x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Nie musisz się zastanawiać
Ciekawe, że jakoś jak to jest w drugą stronę to wszystko jest ok. I jakoś ludzie to łykają bez problemu.
Dziewczynie wpadła w oko dorodna męska „blondyna”. Cóż to się zdarza częściej niż byśmy chcieli przyznać. Ale wielkie mi halo.
Niby prosta historia
Haremik . . .tylko w jednym wydaniu
Re: Re
Coś świetnego w tej serii
Dla mnie na pewno jest to scena gdy dawna sympatia wraca do chłopaka. Urabe załatwia sprawę swoim testem prawdy który budzi takie krańcowe emocje u niektórych. I to co mówi to coś pięknego : „Ty go nie kochasz. To co czujesz to strach przed samotnością. Nic więcej. Oszukujesz sama siebie.”
Dla samej tej sceny warto to obejrzeć.
Może gdybyśmy tak nie skupiali się na tej ślinie to zauważylibyśmy, że ona jest tylko nośnikiem totalnej „nagiej” prawdy pomiędzy ją dzielącymi. Co zapewne dla takich Japończyków z ich honne i tatemae jest być może czymś . . . pożądanym dla zdrowia psychicznego tych ludzi zawsze noszących maskę w jaką ubiera ich społeczeństwo? Ale co ja tam wiem.
A . . . ślina, też pewnie się nie znam . . . ale chyba w mangach . .. służy do podkreślenia jak by to powiedzieć, jakiegoś stopnia realizmu i cielesności tych „papirowych” postaci. Takie mam wrażenie. Cóż . . . cichacza albo „zapaszku” nie da się narysować.
Matko i znowu o ślinie .. . może z tym fetyszyzmem to nie jest takie głupie. Jest na sali lekarz . . . tj. lekarz psycholog?
Co kto akceptuje
Taki ma zakres akceptacji. Ale ja chory jestem. To chyba ustaliliśmy.
Swoją drogą to amime ma masę interesujących elementów. Sprowadzanie wszystkiego do poślinionego palucha . . . jest pewnym nadużyciem.
Są tacy co dla zrozumienia drugiej osoby wezmą do ust pośliniony palec. Albo wejdą w bliski związek jak ta para. Albo podejmą chociaż heroiczny wysiłek wczucia się w czyjaś sytuację.
A są tacy co dla zachowania swojego zdania zamkną umysł. I jedyne co potrafią to sprowadzić wszystko do ich ciasnego ja.
Piłowanie wiórów nie leży w mojej naturze. Prowadzenie tego dyskursu dalej staje się nudne i jałowe. A rzadko coś powoduje mój większy dyskomfort niż te dwa uczucia.
A więc na zakończenie. Dobranoc i dziękuję za wymianę myśli.
Na dobre i . . .
„na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, w dostatku i w biedzie” – w ślinie i czymś innym. To są moi bliscy. I mam wobec nich obowiązki . . . lepniacze jak mawia Lem.
Nie możemy sobie wybierać samego najlepszego i bezproblemowego.
Jednorożce pierdzące tęczą trafiają się niezbyt często.
Ale masz rację . . . można sobie o tym nie myśleć. Może akurat gorsza strona tęczy mi się nie trafi. Albo udam, że to nie moja sprawa.
Ja wolę z góry to zaakceptować. I u mnie ośliniony paluch nie powoduje nie wiem jakiego dyskomfortu. I dlatego jestem chory.
Akceptacja cielesności
Czym jest pocałunek? Wg. Mnie wyrazem najwyższej akceptacji. Akceptuję nawet twoje płyny ustrojowe. Akceptuję cię całego/całą.
Właśnie sobie ostatnio rozmyślam nad pewną mangą gdzie do pewnego chłopaka powoli dociera jak bardzo chora jest jego ukochana. I dociera do niego również to, że to nie będzie tylko radosne chodzenie za łapkę i lampienie się w gwiazdy. Że tu kocham może oznaczać opiekę nad umierającą osobą. A to są paskudnie pachnące i narażające ludzi na kontakt z bardzo nieciekawymi tematami w kwestii płyny różnorakie kwestie.
Twoi rodzice zrobili dla Ciebie bardzo dużo. Nie zważając na te płyny różnorakie. I może się tak zdarzyć, że wypadało będzie się im zrewanżować. I to Ty np. będziesz zmieniał matce pampersa. I twoje paluchy będą ubrudzone czymś innym gorszym niż ta ślina. Oczywiście relacja jest inna ale akceptacja tego ta sama. Zgadza się :Homo sum, humani nihil a me alienum puto.
To już minęło . . . ciekawe co. Jest takie sformułowanie klucz seks dojrzały i masa książek itd. na ten temat. Po co zadajesz pytanie skoro nie szukasz tak naprawdę odpowiedzi.
Re: Płyny różnorakie
Płyny różnorakie
Pamiętam parę razy zdarzyło mi się całować . . . ba nawet nie mogłem się tego doczekać. Nie bardzo lubię to żargonowe określenie . . . lecieć w ślinę. Ale nie da się ukryć, że technicznie ujmuje ono istotę sprawy.
Kolega jest krwiodawcą . .. jego litry chlupotają w bardzo wielu ciałach.
Ach, zapomniał bym . . . ja swoje przywary zapewne dosłownie wyssałem z mlekiem matki. Sorki . . . czym ono jest i skąd jest to mleko? Może mi ktoś przypomnieć?
Dzieci są bardzo mało sterylne. W nieważkości mają napęd na obie strony jak pisał Lem. A rodzic jakoś musi to znosić. I bardzo różne ciecze po nim sobie ściekają. Niewątpliwie starzykowie nie są normalni. Skoro się w tym babrali.
Rodzina ach rodzina nie cieszy jak jest . ..
Przykro mi nastrój mam dosyć paskudny i wesoło nie będzie, zresztą nie jest. Co tu owijać w bawełnę.
Radosna „uroczość” Uzaki nie bardzo potrafi przesłonić to jaką okropną osobą ona jest. Ma dobre momenty ale za chwilę o nich zapomina i zachowuje się niezwykle samolubnie. Właściwie cały czas człowiek dziwi się jak niewiele ona chce i jest w stanie włożyć w tę relację. Wszytko ma kręcić się wokół jej zachłanności na ubaw za wszelką ceną. A cenę tę z reguły płaci Sempai. Ten związek jest tak płytki jak to tylko możliwe. Mnie osobiście niezbyt śmieszą prostackie szyte okrętową cumą manipulacje. Uzaki ciągle gra nie fair . . . ale potem gdy jej machinacje uderzają ją po tyłku. Wystarczy aby uroniła łezkę a jej ofiara i otoczenie natychmiast traci głowę i ją wspiera. Cóż . . . może macie szczęście i nie oglądacie podobnych akcji w realu. Bo według mnie one są powszechne. Tylko w dużo poważniejszym i dramatyczniejszym wydaniu. Zero odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji swoich złych wyborów i czynów przez kobiety. Choroba dzisiejszej cywilizacji w całej okazałości.
Przyznaję z czystej sympatii miałem nadzieję na taki rozwój sytuacji, w którym z Hany wyjdzie na koniec normalna dziewczyna. Uwikłana tylko w zachowania narzucone jej przez „kodeks japońskiej laski”. Tak się nie stało a pan narrator ostatecznie pogrzebał ten koncept. Odsłaniając jej motywy i przemyślenia. Cóż ten narrator i kot zombie ciągnie całą tę opowieść na dno.
Przyznaję, że ciekawie robi się jak w końcu z braku innego konceptu pakują nam w kadr rodziny protegów. I tu dopiero mamy zjadliwy komentarz do obecnej sytuacji. I to chyba nie dotyczący wyłącznie Japonii.
Rodzina Uzaki, jak rozumiem symbol nowoczesnej rodziny. Pan domu biegający jak spaniel (tak drogi recenzecie to 100% racji) wokół olewającej go i wykorzystującej rodziny. Która gdzieś tam ma te jego poszczekiwania i powarkiwania, w momencie gdy zdaje mu się, że jest psem pasterskim. Do tego żona, która w głębi duszy snuje mroczne marzenia. O jakimś młodym bezwzględnym jakuzie z forsą. Który pozwoli jej i córkom rozwinąć skrzydła w sex‑workingu. Sorki . . ale głupota tych jej fantazji jest tragiczna. Jak i los który by zgotowała rodzinie gdyby przypadkiem wkleiła się w taką aferę w realu. Wszystko to podlane sosem spragnionego atencji dla swojego wytrenowanego ciała Tatusia. Dla mnie koszmar. Gdzie więzi, emocje i wsparcie w tej rodzinie?
Rodzina Sakuraia, jak sądzę ma być cieniem tradycyjnej rodziny. Koszmarny tatuś który wykopał syna z domu aby w końcu mieć ponowny miesiąc miodowy z matką. Kobitka która chyba pod wpływem syndromu pustego gniazda zdecydowała się na późne macierzyństwo. Jej stonowane zachowanie w tym tle dziwnie kojarzy mi się z depresją. Nic dziwnego jedyne wsparcie jakiego ojciec jest w stanie udzielić synowi. To pusta gadka i rywalizacja na macie o to kto sika dalej. Ponownie pytam! Gdzie więzi, emocje i wsparcie w tej rodzinie?
Jak by to powiedzieć. Czy to dziwne, że panowie na pytanie którym z mężów i ojców jak powyżej chcesz zostać gromko odpowiadają – ŻADNYM! To co macie zamiar robić w swoim życiu? NIC – równie gromko odpowiadają na następne pytanie. I jak Krzyś z Puchatka . . . idą i to robią.
Bo jak to powiedział Ojciec Sakuraia: Masz zrobić to jak należy. A Sakurai dopowiedział sam sobie: Tylko ja nie mam pojęcia jak.
Ci młodzi to fujary. „Normanie dwoje młodych w fuitonie i nic . . nie do pomyślenia.” – jak to ocenił właściciel kawiarni. O jakie to śmieszne, boki normalnie bolą. Może faktycznie . .. panowie zróbcie sobie po jeszcze jednym dziecku. Niech żony mają zajęcie. Co z tego, że mają prawie po 50 lat. Ganbare!
Obserwacje obyczajowe w tle jak dla mnie czyste złoto. Komedia niestety całkiem poległa. Wincyj kota zombie, wincyj.
Ciekawa jest popularność tej serii. Czyżby wynikała z zasady krzywego zwierciadła w jakim może się przejrzeć dzisiejsza rzeczywistość? Za pomysł z komentarzem obyczajowym recenzentowi należy wręczyć order z batata pierwszego stopnia! Bo tylko w takim ujęciu jak dla mnie ta seria staje się naprawdę interesująca.
PS. Ten koszmar na końcu serii. Z rozbieraniem pijanego chłopaka i robieniem mu fotek. Sorry ale jak dla mnie to po sprawie [link] jest bydłem nie do przyjęcia. I nie wiem jak kogoś może to bawić.
Re: W temacie pasji i końca świata
W przypadku pewnych fal przyzwoitość nie pozwala być na. I tego będę się trzymał.
Zasady dyskusji i pewne nożyczki
Ale chciałbym zauważyć, że podstawowa zasada dyskusji dotyczy tego, że nie odnosimy się do osoby autora postu a do jego tez.
Sugeruję powrót do tej zasady.
Jest niedziela, ludzie odpoczywają. Dziewczynki z nożyczkami też. I niech może tak to zostanie. Po co męczyć te spracowane łapki.
W temacie pasji i końca świata
Jeśli to ma być to klasyczne zastosowanie techniki manipulacji prostej jak młot bojowy tj. zawstydzanie. To uprzejmie donoszę, że nie działa. Ba jest dla mnie sygnałem, że . . . słychać wycie . . . a to znakomicie.
Oczywiście może to być wyraz autentycznej troski za który serdecznie dziękuję. Ale śpieszę poinformować, iż jest ona w moim przypadku zbędna. Choć doceniam ew. dobrą intencję.
Każdy strumień świadomości wypowiadany z pasją . . . jeśli zawiera ciekawe i prawdziwe rzeczy jak dla mnie jest interesujący. Generalnie lubię pasję . . . jest dobra. Jeśli nas nie niszczy. Jak przestanę czuć pasję . . . to niech ktoś litościwie skróci mi męki.
Nie pamiętam gdzie to czytałem : „Mądrzy ludzie uczą się na własnych błędach. ale ci naprawdę bystrzy uczą się na cudzych”.
Gliniarze i rozwodnicy . . . serio . . . stać nas na bagatelizowanie ich doświadczeń? Nie sądzę.
Życie czasem boli. Jak to mówi pewien umierający na raka chłopak w bardzo fajnym filmie : „nie masz gwarancji, że nie zostaniesz zraniony, możesz tylko wybrać komu na to pozwolisz. Mi podobają się moje wybory.”
Mi moje też, zwłaszcza te ostatnie. Szkoda, że obecnie możliwość dobrego wyboru jest tak dramatycznie ograniczona. Mi to bardzo się nie podoba. A najgorsze, że ci którzy to spowodowali pracują nad tym żeby było jeszcze gorzej. Irytuje mnie to chociaż nie z mojego osobistego powodu. Chociaż kto mi uwierzy.
Serio ja mam tylko nadzieję, że to : It's the End of the World As We Know It !
[link]
Kim jestem? 3.33 – stoję patrzę na tę falę . . . i mówię to co chłopaki na wyspie węży – „Rosyjski okręcie wojenny, idź w ch*j!” . I cała reszta chyba sami wiecie kogo tyż.
I takiej pogody ducha w obliczu tego szaleństwa życzę nam wszystkim.
PS. Ew używanie mizogina to może od razu sobie darujmy. ;-) Naprawdę szkoda, że tę małą tak potraktowali w tej serii. A kobiety uwielbiam. Zapewne coś tam sobie na ten temat prywatnie skrobnę.
Nawigator – Dziękuję!
Re: W kwestii dziuń pustych i spalonego obiektu publicznego. . .
Jakiś czas temu w trakcie spożywania wody ognistej wysłuchałem rozważań na tematy muzyki pop. Panowie zaczęli się zastanawiać kiedy ostatnio piersi były w modzie.
I stwierdzili, że ostatni przypadek to lata 80 i rzeczona pancia. No ja to tak mocno tego nie śledziłem i pewności nie mam. Przyjmuję na wiarę.
Niemniej z puentą to się zgadzam . . . teraz to się człowiek cieszy jak gwiazda brody nie ma . . . o innych fikuśnych drobiazgach nie wspominając.
Różnica pomiędzy Nagatoro a i Uzaki. Pierwsza odda ci zgubiony portfel, i doda kopa na pamięć. Druga odda ale bez kasy. Jeszcze będzie się nabijała „oj i pensja też taka malutka”. Chyba.
Trochę tak na trzeźwo to czasem faktycznie nie da rady.
W kwestii dziuń pustych i spalonego obiektu publicznego. . .
Uwaga, kto boi się spojlerów. Przestaje czytać. Z lenistwa i bałaganiarstwa niewątpliwie dzielonego z Haną nie chce mi się tu tego ukrywać. No proszę nie czytać . . . choć zapewne będziesz potem żałował. Wróć więc po seansie.
No to spróbujmy takiego podejścia jakie zaproponował szanowny recenzent.
Na początek co widzimy na załączonym obrazku. Do w sumie dosyć atrakcyjnego ale wycofanego i mrukliwego faceta przyczepia się babka. Przyczepia się z premedytacją i na siłę. Droczy się z gościem i ciągle się z niego nabija. Wali jakimś slangiem, kaprysi i marudzi. Do tego ciągle wykorzystuje go materialnie i jako darmowego korepetytora tudzież inną pomoc nie tylko w nauce. To skaranie losu przyczepiło się do gościa i bezwstydnie się z nim szwenda szukając atrakcji. Gdzie się gość nie uda tam dziewoja albo robi mu siarę albo wszyscy zachwycają się jaka jest kawaii. Co zresztą niejednokrotnie następuje równocześnie. Trochę można się zirytować.
Sprawę komplikuje jeszcze to, jak dziewczę wygląda. No jak to ktoś tu napisał jak ucieleśnienie pewnych fantazji o których niekoniecznie mam ochotę wiedzieć. To jest dzieciak z końca podstawówki z biustem jakiejś Sabriny (spoko macie wujka googla, zobaczycie zrozumiecie). W zasadzie gro sytuacji komediowych związanych jest z tym atrybutem oraz z tą siarą i kawaii.
No i mamy pierwszą obserwację. Ubaw pod wezwaniem wielkiego cyca. No nie w moim guście. Tym których to bawi chętnie bym ubrał w symulator wielkiego biustu. Są takie z ciążowym brzuchem które mają uświadamiać co znoszą kobiety. Zaręczam ubaw będzie znacząco mniejszy. Duży biust tak poza atrakcyjną warstwą wizualną to spory problem. Zalet zero . . . no może jedna ale nie nadaje się do publicznej debaty. A oni to kupują?
Siara i kawaii . . . w połączeniu z jej wyglądem. Dla mnie przyznaję trochę to jak nabijanie się z „zabawnych garbusów„ w cyrku gdzieś w gabinetach osobliwości. Tylko tu garb nie z tej strony. Wiem, wiem w sumie nie są zbyt nachalni. Ale mnie jakoś to jednak razi.
Dobra humor jest humor. Mniej mi podchodzi. Skoro ktoś lubi. Jego sprawa. Choć na moją sympatię trudno będzie liczyć.
Następna obserwacja socjologiczna. Kwestia naciągania faceta bez litości. I tu mamy czyste złoto, no może z pewnym dodatkiem diamentów.
Dziewczę organizuje sobie na jego koszt randkę w kinie. Potem jest kolacyjka gdzie się z niego bezlitośnie nabija i ukradkiem wciąga całe żarcie. Sytuacja powtarza się zresztą dosyć cyklicznie. Np. na wycieczce, nawet wtedy gdy ona już pracuje i zarabia kasę na siebie. Nie ponosząc np. wydatków na mieszkanie w którym praktycznie się zadomowiła.
No a teraz niewątpliwie diament. Uzaki urządza sobie na jego koszt pierwszą w życiu popijawę. Haftuje mu artystycznie jego futon. (Sorry? Z czego ten futon? Eeee no pościel to się jednak czasem odpiera.) Kłopotów dla kolesia cała masa, do tego to nieporozumienie. Wystarczy strzęp podejrzenia a siostry w jajnikach jak Erynie w furii zakrzykną facet to śmieć!!!! No ja cię przepraszam! Cud miód, platyna i diamenty!
Jeśli ktoś by się zastanawiał nad tym dlaczego obecnie jedynie czuć swąd spalenizny po tzw. scanie – rynku randkowym. To patrz akapity jw. I to jest najlepszy komentarz społeczny tego sezonu. Po prostu człowiekowi skóra cierpnie jak widzi to wykorzystywanie. I kojarzy swoje przygody osobiste z tym związane.
W sumie to jest scena w ostatnim odcinku. Gdy Hana zostaje sam na sam z córką właściciela kawiarni – bo temu strzeliło coś w pleckach. Zostaje naciągnięta na opowieść o Sakuraiu. To dobry chłopak choć wygląda na zakapiora zaczyna Hana.
Hana mówi wtedy: „Zawsze taki był gwałtowny ale przyjazny. Nie bój się go wykorzystywać.” „Ale on nie jest narzędziem, Hana” słyszy w odpowiedzi od lekko poruszonej rozmówczyni.
„ Coś nie tak ?” Ćwierka słodko zdziwiona panienka. „E, nic takiego”. To w połączeniu z wcześniejszą sceną w deszczu pod drzwiami to brylant najczystszego gatunku.
Cóż, młotki, motyki, szpadle i łopaty . . . opuściły fajczącą się scenę. Widząc panujące na niej oszustwo i obyczaje rodem z lupanaru.
Jest jeszcze sporo spraw w tle. W tym to, kim i czym jest Hana. Przyznaję moja jej ocena chyba odrobinę różni się od oceny recenzenta. Cóż chyba mam do niej jakoś tajemniczą słabość. I wcale nie wynika ona z tego na co poszła lwia część farby. Chociaż kto mi tam w to uwierzy ;-))
A po co to zażenowanie?
Zażenowanie – rodzaj silnej emocji podobnej do wstydu z tą różnicą, że odczuwana jest w momencie niestosownego zachowania lub wypowiedzenia niestosownych słów przez drugą osobę, najczęściej przez kogoś, po kim takiego zachowania nie należałoby się spodziewać, choć nie jest to konieczne. Np. niestosowny w danych okolicznościach ubiór, wypowiadanie się na tematy, których w danym momencie należy unikać, złe przyjęcie dowcipu.
Jakie zachowania są wg. mnie tu niestosowne? Czego innego bym się spodziewał? Dlaczego to mi tak nie pasuje jednym słowem.
Myślę, że w moim przypadku ma to związek z podejrzeniem autora recenzji, iż mamy tu do czynienia z istnieniem .
A zdaje się jest tu parę obszarów w których ta emocja ma tendencję do objawiania się i to nie tylko u mnie.
Re: Zabaw i ubaw
Tylko tu wszyscy Just Want To Have Fun.
Re: Zabaw i ubaw
Zdaje się link już nie działa.
Re: W kwestii dziuń pełnych uwag kilka
Wszystko co napisaliście powyżej, to prawda, prawda i jeszcze raz prawda. I spróbujmy litościwie zapomnieć o mojej próbie usprawiedliwiania tej dziuni . . . mniejsza z tym czy pełnej czy nie.
Nie da się, zresztą nie trzeba. Dziewcze nawet nie staje w zawody do romantycznej opowieści. Ten namalowany przez Van Klompa (świetne spostrzeżenie) pokurcz robi sobie z nas jaja. Jak ze wszystkich i wszystkiego ma zresztą w zwyczaju.
Przyznaję pamięć litościwie wymazała nieomal całość tego anime poza tym obrazkiem jej promieniejącej pozytywnym optymizmem uśmiechniętej gęby. I na tym . . . kończą się zalety panny Uzaki. Jestem irytująco urocza jak głosi opening . . . zgadza się 95% czasu irytująca . . . 5% urocza. Ale nawet nie o to tu chodzi.
Przyznaję . . . jak recenzent napisał o tym komciu społecznym to trochę miałem wątpliwości. Ale jak to miewam w zwyczaju zabrałem sobie jego pogląd na sprawę ze sobą i wróciłem do tej opowieści aby to przymierzyć. Przyznaję rezultaty mnie przerosły!
Jadowitość komentarza jaka pojawia się w tym anime jeśli przestaniesz szukać tu jakiegoś sensownego wątku romansowego, a zaczniesz myśleć o tym komentarzu, jest po prostu niewiarygodna. Normanie drugie „Potwory naszych czasów”.
