Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,25

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 120
Średnia: 6,75
σ=1,68

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sakamoto Desu ga?

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2016
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 坂本ですが?
Tytuły powiązane:
Gatunki: Komedia
Widownia: Seinen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

„Jestem Sakamoto, nie słyszałeś o mnie?” – czyli specyficzna komedia o szkolnym życiu pewnego licealisty, który jest bardziej „COOL” niż jakikolwiek inny śmiertelnik chodzący po tym ziemskim padole.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Do pierwszej klasy prefekturalnego liceum Gakubun w Japonii uczęszcza nietypowy uczeń, który momentalnie przykuwa uwagę każdego. Ten pozornie zwyczajny, choć niezwykle przystojny czarnowłosy młodzieniec o imieniu Sakamoto wyróżnia się tym, że absolutnie wszystko, co robi, robi z Klasą przez duże „k”. Jest ucieleśnieniem dobrego gustu, wdzięku i gracji, chodzącym ideałem, niekoronowanym władcą SWAG­‑u. Sprawia to, że jest idolem dziewcząt, natomiast jego rówieśnicy kipią z zazdrości i nie ustają w próbach strącenia go z piedestału. I choć okazuje się to zadaniem niewykonalnym, to prowadzi do mnóstwa zabawnych scen i refleksji. Co więcej, szyk i spryt Sakamoto nie są ukierunkowane na to, jak wywinąć się od obowiązków i kłopotów, lecz na to, w jaki sposób sobie z nimi poradzić tak, by nie dość, że wyjść na swoje, to jeszcze zrobić to w najlepszym stylu.

Sakamoto nie jest bohaterem, z którym widz będzie się utożsamiać. Polubić go trudno, jest zbyt wyobcowany. Mimo że jest wyidealizowany niczym Mary Sue, nie sposób go darzyć też nienawiścią. Wielbić? No, to już prędzej. Ale to nie o sympatię lub jej brak tutaj chodzi, a o puentę jego poczynań. To taki intrygujący dziwak, który egzystuje poza pojęciem absurdu, co tylko potęguje specyficzny humor, na jakim opiera się to anime. Przykłady? Trudno je przytoczyć, bo absolutnie wszystko, co robi nasz główny bohater, robi wyjątkowo. Gustowne może być nawet stanie na korytarzu w ramach kary od nauczyciela… A gdy trzeba, podnosi rzuconą mu rękawicę, choć nigdy nie traktuje tych zaczepek personalnie. W absolutnie każdej sytuacji charakteryzują go nienaganne maniery i stoicki spokój. Jednocześnie nie można powiedzieć, by robił to dla poklasku, gdyż adoracja otoczenia jest mu całkowicie obojętna. On po prostu taki jest.

Trudno tutaj mówić o konkretnej fabule. Każdy odcinek składa się z krótkich epizodów ze szkolnego życia i skupia się na Sakamoto oraz jego samotnej ścieżce ku byciu absolutnie COOL, której nie są w stanie pojąć zwykli śmiertelnicy. Ci drudzy raczej nagabują kolegę, by pomagał im w rozwiązaniu ich przyziemnych problemów. I nasz główny bohater pomaga im – w specyficzny, lecz inspirujący dla otoczenia sposób. Obecny tu humor jest, nie ukrywajmy, dosyć specyficzny. Nie do każdego on trafi, choć na szczęście nie są to żarty hermetyczne, więc potencjalne grono odbiorców nie jest też takie wąskie. Uściślając, opierają się one na absurdalności, stąd widz ma okazję się pośmiać, ale z czasem zaczyna się nimi nużyć, mając wrażenie, że w zasadzie ogląda cały czas to samo. Riposty są raz lepsze, raz gorsze. Ja osobiście wielokrotnie się śmiałam podczas seansu (moja ulubiona scena to jak Sakamoto rywalizuje w deszczu z wróbelkiem). Śpieszę jednak z uprzedzeniem, że nie wszystkie jego poczynania są realistyczne i bohater czasem sięga po „techniki specjalne”, które można wytłumaczyć nie logiką, a tym, jaki jest niezwykły.

