Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 9/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 67
Średnia: 7,12
σ=1,71

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Bezimienny)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tenshi na Konamaiki

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2002
Czas trwania: 50×25 min
Tytuły alternatywne:
  • Cheeky Angel
  • 天使な小生意気
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Przebojowa dziewczyna, jej przyjaciółka i ich adoratorzy… Ryzykowna, ale bardzo dobra komedia.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Piętnastoletnia Megumi Amatsuka jest dziewczyną, która ma wszystko: bogactwo, niezwykłą urodę, inteligencję. Właśnie zdała do liceum, a zatem – wraz z nową szkołą – zyskuje nowych adoratorów. Jednym z nich jest straszliwy zabijaka i postrach całej okolicy, Genzou Soga, którego uroda Megu­‑chan dosłownie nokautuje. No dobrze – ściślej rzecz biorąc, nokautuje go jej kopniak, bo Megumi dysponuje także całkiem niezłymi umiejętnościami w zakresie walki wręcz. Co gorsza, jej zachowanie jest bardzo dalekie od ideału „słodkiego dziewczęcia”, na jakie wygląda… Co najgorsze, ma też starannie skrywany sekret, o którym wie tylko jej przyjaciółka Miki.

Sześć lat temu dziewięcioletni Megumi Amatsuka pomógł dziwacznemu człowiekowi, wyglądającemu na czarodzieja. Ten z wdzięczności podarował mu magiczną księgą, zamykającą w sobie ducha, skłonnego spełnić jedno życzenie… Życzenie jest proste i oczywiste: być facetem nad facetami. Jednakże złośliwy duch interpretuje i spełnia je na odwrót: od tego dnia Megumi musi pędzić życie w dziewczęcym ciele. Może dałoby się to odkręcić, gdyby nie to, że „uszczęśliwiony” spełnieniem życzenia ex­‑chłopak cisnął księgę do rzeki… Od tej pory Megumi stara się rozpaczliwie pozostać chłopakiem i ma szczery zamiar wrócić do właściwej sobie płci przy najbliższej okazji. To jednak nie takie proste, kiedy jej/jego ciało zaczyna wchodzić w wiek dojrzewania…

W dodatku Genzou podejmuje stanowczą decyzję: ten anioł będzie jego i tylko jego! Ze wszelkich sił i wszelkimi sposobami będzie zabiegał o względy wybranki, nawet jeśli miałoby to wymagać rezygnacji z dotychczasowego sposobu życia. Ale miejsce w naprędce zawiązanym „klubie adoratorów” znajdą także Tasuke Yasuda, mimo młodego wieku mający zadatki na fetyszystę i „hentaja” doskonałego, oraz Ichiro Fujiki, rozpaczliwie usiłujący uciec od etykietki „przeciętniaka”. Z czasem do tego barwnego grona dołączy przystojny, tajemniczy i zamknięty w sobie „samuraj”, Hitomonji Kobayashi, którego jedynymi wadami jest ciężka nieśmiałość i jeszcze cięższy brak poczucia humoru.

Co teraz? Czy jeśli Megumi przyjaźni się blisko z Miki, to mamy tu do czynienia z normalnym rozwinięciem dziecięcego romansu czy może z yuri? Czy jeśli Megumi odwzajemni uczucie któregoś z adoratorów, to otrzymamy komedię romantyczną czy może shounen­‑ai? Czy nasz „anioł” to w końcu chłopak czy dziewczyna?

Pragnę od razu uspokoić potencjalnych widzów. Tenshi na Konamaiki, wbrew wszelkim pozorom, jest przede wszystkim bardzo dobrą komedią. Wątki romantyczne, choć stale w centrum fabuły, nie dominują jej. Z kolei cała (mocno ryzykowna) koncepcja swoistego transseksualizmu bohaterki (dla ułatwienia będę pisać o Megumi w rodzaju żeńskim) podana jest na tyle znośnie, że anime to podobało się wielu moim kolegom. Również ryzykowne są tu żarty, które jednak w żadnym momencie nie przekraczają granicy dobrego smaku. Sporo jest humoru sytuacyjnego, nie brakuje slapstikowych gagów, ale jednocześnie dużo jest skomplikowanych żartów słownych, do zrozumienia których niezbędne są pojawiające się na ekranie objaśnienia tłumaczy.