Czasów w których jedyne czego szukamy i chcemy to niezobowiązująca i niekłopotliwa zabawa.
[link] Tylko ty wszyscy Just Want To Have Fun.
I mają, co chcą. A, że to w sumie jest żenujący jak moja wypowiedź powyżej fun. Cóż to nasz fun i to nie jest nasze ostatnie słowo.
W kwestii dziuń pełnych uwag kilka
Praca jest fajna. Cyt. M. Twaina – „Lubię pracę. Praca mnie fascynuje.
Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami.” Trochę tak dla odskoczni.
A tak na serio to przy okazji pięcioraczków opracowałem na podstawie artykułów naukowych listę cech które powinna posiadać kobieta. Cech które znacząco poprawiają prawdopodobieństwo udanego związku. W odwecie za te listy specyfikacyjne pt. kim jest prawdziwy facet . . . zamieszczam tę moją.
1. Inteligentna
2. Czuła i kochająca
3. Szczera
4. Otwarta
5. Optymistka
6. Potrafi pójść na kompromis
7. Podobne poczucie humoru
8. Ma swoje życie i sprawy ale cię wspiera
9. Dobre relacje z rodzicami
10. Życzliwa
11. Potrafi się spierać i uspokajać, wolna od fochów i opanowana
12. Lubi razem spędzać czas
13. Nie nosi urazy
14. Nie jest marudna i nadmiernie krytyczna
15. Nie wywyższa się
Czy naprawdę Uzaki nie ma żadnych pozytywnych cech z tego zestawienia? Czy to jest wyłącznie pusta dziunia? W pewnym sensie tak . . . ale nie tak do końca, chyba.
A i to nieprawda, że faceci boją się inteligentnych kobiet. Cytując pewnego umierającego na raka chłopaka. Nie musisz się zastanawiać czy ona nie jest inteligentniejsza od ciebie. Ty to wiesz.
I tyle. Faceci boją się złych inteligentnych kobiet. I mają powody. Bo czasy gdy strach zostać z taką sam na sam trwają już od jakiegoś czasu. I paru z nich siedzi za niewinność albo ktoś taki zniszczył im życie. I taki scenariusz to wcale nie jest jakieś SF tylko syf który się obecnie czasem trafia. Dlatego mnie np. irytuje beztroska sempaja.
Czy AI śni o elektrycznych owcach?
Philp K Dick podobno szczerze podziwiał Lema. Napisał do CIA chyba, że Lem to grupa pisarzy pod egodą KGB. Bo jeden facet nie może być tak wszechstronny. Lem jest dobry na wszystko. A to co tu widzimy zwyczajnie już puka nam do drzwi.
To prawda w tej kwestii w porównaniu z wersją bio różnic wielkich nie ma. Może na plus . . . będzie to trwało krótko i mniej się będziesz męczył. Jednak ta jej siła ma swoje zalety.
A i jak by co. No tak to jest. Facetowi wystarczy spokój i szacunek. No nie da się ukryć standardy to my mamy tragicznie niskie. I wcale to nie jest tak, że ciałko to jedyne co przeciętnego chłopa interesuje. Chociaż to i nie przeszkadza. Jak jest się do czego miękkiego i ciepłego przytulić. ;-)
Zabawne, że radośnie zakładamy, iż AI się w nas zakocha. Co będzie jeśli ona bardziej będzie przypominała te demony z Freiren? No ze mnie to było by sporo smaru na te ich przeguby. Ale na pewno to już sobie AI przeanalizowała. Ciekawe jakie są wnioski? Może wystarczy zapytać wprost? I ona odpowie szczerze jak Mina.
Gdzie by tak wysłać tę zarazę?
Swoją drogą . . . zupełnie nie wiem dlaczego ale Ryui ciągle uważa, że mała wściklizna robi dużo dla innych. Chociaż na to nie wygląda. Chyba trzeba by się temu solidnie przyjrzeć.
Noooo oczywiście, wiadomo dlaczego to coś pamiętam ;-))) Tj. ten moment w którym mała wścieklizna nieobyczajnie proponuje smutnemu Kitamurze, że on może ją dodotykać gdzie chce jeśli dzięki temu załapie się na szczęście i podniesie po ciosie przewodniczącej. No reszta zboczków zapewne też pamięta dokładnie ten moment i to z wiadomych względów.
Odpowiedź na pytania czego się chce i jak to powinno wyglądać bo
Wymaga namysłu i rozwagi. Najlepiej w spokoju i odosobnieniu. Konwencja w tym względzie wymaga od namyślającego się udania w miejsce ustronne aby tam, poza środowiskiem w którym się egzystuje odpowiedzieć sobie na te jakże doniosłe kwestie
Oczywiście klasyką jest tu jakaś pustynia. Ale przecież nie poślemy tej siroty na pustynię, prawda? Zaraz by wdała się w awanturę z szakalami. Albo pogryzła z jakąś kobrą. Ok. to pustynia nam odpada, zresztą . . . w Japonii chyba nie ma pustyń?
Ach . . tam przecież tradycją są te góry. No udanie się w góry też jest w tym wypadku tez niezłe. Cisza, mało ludzi. No tak! Góry mogły by być.
Eeeee .. . nie, no nie w tym przypadku . . . pojedzie toto na wycieczkę i zaraz gdzieś spadnie do przepaści i cały Japoński GOPR potem jej szuka. Co prawa z premedytacją nie tam gdzie trzeba. Cóż powiedzmy sobie szczerze, tak poza tym jednym typem, to chyba nikt tak naprawdę, nie chce jej znaleźć. No i sprawa tych dziwnych poszukiwań sama nam się wyjaśniła. Ooooo tak no to po zawodach, góry też nam odpadają.
Dobra, jak ktoś wpadnie na to gdzie można ją bezpiecznie wyekspediować, żeby afery nie narobiła to ja proszę o sugestie.
Bo to niewiarygodnie tępa dzida jest przecież i sama z siebie to na to nie wpadnie.
Tak ciężko jest, „dwanaście filmów o tym robiłem” ;-) Ale gatunek ludzki to jednak bardzo zadziwiające bydlątka. Człowiek się na serio zastanawia jak wiele potrafi znieść. A dotyczy to zwłaszcza np. takich rodziców. Oczywiście tych którzy swoje dzieci wychowują a nie hodują. I tu np. pozdrawiam cieplutko panią Yasuko. I tak myślę sobie może ona jednak dobrze wychowała syna a nie uwarunkowała. I on może on da radę? Kto wie? Czy ja jestem pewien, że z drugiej strony nie będzie jakiegoś wsparcia?
Извините, пожалуйста! Tu pozolę sobie dla rozładowania atmosfery na pewien wybryk muzyczny. I na pewną dozę nadziei. Zupełnie nie mam pojęcia czemu akurat jakoś ta piosenka mi tu się przypętała. Tak sobie to prywatnie podepnę . . . można nie oglądać, można sobie odpuścić.
[link]
Tak, no obrazki są w sumie mało radosne. Ale jakoś ostatnio zniosło mnie w takie rejony rozważań.
Miało wiać optymizmem i nadzieją . . . a wyszło mi jak zwykle.
Miłego dnia i weekendu.
Celny strzał . . .;-)
Złośliwi mówią, że cała reszta już w nią popadła przez smartfony i dlatego im mają służyć do czego innego. ;-)
Ciekawie patrzy się na tę próbę wypełnienia egzystencjalnej pustki tym androidem. I zapewne są tacy którzy będą mu zazdrościli. Co zresztą widać po komciach pod filmem. I oni nie zważają na warczące sarkazmem panie. Ale spokojnie wersja męska też jest opracowywana. Nie ma co się denerwować.