Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 150
Średnia: 8,11
σ=1,41

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Marta001)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Eyeshield 21

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 145×27 min
Tytuły alternatywne:
  • アイシールド21
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Sportowe
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Anime o futbolu amerykańskim? A na co to komu? Może być w tym coś ciekawego? Tak i to dużo. Tak dużo, że te 145 odcinków to zdecydowanie za mało.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: hakman4

Recenzja / Opis

Na wstępie pragnę powiedzieć, że nie oglądam sportowych anime. Z reguły mnie nie interesują, nudzą i w najlepszym przypadku wyłączam dany tytuł po pierwszych dwóch odcinkach. Tak że wyobraź sobie moje zaskoczenie, drogi czytelniku, gdy sięgnęłam po Eyeshield 21, skoro nie dość, że to sportówka, to jeszcze dotycząca całkowicie nieznanej mi dyscypliny. Nigdy nie oglądałam żadnego meczu i – co więcej – nie obejrzałam długo po obejrzeniu anime. A mimo to uwierzcie mi, że nie trzeba wcale lubić futbolu, by z największym przejęciem oglądać potyczki głównych bohaterów w drodze na turniej.

A wszystko zaczyna się pierwszego dnia w nowej szkole. To właśnie wtedy kółka zainteresowań poszukują nowych członków. Nie inaczej jest z drużynami sportowymi, ale drużyna futbolu amerykańskiego jest wyjątkowa, ponieważ nieoficjalnie liczy wielu członków, natomiast oficjalnie – tylko dwóch. Jednym z nich jest diabeł wcielony, Youichi Hiruma, zaś drugim jego całkowite przeciwieństwo – spokojny Ryoukan Kurita. Ich cel jest prosty: stworzyć najlepszą drużynę i brać udział w turniejach międzyszkolnych. A ponieważ cel uświęca środki, zaś Hiruma swoim diabelskim okiem zauważa wyjątkowe umiejętności pierwszoklasisty, Seny Kobayakawy, w „wykwalifikowanym” uciekaniu, zmusza go do dołączenia do drużyny nazwanej Devil Bats.

Tak właśnie zaczyna się opowieść „od zera do bohatera”, w której cichy chłopak o wątłej posturze zmienia się w podziwianego przez wszystkich zawodnika, jednocześnie stając się pewniejszy siebie i swoich umiejętności. To historia o tym, że trening czyni mistrza, a chcieć znaczy móc. Po drodze dotychczas osamotniony szesnastolatek zaprzyjaźnia się z nowymi członkami klubu, pomaga rozwiązywać ich problemy i przeżywa przygody, jakie nigdy mu się nie śniły. Sport staje się jego pasją, a marzenia Devil Batsów – jego marzeniami.

Brzmi jak sztampowy opis sportówki? Nie będę tego ukrywała – Eyeshield 21 to mimo wszystko standardowe anime o tematyce sportowej. Mamy szkołę, mamy nieznaną wcześniej nikomu drużynę, mamy mecze, przygody i zawiązywanie przyjaźni. Więc co w tym niezwykłego? Ano właśnie to, że pomimo tej sztampowości Eyeshield 21 zaskakuje, emocjonuje i ciekawi (nawet płeć piękną!). Przygody Devil Batsów ogląda się niezwykle dobrze i z uśmiechem na ustach. Słowem widz nie może oderwać się od ekranu, ponieważ każdy mecz wypchany jest zwrotami akcji, jak gdyby twórcy ustawili sobie za cel udowodnienie tezy, że w futbolu amerykańskim wygrywa się sprytem i liczy się naprawdę każda sekunda.

Jednakże nie samym turniejem żyją członkowie Devil Batsów i czasami to właśnie ich zwykłe szkolne życie jest miłym urozmaiceniem. W stu czterdziestu pięciu odcinkach w miarę równomiernie rozdzielono czas pomiędzy mecze a przerwy między nimi, dzięki czemu widz może chwilę odsapnąć… i szczerze się śmiać. Świat w Eyeshield 21 jest zakręcony i pozbawiony realizmu, ale właśnie dlatego też został wypełniony komicznymi scenami i licznymi gagami. W niemożliwym świecie funkcjonują równie niemożliwi ludzie.

Przedstawienie bohaterów pozwolę sobie zacząć niestandardowo, ponieważ nie od głównego bohatera. Jest naturalnie przesympatyczną postacią, której szczerze się kibicuje, lecz to nie on wiedzie prym w tej serii. Niech podniesie rękę ten, kto obejrzał Eyeshield 21 i nie pokochał Hirumy. Jestem przekonana, że jego sławny okrzyk Ya­‑haa!!!! na zawsze utkwił w głowie, podobnie jak sama jego postać. Kapitan Devil Batsów to zaprzeczenie jakiegokolwiek wzoru do naśladowania. Podczas gdy większość starszych kolegów z seriali sportowych daje jak najlepszy przykład niedoświadczonym uczniom, wspiera słowem i naucza, Hiruma co najwyżej bije po twarzy, kopie w tyłek albo strzela z karabinu maszynowego/miotacza ognia. Tak, tak, to istny diabeł wcielony, który swoją pozycję uzyskał kłamstwem, szantażem albo pieniędzmi, no a przede wszystkim sprytem. I kiedy już może się wydawać, że takiego człowieka (krwawił czerwoną krwią, więc człowiek!) nie sposób polubić, dzieje się wręcz przeciwnie. To właśnie jego najmocniej się wspiera i dopinguje, ponieważ to właśnie jego osoba i przeszłość stanowi największą zagadkę anime. Hiruma to ten typ bohatera, który pomimo że nie jest najprzystojniejszą postacią, zyskuje miłość widza swoją inteligencją i osobowością. Wiem po sobie, że czasami to właśnie dla niego ogląda się Eyeshield 21.

Poświęciłam Hirumie cały akapit, ale to nie znaczy, że pozostałych bohaterów można streścić w dwóch słowach. Nie, nie, nie, aż tak źle z nimi nie jest. Twórcy mieli na większość z nich bardzo ciekawe pomysły, na ogół udane, lecz w porównaniu z kapitanem drużyny – maleją w oczach. Poznajemy między innymi olbrzyma o wielkim sercu, człowieka­‑małpę o niemałych ambicjach, trójkę zagubionych gangsterów, nudnego kujona chcącego być kimś, inteligentną, acz przewrażliwioną na punkcie głównego bohatera menedżerkę, czy w końcu małego mistrza ze skłonnością do picia. Mało? To zaledwie jedna drużyna, bowiem interesujący i kolorowi są też przeciwnicy Devil Batsów. Innymi słowy, w tej serii każdy znajdzie swojego ulubieńca, któremu będzie chciał kibicować.

Pod względem wizualnym Eyeshield 21 ma się dobrze. Widać dbałość o płynność animacji, wiadomo kto na której stronie boiska się znajduje i kto trzyma piłkę. Postacie na ogół mają normalne twarze, choć zdarzają się deformacje, jednakże generalnie bohaterowie są na tyle charakterystyczni, że nie sposób nie poznać ich w tłumie. Zadbano o elektryzujący soundtrack, przyspieszający bicie serca dokładnie wtedy, kiedy powinien. Dzięki temu tę sportówkę (przynajmniej według mnie) o wiele lepiej się ogląda niż czyta, nierzadko mając wrażenie, że znajduje się na prawdziwym meczu.

Eyeshield 21 to najlepszy przykład na to, że można stworzyć ciekawą, oryginalną serię, która potrafi zainteresować widza nawet mało mu znaną dyscypliną sportową. Anime, które spodoba się jednakowo – niezależnie od płci i zainteresowań. Te sto czterdzieści pięć odcinków pochłania się na raz, nierzadko się śmiejąc albo wzruszając. Pozostaje po nich pustka i świadomość tego, że są marne szanse na zakończenie tej historii tak, jak na to zasługuje. Nie ma co się łudzić, że Eyeshield 21 stanie się tak popularny, jak powinien być. Chyba że jeszcze kiedyś przeżyję pozytywne zaskoczenie.

Marta001, 25 grudnia 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Gallop
Autor: Riichirou Inagaki, Yuusuke Murata
Projekt: Hirotoshi Takaya
Reżyser: Masayoshi Nishita
Scenariusz: Nobuaki Kishima
Muzyka: Kou Ootani

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Eyeshield 21 na forum Kotatsu Nieoficjalny pl