Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Shingeki no Kyojin

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Milo77320175936443927359900 14.02.2017 15:40:23 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Ktoś 14.02.2017 15:38
    Moim zdaniem Seria Shingeki no Kyojin jest bardzo dobra. Tylko trochę się roszczarowałam kiedy okazało się że drugi sezon Shingeki no Kyojin został przesuniety :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Isabell 22.11.2016 20:52
    Spodziewałam się czegoś lepszego
    Patrząc na te oceny i zachwyt wszystkich spodziewałam się czegoś, co zwali mnie z nóg, jednak wyszło dużo słabiej niż sądziłam.
    Doceniam oryginalny pomysł i kreskę (która swoją drogą niezbyt mi się podobała), ale fabuła była bardzo przewidywalna. Zaczynając od tego, co stało się w jednym z pierwszych odcinków z głównym bohaterem, a kończąc na tożsamości kobiety tytana.
    Jakoś się nie wciągnęłam, chwilami musiałam się zmuszać do włączenia kolejnego odcinka. Postacie też mnie denerwowały, do żadnej się nie przywiązałam.
    Dałam 6/10 i nie uważam, żeby Shingeki no Kyojin było wart więcej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Shingeki no kyojin 2!!! 5.07.2016 00:04
    Shingeki no kyojin 2!!!
    Shingeki no kyojin 2!!! Na wiosnę 2017! Juuż oficjalnie!!! Czemu wciąż nie ma newsa?!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    The Beatle 30.04.2016 22:53
    Skończyłem serię 2 tygodnie temu (czyli jak widać nie oglądałem na bieżąco) i teraz naszło mnie, żeby coś napisać. Na początku myślałem, że „materiału opiniowego” starczy mi może nawet na recenzję, ale potem przeczytałem tekst Tassadara i stwierdziłem, że mamy dość podobne zdanie, więc wiele rzeczy by się powieliło. Swoją drogą cieszę się, że zamieszczono recenzję po pierwsze zdystansowaną od emocjonalnych starć w fandomie, niepróbującą pokazać, że „SnK jest złe, bo jest popularne”, po drugie zdystansowaną od wersji telewizyjnej w kwestiach technicznych, które poprawiono w wydaniu płytowym.

    Do SnK miałem dwa podejścia. Przy pierwszym, już jakiś czas temu, chyba kiedy seria była w połowie emisji, porzuciłem anime przy czwartym odcinku przez postać głównego bohatera. Denerwował mnie charakterem i myślałem, że nie zniosę historii z nim w roli głównej, a nie było specjalnie powodów, które mogłyby mnie trzymać przy serii pomimo tego. Na szczęście zdecydowałem się spróbować drugi raz i odetchnąłem z ulgą, kiedy zobaczyłem, że Eren przechodzi później przemianę. Wprawdzie śladową i w żadnym razie nieczyniącą z niego dobrej postaci, ale sprawiającą, że mogłem już spokojnie to oglądać. Zresztą postacie są najsłabszym elementem SnK. Przy trójce głównych bohaterów i w większej części drugiego planu szwankuje przede wszystkim umotywowanie. Przez otaczającą atmosferę z Erena stara się zrobić człowieka­‑objective, z Armina wrażliwego geniusza, a z Mikasy cichą, ale konkretną postać. Natomiast kiedy dochodzi do sprawdzianów tych charakterów, okazuje się, że owa atmosfera była przesadzona i efekt jest wręcz komiczny.
    Jeśli miałbym wskazać ulubioną postać, pewnie wybrałbym Hange, której nie zniósłbym w innej serii, ale tutaj swoim kompletnie innym nastawieniem do tytanów stanowiła ona świetną przeciwwagę dla panującego w anime patosu. Jeszcze wspomnę, że jakkolwiek daleko mi do bycia fanem Levia, pozytywnie mnie zaskoczył, bo po pozorach sprawiał wrażenie drugiej, po głównym bohaterze, osoby na „czarnej liście” tej serii, ale udało się zrobić z niego żywą postać z jednoczesnym zachowaniem całego efekciarstwa, które mu było zapisane w scenariuszu.

    Wiele osób jako koronny argument przeciwko serii wymienia jej rozwlekłość. Faktycznie, oglądając odcinek co tydzień przez prawie pół roku, można odnieść takie wrażenie. Jednakże mając przed sobą komplet odcinków i mogąc dowolnie dysponować czasem oglądania… nie powiedziałbym. Nie chciałbym się tu rozwodzić nad tym, który sposób oglądania jest lepiej uzasadniony i ma mniejszy wpływ na odbiór tego „czym anime faktycznie jest”, więc poprzestanę na wyłożeniu swojej opinii. SnK nie jest przeciągane. Fakt, wydarzenia istotne z „kronikarskiego” punktu widzenia nie następują szybko, ale gdyby próbować coś przyśpieszyć, obawiam się, że zbliżono by się do małego chaosu. Klimat i długo utrzymywane napięcie straciłyby się, przygniecione kolejnymi wydarzeniami, a już dosyć cienkie postacie sprawiałyby wrażenie zupełnie przypadkowo wsadzonych w kolejne epizody historii. Te „opóźnienia” w przedstawianiu głównych wydarzeń były istotne – w te przerwy nie wsadzano błahych wypełniaczy, ale poświęcano czas napięciu i bardziej dogłębnemu przedstawieniu wykreowanego uniwersum.

    A skoro o uniwersum mowa, to jak już było pisane w recenzji, widać, że przyłożono się zarówno dla ogólnego obrazu, jak i do detali. Ciężko jest znaleźć wewnętrzne sprzeczności, a seria rzadko ucieka się do rozwiązań „magicznych”. Do tego jeśli zwróci się uwagę na pewne szczegóły i niuanse, one też tworzą spójną całość. Weźmy za przykład choćby strategię poruszania się w terenie opanowanym przez tytanów, wyjątkowo realistyczną i jednocześnie niegłupią w przedstawionych realiach – dokładnie taką, jaką chciano, żeby była. Zaskakujące, że do tak rozplanowanego, spójnego uniwersum przemycono tak drewnianych bohaterów…

    Spójność jest też na poziomie przekazu fabularnego. Wbrew pozorom nie jest to anime jednowątkowe. Czy może inaczej: jest to anime jednowątkowe, ale wielomotywowe. Obok dwóch oczywistych kwestii, czyli przygód i poczynań głównych bohaterów oraz genezy i innych tajemnic tytanów, występują m.in. polityczno­‑społeczne rozwarstwienie świata, różne postrzeganie Oddziałów Zwiadowczych przez ludzi, skontrastowane teoria i realia wojny. Każdy z tych motywów doczekał się stosownej i udanej prezentacji. No i jeszcze śmierć… Czyli to, co w całej serii podobało mi się najbardziej. Pomimo sporej podniosłości towarzyszącej całej serii, walki dzielnej ludzkości z tytanami, Erena, który chce wszystkich ich zniszczyć, bla, bla, bla, śmierć jest tu przedstawiana każdorazowo krótko i wymownie – bez zbędnych krzyków, ostatnich słów, spowolnień czasu. Później pojawiają się różne kwestie powstałe już po śmierci, czyli czy trudzić się pochówkiem w samym środku niebezpieczeństwa, etc. Przy tym nigdzie nie zostaje złamane wewnętrzne decorum tego anime. To i mniej wyraźny, ale istotny obraz tego, jak wygląda chaos wojny (akcja terenowa), jak dla mnie definiują klimat SnK.

    Technicznie jest co chwalić; wyróżniam tu zarówno muzykę, jak i grafikę. Ta pierwsza, z pominięciem openingów, jest moim zdaniem wzorcem dla tego, jak powinna brzmieć ścieżka dźwiękowa serii fantasy­‑akcji. Z powodzeniem udało się osiągnąć obydwa cele, które zawsze stawiam muzyce w seriach, czyli wytworzenie odpowiedniego klimatu oraz zainteresowanie mnie warstwą muzyczną samą w sobie.
    Grafika była poziom niżej (jeśli przy muzyce uwzględnimy kiczowate openingi, to może na równi), ale to wciąż przykład dla innych serii TV, które chcą być widowiskowe. Ma swoje momenty, w których robi wrażenie, a do tego mnie siada stylistyka. Generalnie lubię stylizację na mangę, gruby kontur, itp.
    Chcę też wspomnieć, że przyłożono się tu do wydania BD. Pomijam już od razu widzialne różnice związane z obsunięciami czasowymi w czasie emisji, bo do nich nie mam pełnego porównania (widziałem tylko slajdy); natomiast jakościowo wykorzystano w pełni to co oferuje format. Zdarza się, że w innych seriach robi się to po łebkach, wciskając nieco podrasowaną wersję TV jako materiał jakości studyjnej, więc brawa dla producenta.

    Jeśli miałbym porównać SnK do czegoś na podobnym poziomie, wziąłbym tu Fullmetal Alchemist: Brotherhood, oczywiście z niezbędnymi poprawkami na to, że to drugie jest historią zakończoną, jak również wielowątkową. Oba anime są do siebie podobne pod względem umieszczenia czegoś ambitniejszego w shounenowej strukturze. FMA jest lepsze pod względem postaci, ale z kolei ustępuje SnK w klimacie i detalach. Obie serie zmagają się też z problemem nietrafionego humoru, chociaż nie wiem… Przy SnK jakoś mniej mi to przeszkadzało, choć dało się zauważyć.

    Liczbowo to będzie u mnie 8/10, przy czym 1 punkt wywalczony z oprawy audiowizualnej. Ogółem bardzo dobra robota. Zupełnie inaczej, niż z początku się spodziewałem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Turbotrup 29.02.2016 21:37
    8/10
    Historia – dobra, mająca wiele plot twistów (choć do końca fabuły jeszcze daleko…).

    Kreska i animacje – najwyższa półka.

    Antagoniści (tytani) – oryginalni i zabawni (o dziwo, w dobrym tego słowa znaczeniu).

    Postacie – akurat tutaj jest średnio, takie charaktery mogliście dostrzec w wielu innych tytułach. Jednakowoż, daję ogromny plus za brak postaci Tsundere.

    Humor – na szczęście już normalny, postacie mają jakieś inteligentniejsze riposty niż w większości innych anime, a slapsticka tutaj brak (brak w takiej formie jak chociażby w komediach anime, gdzie postacie są przedstawione w sposób karykaturalny).

    Innymi słowy: dobra seria. To, czy jest zbyt „hajpowana” to już zależy od punktu widzenia poszczególnych osób. Bo takie osobniki zazwyczaj doszukują się jakiegoś genialnego przesłania, które otworzy im kolejną furtkę do zrozumienia sensu życia, albo przynajmniej da im klucz do jej otwarcia, podczas gdy sami muszą ją odszukać.
    Nie każde anime musi takie być.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    ~Aloes~ 15.11.2015 18:18
    Szingeki no Kjodżin
    Może jestem jedną z nielicznych osób, ale nie do końca wiem czym spowodowany jest wszechobecny hajp na to anime. Wszyscy wokół o niej mówią, a nie jest jakoś specjalnie odkrywcza i zastanawiam się czym zasłużyła sobie na aż taki rozgłos.

    No dobrze, świat wykreowany – biję pokłony, rzadko kiedy spotykam taki, dlatego też za to ogromny plus. Wszystko związane z murami – świetne, przemówiło do mnie.
    Z postaciami dużo gorzej, niestety nie ma unikatowych charakterów, które mogłyby się wyróżniać na tle postaci z innych anime (nie mówię tu o średniakach, bo Shingeki no Kyojin średniakiem nie jest). Wiadomo, można je polubić, zresztą ja je polubiłam, ale jednak nie są dobrze skonstruowane da się to zauważyć na wejściu. Niestety, bo pokładałam w nich nadzieje, a najbardziej w  kliknij: ukryte .
    Nie ujęło mnie specjalnie też tempo akcji w tym tytule. Mam wrażenie, że wszystko dzieje się tak powoli, że aż przynudza. I chyba to właśnie najbardziej boli mnie w tym serialu – nieubłaganie ciągnące się tempo akcji. W większości tytułów uwielbiam wolno rozwijającą się akcje, powolne poznawanie postaci i tym podobne, a w tym tytule mnie to irytowało.
    Spodobały mi się tajemnice, które zostawały nam serwowane przez twórców. Powolutku, powolutku dozowane są rozwiązania tych tajemnic. Mimo to rozwiązania większości można się z początku domyślić, przez co nie ma się czym zająć w trakcie seansu; nie ma o czym rozmyślać.
    Muzyka jak dla mnie świetna (jestem absolutną fanką pierwszego openingu), graficznie seria również jest na dość wysokim poziomie, ale nie będę się o tym rozpisywać, bo nie to chciałam zawrzeć w moim komentarzu.

    Oczywiście, jest to poważniejsza seria od większości w teraz wychodzących anime. Czy to właśnie w tym tkwi fenomen serii? Niemniej polecam, bo to dobrze zrobione anime, o które warto zahaczyć. Lubię tę serię, ale… no, nie potrafię zrozumieć fenomenu i tak mogłabym podsumować całą moją opinię.

    Zastanawia mnie jeszcze jedno – czy manga jest lepsza od swojej ekranizacji? A jeśli jest, to co jest na plus względem anime?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Rinsey 31.07.2015 17:17
    Shingeki! Kyojin Chuugakkou (Attack on Titan: Junior High) jako anime!!!
    Jeeeeej! Będzie anime na podstawie Shingeki! Kyojin Chuugakkou (Attack on Titan: Junior High)!!! [link] I jako leń do potęgi entej zezwalam łaskawie, aby ktoś to przerobił na poprawnego politycznie newsa ;p
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Yuuki.456674 29.03.2015 10:24
    Zaskoczyło mnie!
    Długo zastanawiałam się nad zaczęciem tego, ale kiedy już to zrobiłam „wpadłam w wir”. Non stop przewijałam odcinki i parę razy uroniłam na tym łzy. Jednak bardzo mi się podoba. Kreska i fabuła zasługuje na 10 punktów. Polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    kunokuno 4.02.2015 12:25
    Odkrycie
    DDługo zwklekałam, a bo popularne, a bo wszyscy gadają… Unikam takich anime jak tylko mogę. Ale byłam pozytywnie zaskoczona. Wykonanie, muzyka, bohaterowie, kreska: wszystko piękne. Oczywiście, są pewne niedociągniecia, ale gdzie ich nie ma?
    Polecam każdemu, nie tylko wielbicielom shonenów.
    Odpowiedz
  • odpowiedzi: 0 Kamiyan3991 6.01.2015 23:38:17 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 16
    Keicam 6.01.2015 04:59
    Zwala z nóg
    10/10, co tu więcej dodawać. Rozwodzić się można długo, jednak przede wszystkim: FABUŁA. Genialna, tylko to słowo wyraża, jak twórcy wznieśli się na wyżyny wyobraźni i chęci stworzenia niepowtarzalnej, jedynej w swoim rodzaju historii. Każdy odcinek oglądałem z zapartym tchem, niektóre sytuacje przyprawiły mnie o opad szczęki do piwnicy. Niesamowita jest również kreska w anime – idealnie komponuje się z klimatem, akcją i ogólną atmosferą jaka występuje. Koncepcja Tytanów, zagłady ludzkości, mentalności ludzi, murów jako jedyna ochrona przed nieubłaganą śmiercią.. można pisać długo, ale jeśli ktoś obejrzał do końca, wczuł się w klimat, to można powiedzieć jedno: klasyka.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    616 9.12.2014 19:11
    Lodowce przesuwają się szybciej
    Seria miała mocny start ale potem potwornie zwolniła. Dotrwałem tylko do końca bitwy o Trost gdy normalnie zaczęła mnie nudzić. Wszystko jest tu rozciągnięte do granic możliwości – twórcy myślą, że w ten sposób sprawiają, że wszystko jest dramatyczne, ale tak naprawdę staje się irytujące gdy człowiek się nastawia na akcję a nic się nie dzieje. Gdyby na początku odcinka Mikasa spytała się Erena, czy ten chce kawałek ciasta, ten by najpierw się zastanawiał czy ona nie wierzy, że on zdoła zjeść całe ciasto, potem nad koniecznością racjonowania żywności, obowiązkami żołnierza i jego tragicznym losem i tak dalej, w międzyczasie byłby cut do tego jak Sasha ma rozwolnienie, a w chwili gdy Eren ma odpowiedzieć TO BE CONTINUED!
    Miało potencjał, ale tempo lodowca go zabiło. A szkoda, wielka szkoda.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Rinsey 7.12.2014 18:27
    Choice with no regrets OAV
    Rany, jak miło zobaczyć tę mangę na ekranie. Zazwyczaj można wyczuć, czy studio biorące się za adaptację rozumie ducha danej serii, i w tym przypadku po raz kolejny się utwierdziłam w przekonaniu, że Shingeki no Kyojin ma w tym temacie dużo szczęścia. Pierwsza połowa odcinka zawiera zawiera kilka fillerowych scen, ale moim zdaniem będą one świetnym uzupełnieniem opowiadanej tutaj historii. Właśnie za to między innymi lubię tę adaptację, sceny fillerowe zwykle są pisane z wyczuciem, doskonale komponując się z główną linią fabularną. To znaczy w większości przypadków, bo wciąż nie mogę im podarować, jak okroili osobowość Hanji w głównej serii, no ale to już temat na innego posta :) W każdym razie pierwszy odcinek Choice with no regrets OAV uznaję za niezwykle udany :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 24
    Airlick 28.11.2014 00:10
    Częściowy przerost formy nad treścią?
    Lubię SnK. Było to jedno z moich pierwszych anime, i chyba nie wciągnąłbym się zbytnio, gdybym na pierwszy ogień wziął coś słabszego, czy może raczej – coś z gorszą grafiką i udźwiękowieniem.

    Bo pod tym względem Attack on Titan wymiata konkurencję – grafika jest przepiękna, zwłaszcza tła, a oszczędna animacja sprawia, że można czasem poczuć się jak podczas czytania mangi. Czy może być lepsza rekomendacja dla serialowej adaptacji? Klimat mangi został oddany wzorowo.

    Ale jeśli grafika jest na medal, to ciężko nawet oddać słowami, jak dobra jest muzyka. Dość powiedzieć, że, moim zdaniem, soundtracku SnK nie powstydziłyby się nawet hollywoodzkie superhity. Co prawda openingi nie są zbyt inspirujące, ale takie utwory jak Vogel im Kafig czy pierwszy ending są piękne i mogę słuchać ich w kółko, a ścieżki akompaniujące walkom wpisują się idealnie w ich tempo i atmosferę.

    Moim zdaniem, oprawa jest najsilniejszym punktem tego anime i głównym źródłem jego olbrzymiej popularności. Bo niestety, fabuła jest przewidywalna do bólu i dość sztampowa, i gdyby nie tak dobre grafika i muzyka, to raczej nie zwróciłoby na siebie specjalnej uwagi.

    No, jest jeszcze jedna rzecz, która na pewno wpłynęła na popularność – hektolitry krwi lejące się z ekranu. Nie jest to poziom brutalności znany choćby z Elfen Lied, ale twórcy SnK nie boją się pokazać śmierci – a (znowu porównując do Elfen Lied) występuje ona w bardzo wielu odmianach, bynajmniej nie tylko w formie latających członków. Czasem aż strach patrzeć.

    Jednak te wszystkie rzeczy powodują, że Attack on Titan ogląda się z zapartym tchem, i nawet te braki w fabule nie rażą – zwyczajnie nie zwraca się na nie uwagi. Rozmach, z jakim ukazano bitwy sprawia, że emocje targające postaciami udzielają się też widzowi – ciężko zachować spokój, gdy postacie znajdują się w sytuacji pozornie bez wyjścia, zwłaszcza, że twórcy wcale nie boją się ich uśmiercać.

    Niestety zdarzyło mi się też przeczytać mangę, więc wiem, że fabuła drugiego sezonu będzie absolutnie absurdalna, a jej poziom drastycznie spada… Ale oceniam tu sezon pierwszy.

    Zatem, podsumowując:
    Grafika: 10/10
    Muzyka: 9.5/10 (pół punktu można odjąć za średniawe openingi)
    Postacie: 9/10 (Mikasa i Levi są postaciami na granicy przegiętości, choć oczywiście mają wady, więc OP mimo wszystko nie są)
    Fabuła: 7/10 (jak napisałem, raczej nie wyróżnia się niczym specjalnym)

    Średnio, zaokrąglając: 9/10, ale raczej opuściłbym do 8.5/10, właśnie ze względu na nienajlepszą fabułę i słabe perspektywy na przyszłość.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    MrKrzychu 27.11.2014 00:08
    Shingeki no Kyojin
    Shingeki no Kyojin posiada ciężką, aczkolwiek bardzo dobrą fabułę. Seria ta posiada masę zalet, które urozmaicają spektakl. Pozwolę sobie szczególnie pochwalić muzykę która, jest genialna i idealnie dopasowana do klimatu i akcji w Shingeki no Kyojin.
    Odpowiedz
  • I❤ERWIN 24.11.2014 22:34:48 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 7
    Tanerille 4.10.2014 13:14
    Pozytywne zaskoczenie
    Ta seria miło mnie zaskoczyła. Manga jest okrutnie brzydka (kreska wygląda na ciosaną dłutem), ale anime – cud, miód, orzeszki. Bajeczna grafika, wspaniała jakość animacji, piękne tła, dobre projekty postaci, wspaniała jakość produkcji. Muzyka też cudo. Ok, wyżyłam się z superlatywami, teraz trochę dziegciu :) Fabuła wygląda przyzwoicie, choć przyznam, że całość jest źle rozplanowana jeżeli chodzi o wyróżnienie tematów oraz wątku głównego. To oczywiście wina mangi (czytam na bieżąco), jednak można przełknąć delikatne uchybienia konstrukcyjne. Tajemniczość i stopniowe ujawnianie informacji działają ok w tej serii. Zobaczymy co będzie dalej, bo widzę, że fabuła jakoś rozchodzi się w rękach autorowi. Ale wracając do anime, poza konstrukcją, zdecydowanie zminusowałabym bohaterów. Jest ich wielu, czasem myślę, że zbyt wielu i zdecydowanie nie posiadają wystarczającej głębi. Nawet Levi, który ma ogromny potencjał, nie otrzymał do tej pory swojej szansy na pokazanie czegoś więcej poza ostrym O.C.D, genialnymi umiejętnościami, chłodem emocjonalnym i skłonnością do sadyzmu. Długo oczekiwane backstory totalnie mnie zawiodło. Ze względu na mnogość postaci, mało kto dostaje szansę rozwoju, a tytułowa trójka wypada blado i sztampowo. Trzecia rzecz, która mocno mnie irytowała to powtarzalność pewnych haseł oraz nudne przemowy motywacyjne. Widz nie jest na tyle głupi, żeby potrzebował przypominania co chwilę, że ludzkość znajduje się na skraju wymarcia, że wszyscy muszą walczyć mimo strachu itd. Boom! Make it happen! Ugh…
    Podsumowując, uważam, że seria jest dobra, przede wszystkim ogromnie widowiskowa. Oglądanie tego cacka to przyjemność, chociaż widz poszukujący czegoś więcej zawiedzie się prawdopodobnie. Dałabym temu 7/10, może 8/10 :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    MiyuMisaki 28.09.2014 18:54
    9/10 i ulu.
    Mnie naprawdę wciągnęło. Zaskakiwało.
    Czekałam aż seria przestanie być hitem, dopiero po tym się za nią zabrałam. I jak inni oh'ali i ah'ali nad innymi seriami, ja cieszyłam się tą sama, w spokoju i radośnie.
    Nie zawiodłam się, bardzo polubiłam Erena i Mikasę.
    Anime (przynajmniej dla mnie) jak najbardziej oryginalne i ciekawe. Nie zrażać się na opinie innych i jęczenie jakie to złe, bo popularne.
    Naprawdę warto.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Rinsey 12.09.2014 17:10
    :D
    Jestem leniem do potęgi entej, nie chce mi się formułować newsa, ale jest zwiastun do SnK OAV Choice with No Regrets :D [link]
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    aotoge 31.08.2014 22:51
    Już dłuższy czas ślizgam się po pewnym zjawisku szalenie popularnym i wśród recenzentów, jak i komentujących anime jakiekolwiek: „jaki ten bohater płytki, nędzny, nijaki, jak się wolno rozwija (moje ulubione!), jak się źle rozwija, jak się w ogóle nie rozwija!” Bohater musi się rozwijać prawidłowo, musi się rozwijać w ogóle, musi być głemboki i przewymiarowy. Inaczej to zadnia część ciała, nie dobra postać.
    Ufff.
    Nie wiem, czemu widzowie tak z buta traktują przeciętność, liniowość postaci. Do wielu fabuł pasują właśnie takie rozwiązania, nie kombinacje i ozdobniki.
    Odpowiedz
  • pozeracz_syfu 15.08.2014 13:33:48 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Amarette 14.08.2014 15:50
    irytujące cedzenie informacji
    irytuje mnie gdy twórca ewidentnie cedzi informacje jak z kroplówki

     kliknij: ukryte 

    Albo ktoś chce coś powiedzieć ale wygodnie ginie, albo przysiągł jakieś śluby milczenia i gadać nie może… nie wiem jak długo autor zamierza to igranie z czytelnikiem ciągnąć, ale co za dużo to niezdrowo.

    Uwielbiam powolne odkrywanie tajemnic, nie od dziś wiadomo że nic tak nie fascynuje jak nieznane, ale wszystko ma swoje granice.

    A sytuacje typu „wiem ale nie powiem” są co najmniej niepoważne
    Odpowiedz
  • pozeracz_syfu 14.08.2014 10:54:51 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Miedzio 3.08.2014 12:35
    Może jestem jakiś nie czuły albo może mam zwichrowany gust ale dla mnie ta seria jest po prostu OK. Mnie nie zachwyciła aczkolwiek oglądało się ją bardzo przyjemnie. Nie do końca rozumiem zachwyt odbiorców i kosmiczną ilość sprzedanych dvd, gadżetów i innego tałatajstwa. Jest to dobre anime jakich wiele. Zastanawia mnie tylko gdzie tkwi tajemnica sukcesu. Sam pomysł tytanów pokazuje, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Weźmy zombie i powiększmy je do rozmiarów godzilli( no dobra przesadziłem, godzilla przez lata swojego istnienia miała wielkość pomiędzy 50 a 100 metrów, w zależności od filmu a tytani są już od 3 do 15 w większości, był tylko jeden 60 metrowy). Rozwiązanie tak prymitywne, że aż banalne. Ciekaw jestem jak całość się rozwinie. Nie wciągnąłem się na tyle mocno by na gwałt czytać mangę by dowiedzieć się co będzie dalej. Poczekam sobie spokojnie na drugi sezon.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime