Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

2/10
postaci: 2/10 grafika: 6/10
fabuła: 2/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 6
Średnia: 4,17
σ=3,13

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (mikolajp)

Wylosuj ponownieTop 10

Natsuki Crisis

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 1994
Czas trwania: 2×30 min
Tytuły alternatywne:
  • なつきクライシス
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Opowieść o dziewczynach – karatekach, przyprawiona kilkoma „złotymi myślami”. Sztampowa historia niegodna uwagi.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Do szkoły Natsuki Kisumi – młodej i obiecującej adeptki karate – pewnego dnia przybywa dziewczyna o imieniu Rina Takaoka. Z początku wydaje się być cichą, zwyczajną i trochę snobistyczną osobą, lecz gdy w obecności Natsuki zostaje zaatakowana przez bandę młodzieńców w maskach, ta zaczyna podejrzewać, że Rina ma poważniejsze kłopoty…

Cóż mogę powiedzieć o tej serii? Niestety, niewiele dobrego. Jest to najzwyklejsza sztampowa historia ze sztampowymi bohaterami. Dostajemy dwa półgodzinne odcinki, będące osobnymi historiami, między którymi mało jest połączeń. I o ile pierwszy odcinek jeszcze można przeżyć i obejrzeć nawet z pewną przyjemnością, to drugi wywołuje tylko śmiech i budzi politowanie.

Nie podchodziłem do Natsuki Crisis z wielkimi oczekiwaniami, jednakże po moim ulubionym studiu Madhouse spodziewałem się czegoś więcej. Myślę jednak, że z pustego i Salomon nie naleje. Sam początek był niezły. Młoda dziewczyna spotyka inną młodą dziewczynę, która jest uwikłana w jakieś kryminalne sprawy. Również główny czarny charakter prezentował się dobrze. Jednakże z czasem mina zaczęła mi stopniowo rzednąć. Relacje między Riną i Natsuki były tak sztuczne i naciągane, że nie mogłem na to patrzeć. A zakończenie pierwszego odcinka (drugiego zresztą też) przewidziałem już na samym początku. Zero zaskoczenia. Jednak to, co mnie czekało po uruchomieniu drugiego odcinka przechodzi ludzkie pojęcie. Pierwszy to bułka z masłem w porównaniu z kolejnym. Mianowicie…

I tu zaczynało się w miarę nieźle. Jednakże to „nieźle” autorzy zdołali utrzymać tylko przez pierwszą minutę. Gdy zobaczyłem walkę początkową (całe anime to praktycznie tylko walki i to niezbyt udane), już było mi niedobrze. Ha! A przede mną jeszcze 25 minut. Byłem jednak twardy. Wytrwałem. I w sumie chyba nie żałuję, bo otrzymałem sporą dawkę (niezamierzonego przez autorów) humoru. Streszczając akcję: drugi odcinek opowiada o pojawieniu się Bardzo Złej Osoby, która chce zabić Natsuki. Oczywiście Zła Osoba jest zdecydowanie silniejsza od naszej małej bohaterki, więc ta musi się ostro wziąć do treningu. Tutaj od razu nasunęło mi się skojarzenie z filmem Rocky. Niektóre sceny były stamtąd żywcem wyjęte, tyle że zamiast boksu pojawia się karate. Wszystko przebiegało zgodnie z moimi przewidywaniami. Nie pomyliłem się chyba w żadnej kwestii. Pierwszy odcinek dało się obejrzeć chociażby po to, żeby popatrzeć, jak dziewczęta biją się bez żadnych supermocy i sił nadprzyrodzonych. Gdzieś do połowy drugiego myślałem, że z czystym sercem przyznam wyróżnik „Realizm” (co – choć może trochę kuriozalnie zabrzmi – jest chyba największym plusem serii), ale gdy dotarłem do końcówki, miałem ochotę usiąść i zapłakać. Natsuki Crisis bez skrupułów została pozbawiona swojej największej zalety. Ostatnia walka to jakaś paranoja i prawdziwy „kryzys”. Całe ściany rozwalane kopniakiem, ludzie latający grubo ponad 20 metrów, techniki z kosmosu. Oj, tego już było dla mnie za wiele. Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać. Ha! Lecz to jeszcze nie wszystko. Na wypadek gdyby widzowi było jeszcze mało, autorzy postanowili dorzucić kilka złotych myśli i przesłań o tym, że należy być dobrym dla całego świata, że „przyjaźń i miłość zwyciężą wszystko” i tego typu sprawy. Ja nie mam nic przeciwko takim morałom, nawet bywają one potrzebne, ale na Boga, podane w odpowiedniej formie, a nie tak jak w Natsuki Crisis, gdzie zamiast skłonić do przemyśleń (jak zapewne powinny), wywołały tylko salwę śmiechu.

Grafikę trudno mi ocenić, wiem jednak, że powinienem patrzeć przez pryzmat roku, w którym seria powstała. Stąd też ocena 6, a nie 2. Bo wbrew pozorom, nie jest tak źle, a jak na 1994 rok, nawet całkiem dobrze. Trochę przeszkadzała, ale tragicznie nie było. Choć z drugiej strony nie mogę powiedzieć, że oglądało się ją z przyjemnością.

Za muzykę nie wystawiam noty. Dlaczego? Bo muzyki tam po prostu prawie wcale nie ma. Jest ending (którego, przyznam szczerze, nawet nie słuchałem, ponieważ chciałem jak najszybciej wyłączyć to anime) i zaledwie kilka wstawek dźwiękowych podczas najbardziej „dramatycznych” momentów. A to zdecydowanie za mało, żeby wystawić ocenę. Już w ogóle nie pamiętam żadnej melodii z tego anime.

Postacie, jak już pisałem – sztampowe. A relacje między nimi? Jeszcze bardziej sztampowe. A na dodatek naciągane, przewidywalne i po prostu śmieszne. Główna bohaterka to typowa „szlachetna i dobra dla świata istota”. Brzmi znajomo? Nie dziwię się. Kolejna ważna postać – Rina. I kolejny oklepany schemat „z początku zła i zrzędliwa, a tak naprawdę miła i wrażliwa osoba”. I takimi schematami można rzucać przy każdej z postaci w tym anime, ale to chyba nie jest już konieczne.

Słowem podsumowania: niestety nie mogę polecić Natsuki Crisis nikomu. Nawet fanom karate, sztuk walki czy też opowieści sportowych. To anime to po prostu zwykły bubel, nic godnego uwagi. Naprawdę, tę godzinkę można poświęcić na jakieś zdecydowanie lepsze anime, a nie brakuje nawet tytułów o podobnej tematyce. Trzymajcie się z dala od tej produkcji, dla swojego własnego dobra.

mikolajp, 22 sierpnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Hirohisa Tsuruta
Reżyser: Jun'ichi Sakata, Kouichi Chigira
Scenariusz: Hirohisa Tsuruta