Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 7/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,60

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 23
Średnia: 6,26
σ=1,85

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Seval)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mushi-Uta

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ムシウタ
Gatunki: Dramat, Romans
zrzutka

Tragiczne wybory i efektowne walki przeplatane szkolnymi epizodami. Wszystko pokryte grubą warstwą lukru.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Mushi to pasożyty żywiące się marzeniami, dające swoim nosicielom dostęp do niezwykłych (często niszczycielskich) mocy. Choć istnienie mushi­‑tsuki (nosicieli) nie jest oficjalnie potwierdzone, praktycznie każdy o nich słyszał, a w sieci znajduje się wiele stron zawierających informacje na ten temat. Jak w przypadku każdej niesamowitej miejskiej legendy, reakcje wahają się od niedowierzania poprzez obrzydzenie po fascynację. Posiadanie takiego pasożyta mogłoby się wydawać niewysoką ceną za niezwykłe umiejętności, gdyby nie trzy sprawy. Po pierwsze, ujawnieni nosiciele są najczęściej odrzucani przez otoczenie jako potwory. Po drugie, rządowa organizacja SEPB wyszukuje mushi­‑tsuki i zabija ich mushi. Taki nosiciel staje się „upadłym” – ludzką skorupą bez emocji, marzeń i pamięci. Po trzecie, jeśli nawet komuś uda się tego uniknąć, mushi w końcu skonsumuje wszystkie jego marzenia i osiągnie dojrzałość. Dla nosiciela oznacza to śmierć. Część mushi­‑tsuki buntuje się przeciwko traktowaniu ich jak potwory i pod przywództwem „Biedronki” tworzy ruch oporu, Mushibane. Zajmują się przede wszystkim ratowaniem nosicieli zlokalizowanych przez SEPB. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ rządowi agenci sami są nosicielami i wydają się nie mieć żadnych skrupułów.

Po przeczytaniu powyższego opisu (i obejrzeniu kilkunastu minut pierwszego odcinka) można się spodziewać ciekawej serii sensacyjnej, może nawet z okazjonalnym dreszczykiem. I w tym momencie następuje zaskoczenie – akcja przenosi się na grunt szkolny (na oko wczesne liceum) i zaczynają dominować wątki romantyczne. Należy dodać, że bardzo niewinne (głównie roziskrzone spojrzenia, spacery po parku i delikatne rumieńce). Przez chwilę zmagania SEPB i Mushibane zdają się schodzić na dalszy plan, ale twórcom serii udaje się w jakiś sposób zachować względną równowagę między tymi dwoma płaszczyznami.

Biorąc pod uwagę długość serii, wprowadzono stanowczo zbyt wielu bohaterów. Część z nich pojawia się właściwie znikąd, ich powiązania z pozostałymi postaciami nie zostają wyjaśnione i do końca nie wiadomo, jaką rolę mieli odegrać. Prawdopodobnie dla osób znających książkowy pierwowzór i powstałą na jego podstawie mangę są one rozpoznawalne, ale tu wydają się trochę wyjęte z kontekstu. Poznamy także kilka postaci, których jedynym zadaniem jest pełnienie roli elementu komediowego – niestety każda z nich gra tylko na jednej nucie i nie staje się to nużące tylko dlatego, że w dwunastu odcinkach nie można było ich pokazać zbyt wiele razy… Trójka głównych bohaterów (i w nieco mniejszym stopniu kilku drugoplanowych) na szczęście prezentuje sobą coś więcej. To, czy zyskają sympatię widza, zależy już od osobistych upodobań tegoż, ale mają pewien potencjał. Nie do końca rozwinięty, ale to znowu konsekwencja braku czasu.

Mushi­‑Uta jest (pół)oficjalnie sklasyfikowana jako shounen, ale nie do końca się z tym zgadzam. Przez przynajmniej połowę czasu akcja skupia się na rozterkach emocjonalnych i ewolucji stosunków między bohaterami. O ile ładne postaci dziewcząt stanowią z pewnością miły bonus, dla widzów oczekujących akcji może to nie wystarczyć. Chociaż muszę przyznać, że w końcu niemal zawsze coś się zaczyna dziać…

Od strony graficznej uwagę zwraca kolorystyka, utrzymana w ciepłych tonach i podkreślona miękkim światłem. Tła nie oszałamiają rozmachem, ale są staranne i przyjemne dla oka. Projekty postaci są ładne i rozsądnie zróżnicowane (choć już szeregowi członkowie SEPB wyglądają jak klony). Mushi (w dosłownym tłumaczeniu „owady”) wyglądają jak zmutowane okazy z atlasu fauny pełzającej i fruwającej. Mnie się podobały. Podobało mi się również (nie jestem pewna, czy zamierzone) podkreślenie niedojrzałości przywódczyni Mushibane, przejawiające się wyborem stroju (ta powiewająca peleryna!). Skoro już jestem przy strojach, zdradzę nękające mnie od początku serii pytanie (oczywiście pozostawione bez odpowiedzi): dlaczego właściwie agenci SEPB noszą gogle? Muzyka jest dobra, choć nie wyróżnia się niczym szczególnym. Opening brzmi ciekawie, ale ending nawet nie zatrzymał się w mojej pamięci.

Kolejne odcinki oglądałam z przyjemnością, ale bez większego zaangażowania. Trudno mi było identyfikować się z bohaterami, mimo sympatii, jaką do nich czułam. Wiele wątków pozostało otwartych, co ostatecznie obniżyło ocenę za fabułę. Po zakończeniu serii miałam wrażenie, że (korzystając z literackich analogii) opowiadanie zostało obdarzone tłem przewidzianym dla powieści. Wiadomo już, że powstanie następna seria i nie można wykluczyć, że połączenie obu usunie tę wadę – na razie jednak mamy tylko pierwszą. Mimo to polecam Mushi­‑Uta jako rozrywkę na kilka wieczorów. Powinna się spodobać szczególnie młodszym widzom oraz tym, którzy doceniają bohaterów będących po japońsku yasashii („łagodny, miły”), a jednocześnie nie cofających się przed obroną swoich racji.

Seval, 4 listopada 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Beat Frog
Autor: Kyouhei Iwai
Projekt: Kanetoshi Kamimoto
Reżyser: Kazuo Sakai
Scenariusz: Reiko Yoshida
Muzyka: Junpei Fujita