Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Komentarze

imspidermannomore

  • Avatar
    R
    imspidermannomore 20.12.2013 13:25
    Komentarz do recenzji "Brothers Conflict"
    Bardzo trafna recenzja!

    Ta seria jest tyle głupia, co sympatyczna. Pomimo wad oglądałem z pewną przyjemnością.
  • Avatar
    imspidermannomore 19.10.2013 14:53
    Komentarz do recenzji "D.Gray-man"
    Skoro zabrnąłeś już tak daleko, zachęcam do kontynuowania oglądania. D.Gray­‑man nie jest może produkcją pierwszorzędną, ale potrafi dostarczyć emocji. Trzeba się jednak najpierw przemęczyć przez tę nudnawą pierwszą serię.
  • Avatar
    imspidermannomore 5.07.2013 21:25
    Re: plus za mechy
    Komentarz do recenzji "Code Geass: Lelouch of the Rebellion R2"
    W komentarzu zawarłem wrażenia jakie mi pozostały po obejrzeniu Code Geass. Od czasu obejrzenia ostatniego odcinka minęły niemal trzy tygodnie i nie jestem w stanie podać przykładów na poparcie swojej opinii (w szczególności przykładów niespójności fabuły, z przykładami postaci byłoby chyba nieco łatwiej). Obie serie oglądałem z mierną przyjemnością i dysponuję tylko przeczuciem, że to właśnie w dwóch wymienionych punktach tkwi problem tego tytułu.

    W ciągu następnych dwóch tygodni postaram się obejrzeć obie serie jeszcze raz. Po upływie tego czasu podam przykłady na poparcie mojej opinii. Jeżeli ich nie znajdę, odszczekam swoje słowa krytyki wobec Code Geass; w części albo w całości.

  • Avatar
    A
    imspidermannomore 2.07.2013 18:37
    plus za mechy
    Komentarz do recenzji "Code Geass: Lelouch of the Rebellion R2"
    Autorzy chyba przedłożyli tanie efekciarstwo nad spójną fabułę i kreacje postaci. Całość wypada w sposób dość mdły i niestrawny. Z całości najbardziej podobały mi się mechy.

    To samo tyczy się pierwszej serii.
  • Avatar
    A
    imspidermannomore 26.06.2013 02:29
    bomba ale z opóźnionym zapłonem
    Komentarz do recenzji "D.Gray-man"
    Trudno się dziwić komuś, kto po obejrzeniu pierwszej serii albo nawet w trakcie jej oglądania, porzucił D.Gray­‑Mana na dobre. Pierwsza seria (odc. 1­‑52) jest nudna i monotonna. Główne czarne charaktery wykorzystane zostają w bardzo małym stopniu. Nie poznajemy bliżej ani ich pokrzywionych charakterów ani straszliwych mocy jakimi powinni dysponować. Earl Millenium zdaje się nie mieć żadnego planu, który ma miałaby go doprowadzić do realizacji zagłady ludzkości. Apokalipsa nadciąga więc w ślimaczym tempie bez żadnej metody. Działania Earla sprowadzają się do produkcji demonów. Gdy demony nie dają sobie rady z egzorcystami, Earl do walki wysyła po prostu więcej demonów. Starcia: egzorcyści vs akuma powtarzają się do znudzenia. Oprócz jakości akcji, w pierwszej serii kuleje również poczucie humoru. Autorom brakuje wyczucia we wprowadzaniu sytuacji humorystycznych a postaci w zamierzeniu komiczne (np. Szef Komui, czy Miranda Lotto) bardziej irytują niż bawią.

    Druga seria (odc. 52­‑103) od samego początku stanowi duże zaskoczenie pod względem jakości rozwoju akcji. Od tej pory dopiero robi się ciekawie. Klimat serii staje się mroczniejszy. Od samego jej początku bohaterowie znajdują się w dramatycznym położeniu a w dalszym ciągu droga prowadzi już tylko pod górę. Pojawiają się nie tylko potężniejsze demony ale również członkowie Klanu Noego i sam Earl mają okazję ubrudzi sobie ręce. Poznajemy pewne mroczne sekrety Zakonu. Przeszłość samych bohaterów przynosi też co raz więcej tajemnic. Humor w tej serii również ulega poprawie. Dowcipy, z jakimi mamy do czynienia, są co prawda tego samego kalibru co wcześniej (raczej nie zbyt dużego), dozowane są jednak z lepszym niż w pierwszej serii wyczuciem. Sytuacje humorystyczne, wplatane pomiędzy kolejnymi śmiertelnymi starciami bohaterów z wrogiem, świetnie rozładowują nawarstwiające się w serii napięcie.

    W całym anime zdziwienie i lekkie zażenowanie wzbudza we mnie dziwaczność niektórych artefaktów (np. Dark Boots, czy Sword od Exorcism) i ataków, którymi dysponują bohaterowie (np. Grave of Maria). Od strony graficznej trudno D.Gray­‑Manowi coś zarzucić. Kolorystyka dobrze buduje panujący w anime nastrój, animacja świetnie oddaje dynamikę postaci a walki prezentują się efektownie. Chociaż wszystkie postaci zaprojektowane zostały w sposób ciekawy i różnorodny, to jednak przez cały czas nie mogłem przeboleć kobiecego wyglądu Kandy (delikatne rysy twarzy plus długie włosy z grzywką).

    Trudno jednoznacznie ocenić tak nierówne anime. Podobnie trudno z czystym sumieniem polecić komuś obejrzenie całości. Tym bardziej, że koniec drugiej serii wcale nie przynosi rozwiązania akcji (wręcz przeciwnie – pozostawia wiele pytań i wątpliwości) a trzeciej serii jeszcze na horyzoncie nie widać.