Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Jiri50

  • Avatar
    Jiri50 19.09.2024 04:45
    CD nie nastąpił
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    W sumie szkoda, że nie zdefiniowałaś co znaczy dla Ciebie ten determinizm.
    Ale jeśli to ma być szukanie sobie partnera wg. klucza który dostarczają nam rodzice – pozytywnego albo negatywnego.

    To moim zdaniem Minori bardziej przypomina Yasuko.
    Oczywiście . . . Tajga będzie się nam tu kojarzyć z tym przemocowym nieobecnym Tatusiem itd.

    I tu zaraz uwikłamy się w jakieś wiedeńskie rozważania pewnego doktora. Nie gustuję. Lubię tych specjalistów którzy kwestionują jego dokonania. Szczególnie cenię tu sobie słowo „szarlatan”.

    Osobiście uważam, że anime ma otwarte zakończenie. Ba to czeka na ciąg dalszy. Przecież to kończy się chyba słowami „tak zaczynaliśmy”? W którym moim zdaniem czekało by nas wyjaśnienie tych demonów Tajgi.

    Szkoda, że to nie nastąpiło. Możemy tylko gdybać na podstawie poszlak jakie przyszykowała autorka w części pierwszej w którą stronę by to mogło zmierzać. I być może Twoje przeczucia . . . nie są nieuzasadnione. Byłby ubaw gdybyśmy się doczekali takiego nieszablonowego ale życiowego zakończenia. Ale prawa rynku . . raczej to wykluczają. Co szkodzi jednak mieć nadzieję?

    Dla mnie niespodzianek i zagadek autorka zmieściła tyle w tej pierwszej części, że na gdybania co mogło by być dalej jeszcze nie miałem czasu. Lubiących czarną z wytrawnym i to anime zachęcam tu do przechadzki w bardziej spersonalizowane rejony.

    Wszelkie Karen­‑Tsundere lubię, ale tylko w momencie gdy dociera do niech pewna prawda. Ta mianowicie, że ze względu na brak respektowania pewnych norm społecznych podlegają one teraz czystej fizyce na zasadzie akcja – reakcja, albo prawu ząb za ząb, oko za oko. I na tej ich buźce ląduje adekwatna do ich działania odpowiedź.

    Wyjątkiem są osoby które mają pewne realne problemy. Jakiego rodzaju tu one są? Jak to powiedział jeden fanów serii, tu nieomal wszystko jest maską albo kłamstwem które trzeba przejrzeć. Ja lubię takie łamigłówki, nie mniej niż gorzką.

    W sumie grunt aby nie zapisać się do grona które jedynie słuszny morał musi mieć rozpalonym żelazem wypalony na tyłku. Inaczej czuje się nieswojo. Reszcie to nawet mleczną daruję.
  • Avatar
    Jiri50 18.09.2024 05:22
    Re: W kwestii smaków wytrawnych
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Ech – zaparzyłem = zaopatrzyłem. Ten brak korekty jest tu fatalny.
    Gdyby matka była dojrzalsza to miałby szansę na dzieciństwo.
     – Gdyby była dojrzalsza wg. dzisiejszych standardów to przecież jego by nie było.
    I to jest sedno tej relacji. WDZIĘCZNOŚĆ!
  • Avatar
    Jiri50 18.09.2024 05:10
    W kwestii smaków wytrawnych
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Pewien czas temu znajomi zmusili mnie abym do części nalewek nie dodawał cukru. Stwierdzili, że wolą aby kubki smakowe omywał im czysty smak owoców, nawet za cenę cierpkości lub goryczy która pojawia się na końcu. Dziś nawet ci którym smakuje wyłącznie klasyka od czasu do czasu proszę . . . dawaj teraz to wytrawne dla odmiany.

    Czekolada powinna być naturalna czarna i gorzka . . . albo żadna.
    Pomysł aby w gorzką czekoladę wpakować wytrawne nadzienie może wydawać się ciut karkołomny. Ale chyba komuś się udało.

    Smok jest przedwcześnie dojrzały bo musiał dojrzeć. Bo musiał zastąpić ojca i wspierać matkę.

    Gdyby matka była dojrzalsza to miałby szansę na dzieciństwo. A tak przejął ciężar dojrzałości emocjonalnej obydwojga rodziców.


    Chyba kiedyś byłem w tym samym miejscu. Ale teraz doceniam piękno dynamiki tej relacji. I wg. mnie ona nie wygląda w ten sposób. Na wszelki wypadek zaparzyłem się w lekturę na ten temat – dzieci DDA, relacje odwrócone itd. Na wszelki wypadek to sobie zbadam.
    Jakie to szczęście, że człowiek nie zna tego z doświadczeń osobistych.

    Cóż Yasuko zdobyła sobie mój szacunek. Trochę się śledziło sytuację samotnych rodziców w Japonii. To zresztą widać w pewnym anime i mandze o pewnej głuchej dziewczynce. Czyż nie?

    I tak jestem pod niebywałym wrażeniem, że dostrzegasz te głębsze warstwy.

    Cóż, obecnie doceniam smaki wytrawne, nawet jeśli kończą się cierpkością albo goryczą.
  • Avatar
    Jiri50 17.09.2024 09:22
    A może jednak coś umyka?
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    Chyba jednak się nie zgodzę. Mi tam bardzo podoba się schemacik – ogarnięty inteligentny emocjonalnie chłopak pomaga paru pannom. I w końcu z którąś z panien łączy go to co najważniejsze.

    Ale . . . nie widziałem wszystkiego i może dlatego nie jestem tym znudzony.

    No i ten urok takich opowieści. Wszak faceci dojrzewają do 5 roku życia a potem tylko rosną. ;-))) Aż miło się robi jak się patrzy na takiego ogarniętego typa.
  • Avatar
    Jiri50 9.09.2024 18:37
    Przyznaję zamieszczam z pewną obawą
    Komentarz do recenzji "Uzaki-chan wa Asobitai!"
    Zdaje się mamy to samo . . . ADHD . . . . łapiemy za ogon naraz parę srok i kilka wróbli do tego na dokładkę.
    Ale . . jak piszesz:
    „zdecydowanej większości ludzi nie chce się pracować nad sobą”. I tak nam pozostaje. ;-))))


    Sorki, tak na serio to praca nad sobą fajnie brzmi . . . ale nie wszystko możemy zmienić. Nie jesteśmy aż tak plastyczni. Lekcja nabyta od pięcioraczków. Uważam, że bezcenna. Oczywiście, że można uważać inaczej. Ba, nawet jest cała masa takich którzy będą przysięgali, że tak jest. Że możesz zmienić wszystko łącznie z chromosomami, ew. walić ich wpływ. Można się łudzić, ale będzie tylko bardziej bolało.

    Owszem każda jednostka jest inna. Ale jednak daje się często ogarnąć mianowniki wspólne dla sporych grup. W tym te dotyczące różnic płci. Tak to widzę.

    O matko . . .. rodziców pani bimbałowej to w to nie mieszajmy. Ja widziałem oba sezony! Nie, tego się nie daje odzobaczyć. No Uzaki ma w genach spory problem po mamusi. I to rzuca badzo duży cień na możliwość haapy endu.

    To jest dokładnie to :
    Daj im Bóg szczęście, zamiast wielkich poroży.


    Też znam jedną Mary Sue . . . i zawsze mnie to dziwi, że ona przyznaje się do znajomości ze mną. Może robi to wyłącznie po to aby na moim tle naprawdę dobrze wyglądać? Kto wie?

    Zgadzam się, „Wikingów tworzy północny wiatr”. Ale chyba nie będę czepiał się i obwiniał „śnieżynki” o wszystko. Aż taki stary zgred nie jestem. Może stary ale nie aż tak. Ktoś nam stworzył obecnie kiepskie otoczenie i wiele spraw się rozłazi.

    Oj to mi się nie podoba:
    Skoro to dżem czyli Uzaki biega teraz za senpajem czyli za Muchą…



    Przypominam, deklaratywnie to mamy równość, wolność a nawet równiejsze uprawnienie. Czemu facet jest muchą? A ona smakołykiem? Sorki!!!

    Te słoiki latają ale tylko za określonym typem much. Reszta najlepiej aby se tak wyzdychała. Cyt:”faceci poniżej 180 cm mogą nie istnieć, właściwie to szkoda na nich miejsca na świecie”. To się syndrom złotego penisa nazywa. [link]

    Tak wiem źródło mało wiarygodne. Ale problem jednak jest realny. No i najważniejsze: „Syndrom złotego penisa”. Negatywne zjawisko, które niszczy kobietom randki  – oj niszczy im randki!!!! Ależ ja się przejąłem tą tragedią. ;-)))


    Młode kobiety tam pracują i w nosie mają wiązać się i rezygnować z życia.


    I słusznie! Takie wiązanie się . . . normalnie sznur na szyję . . . hopla kark trzaska i dyndamy nogami. Prawdziwy koszmar. Coraz więcej panów też to rozumie. I nie oczekuje od nich tego poświęcenia. To nawet chyba staje się zauważalne przez gówny nurt. Tak trzymać dziewczyny! ;-))
    [link]

    Bardzo ciekawe zdanie:
    A młodzi mężczyźni wolą patrzeć na idolki, albo na 2D wafu i też mają gdzieś zabiegać o kogokolwiek.


    Wydaje mi się, że może mieć to związek z tym co powiedziała pewna pani nt. Much poniżej 6 feet. Nie mam . . . . zrozumiałem. Wolę nie denerwować, może jeszcze trochę pozwolą pożyć sobie na boku. Życie jednak jest fajne. A, że zabieganie to trud daremny w tym układzie. Lekcja odrobiona, i proszę zostawić nas i nasze waifu w spokoju.

    Tak to prawda one mają:
    zaletę główną czyli chcą protagonistę – takim jakim on jest.


    Cóż w filmie „Brzydka prawda” główny bohater mówi pewną bardzo prawdziwą kwestię.
    [link]
    Nie tę ale ta też jest niezła i związana z tematem. W filmie w pewnym momencie Butler mówi tej dziuni, że kobiety nie kochają facetów tj. ludzi. Kochają ten swój urojony zestaw cech, ten obraz jaki sobie wymyśliły. Ato nie o to chodzi. I dlatego faceci mają tego dość. Jakoś tak . . . sugeruję sprawdzić. ;-))

    Sorry wychodzi na to, że Cię atakuję. Ale to nie tak. To naprawdę trochę inaczej wygląda. I może czasem warto „pochodzić w czyichś mokasynach”. Bardzo doceniam Twoje posty! Naprawdę. I w sumie cieszę się, że dałaś mi możliwość napisania na ten temat.

    A tak na marginesie . . . czy nikt nie zauważył, że to co robi senpai jest w dniu dzisiejszym dla niego krańcowo niebezpieczne. Dla mnie to on zachowuje się jak dzieciak który znalazł prawdziwy rewolwer i bawi się nim w rosyjską ruletkę. Nie zdając sobie sprawy, że to nie zabawka, a w jego komorze tkwi prawdziwa kula.

    Tak drogie panie . . . . a imię me Incel. ;-)))) I naprawdę nie ma sensu mi go przypominać. ;-) Znam, wiem, rozumiem.
    Wracam do waifu.

  • Avatar
    R
    Jiri50 8.09.2024 18:37
    Liliput z gigantycznym biustem nie taki straszny
    Komentarz do recenzji "Uzaki-chan wa Asobitai!"
    o i proszę. Uważajcie na życzenia bo mogą się wam spełnić. Niedawno zajrzałem sobie na Uzaki i uderzył mnie brak recenzji tak podobno popularnej mangi.

    I nagle mam! I to bardzo dobrą. Kładącą nacisk na ten dziwny „komentarz społeczny który tam widzimy”. I stawiający pytanie o fenomen popularności tego. Popularności w sumie dosyć zagadkowej. A może wcale nie ma tu jakiejś zbyt wielkiej tajemnicy?


    Według mnie to miał być typowy, niezbyt subtelny związek „zwyczajnego chłopaka” i „cudownej waifu”. Sęk w tym, że główni bohaterowie nie spełniają minimum niezbędnego do piastowania obydwu funkcji. A mimo to, manga się sprzedaje… I tu naszła mnie refleksja – czy to oznacza, że jako społeczeństwo zeszliśmy do tego poziomu, że dla młodego mężczyzny wymarzoną kobietą będzie pusta idiotka, która zapewni mu kilka prostych rozrywek? Czy współczesny japoński młody mężczyzna to gburowaty mizantrop, który zdziczał do tego stopnia, że zatracił podstawowe umiejętności społeczne? To ma być „zwyczajny młody Japończyk”?


    Może cudowne waifu w końcu się przejadły? I ktoś do diabła posłał wszystkie te mangowe klisze pt. super atrakcyjna laska. I wybrał bliską realizmu przaśność . . . . a właściwie to chyba nawet . . kpinę z tych wszystkich wymuskanych pind z nierealnymi zachowaniami i systemem wartości . . . który pojawia się tylko w mangach i anime? A nie ma zbyt wiele wspólnego z realem.

    Cóż, jeśli do wyboru masz „pustą idiotkę” (trochę to wg mnie krzywdzące dla Uzaki). I „idiotkę pełną”. A pełną pretensji, roszczeń i przekonaną o swojej absolutnej wyjątkowości. To wybranie tej pierwszej nie jest taką wcale najgorszą opcją.

    A tak drogie panie . .. ja zdaje sobie sprawę z tego, że faceci to skończone palanty i potwory. Sam taki jestem. I darujmy sobie przepychanki. Piłka akurat nie jest na naszej połowie.

    Zapytany obcesowo przez babcie o dziewczynę i perspektywę na prawnuki młody człowiek udzielił bardzo ciekawej odpowiedzi. Tak kiedyś bym chciał. Ale na razie wokół siebie widzę manipulowanych i emocjonalnie wykorzystywanych kolegów. Żal na to patrzeć. Ja się na to nie piszę. Chciałbym poznać kobietę która nie jest toksycznym narcyzem. Ale nie udało mi się. Tak sobie myślę, że takich jak ty i twoja córka . . . to już nie produkują. A wielka szkoda.

    Cóż komentarz obyczajowy tego filmu jest mocno niepoprawny. Np. mówi nam o tym, że pogląd na to, że faceci kierują się wyłącznie urodą . . . to czyste przeniesienie . . . projekcja obnażająca prawdziwą naturę komentującego.

     Można z taką dziewczyną pograć na konsoli, wspólnie się upić, pojechać na krótkie wczasy, a gdyby bohaterowie byli nieco odważniejsi, to spędzić miło kilka wieczorów na kanapie. Natomiast w „naszej rzeczywistości” trudno byłoby mi sobie wyobrazić dojrzałego faceta, który chciałby z taką panienką wejść w dłuższą relację, nie mówiąc o poważnym związku.


    Chyba jednak żyjemy w innej rzeczywistości . .. kobieta która potrafi być niezbyt uciążliwym kumplem to tak mało? Sorrry! To jest o całe niebo więcej niż może oczekiwać większość samców homo sapiens w dniu dzisiejszym. I być może w tym tkwi sedno popularności tego bezceremonialnego, niezbyt lotnego karakana z absurdalnie wielkim biustem.

    I tu pojawia nam się ponownie pytanie czego pragną panowie. I . . . znowu wkracza procedura nr 1. I kończymy na tym rozważania.
  • Avatar
    Jiri50 6.09.2024 04:35
    Re: W ciemno stawiam na FZ
    Komentarz do recenzji "Make Heroine ga Oosugiru!"
    Ja mam tylko nadzieję, że nie będą chcieli ludzi z tym oswajać. Z pewnym zażenowaniem obserwuję próby normalizacji tego bardzo szkodliwego zjawiska.

    Tak niewątpliwie normalnym jest opieka nad psieckiem i mieszkaniem byłej gdy ta testuje sobie na wyjeździe kolejnego partnera.;-))) Takie panie klimaty . . .;-)

    Cóż napis nad wejściem do tej zony głosi: „porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”. No zupełnie wyleciało mi z głowy gdzie jeszcze on sobie wisi. Ale . . . w sumie miejsca są bardzo podobne.

    I tyleż samo w nich nadziei. ;-)))

    No chyba nie będą wciskali mi czegoś innego? Jaki głupi to kupi?
  • Avatar
    Jiri50 5.09.2024 06:26
    W ciemno stawiam na FZ
    Komentarz do recenzji "Make Heroine ga Oosugiru!"
    Kurcze niech mnie to pióra kosztuje . . . muszę to zobaczyć.
    Hmmm no nie wiem, ale jak dla mnie wygląda to na klasyczny i seryjny friend­‑zone. Zjawisko o którym w internetach huczy od bardzo dawna. Samce mniej chodliwego sortu. Skłonne do dawania wsparcia paniom lądują w takiej strefie „przyjaźni” gdzie są wykorzystywane jako niewolna darmowa, siła roboczo wsparciowa. Mamiona perspektywą, że kiedyś coś im spadnie ze stołu.
    Mogę podstawić linka z klasycznym omówieniem tego problemu przez cudowna kobietkę. Bajka, jak dla mnie.
    Jest to gdzieś z napisami PL czy coś?
  • Avatar
    Jiri50 2.09.2024 04:46
    Re: Trzeci poziom w melasie.
    Komentarz do recenzji "Boku no Kokoro no Yabai Yatsu [2024]"
    W kwestii masek. To moim zdaniem Ami na koniec zaczyna pracować nad tym aby ta „maska” wrosła w jej prawdziwą twarz.

    W przypadku tej bohaterki . . . o w mordu . . . pojęcie jakiejkolwiek maski zgrzyta.

    Monolit do potęgi. Czysta jak najprawdziwsza Łącka Śliwowica, tyle że to nie 70%. A jakieś 99,9% „stereotypowa postać sympatycznej japońskiej nastolatki”. Sympatyczna nastolatka totalna. Zjawisko nie występujące w naturze. Chociaż chyba każdy za czymś takim po cichu wzdycha. Jak za idealną przyjaźnią. Może ja nie jestem aż tak w tym światku oblatany, ale dla mnie takie stężenie „sympatyczności” trąci absurdem. Zaproponować takiej postaci to ja bym się nie odważył. A jednak to zrobili. . . i to się chyba udało!

    Nie będę umierał za Ami, chociaż jak dla mnie. Mają sporo punktów stycznych. Nie nalegam za wszelką cenę, ale może należy się nad nimi zastanowić.

    Wydaje mi się, że trzeba pomyśleć też nad czymś innym. Ze zgrozą, wstydem i zażenowaniem przyznaję się! Na koniec pierwszej serii . . . poziom moich samczych endorfin zaiste był kompromitujący. Zapewne powinno się dokonać pewnej samo­‑wiwisekcji aby odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego coś takiego miało miejsce.

    Jestem bardzo mocno przekonany, że ma to coś wspólnego z pytaniem o którym niestety nie nakręcono filmu, ja przynajmniej takiego nie widziałem. W przeciwieństwie do tego innego z paniami w roli głównej. Tj. Czego pragną faceci.

    I nie . . . odpowiedzią nie są tu niewątpliwie bujne kształty rzeczonej nastolatki. Jak to szybko ocenią niektórzy.

    Ale . . . kwestie tego pytania uregulowane już zostały procedurą nr 1.

    Poza tym to nie jest dobra je zadawać ani o nim wspominać. Bo trzeba by się w nim przejrzeć. A maseczka . . . uuuu panie to się już nie da skleić ani odzobaczyć.
  • Avatar
    Jiri50 31.08.2024 18:47
    Re: Trzeci poziom w melasie.
    Komentarz do recenzji "Boku no Kokoro no Yabai Yatsu [2024]"
    Jedno jest pewne . . . jeśli moje przeczucia odnośnie inspirowania się AK są słuszne to autorka raczej nie będzie się z tym obnosić.

    A twierdzić można różne rzeczy . . . taki LDC może się starać, ale to przecież brzydal i do ideału szans przecież nie ma żadnych.