Tu dochodzimy do kwestii zaszeregowania tej serii. Z reguły tego typu anime są skierowane albo bardziej do męskiej, albo do żeńskiej widowni. Dla panów mogą być atrakcyjne rozliczne walki, których w całej serii nie brakuje. Z drugiej strony są tu pozbawieni jakiegokolwiek fanserwisu – owszem, często jest o nim mowa, ale nie przypominam sobie choćby jednego ujęcia bielizny bohaterek. Nie wspomnę już nawet o tym, że ich proporcje są dość normalne. Natomiast trudno też zaliczyć Tenshi na Konamaiki do przeznaczonego dla dziewcząt shoujo, którym zresztą formalnie jest. Mniejsza już nawet o to, że brakuje tu klasycznie rozumianego romansu – brakuje znacznie poważniejszego elementu: bishounenów! Wystarczy jeden rzut oka, by stwierdzić, że Genzou prezentuje typ antybishounena. Bliższy ideału byłby może Kobayashi, jednakże sposób pokazywania go w serii całkowicie taką interpretację wyklucza. O Yasudzie i Fujikim nawet nie należy wspominać…

Wielu widzów może też zniechęcić rysunek – charakterystyczna dla tej mangi kreska nie najlepiej wygląda w animacji. Główna bohaterka nie wydaje się aż taką pięknością, jak twierdzą wszyscy dokoła niej – w ogóle zresztą postaci kobiece nie są tu najlepsze, przede wszystkim ze względu na dość irytujący rysunek ust, wyglądający, jakby miały wąsiki. Poniżej przeciętnej wypadła też animacja. Jest marna, co widać szczególnie w scenach walk, składających się głównie ze stop­‑klatek. Całkowicie zamierzona jest natomiast kiczowatość niektórych elementów (pojawiające się w czołówce uskrzydlone serce) – i tym na pewno nie warto się zrażać. W celach komicznych bardzo często jest używany tryb super­‑deformed. Jednakże w tego typu serii bardziej liczy się pomysłowość i różnorodność wydarzeń, a do kreski po paru odcinkach można się przyzwyczaić. Bardzo udana wydała mi się muzyka, w większości musicalowo­‑optymistyczna i doskonale pasująca do klimatu serii.

Największą atrakcją Tenshi na Konamaiki są barwni bohaterowie. Megumi, wspaniale dubbingowana przez jedną z najlepszych seiyuu, Megumi Hayashibarę, doskonale wypada w roli dziewczyny (?) z charakterem. Trzeba też pamiętać, że jej wspomnienia o byciu „mężczyzną” kończą się na wieku dziewięciu lat. Dlatego w tej chwili zachowania (i zainteresowania) dorastających kolegów są dla niej całkowicie niezrozumiałe… Warto zauważyć jedną rzecz – to, przeciwko czemu buntuje się Megumi, to w dużej mierze stereotypy nakazujące dziewczynie bycie słodką, uległą i bierną. Partnerujący jej Genzou jest absolutnie niezapomniany w swoich gwałtownych przejściach od roli twardziela do roli rozanielonego amanta. O pozostałych bohaterach nie chcę się rozpisywać, powiem tylko, że – mimo dowolnie dziwacznych zachowań albo nawyków – szybko zaczynają budzić szczerą sympatię widza.

Fabuła jest tu w dużej mierze epizodyczna i właściwie trudno mówić o jej wyraźnym rozwoju. Obserwujemy tu przede wszystkim rozmaite okołoszkolne perypetie Megumi i jej adoratorów, przeplatane wydarzeniami bardziej dramatycznymi, a także poszukiwaniami magicznej księgi. Historia zamyka się w 50. odcinku, choć oczywiście nie definitywnie: niemniej jednak zakończenie wydało mi się satysfakcjonującym podsumowaniem serii. Nie ma tu prawie żadnych elementów nadprzyrodzonych – oprócz zaklętego w księdze ducha – i prawdę mówiąc, nie wydają się szczególnie potrzebne. Magia jest tu tylko pretekstem umożliwiającym zawiązanie intrygi.

A zatem, komu może się spodobać komedia romantyczna, pozbawiona romansu, wielkich biustów oraz bishounenów? Cóż, paradoksalnie: prawie każdemu, choć przypuszczam, że będzie bardziej trafiać w gusty starszych widzów. Przede wszystkim jednak jest to udana i autentycznie śmieszna komedia.

Avellana, 7 kwietnia 2004

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: TMS Entertainment
Autor: Hiroyuki Nishimori
Projekt: Hideyuki Motohashi
Reżyser: Masaharu Okuwaki
Muzyka: Daisuke Ikeda