Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,67

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 20
Średnia: 4,75
σ=2,47

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kitakubu Katsudou Kiroku

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Chronicles of the Going Home Club
  • 帰宅部活動記録
Gatunki: Komedia
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

To już było… I wiedzą o tym nawet główne bohaterki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

„Należę do klubu Chodzenia Do Domu” mówią w Japonii nastolatki, które wykręcają się od szkolno­‑klubowej działalności. Takiej właśnie odpowiedzi udziela koleżance niejaka Natsuki, pierwszoklasistka w pewnym liceum. Ku jej zdumieniu okazuje się, że taki klub – tytułowy kitakubu – istnieje naprawdę i z szeroko otwartymi ramionami przyjmie nowe członkinie. Jeśli uważacie, że to dobry żart, to będzie on wam musiał wystarczyć na dłużej. Co jest bowiem celem wspomnianego klubu, do którego należą drugoklasistki – Claire, Botan i przewodnicząca Sakura? Przyjemne spędzanie wolnego czasu po szkole. Tak jakby to już gdzieś słyszeliśmy…

Problem z formułą „słodkie dziewczęta robią śmieszne rzeczy” polega na jej zwodniczej prostocie. Niby to nic trudnego – bierze się czwórkę lub piątkę nastolatek (nie mniej i nie więcej) o możliwie skontrastowanych charakterach i stawia przed wyzwaniami w rodzaju pójścia na kręgle, zabawy w chowanego czy kupowania napojów gazowanych w automacie. Beczka śmiechu gwarantowana… No dobrze, może nie beczka śmiechu, ale zastrzyk nieco lepszego humoru. W dodatku trudno tu coś popsuć, o ile tylko dziewczęta nie będą przesadnie irytujące (bo już stopień przesłodzenia nie ma większego znaczenia). Tyle tylko, że tego rodzaju serie powstają w ostatnich latach jak w zegarku, co najmniej po jednej w każdym sezonie, i zwykle po zakończeniu po prostu znikają, zapomniane szybko i trwale. Wszystko wskazuje na to, że taki sam los czeka w przyszłości Kitakubu Katsudou Kiroku.

Jedynym sposobem przetrwania w tak ostrej konkurencji w obrębie gatunku jest wyróżnienie się czymś i ta seria próbuje – próbuje z całych sił. Jej główną kartą przetargową, jak można się domyślić, jest dystans do pokazywanej rzeczywistości. Bohaterki są świadome, że występują w anime o szkolnym klubie i aktywnie starają się zabawiać widza, często­‑gęsto wywracając przy tym czwartą ścianę, a w charakterze maskotki­‑przerywnika pomiędzy scenkami występuje urocza malutka foczka. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że podobnie jak bohaterki, scenarzyści (lub mangaczka) także miotają się trochę bezładnie, próbując wszystkiego, co tylko może przyciągnąć uwagę odbiorcy. Każdy odcinek składa się z dwóch­‑czterech krótkich historyjek, zazwyczaj niepowiązanych ze sobą i skaczących po najrozmaitszych tematach – od statutowych zajęć klubu poprzez rozważania nad zwiększeniem popularności serii aż po ilustrowane przykładami dyskusje o najróżniejszych aspektach współczesnej (pop)kultury, z obowiązkowymi nawiązaniami do innych produkcji. Tyle tylko, że niemal każdy z tych segmentów wpada w tę samą pułapkę leniwego tempa charakterystycznego dla opowieści o dziewczątkach z dziwnych i niepotrzebnych klubów i w efekcie jest przeciągany odrobinę za długo. O ile przy każdym odcinku miałam powody, żeby przynajmniej kilka razy się uśmiechnąć, o tyle zawsze kończyło się na tym, że dyskretnie patrzyłam na zegarek, odliczając czas do napisów końcowych.

Z piątki dziewcząt dwie są bardzo udane i mają spory potencjał komediowy, gorzej niestety z pozostałymi. Na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Sakura – przewodnicząca pełna entuzjazmu na wyrost i niedopracowanych pomysłów. Kontrast jednego i drugiego z rzeczywistością jest autentycznie zabawny, a sama dziewczyna może budzić sympatię rozpaczliwymi próbami trzymania się aktualnie wybranej roli, nawet jeśli wszystko wokół sprzysięgło się przeciwko niej. Zaskakująco udaną postacią okazuje się także Karin, czyli wspomniana na początku koleżanka Natsuki, doskonale i bez „przegięcia” parodiująca typ moé-dziewczątka tak słodkiego, że wszystko, co zrobi lub powie, musi z definicji być urocze. W porównaniu z nimi Natsuki ma bardziej okrojoną rolę, sprowadzającą się do obcinania, gaszenia i puentowania dziwnych pomysłów koleżanek (czyli pełni rolę tsukkomi z tradycyjnej japońskiej komedii manzai).

Claire, czyli obłędnie bogata dziedziczka potężnej korporacji, oraz Botan, czyli absurdalnie silna spadkobierczyni tradycyjnej szkoły walki, pasują niestety do pozostałych jak kwiatek do kożucha. To, że sprawiają wrażenie wyjętych z innej bajki, jest niewątpliwie zamierzone, tyle tylko, że ten efekt komiczny szybko się wyczerpuje. W rezultacie związane z nimi gagi i żarty są najbardziej powtarzalne – Claire uważa, że pieniądze to recepta na wszystko (i umie tego dowieść), zaś Botan popisuje się opowieściami i wyczynami jak z późnego etapu jakiejś serii shounen (takiego po wielu treningach). Skontrastowanie tego ze zwyczajnością zajęć bohaterek (typu gry w kopanie puszki) oraz szkolnego życia jest zabawne, ale raz. Kiedy widz wie już, czego się spodziewać, te właśnie epizody najszybciej robią się nieciekawe.

Grafika jest dokładnie taka, jakiej można się spodziewać po tego rodzaju serii: czysta, schludna, utrzymana w jasnych barwach i możliwie oszczędna. Kitakubu Katsudou Kiroku nie wygląda szczególnie źle, ale pod tym względem także nie ma absolutnie nic, co zapadłoby w pamięć, może poza przebieraną w najbardziej fantastyczne kostiumy foczką. Ten sam rzemieślniczy standard utrzymuje ścieżka dźwiękowa, a także energiczna czołówka 2 Gakki Debut Daisakusen!! (w wykonaniu girlsbandu Otome Shintou) oraz aż cztery piosenki przy napisach końcowych, śpiewane zgodnie z aktualną modą przez seiyuu bohaterek. Jeśli zaś o seiyuu mowa, to w tej serii ze świecą szukać znanych nazwisk. Z wyjątkiem Ibuki Kido (która z większych ról ma na koncie tylko Akiko z Onii­‑chan Dakedo Ai sae Areba Kankei Nai yo ne!), pozostałe aktorki głosowe to debiutantki, a wymagania serii sprawiają, że o ile nie zaliczyły poważniejszych wpadek, o tyle nie miały też okazji popisać się niczym szczególnym.

Niemal z całkowitą pewnością mogę prorokować, że Kitakubu Katsudou Kiroku to seria, o której już niedługo mało kto będzie pamiętać. Nie znaczy to, że jest szczególnie zła – przeciwnie, ogląda się ją całkiem przyjemnie, o ile oczywiście ktoś lubi ten typ komedii. Żarty bywają niezłe, a dziewczęta akurat na tyle słodkie, że da się to jeszcze wytrzymać bez ryzyka próchnicy. Przygody… Zaraz, jak one się nazywały? No właśnie. Założę się, że większość widzów nawet w trakcie oglądania serii musiała zaglądać za każdym do wykazu postaci, żeby przypomnieć sobie, jak się nazywają bohaterki. A po jakimś czasie z najwyższym trudem przypomni sobie… białą foczkę z przerywników.

Avellana, 26 października 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Nomad
Autor: Kuroha
Projekt: Takahiro Sasaki
Reżyser: Hikaru Satou
Scenariusz: Gou Zappa
Muzyka: Gou Sakabe