    W końcu nawet ta Kaśka w tej scenie finałowej spławiła przecież gościa na dno Atlantyku. A nie mówiłem . . . sporo musi popracować.
  • Avatar
    Jiri50 29.08.2024 09:37
    Re: Trzeci poziom w melasie.
    Komentarz do recenzji "Boku no Kokoro no Yabai Yatsu [2024]"
    Oczywiście . . . ten pokurcz Di Caprio też na mnie się wzoruje. Żadna rewelacja.
  • Avatar
    Jiri50 29.08.2024 09:34
    Re: Dziwna śmierć
    Komentarz do recenzji "Kimi no Suizou o Tabetai"
    Ze słowem na S jest identycznie jak ze słowem na M.

    Czy dramaty nie nauczyły was, że główny bohater/ka umiera w wielkim stylu, pełnym łez i głębokiego smutku?
    Scena, która się ciągnie przez długie minuty?


    Problem w tym, że nauczyły. I patrzymy na to jak na teatr. Problemem jest gdy przychodzi odegrać nam tę rolę na deskach . . . ale tak na serio. Wtedy okazuje się jak trudne role nam się w życiu trafiają. Czasem trzeba wsparcia. I może to jest trochę o tym.
  • Avatar
    A
    Jiri50 26.08.2024 07:53
    Specyfika spojrzenia z trzech nóg
    Komentarz do recenzji "Jiisan Baasan Wakagaeru"
    Chyba muszę wleźć pod stół i coś tam odszczekać. W trakcie wymiany poglądów z recenzentem zasugerował on, iż długowieczność Japończyków może mieć pewien wpływ na „świadomość zbiorową” Japońskiego społeczeństwa. Przyznaję pomysł wydawał mi się początkowo niezwykle irracjonalny . . . wręcz trochę nie na miejscu.

    Ale ten koncept wyjaśnia w sposób prosty i sensowny pewne kwestie obecne w tej Japońskiej twórczości. Tu jednak nie ma co kombinować inaczej. Czas spędzany obecnie w okresie „gdy chodzi się na trzech nogach” jest tak długi i jest w nim obecnie na raz tak wielu ludzi. Chyba nigdy do tej pory tylu ich nie było. I wygląda na to, że przez ich doświadczenie starości mają oni obecnie pewien realny wpływ na to jak postrzegamy świat.

    Miejmy nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego.

    Wygląda więc na to, iż ten film mam wręcz obowiązek zobaczyć.
  • Avatar
    Jiri50 22.08.2024 09:42
    Magia teatru
    Komentarz do recenzji "Oshi no Ko [2024]"
    Widziałem tylko 2 odc. 2 serii. Ale mam mangę i chyba ją wolę.

    Kwestia przedstawienia i relacji aktorów . . . bajka. Magia teatru i aktorstwa w czystej postaci. Potem wg. mnie są mielizny. Może mnie po prostu tematy dotyczące rożnych internetowych celebrytek nie grzeją. Zwłaszcza tych rozbieranych.

    Ciekawe co autorka knuje w kwestii tego show biznesu i jego krytyki . . . ale 11 letni sprawca ciąż czy coś takiego? Może ja coś nie tak zrozumiałem? Zresztą wątek kontaktów nieletnich z dorosłymi jest tu sygnalizowany przy okazji Cho.

    W sumie seria i tak ma u mnie do przodu, ze względu na jedną genialną postać tj. Akane. Przypomina mi się pewna staruszka z „Wszystko zostaje w rodzinie”.

    Napomniana przez córkę:
    -Przecież, nie możesz chodzić i mordować każdego kogo nie lubisz.
    -A i to jest kwestia co do której nigdy nie mogłam się zgodzić z moimi psychiatrami”.
    Obie panie są w tym po prostu urocze. Chyba trochę zazdroszczę im tego podejścia. A jej empatia zatrącająca o jasnowidzenie to bardzo ciekawa cecha i ładnie opisana.
  • Avatar
    Jiri50 15.07.2024 19:12
    Specyficzny księciunio
    Komentarz do recenzji "Moje szczęśliwe małżeństwo"
    Jak ja lubię w zupełności się z kimś zgadzać. Cieszy mnie zwłaszcza:
    żadnej tu ciuciubabki nie ma
    bo recenzję odbieram jako coś takiego. Ano tak mam . . mi bardzo ona się nie spodobała. Chociaż . . ze mnie zgodny człowiek i nawet tam coś sensownego się trafia.

    Nasza nowa wersja Kopciuszka ma bardzo ciekawy aspekt. Po raz pierwszy ktoś zwrócił uwagę na księcia. Na to co czuje i dlaczego jest taki a nie inny. Tylko to trzeba sobie wygrzebać z tej opowieści. Nie jest podane na tacy.

    Książę według mnie chce mieć żonę – partnerkę, a nie żonę Kopciuszka.
    Niewątpliwie! Nie interesuje go popychadło nad którym będzie miał kontrolę.

    Najlepiej oddam głos samemu zainteresowanemu:
    Mam już serdecznie dość kobiet. Które wydają krzywdzące opinie. Nie próbując nawet zrozumieć sytuacji drugiej osoby. Nie przeszkadza mi unoszenie się honorem. Lecz zupełnie nie toleruję fanaberii.

    I jak tu się z nim nie zgodzić? Cóż . . . ze mnie taka zgodna bestia.

    A to, to że osobiście uważam, że wiadomo kto . . . ale broń Boże nie TY! Wykazał się przy okazji tego animca wrażliwością i zrozumieniem tej sytuacji o którym mówi nam sam zainteresowany. Na poziomie solidnej dębowej stołowej nogi. No cóż . . . dla mnie to fakt. I tylko ciekawe jaki jest tego powód.

    Nawiasem mówiąc wg. mnie nasz prince jak już uwierzył, że ta dziewczyna naprawdę nie gra. Tylko autentycznie jest ofiarą przemocy bliskich osób. Nabiera chęci aby jej pomóc z powodów nadto osobistych. W tym prawdopodobnie z tego powodu, że widzi w niej cień pewnego skrzywdzonego chłopca.

    Ale tu musiał bym bardzo dużo i szczegółowo wyjaśniać. A nie chciałbym zajmować bitów na forum bez potrzeby.
  • Avatar
    Jiri50 15.07.2024 04:49
    Re: Z kim związek?
    Komentarz do recenzji "Moje szczęśliwe małżeństwo"
    To chyba tak nie działa że
    trudne doświadczenia sprawiają, że kształtuje się w ludziach pokora, empatia, współczucie
    .

    Tj. zależy jak trudne, i w jakim momencie się pojawiają. Niektóre są tak trudne i pojawiają się w takim momencie, że po prostu niszczą ludzi albo naznaczają na całe życie.

    Na półce leży [link] ale nie jestem w stanie w to wejść. Ale jeśli naprawdę szukasz odpowiedzi na to pytanie . . . jestem pewien, że tam znajdziesz.

    Do domu tego gościa trafia zwierzątko które za chwilę zdechnie. To przypadek, że tak się stało. I on nie zamierza wykorzystać tej sytuacji. To matka mówi mu : „Nigdy wcześniej nie spotkałam tak życzliwej i uczynnej osoby”. Trudno mu się dziwić, że gość zaczyna postrzegać ją inaczej niż inne narzeczone.

    A ja odpowiadam. Tak smalce som paskudne! Bojom się silnych i niezależnych kobiet . . . i dlatego ślinią się na widok takich zwierzątek na skraju śmierci. Bo mogą je uratować i potem wykorzystać. Może miejmy już za sobą tę główną tezę i nie bawmy się w ciuciubabkę. Trochę szkoda czasu.

    Zabawne . . . właśnie wczoraj przeczytałem pierwszy tom mangi. I to jest zupełnie inny odbiór przekazu. Chyba jednak jestem nie z tej epoki.
  • Avatar
    Jiri50 14.07.2024 18:20
    Re: Z kim związek?
    Komentarz do recenzji "Moje szczęśliwe małżeństwo"
    Jak to nie jest osoba : zadowolona z siebie i szczęśliwą, dbająca o partnera bądź partnerkę to fajnie nie będzie. Koniec arytmetyki.
  • Avatar
    A
    Jiri50 8.07.2024 11:00
    Trzeci poziom w melasie.
    Komentarz do recenzji "Boku no Kokoro no Yabai Yatsu [2024]"
    Fajne, ale . . . Wg. mnie gówna bohaterka to nic innego jak maska miłej, słodkiej – kawaii nastolatki. Żywcem zdarta z Ami Kawashimy z Toradory, tj. to jest ta postać jaką ona stara się kreować w klasie dla obcych. Na zewnątrz przecież jest zero złości i negatywnych emocji. Takie dziewczę dobre i do bólu nieskomplikowane.

    Ok. dobre ale niezbyt mądre ciele powiedzą nam tu złośliwe panie, bo panowie to raczej padają przed tym wcieleniem plackiem do tego z nieprzytomnym zachwytem w oczach. Chwilami mnie też to dopadło, wyznaję ze skruchą. To coś co żywcem wyskoczyło nam z kart bajek o takowych panienkach. Oczywiście obowiązkowo zakochane jest w chłopaku delikatnie mówiąc zakompleksionym, nijakim i wycofanym.

    Nasza pannica też jest, a jakże modelką, ma do tego niepochamowany pociąg do słodyczy. Ale żadni „rycerze diety” nie muszą tu interweniować. Jej cudowna przemiana materii sprawia, że skutków w postaci jakiejś oponki jak u Ami zero. No naprawdę jest czego pozazdrościć, i to wszystko tak bez większego wysiłku. A tak jasne! Na imię ma Anna – zdaje się jak matka Ami. Itd., itd. Stalker obowiązkowo też jest . . . no ale jak jest modelka. To przecież nie ma przebacz co by się choć jeden taki nie trafił.

    Mimo wszystko taki klon z części osobowości Ami nadal daje radę? Nawet można to obejrzeć i to z pewną dozą przyjemności. Oj no, tak po prawdzie to na pewnym poziomie człowiek ma wręcz niesamowitą radochę. A już niektórzy widzowie grzeją się tym wprost nieprzyzwoicie. W sumie trochę ich rozumiem.

    Ale nie da się ukryć. Jak się potem po seansie włączy myślenie. Eeech gdzie tam tej postaci do jej pierwowzoru, wg. mnie przynajmniej.

    Chociaż akurat ta słodycz i prostota jaką jej zafundowali ma ten swój magnetyczny urok, dla facetów niewątpliwie na pewno. No o prostolinijności, koleżeństwie i życzliwości temu towarzyszących nie wspominając.

