Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 17
Średnia: 6,47
σ=2,17

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Altramertes)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

To Heart 2

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2005
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • トゥハート2
Widownia: Shounen; Postaci: Androidy/cyborgi, Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Harem
zrzutka

Samiec­‑nie­‑do­‑końca­‑alfa i większy niż ustawa przewiduje harem, czyli wbrew pozorom najlepsza jak dotąd produkcja z serii.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: kapplakk

Recenzja / Opis

Konomi Yuzuhara kończy właśnie gimnazjum i udaje się do szkoły średniej, gdzie będzie uczyć się razem ze swoim przyjacielem z dzieciństwa – Takaakim Kouno. Dziewczyna ma nadzieję, że wreszcie będzie traktowana jak osoba dorosła, tak przez niego, jak i innych. Tymczasem ze szkoły z internatem dla dziewcząt wraca Tamaki, która ma wobec głównego bohatera własne plany. Czy jednak jej się uda, skoro wokół kręci się tyle pięknych dziewcząt? Pewnie, że nie! Ale i tak będzie fajnie.

Fabuła ma epizodyczny charakter, będący dość często spotykaną cechą adaptacji wszelakich gier eroge. Dla każdej z dziewczyn przeznaczono po jednym, góra dwa odcinki, co nie daje ogromnego pola do manewru, jednak jest to jedyne wyjście przy tak dużej obsadzie i tak małej liczbie odcinków. Niemożliwe było wciśnięcie bardziej rozbudowanych historii i jednoczesne zachowanie jako takiej spójności wewnętrznej serii, co ostatecznie zaowocowało krótkimi, niezbyt poważnymi, ale w sumie całkiem ciekawymi epizodami z życia każdej z dziewczyn. Nic odkrywczego w nich nie ma, jednak w miarę przyjemnie ogląda się perypetie bohaterów, a także ich interakcje. Jak już wspomniałem, nie ma tu nic, czego już wcześniej nie zobaczylibyśmy w dziesiątkach innych anime, a mimo to serię ogląda się dobrze, jako że jest przeważnie ciepłą komedią pseudoromantyczną. Najlepiej sprawdza się wtedy, gdy potrzeba nam czegoś powolnego i spokojnego, a zmęczeni jesteśmy widokiem małolatów piorących się po pyskach i jednocześnie drących się wniebogłosy. Określenie „pseudoromantyczna” jest to jak najbardziej na miejscu, jako że to, co dane nam będzie zobaczyć, da się określić jedynie jako niezbyt zaawansowane podchody, definitywnie nie próbę zdobycia partnera. Fani romansów mogą tym samym dać sobie z tym tytułem spokój, chyba że faktycznie im zależy. Ciekawostką dotyczącą budowy chronologicznej wydarzeń w To Heart 2 jest fakt, iż wiele rzeczy dzieje się nie po kolei. Oglądając serię pierwszy raz, część z was, drodzy czytelnicy, może poczuć się nieco zagubiona; pomóc tu mogą daty, które co i rusz pojawiają się na ekranie i pokazują, jak pewne wydarzenia się zazębiają. Jeśli przyjrzeć się im dokładnie, od razu widać, że czas w serii kilkukrotnie cofa się, aby ukazać interakcje pomiędzy bohaterami, z początku niezrozumiałe. Inną sprawą są nawiązania do dwóch pierwszych serii z cyklu. Nie są one niezbędne do zrozumienia jakichkolwiek wątków, wskazują jednak, że akcja To Heart 2 dzieje się w tym samym czasie, co wydarzenia z To Heart: Remember my Memories lub niedługo po nich. Tu powstaje pytanie o spójność wewnętrzną świata przedstawionego, jednak nie chcę komukolwiek psuć radości z oglądania, więc nie będę zdradzał szczegółów.

Czymże byłaby jednak nawet najlepsza fabuła bez postaci biorących w niej udział? Mimo iż seria jest najczystszej wody haremówką, to wyraźnie na pierwszy plan wysuwają się trzy postaci. Pierwszą z nich jest niewątpliwie główny bohater – Takaaki Kouno. Na tle innych mu podobnych protagonistów nie wyróżnia się absolutnie niczym: ma złote serce i gotów jest pomóc każdemu, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, czym, Bóg raczy wiedzieć jak, podbija damskie serca. Wbrew pozorom nie irytuje on aż tak bardzo, co wpływa zdecydowanie pozytywnie na odbiór zarówno jego samego, jak i całej serii.

Kolejną nieco bardziej „wykorzystaną” postacią jest przyjaciółka z dzieciństwa głównego bohatera – Konomi Yuzuhara. Jest to osóbka miła i uczynna, wciąż dość dziecinna, o co wykłóca się z innymi, a z głównym bohaterem łączą ją relacje typowe bardziej dla rodzeństwa niż zwykłych znajomych. Zdecydowanie nie jest to postać rozbudowana (tak jakby którakolwiek była…), ale jej nieskomplikowany charakter nie razi. Może w niej przeszkadzać jedynie pewna doza ciapowatości, na szczęście utrzymana w rozsądnych granicach.

Czas wreszcie powiedzieć co nieco o ostatniej z trójki głównych bohaterów, a zarazem najbardziej udanej postaci nie tylko w To Heart 2, ale w całym cyklu. Tamaki Kousaka to rzadki klejnot wśród zalewu stereotypowych, niewinnych dziewoi, przewijających się przez tego typu anime. Zawsze opanowana i kontrolująca sytuację dziewczyna jest o rok starszą przyjaciółką głównego bohatera i właśnie wróciła po wieloletnim pobycie w żeńskiej szkole z internatem. Całkowicie podporządkowuje sobie zarówno własnego brata, jak i Kouno, którego swoją drogą traktuje trochę jak przytulankę… Nie zmienia to jednak faktu, że jest ona jednym z powodów, dla których warto zobaczyć to anime. No i ten jej uśmiech…

Kolejne haremetki to już w zasadzie postaci drugiego planu, a jednak należy poświęcić im kilka słów, chociażby ze względu na większą niż zazwyczaj ich liczbę. Manaka Komaki to spokojna, nieśmiała dziewczyna, pomagająca w szkolnej bibliotece. Dodatkowo cierpi na lekką androfobię, co utrudnia jej i tak niełatwe kontakty z płcią przeciwną. Mimo tego (czort wi, a może właśnie dlatego) da się ją lubić, jako że nie przejawia cech typowych dla znienawidzonego przeze mnie moebloba. Stanowi ona zupełne przeciwieństwo swojej przyjaciółki, Yumy Tonami – głośnej i wiecznie mającej pretensję do głównego bohatera tsundere. Stale stara się ona udowodnić swoją wyższość nad Touno poprzez konkurowanie z nim na każdym polu. Teoretycznie powinno to denerwować (i dla części z was zapewne tak też będzie), jednak sam niespecjalnie zgrzytałem zębami z powodu jej zachowania. W pewnym sensie podobną postacią jest przewodnicząca Klubu Tajemnic, Karin Sasamori, która nie do końca uczciwymi metodami wrobiła protagonistę w uczestnictwo w zajęciach klubu. Śmiało można nazwać ją ekscentryczną, jako że wierzy w rzeczy pokroju ufo czy okultyzmu, a mimo to nie można odmówić dziewczynie pewnego uroku. Kolejnym indywiduum w tej grupie jest Ruuko – samozwańcza kosmitka i nieco apatyczna kuudere. Jej zachowanie, jak na „przybysza z innej planety” przystało, odbiega od ogólnie przyjętych norm, przez co wymaga dodatkowej opieki, którą, co nie powinno nikogo dziwić, zlecono głównemu bohaterowi. Ucieszą się również fani wojen klonów, gdyż w serii znalazło się miejsce dla bliźniaczek Ruri i Sango. Ich podobieństwo kończy się na wyglądzie zewnętrznym, bowiem charakter dziewczyny mają zgoła odmienny – Ruri jest niesłychanie zazdrosna o siostrę i gotowa użyć wszelkich metod, byle tylko ochronić ją od złego, z okładaniem głównego bohatera po głowie włącznie. Sango natomiast to niemal kompletnie oderwana od rzeczywistości dziewczyna o mentalności pięciolatki, niewidząca niczego złego w całowaniu niedawno poznanego chłopaka. Jak widać, obsada jest wyjątkowo liczna nawet jak na harem, a i tak nie wszyscy zostali przeze mnie wymienieni. Reszta postaci stanowi jednak jedynie tło opowieści, nie wpływając zbytnio na jej bieg, tym samym więc nie warto o nich wspominać.

Czas powiedzieć co nieco o technicznych aspektach tej produkcji. Graficznie jest dobrze – projekty postaci są miłe dla oka i nie ma problemu z odróżnianiem postaci (zapewne można to złożyć na karb tęczowych włosów bohaterek, ale co tam). Tła są dość powtarzalne ze względu na ograniczoną ilość lokalizacji, w których dzieje się akcja, ale kolory pozostają stonowane i miłe dla oka, zwłaszcza podczas wszelkiego rodzaju zachodów słońca, kiedy to pastelowe barwy robią najlepsze wrażenie. Warte zaznaczenia jest to, że postaci z odcinka na odcinek zmieniały ubrania, a to zawsze się chwali. Co do udźwiękowienia zaś, to stoi ono na przyzwoitym poziomie. Nie zapamiętałem ani jednego utworu ze ścieżki dźwiękowej, wyłączając oczywiście opening i ending. Pierwszy to nieco mdły kawałek o miłości (a jakżeby inaczej) pod tytułem Hello, wykonywany przez Harunę Ikedę, natomiast napisom końcowym towarzyszy nastrojowy utwór Tomoshibi, który śpiewa Suara. Ciekawie sprawa ma się za to z seiyuu. Głównemu bohaterowi głosu udzielił, o zgrozo, sam Jun Fukuyama (Lelouch z Code Geass), a Tamaki to Shizuka Itou (Wilhelmina z Shakugan no Shana). W pozostałe postaci wcielili się mało znani aktorzy, których ze względów czysto estetycznych nie chcę tu wymieniać. Niewielką ciekawostką może być fakt, że pies Konomi, Genjimaru, brzmi tak, jak gdyby opętał go demon. Niby nic, a cieszy…

Podsumowując, jest to średnia seria, która jednak ma kilka zalet i którą całkiem przyjemnie się ogląda. Zwrócić na nią uwagę mogą fani okruchów życia, ewentualnie poszukiwacze wszelkich romansów, choć ci ostatni niewiele dla siebie znajdą. Jest tu ponadto kilka całkiem sympatycznych postaci, z Tamaki na czele. Czy więc warto? Cóż, moim zdaniem tak. Może nie jest to najlepsze anime z haremem, jakie istnieje, ale warto na nie zerknąć. Innymi słowy, polecam.

Altramertes, 18 stycznia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: OLM
Autor: AQUAPLUS
Projekt: Kouhaku Nishio
Reżyser: Norihiko Sutou
Scenariusz: Hiroshi Yamaguchi
Muzyka: Kei Haneoka