Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 108
Średnia: 6,89
σ=2,02

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Costly)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Macademi Wasshoi!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • まかでみWAっしょい!
zrzutka

Moé to miłość! Moé to odwaga! Moé to nadzieja!” – Profesor Stein. Lepszego podsumowania dla tej serii prawdopodobnie nigdy nie wymyślę.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Co dobrego można zrobić z moé w anime? Załoga studia ZEXCS nie miała co do tego wątpliwości – sparodiować. Pomysł okazał się świetny, dzięki temu miałem okazję zdrowo uśmiać się, oglądając efekty. Macademi Wasshoi! jest szaloną, totalnie pokręconą komedią, która z uporem godnym lepszej sprawy gra na wszystkich świętościach męskiej części otaku.

Fabuła skupia się na osobie Takuto Hasegawy, ucznia Akademii Magii. Podczas magicznego testu nasz bohater przypadkowo przywołuje do swojego świata Tanarotte, potężną magiczną istotę, której moc wystarczyłaby do zrównania z ziemią całej Japonii. Na szczęście przywołana bohaterka wykazuje się wielkim przywiązaniem do swojego stwórcy i zdaje się, że zagrożenie zostało zażegnane. A przynajmniej na to wygląda.

Takuto, choć jest głównym bohaterem, dość często spada na dalszy plan, przysłonięty wyjątkowo barwnymi i wyrazistymi postaciami drugoplanowymi. Sam jest dość typowym nastolatkiem, wykazującym pewną dozę odpowiedzialności i sporą nieśmiałość względem płci przeciwnej. Tanarotte za to jest wulkanem niespożytej energii, co w połączeniu z jej bezpośrednim i otwartym charakterem daje wyjątkowo szaloną mieszankę. Seria zresztą kipi od zwariowanych bohaterów. Harem bohatera uzupełnia Suzuho Hasegawa, kuzynka bohatera, i Falcé, będąca tak naprawdę magicznym artefaktem. Suzuho jest chodzącą parodią popularniejszych schematów postaci. Posiada unikatową moc – potrafi wysysać magię ze swojego otoczenia. W normalnych okolicznościach jest cichą, zupełnie typową nieśmiałą moé dziewczyną, która nie może mówić i porozumiewa się z innymi, pisząc wiadomości na kartkach. Za to gdy używa mocy, jej osobowość zmienia się zupełnie, staje się tsundere o wyjątkowo wybuchowym charakterze i agresywnym głosie. Falcé jest spokojna i wesoła, na pierwszy rzut oka najnormalniejsza w towarzystwie. Szybko jednak nas z tego błędu wyprowadzi.

Pośród innych bohaterów jednak schowane są największe perełki. Najbarwniejszy jest Eitarou Sakuma, młody nauczyciel Akademii Magii. Opisać go najlepiej mogą słowa Hardcore Moé Fan. Jest przy tym – zgodnie z tradycją serii – totalnie postrzelony, wyjątkowo potężny, a na dodatek jest czystej krwi bishounenem. Trudno go nie lubić. Dzielnie asystuje mu Profesor Stein, zatwardziały i zupełnie niereformowalny fetyszysta. Naturalnie też pozbawiony piątej klepki. Kolejne odcinki regularnie dodają kolejnych bohaterów, z czego wielu wartych byłoby kilku słów, ale najlepszą zabawę widz będzie miał poznając ich sam, dlatego skończę na już wymienionych.

Fabuła naturalnie nie opisuje żadnej skomplikowanej historii, za to świetnie wywiązuje się ze swoich zadań. Pozwala autorom skakać od schematu do schematu, nawiązując do różnych gatunków i co bardziej popularnych motywów, które parodiowane są bez litości. Muszę pochwalić tutaj pracę reżysera, Takaomi Kanesakiego. Jest to jego debiut w tej roli, i to prawdopodobnie jeden z najlepszych debiutów, jakie widziałem. Akcję oglądamy z różnych perspektyw, przez co cały czas wygląda ciekawie, a całość nabiera unikatowego stylu. Takaomi wyraźnie dobrze się bawi w swojej roli i eksperymentuje nieustannie z najróżniejszymi motywami, mieszając je swobodnie i z fantazją. Choć widać też jego brak doświadczenia – chwilami jest diablo niekonsekwentny. Czasami przedstawia postaci w specjalnej animacji, a czasami tego nie robi. Albo wprowadza nasze bohaterki do normalnej szkoły, gdzie Takuto uczęszcza, ukrywając, że studiuje także magię. Jednak później motyw ten nie wraca i nie bardzo wiadomo, po co to zostało zrobione. Jednak ogólne wrażenie było jak najbardziej pozytywne i na pewno z zaciekawieniem będę wypatrywał następnych produkcji w wykonaniu tego reżysera.

Jako komedia tytuł sprawdza się idealnie – po prostu kładłem się ze śmiechu przez większość czasu. Choć zarzucić trzeba całości, że poziom troszkę spada w końcówce. Następuje tam próba sparodiowania dramatu z emo­‑bohaterem w roli głównej, ale wykonane jest to trochę bez pomysłu i wypada dość przeciętnie. W ostatni odcinek w ramach pożegnania z serią twórcy wrzucili wszystkie postacie i momentami czuć, że niektórzy znaleźli się tam już na siłę. Jednak pomimo tych wad nadal było całkiem zabawnie. Najlepiej wypadają odcinki umiejscowione mniej więcej w środku serii. Co ciekawe – nawet fanserwis, którego tutaj zabraknąć oczywiście nie mogło, jest wykonany na tyle zabawnie, że nie mogę go nazwać wadą. Dla miłośników absurdalnego humoru może to być jedna z najciekawszych pozycji 2008 roku.

Kreska wypada pozytywnie. Nagromadzenie absurdalnej ilości wszelakich lolitek biło mnie co prawda po oczach, ale wybaczam to, w końcu zrobiono to w szczytnym celu sparodiowania owych. Całość kipi od zabawnych scen deformed czy super­‑deformed, wszelakich efektów używania magii, transformacji i tym podobnych. W połączeniu z końską dawką humoru daje to świetny efekt i grafikom należą się brawa. Także muzyka nie odstaje, choć zarówno ending, jak i opening, nie należą do zachwycających. Za to kilka razy uraczeni zostajemy specjalnymi ich wersjami, z czego zwłaszcza ending poświęcony pewnemu nietypowemu aniołowi rozbroił mnie totalnie.

Ogółem wrażenia po seansie Macademi Wasshoi! są bardzo pozytywne. Od komedii oczekuję przede wszystkim humoru i od niego zaczynam wszelaką ocenę. A akurat tego jest tutaj ogromna dawka, sam nie wiem, jak to zmieszczono w dwunastu odcinkach. Całość stylem przypominała mi bardzo Seto no Hanayome. Jednak tamta seria skupia się na parodiowaniu romansu i jego schematów, natomiast Macademi Wasshoi! krąży po całej kulturze otaku, przede wszystkim koncentrując się na stereotypach postaci, takich jak moé czy tsundere, albo klasycznych elementach anime, jak mechy czy nauczyciele. Co nie oznacza, że i romansowi się nie oberwie. Dla fanów komedii pozycja absolutnie obowiązkowa. Dla przeciwników absurdu wróg publiczny numer jeden.

Costly, 23 kwietnia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: ZEXCS
Autor: Ichirou Sakaki
Projekt: BLADE, Takaharu Oosumi
Reżyser: Takaomi Kanasaki
Scenariusz: Katsumi Hasegawa
Muzyka: Tomoki Hasegawa