    Przesłodzone to wszystko. Może za bardzo. Chyba zbyt częste obcowanie z tym animcem, grozi człowiekowi cukrzycą. No i to jest uproszczone do samego sedna.

    A sednem jest potrzeba bliskości i intymnych stosunków. Trzeci poziom w piramidzie potrzeb wg. Maslowa. A to dziś bardzo niepopularna potrzeba.
  • Avatar
    Jiri50 1.07.2024 11:28
    Re: W kwestii obyczajów lepniaczych.
    Komentarz do recenzji "Nazo no Kanojo X"
    No mnie akurat urodziła kobieta . . . wiem jak wyglądałem i co z czym to się wiąże.
    Biorąc to pod uwagę to chyba wszyscy powinniśmy się leczyć. No poza tymi co to znalezieni w głowie kapusty albo innym kwiatku.
    Umieranie jest jeszcze bardziej niehigieniczne. Tacy jesteśmy , tacy . . jakby mało narysowani.
  • Avatar
    Jiri50 16.06.2024 06:46
    Re: W kwestii zrozumienia natury .. .
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Ja widzę u niej raczej ASD niż PTSD.
    Też tak sobie myślałem. Ale bardziej się skłaniam ku temu, że to moja wersja jest słuszna. A może . . obie? W każdym bądź razie w wyniku podróży zaczyna robić postępy.

    Ale też i zdobywa kolejną traumę odejście Himmela. Do którego kto wie może trochę się przyczyniła. Jeśli będziemy pamiętali o mrocznej aurze tego rogu smoka. Bardzo szybko się gość postarzał. Jeszcze więcej poczucia winy?

    Kapłan może jest drinkującym wesołkiem ale w dzieciaku nad przepaścią może kogoś dostrzegł. Krasnolud to żelazo ale raczej nie tępe. I swoje też widzi. Dlatego wysyłają towarzyszkę która ma problemy w podróż dzięki której ma je rozwiązać. Nawet zadbali o odpowiednie towarzystwo dla niej. O i to się nazywa dobra kompania.

    pokolenie dla którego ważne było działanie, a nie opłakiwanie.
    Opłakanie jest równie ważne jak działanie. Na początku książki jest historia dwóch nurkujących panów. Szukających kości bliskich. Co weekend schodzą w zimne głębiny aby szukać od lat. Nie potrafią opłakać i zamarzli na działaniu. Zapewne kiedyś nie wypłyną spod wody. Przecież to zdarza się najlepszym.

    Ach jakże ładnie elfka się uśmiecha gdy słyszy swoją uczennicę mówiącą, że chyba mogła by ją zabić tą magią. Przecież to zdarza się nawet najlepszym. Jaka kusząca perspektywa.
  • Avatar
    Jiri50 16.06.2024 04:10
    Re: W kwestii zrozumienia natury .. .
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    No nie wiem . . . katastrofy naturalnej faktycznie nie ma. Ale jest militarna.

    Dzieciakowi na jego oczach wymordowali wszystkich bliskich. Małej udało się ocalić tylko siebie. Materiału do traumy jest jak dla mnie wystarczająco dużo. PTSD i syndrom ocaleńca? Jak najbardziej by się tu chyba nadawał. Potem mała jeszcze uczy się tłumienia wewnętrznej energii. I wylądowała w środowisku w których wszelka wieź oznacza szybkie jej zerwanie ze względu na różnicę w długości życia. I dodaje kolejne stresory do swojej pamięci. Może zryć banię? Oj raczej może.

    Z lektury tych reportaży została mi teza o tym, iż powstrzymywanie wyrażania emocji (tłumienie swojej wewnętrznej energii) sporo Japończyków kosztuje. I często jeśli strata jest ogromna a oni jej nie mogą „opłakać” i wyrzucić z siebie to zamarzają. Ale to może tyko moje wrażenie.

    Ciekawym aspektem jest ten rozdział o rozmowach z umarłymi. Kontaktować potrafią się szamanki. Jest ich już bardzo mało. Jakoś tak . . . wychodzi, że obecnie wszystkie mieszkają daleko na północy w zimnych rejonach.
  • Avatar
    Jiri50 15.06.2024 17:19
    Re: Klimat Spell Force
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Zgadza się, poza tym ten duch przygody i podążania z drużyną. Rozwiązywanie zagadek poza walką itd. Może taka atmosfera jest i w innych grach. Ale tu mocno korespondowała.

    Poza ty w tej II mamy tę elfkę. Która straciła wszystkich w najeździe demonów na jej miasto. I żyje wyłącznie dla misji jaką powierzył jej ojciec. Poza tym nic nie trzyma jej na tym padole.

    Jest delikatnie to ujmując jest dosyć powściągliwa w wyrażaniu emocji. Jakoś to mi się kojarzy z inną srebrnowłosą.

    Matko dawno nie grałem. A na nowych kopach nie da rady.
  • Avatar
    Jiri50 15.06.2024 16:48
    W kwestii zrozumienia natury .. .
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Coś mi się zdaje, że natura elfów . . . nie różni się zbytnio od ludzkiej w kwestii traum i tego co one powodują. I być może stąd ta Frieren.
  • Avatar
    Jiri50 15.06.2024 16:18
    Imiona po niemiecku
    Komentarz do recenzji "Frieren. U kresu drogi"
    Może nie mam racji ale ciekawie robi się jak tak sobie posiedzieć ze słownikiem Niemieckim nad tymi imionami.
    No nie wiem . . [link]

    Skończyłem mangę. I może daję się ponieść nastrojowi w jaki wpadłem po „Ganbare! Warsztaty umierania”.

    Ale mam dziwne wrażenie, że właściwym podkładem muzycznym do tego klipu byłby ten.
    [link]

    Wielka szkoda, że nie potrafię robić takich klipów. Nie będę się upierał ale takie mam odczucia wobec tego co mamy w tej serii do tej pory.
  • Avatar
    A
    Jiri50 12.06.2024 10:03
    Romans w czystej postaci?
    Komentarz do recenzji "Boku no Kokoro no Yabai Yatsu"
    No i stało się. Parę osób brudnymi wyssanymi paluchami szturchało mnie w stronę tej kolejnej historii miłosnej odzianej nieskromnie w szkolny mundurek. Przyznaję temat trochę mi się przejadł i stawiałem twardy opór. Topniejący jednak z każdym zachwyconym głosem który czytałem na temat tej serii. W końcu czara ciekawości się przelała.

    I teraz siedzę sobie bardzo mocno skonfundowany i głęboko myślący na temat tego na ja tu „paczyłem”. Bo przyznam się szczerze, że mam dosyć mieszane uczucia które ciągle jeszcze zresztą zmieniają się z czasem. Mój stosunek do tego dzieła w czasie oglądania też podlegał ciągłej ewolucji.

    Początek był dla mnie trudny. Po trzecim odcinku zrobiłem sobie przerwę i z wahaniem sięgnąłem po kolejne. Bo powiedzmy sobie szczerze. Fabuła to taki zlepek sytuacji zerżniętych z wcześniejszych romansów. Sama główna bohaterka to wg. mnie klon . . . ech . . . . kwestią czasu było kiedy ona się pojawi. Zdziwiony jestem, że dopiero teraz to nastąpiło. Chyba, że o czymś nie wiem? Przy moim skromnym doświadczeniu w anime to całkiem możliwe. Kwestie różnicy wzrostu też chyba sobie zaimportowali.

    Taaa cichy zakątek gdzie dojrzewa relacja tej dwójki – było? A było. Akcje rowerowo­‑deszczowe? Oj, widziało się parę razy. Chorych nawiedzać odfajkowane? Tak jest! Odfajkowane! Przymierzania w domu towarowym? Zaliczone! Obowiązkowo. Zaraz, zaraz . . . a gdzie jest festyn? No i te dni szkoły? Jak to gdzie? Jest drugi sezon. Założę się, że tego nam nie podarują. Wiem ryzykuję bo nie widziałem. A już jest. Ale pewnie skorzystają i z tych klisz.

    Mimo tych wszystkich obiekcji powoli mnie kupowali. Gdzieś po 8 odcinku całkiem już mnie mieli.

    Nie wiem czy to ta odrealniona atmosfera Świąt i Nowego Roku rodem z „Zewu Nocy”. Filtry czy co innego. Ale graficznie mnie to urzekło. Do tego ta radocha tej małej z posiadania kogoś do potrzymania za rękę i przytulenia była oddana wyśmienicie.

    Przyznaję, że kończyłem to mocno urzeczony.

    Zadając sobie pytanie czy to nie romans w czystej postaci. Taki gdzie cała fabuła jest tłem­‑wypełniaczem dla tego co najważniejsze czyli relacji dwójki bohaterów. Relacji sprowadzającej się do potrzeby bliskości drugiej osoby w jej najbardziej surowej i pozbawionej zbędnych ozdobników postaci. I cała akcja, fabuła oraz postaci drugoplanowe są przywołane z nonszalancją bo są jedynie dyskretną dekoracją dla głównego założenia. Dla niego pozbyto się też zbyt epickich emocji czy przesadnej ekspresji. Brak tu zawiłych komplikacji w relacjach uczuciowych. Fabuła też nie jest zbyt wartka aby podkreślić wagę relacji tej dwójki.

    Czy oni mnie kupili tą „potrzebą bliskości drugiej osoby”? Chyba tak! I co? To ja niby im się tak dałem? Najwyraźniej tak było. No i masz babo placek. Wstyd dla osady . . .!

    Jedyne co mogę tu powiedzieć na swoje usprawiedliwienie . . . . to chyba to coś o robakach w głowie na które powołuje się czasem nasz mroczny proteg. Coś chyba w tym jest.

    PS. No jest jeszcze pewien zgrzyt. Chyba nie będę udawał, że pewne kadry nie przywodzą tu na myśl relacji kobiety z Toy Boyem.
    Mnie to razi. Nie kupuję obecnej narracji w myśl której jak Kali robić to dobrze. Bo Kali jest siny, niezależny . . . i to jest sprawiedliwość dziejowa która mu się należy. A jak robią to inni to to jest zgroza i kryminał. Jestem tu zwolennikiem symetrii.