Od strony graficznej seria prezentuje się dobrze. Budżet się raczej nie przelewał, więc rolą zespołu było sprawienie, by animacja trzymała równy poziom przez cały sezon i uważam, że udało się to osiągnąć. Projekty postaci są charakterystyczne i różnorodne, łatwo każdego zapamiętać i rozpoznać. Scenerie nie są puste, choć wyglądają dosyć szablonowo. Troszkę większy nacisk położono oczywiście na animację efektów specjalnych towarzyszących Sakamoto. Wszystko to sprawia, że grafiką trudno się zachwycać, lecz w żaden sposób nie psuje ona radości z oglądania. Tak samo z oprawą muzyczną, która dobrze podkreśla nastrój i tyle. Na tle innych wyróżnia się jeden charakterystyczny kawałek, który podkreśla sceny z naszym głównym bohaterem niczym motyw muzyczny towarzyszący Różowej panterze. Energiczny opening wychwala przymioty Sakamoto i jest poprzedzony krótkim monologiem narratora. Natomiast ending jest spokojny i ma na celu podkreślenie łagodnej strony protagonisty. Oba są ładne, ale nie zapadają w pamięć. Natomiast miłą niespodzianką są aktorzy użyczający głosów bohaterom. W Sakamoto wcielił się znany z wielu innych ról Hikaru Midorikawa, którego głos z początku nie pasował mi do tej postaci, ale w ostatecznym rozrachunku zdołał przekonać mnie, że nie był to zły wybór. Drugim intrygującym wyborem jest aktor podkładający głos pod przyjaciela Sakamoto – niezbyt urodziwego, zakompleksionego grubaska Kubotę. Głosu użyczył mu Akira Ishida i muszę przyznać, że po raz kolejny ten aktor mnie zaskoczył tym, jak dobrze sobie radzi z najróżniejszymi rolami.

Anime wykorzystuje typ humoru, którego raczej nie widuje się zbyt często. Zazwyczaj sceny komediowe bazują na nieporadności głównego bohatera, który co i rusz się w coś pakuje, tutaj natomiast postanowiono wykorzystać schemat odwrotny. Jako że Sakamoto jest z natury idealny, nie uświadczymy tu wewnętrznego dojrzewania głównego bohatera, lecz raczej opowieści o tym, jak inspiruje on swoich rówieśników do pogoni za doskonałością. Głównym problemem tego anime jest z kolei to, że żart opowiedziany zbyt wiele razy przestaje śmieszyć. Można ten humor doprawiać na różne sposoby, lecz w głębi scenariusza rdzeń pozostaje taki sam i powoduje to znużenie, którego nie da się uniknąć. Mimo to muszę stwierdzić, że nawet jeśli któryś z żartów do nas nie przemówi, to jest szansa, że kolejne będą lepsze. Jest jeszcze jedna cecha, która uchroniła to anime od bycia niestrawnym – mianowicie postać Sakamoto. Sprawia on wrażenie typowej Mary Sue, ale wszystkie akcje, jakie podejmuje, są motywowane szczerą chęcią pomocy, a nie poczuciem wyższości. Dzięki temu seans ogląda się lekko i wywołuje on sympatyczne odczucia. Jest to też jedno z nielicznych anime, którym na dobre wyszło, że dostało tylko jeden sezon, gdyż dłuższe eksploatowanie tego samego motywu nie skończyłoby się dobrze. Pomimo kilku spalonych żartów w ostatecznym rozrachunku wyszło całkiem nieźle, choć raczej nie będzie to coś, co zapadnie w pamięć na dłużej.

Nanami, 8 września 2016

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Nami Sano
Projekt: Atsuko Nakajima
Reżyser: Shinji Takamatsu
Muzyka: Yasuhiko Fukuda

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sakamoto Desu ga? - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl