Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 4/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 21
Średnia: 4,48
σ=1,99

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hidan no Aria AA

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Aria the Scarlet Ammo Double A
  • 緋弾のアリアAA
Gatunki: Sensacja
zrzutka

Gdy raz poskromione anime powstaje z martwych niczym uporczywy czarny charakter, tylko niestrudzony recenzent może dokończyć dzieło, które zaczął…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Myślałem, że ten koszmar już nigdy nie powróci, że rozdział japońskiej animacji pod tytułem Hidan no Aria został ostatecznie zapieczętowany i pogrzebany na wieki. Tymczasem szarlataneria z terrorystycznej grupy określającej siebie mianem producentów postanowiła inaczej. Wyrwali więc z okowów wiecznego snu potwora, który nie powinien nigdy powstać. I nagle okazało się, że poczwara zmieniła się we wcale nie pięknego, ale zawsze motyla.

Sądzę, że do Hidan no Aria AA nie tylko ja podchodziłem jak do szczotki, czemu nietrudno się dziwić – poprzedniczka nie zachwycała fabułą, a ponadto obsada była w niej nie tyle dyskusyjna, co skompletowana z myślą o specyficznej grupie odbiorców. Walory rozrywkowe także nie powalały na kolana, a historia zakończyła się w momencie, w którym książkowy pierwowzór dopiero zaczynał mieć cokolwiek do zaoferowania. Ktoś jednak poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że naprawi serię – zamiast ekranizować kontynuację, można przecież wziąć na warsztat historię poboczną, w której kontrowersyjna główna bohaterka schodzi na drugi plan, a zamiast nieprzemyślanej fabuły zastosować nieprzemyślaną fabułę, ale dotychczasowy trójkąt romantyczny zastąpić mającymi się ku sobie licealistkami. Jestem pewien, że na taki plan mógł wpaść tylko wyrafinowany dżentelmen wysokiej klasy o wysublimowanym guście i wysokim pochodzeniu. A przynajmniej takie mniemanie mają o sobie miłośnicy yuri.

Miejsce wcześniejszych bohaterów zajęły dotychczas nieznane dziewoje. Spośród dawnej obsady w świetle jupiterów pozostała jedynie tytułowa Aria, zaś historia skupia się na Akari Mamiyi, jej oddanej fance. Akari również pragnie zostać wysokiej klasy butei, czyli kimś na miarę ucznia­‑policjanta. Sęk w tym, że poza ślepym zapatrzeniem w obiekt swojej adoracji dziewczyna nie wykazuje żadnych zdolności niezbędnych do stania na straży prawa. Podczas egzaminu wstępnego do szkoły dla butei dostała najniższą notę, ale mimo to nie poddaje się i usilnie próbuje zostać partnerem Arii. Ta co prawda nie zwykła brać pod skrzydła wychowanków, ale postanawia zrobić wyjątek i dać szansę Mamiyi – jeśli sprosta postawionemu przed nią wyzwaniu, zostanie oficjalnie padwanem Arii. Do tego czasu jednak będzie tylko kandydatem na ucznia. Sytuacja ta absolutnie nie odpowiada Shino Sasaki, pałającej głębokim uczuciem do Akari, a także jej nauczycielce, dostrzegającej konkurencję. Z kolei Akari bardzo przyjaźni się z nieco chłopięcą w zachowaniu Raiką Hino, do której mizdrzy się gimnazjalistka Kirin Shima, do niedawna czująca miętę do Riko Mine, znanej widzom poprzedniej części fetyszystki­‑terrorystki, od której dziewczyna nauczyła się sztuki uwodzenia. Ale galimatias! Ale to dobrze, im więcej różnych bohaterek, tym więcej yuri i zarazem mniej miejsca na fabułę, która tu także nie powala. Niestety jest często powiązana z wątkami miłosnymi, co obydwu niekoniecznie wychodzi na dobre. Ponadto, zgodnie z tradycją, finał serii jest głupi. Co ciekawe przez chwilę rozwiązanie historii trzymało się kupy, ale chyba scenarzysta źle skroił scenariusz, zostawiając do zagospodarowania czas antenowy. W roli zapchajdziury użyto pojawiającego się ni stąd, ni zowąd najgłówniejszego złego, który oczywiście grzecznie czekał, aż bohaterki poradzą sobie z wcześniejszym głównym złym. No i to wszystko obowiązkowo ma związek z przeszłością Akari i takimi tam bzdetami niepotrzebnie odciągającymi uwagę od relacji damsko­‑damskich. Zakończenie na miarę pierwszej serii, co nie jest żadną pochwałą.

Fabuła skupia się na nieporozumieniach, zazwyczaj wynikających z zazdrości, pomiędzy bohaterkami. Oczywiście te, które z początku były nastawione krytycznie wobec Akari, później same zaczynają się jej podlizywać. Wątki shoujo­‑ai stanowią oś pierwszej połowy anime, bo co prawda przy okazji dziewczyny wdają się w różne strzelaniny i inne niebezpieczne okoliczności, a nawet pojedynkują się o serce wybranki, ale ogół pozostaje przyjemny i słodki, zupełnie nie jak znane dotychczas Hidan no Aria. Kilka razy na ekranie pojawia się też Kinji, główny bohater pierwowzoru, lecz jego udział w fabule jest minimalny. Dzięki temu jego interakcję z Arią są marginalną częścią czasu antenowego, co wyeliminowało najpoważniejszą wadę poprzedniej serii – Rie Kugimiyę w roli sztampowej tsundere. Tak, nawet tytułowa bohaterka wypada lepiej w roli mentorki i starszej koleżanki niż krzykliwej i rozchwianej emocjonalnie niedojrzałej smarkuli, uzbrojonej po zęby. Można nawet posunąć się do stwierdzenia, że w takiej formie występ Rie Kugimiyi przestaje być wadą i już nie przeszkadza w seansie.

Wizualnie Hidan no Aria AA nie prezentuje niczego wyjątkowego. Projekty postaci przykuwają uwagę i bez wątpienia są przyjemne dla oczu odbiorcy, co przy treści anime jest kluczowe, lecz nie wyróżniają się niczym szczególnym i można je skwitować mianem pospolitych. To ten przypadek, gdy aparycja postaci bezpośrednio nawiązuje do jej charakteru. O ile opening i pierwsza scena dawały nadzieję, że widz zobaczy graficzne eksperymenty rodem ze studia SHAFT, realizacja raczej nie zachwyca, zaliczając częściej upadki niż wzloty. Przy czym upadki nie były dotkliwe, zaś wzloty sporadyczne, głównie przy okazji scen akcji. Kilkukrotne sceny z rzeczywiście widowiskową animacją rzucą się w oczy tylko widzom wyczulonym na wahania jakości oprawy wizualnej.

Yuriści powinni rozważyć zapoznanie się z serią, sądzę, że nie zawiedzie ich oczekiwań. Należy jednak podkreślić, że ukazane wątki damsko­‑damskie reprezentują typowo współczesne spojrzenie na shoujo­‑ai, wyzute z filozoficznej i emocjonalnej warstwy, za to przyjemne w odbiorze i bardzo pozytywne. Niektóre interakcje między trzecioplanowymi postaciami wymagają znajomości poprzedniej części anime, lecz ta nie jest obligatoryjna. Całe szczęście. Nie można jednak stwierdzić, że Hidan no Aria AA jest dużo lepsze, zwyczajnie w zamian za wątpliwą wartość fabuły oferuje widzowi coś innego, czego nie dało się powiedzieć o pierwszej odsłonie przygód Arii H. Kanzaki.

Slova, 13 marca 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Doga Kobo
Autor: Chuugaku Akamatsu, Shogako Tachibana
Projekt: Kobuichi, Miwa Ooshima, Shogako Tachibana
Reżyser: Takashi Kawabata
Scenariusz: Chuugaku Akamatsu, Fumihiko Shimo
Muzyka: Takurou Iga

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Hidan no Aria AA - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl