawo czuć się zagubiony – często nie wiemy, co dana relacja w samym anime znaczy i dlaczego właściwie została uwzględniona. Podczas seansu zastanawiałem się na przykład, co relacja między córką a ojcem (Rei i Joutarou) ma pokazać, jeśli nie to, że godzenie życia rodzinnego z zawodowym czasami jest trudne. Myślałem nad tym, jaką rolę spełnia postać Leonarda w całym tym gimnastycznym przedsięwzięciu, bo odnoszę wrażenie, że jego historia pasowała tylko na początku, a potem nadawałaby się już na oddzielną serię w zupełnie innym stylu. Czemu służy tak zarysowany portret seniorki rodziny Aragakich – nonszalanckiej i niestereotypowej Mari, która pasowałaby chyba bardziej do sequela Yakushiji Ryouko no Kaiki Jikenbo, o złoczyńcach i szybkich samochodach, niż do serii sportowej. Tego typu wątpliwości pojawia się w trakcie oglądania sporo, co składa się na wrażenie niezbyt dokładnego zaplanowania roli poszczególnych postaci i historii, które anime miałoby opowiadać.

Oprawa muzyczno­‑wizualna jest średnia w stronę muzycznie całkiem przyzwoitej. Zarówno opening, jak i ending są przyjemne do słuchania, a sam sposób animacji w endingu jest na tyle ciekawie zrealizowany, że gdyby produkcja miała więcej takich wstawek, wyglądałaby dużo lepiej – albo przynajmniej nieco bardziej oryginalnie – niż to, co oferuje efekt końcowy. Wizualnie Taiso Zamurai ma tzw. „niewykorzystany potencjał”, bo anime sportowe z reguły oferuje dużo przestrzeni do eksploracji dynamicznych efektów – tutaj mamy natomiast takich elementów bardzo niewiele, przede wszystkim dlatego, że niewiele jest samej gimnastyki. Podobnie jest zresztą z oprawą muzyczną: gdyby w serii więcej było samego sportu, to może znalazłoby się tam więcej dynamicznego i pasującego podkładu.

Reasumując, Taiso Zamurai to nie wielowątkowa, trzymająca w napięciu opowieść o przeciwnościach losu i dążeniu do celu, choć z taką pewnie intencją powstawało. To raczej zlepek mniej lub bardziej pasujących do siebie elementów, które ściśnięte trochę wbrew sobie chybocą się na strudzonym ramieniu gimnastyczno­‑sportowej narracji. Trudno nie mieć mieszanych uczuć i nieco pretensji do anime, które mogłoby być bardzo dobre – jest zaś po prostu mocno średnie. Gdyby był to 90­‑minutowy film, może siłą rzeczy twórcy pozbyliby się nadmiaru pomysłów i skupili tylko na tym, co ewidentnie jest siłą produkcji. W odpowiedzi na pytanie, kto chciałby takie anime obejrzeć, należy chyba stwierdzić, że właściwie tylko osoby, które interesuje gimnastyka sportowa, albo widzowie, którzy chcieliby sprawdzić, ile zbędnych, połowicznie zrealizowanych wątków można upchnąć w jedenastu odcinkach.

Tuvo, 11 czerwca 2024

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Mappa
Projekt: Kasumi Fukagawa
Reżyser: Hisatoshi Shimizu
Scenariusz: Shigeru Murakoshi
Muzyka: Masaru Yokoyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Taisou Zamurai - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl