Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Komentarze

Nanami

  • Avatar
    A
    Nanami 30.03.2019 20:50
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online: Alicization"
    Hm generalnie myślałam, że jestem całkiem odporna na SAO i jego wyciągnięte z… rękawa pomysły i w ogóle. Ba, dobrze się bawiłam oglądając pierwszą część (reszty już niezbyt). I nawet początek Alicyzacji mnie bawił, jeśli przymknąć oko na to i owo. Ale… im dalej, tym gorzej, o wiele gorzej. Znów motyw zdobywania poziomów wieży i pokonywania przeciwników. Sama końcówka mnie zirytowała i znudziła – przeskakiwałam już sceny całe, bo nie mogłam znieść tego BLA BLA BLA okej zaraz umrę, ale jeszcze opowiem cały swój życiorys. I matko, jakie to obleśne było – chyba miało szokować widza, ale mnie po prostu obrzydziło. A najgorsze, że tutaj nic z niczego nie wynikało… była Alicja, był Eugeo. I w sumie to nic nie zmieniło. A walkę prowadzi się na zasadzie „kto jest bardziej zdeterminowany ten wygra”, no super. Pamiętam też, że Kirito ileś odcinków wstecz darował życie któremuś rycerzowi – silnie sugerując, że pewnie wróci i dołączy się do ostatniej walki, albo chociaż zaważy na losach… jasssssne. Zapomniane, dawno i nie prawda.

    Ale już absolutnie rozwalił mnie odcinek 24, gdy nagle „aaa no tak, Kirito nie siedzi sobie tam w tej grze na luzie tylko mieli go uratować, bo on przecież umiera” i powrót do rzeczywistego świata po wielu odcinkach zapomnienia tylko po to, by  kliknij: ukryte 

    4/10.
  • Avatar
    A
    Nanami 27.03.2019 19:53
    I ostatni odcinek!
    Komentarz do recenzji "Doukyonin wa Hiza, Tokidoki, Atama no Ue"
    I ja w sumie żałuję, że to już ostatni odcinek.
    Wyszła z tego taka lekka seria z „okruchami życia”, do której przyjemnie usiąść z kubkiem gorącej herbaty wieczorem, zatopić się w fotel i niezobowiązująco sobie odpalić kolejny odcinek.

    Lubię koty, więc sam element „koci” już jest dla mnie zaletą samą w sobie.

    Ciekawie poprowadzona narracja – pół odcinka to Subaru i jego perspektywa, a potem zamiana ról – oglądamy jeszcze raz te same wydarzenia, ale z perspektywy kociej. I zasadniczo nie odntowałam żadnych większych wpadek, które by świadczyły, że autor o kotach nie ma zielonego pojęcia. Całkiem nieźle wyszło ukazanie tego, że człowiek (aczkolwiek totalnie zielony człowiek, który na dodatek ma również problemy z fobią społeczną) zupełnie inaczej może odbierać różne rzeczy niż zwierzę, które posiada.


    Animacja może nie była najwyższych lotów, ale utrzymywała stały poziom. Muzyka tak samo.

    I w sumie mi tam się spodobała „przemiana” Subaru – że zaopiekowanie się kotem zmusiło go do większej liczby interakcji z ludźmi, że nagle dostrzegł tych ludzi wokół siebie… że zaczął dostrzegać wiele rzeczy, o których nigdy wcześniej nie myślał.

    Jak dla mnie ostatecznie takie 7,5/10.
  • Avatar
    Nanami 3.01.2019 10:19
    Komentarz do recenzji "Akagami no Shirayukihime [2016]"
    Tom 8, rozdział 32, ale z tego co pamiętam, zakończenie było zmienione względem mangi.
  • Avatar
    Nanami 21.12.2018 19:36
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    - główny bohater Ash ma 17/18 lat i ostatnie lata życia spędził pod „opieką” pedofila, więc nawiązań do tej tematyki jest sporo. W końcu cała seria jest o jego próbie ucieczki z tego środowiska oraz rewanżu za doznane krzywdy. Jednak nie tak łatwo oderwać się mu od przeszłości, więc zapędy pedofilskie w wykonaniu mężczyzn z pociągiem do chłopców są… niemalże stałym elementem… są jednak przedstawione jako odrażające i odpychające, naturalnie.
    - drugi główny bohater Eiji pełni rolę, którą zwykle mają kobiety w tego typu seriach (mentalne wspieranie głównego bohatera oraz posiadanie ogromnej empatii i wrażliwości)
    - pomimo tego, jest tylko jeden męsko­‑męski pocałunek między nimi i pełni on rolę utylitarną, a nie romantyczną (przekazanie wiadomości).
    Jak to opisują w fandomie, jest to seria z parą homoseksualną (mocno naciągając, bo ta kwestia nie jest nigdy wprost poruszana); a nie o parze homoseksualnej.
  • Avatar
    A
    Nanami 10.12.2018 15:58
    10 odcinek what.
    Komentarz do recenzji "Sword Art Online: Alicization"
    Jak długo anime oglądam, a trochę to już będzie, w życiu się nie spotkałam z „disclaimer” z ostrzeżeniami dla młodocianych widzów. Już myślałam, że to jakiś żart albo część wewnętrznego systemu w fabule, a tu jednak nie! ...może to ze względu na jednak dosyć młodą grupę docelową oraz okupowany time­‑slot (dla młodzieży) i jednak to był bardzo poryty odcinek i niesmaczny, więc w sumie…
    Kupy to się nie trzyma w ogóle, leci na tych samych schematach typu Kirito jest ponad zasadami i zawsze się zjawia, by uratować dzień [tm]. Ale mimo wszystko nie jest złe jako zapychacz czasu.
    W ogóle ten cały taboo index pomijając, to gdzie do jasnej anielki są ich przełożeni?!
  • Avatar
    Nanami 9.12.2018 18:01
    Re: odcinek 22
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    Znaczy to też nie taka potwierdzona w pełni informacja, ale tyle czasu ma zarezerwowany slot odcinek 24 Banana Fish więc oby tak faktycznie było :)
    Z tym przygotowaniem to jak z 22 odcinkiem…  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Nanami 9.12.2018 16:22
    Re: odcinek 22
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    Ostatni odcinek ma mieć 40 minut, więc bardzo prawdopodobne, że zekranizują również Garden of Light.
    Nie da się być przygotowanym na to zakończenie…
  • Avatar
    Nanami 17.07.2018 19:33
    Re: 1 ep
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    Tak, całe dwie, z tego co pamiętam. Obsada jest zdominowana przez mężczyzn, jako że to gangi uliczne i mafie i takie tam klimaty.
  • Avatar
    Nanami 17.07.2018 19:32
    Re: 1 ep
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    Czego się możesz spodziewać:
    - licznych odwołań do dziecięcej pornografii i wykorzystywania młodych chłopców przez starych obleśnych dziadów,
    - gwałtów, głównie w wykonaniu mężczyzn na mężczyznach (w celu upodlenia i uprzedmiotowiania niż pożądania jako takiego)
    - jednego buziaka, w wątpliwie romantycznym kontekście ( kliknij: ukryte 
    - relacja między głównymi bohaterami nie jest w żadnym momencie ich znajomości oparta na pożądaniu, przynajmniej wg mnie.

    Jest tu sporo patologicznych sytuacji, które w żadnym momencie nie są gloryfikowane czy podkolorowane. Są takie jakie mają być – odrażające i obleśne. Ale są. Ale nie podciągałabym tego nigdy pod „shonen­‑ai” czy „yaoi”.
  • Avatar
    Nanami 10.07.2018 10:38
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    W końcu do nieco uwspółcześniona adaptacja mangi z lat 80' i 90' więc zapewne nie da się uniknąć bycia „kliszową”. I jeśli tak faktycznie będzie, to może nawet lepiej, że nie ukrywają się z tym od początku, bo ktoś, komu to nie podejdzie, od razu może odpuścić sobie i nie być wodzonym za nos.
    I dłuższy moment zastanawiałam się jakie zaś „wątki miłosne” (bo ja żadnych nie zauważyłam), dopiero po komentarzu Tamakary zaczaiłam. No, to było wymuszone, ewidentnie, jednostronnie. Najwyraźniej i taki wątek zostanie później poruszony, ja to potraktowałam jako jeden z wielu licznych lampek, o czym dalej to to może być.
  • Avatar
    Nanami 9.07.2018 23:19
    Komentarz do recenzji "Banana Fish"
    Ja podzielam zdanie, że było ciekawie i intrygująco. Wprawdzie nic specjalnie zaskakującego, ale nie tego spodziewam się po pierwszym odcinku – ma mi przedstawić bohaterów i sprawić, by mnie zaciekawiły ich losy – i to się udało.
  • Avatar
    Nanami 23.06.2018 23:31
    Komentarz do recenzji "Darling in the Franxx"
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Nanami 23.06.2018 19:58
    Komentarz do recenzji "Darling in the Franxx"
    I nikt nie trafił hahaha :D
     kliknij: ukryte 
    Aczkolwiek u mnie plus za dosadne ukazanie, że ten cały bajzel wcale nie tak łatwo im będzie odkręcić, o ile w ogóle przetrwają.
    2 odcinki do końca.
  • Avatar
    Nanami 19.05.2018 13:38
    Re: Odcinek 19
    Komentarz do recenzji "Grancrest Senki"
    Pozostaje tylko niemrawo usprawiedliwiać ten odcinek tym, że oszczędzają budżet na wielkie ostateczne starcie ;)
  • Avatar
    A
    Nanami 6.04.2018 20:29
    I połowa serii!~
    Komentarz do recenzji "Grancrest Senki"
    I nagle, kiedy Marinne i Alexis (i Mirza…) znikają z pola widzenia, wszystko staje się takie lepsze i ciekawsze! I naprawdę ciekawi mnie ten wątek wyzwolenia rodzinnej ziemi Theo. I nowy opening jest taaaki udany!!
     kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Nanami 4.04.2018 19:20
    Komentarz do recenzji "Ginga Eiyuu Densetsu: Die Neue These - Kaikou"
    Ja tam tylko a'propo puszczania oczka: podczas seansu tego odcinka miałam nieodparte wrażenie, że ten „element” ich przyjaźni też został „odświeżony”, to znaczy lekko przypudrowany na „potrzeby współczesnej publiki”. Co mnie absolutnie zaskoczyło, bo jednak moje mgliste wspomnienia z seansu „starej wersji” nie wskazywały aż tak wysokich wskaźników na moim gej­‑rarze. Teraz są one wywindowane w kosmos ;)
  • Avatar
    Nanami 2.03.2018 23:10
    Komentarz do recenzji "Grancrest Senki"
    Mam w sumie podobne odczucia. Szkoda, że seria traci mnóstwo na galopującym tempie i dziwnym zwalnianiu na niektórych scenach. Gdyby to wszystko było o wiele bardziej obudowane, rozbudowane, przedstawione i uzasadnione… byłoby naprawdę wow. A tak to jest taka trochę ostra jazda bez trzymanki nagle hahahah.

    W ogóle ten zgrzyt zębów jakiejś połowy widowni, która jakoś nie odpadła do tej pory po tej jednej scenie… ( ´・◡・`)

    Co do Siluci i Theo  kliknij: ukryte 

    No a co do ostatniej sceny…  kliknij: ukryte 
    I wciąż ogromnie mi brak przedstawienia czemuż w ogóle księżniczka kompletnie odwróciła się od dążenia do tego, by pokojowo wszystko rozwiązać i wrócić do opcji bycia z Alexisem. No, nie rozumiem tego, a bez tego i jej wszelkie działania zaprzeczające temu są z tyłka.
  • Avatar
    Nanami 20.02.2018 13:58
    Komentarz do recenzji "Hakyuu Houshin Engi"
    W sumie to chyba podziwiam… ja rzuciłam w diabły po 4 odcinkach.
  • Avatar
    A
    Nanami 2.02.2018 20:20
    Perełka!... pogrzebana pod tonami piasku.
    Komentarz do recenzji "Kujira no Kora wa Sajou ni Utau"
    W gruncie rzeczy cieszę się, że zabrałam się za to anime i nie uważam go za stratę czasu. Aczkolwiek… ah ten zmarnowany potencjał… taka szkoda.

    No więc kilka pierwszych odcinków było naprawdę wciągające. Wprawdzie już tu pojawiały się bardzo durne decyzje (branie na pokład panienki, która chciała na dzień dobry cię ukatrupić…), ale można było je sobie wytłumaczyć tym, że ta odizolowana grupka społeczności nie przywykła do żadnej formy przemocy i pozostaje na niebezpieczeństwo wyjątkowo niewyczulona. Przede wszystkim: świat przedstawiony! Widać, że ktoś bardzo dużo włożył w stworzenie go – słownictwo, zależności, specyficzne mechanizmy, zdolności, nawet język i piśmiennictwo. Po drugie: tajemnice! Kim są mieszkańcy, dlaczego są „przeklęci”, co się skrywa? Tu na część pytań dostajemy odpowiedzi, na część nie, ale jest to bardzo ciekawe i wciągające. I generalnie zakrojenie intrygi na szeroką skalę, mrrrr. Postaci jest cały przekrój – od tych, którym kibicuje (Oni jest spoko), do neutralnych (główny bohater był w porządku, choć jego rola sprowadziła się do biernego obserwatora raczej), do wyjątkowo irytujących (weźcie mi z ekranu tego różowego pajaca). Oprawa audiowizualna! Ładne to to, 3D w ogóle nie rzucało się w oczy. A muzyka dobrze podkreślała klimat, szczególnie końcówki odcinka i zapowiedź. Poza momentem kiedy wchodzą „pieśni ludowe” uh.

    Dlaczego więc coś tu poszło nie tak?

    Tonięcie w piasku zaczęło się wyraźnie w momencie, kiedy zszokowani mieszkańcy wyruszyli do kontrataku i zaczęli podejmować wreszcie jakieś działanie, ale jednocześnie twórcy gdzieś odpłynęli w… realności tych poczynań. Ich atak na wroga był niczym radosna wyprawa na piknik, zamiast zachować czujność, to oni świergotali i urządzali sobie przemowy. I zamiast kogoś porządnie zabić, to nagle na raty zabijają i cóż, potem są tego skutki. Potem pod koniec zaczyna się czyste zło: znaczy zacznijmy sto nowych wątków, choć wiadomo, że nie ma szans ich zrealizować.

    To wszystko sprawiło, że na początku byłam skłonna moooże nawet dać 8/10, ale ostatecznie spadło do 6,5/10. Specyficzna seria – jeśli ktoś lubi takie klimaty i charakteryzuje się dużą odpornością na durne decyzje bohaterów, to niech ogląda! Bo mimo stosunkowo niskiej oceny, nie żałuję. I z chęcią obejrzałabym ciąg dalszy.
  • Avatar
    A
    Nanami 30.11.2017 11:27
    Wrażenia po ponownym obejrzeniu
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    Co jakiś czas lubię sobie odświeżać dobre serie, więc i na Erased nadeszła pora.
    I nadal utrzymuje bardzo dobry poziom. Znaczy początek jest przeciętny – znając tożsamość zabójcy, nie da się wytworzyć takiego napięcia, takiego nastroju i tutaj trzeba przyznać, że bez tej radości odkrywania, kto to może być, sporo traci na klimacie. Niemniej w zamian dostaje się widzenie jak na dłoni gdzie były wskazówki… co jednak nadal nie dorównuje napięciu, towarzyszącemu uczuciu „co będzie dalej”. Tak naprawdę ponowny seans rozkręcił się w pełni dopiero podczas ostatniej konfrontacji w „revivalu” oraz tym, co było potem. Nadal potrafi solidnie zagrać na uczuciach. I nadal dzięki temu ogląda się bardzo dobrze.
    Jak dla mnie nadal mocne, zasłużone 8,5/10.
  • Avatar
    Nanami 26.11.2017 15:39
    Re: Ciąg dalszy nastąpi!
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    I fajnie, że będzie kontynuacja. Myślę, że na pewno skończą na wątku z Bondrewdem, bo brnięcie dalej skutkowałoby urwaniem materiału wyjściowego i brakiem punktu zaczepnego.
    Poza tym mam wrażenie, że im niżej schodzimy, tym robi się coraz… specyficzniej. Pod kątem abstrakcyjności, dosadności, czasem wręcz obrzydliwości, dziwności (obecnie 43 rozdział jest).
  • Avatar
    Nanami 30.09.2017 22:26
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    Po prostu prawdopodobnie oglądał emisję z japońskiej telewizji / rawa.
  • Avatar
    A
    Nanami 29.09.2017 22:56
    I koniec sezonu!
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    Jestem zauroczona całokształtem!
    Bardzo dobrze, że ostatni odcinek dali dłuższy – 40 minut ponad i bardzo równomiernie wypełnione… różnościami. Można było i się wzruszyć, i popłakać, i poczuć smutek, no i radość. Ale naprawdę tak dobrze wyważone, że nigdzie nie odczułam przesadnego dramatyzmu czy przesady.
    MU­‑ZYY­‑KAAA!
    I jak dobrze było znów zobaczyć Ozen i spółkę, choćby tylko przez chwilę.
    I nawet otwarte zakończenie nie przeszkadza, bo w sumie to był bardzo dobry moment na zamknięcie pewnego rozdziału i zatrzymanie się.
    Jak nic daję 9/10, czekam na kontynuację i biorę się za mangę.
  • Avatar
    Nanami 8.09.2017 21:49
    Re: ep10
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    Zgadzam się z tym! Chyba za mało poważnie wzięłam groźby i wskazówki, że ten no, Otchłań naprawdę jest nieprzyjazna i śmiertelnie groźna. I jakoś udzielił mi się cukierkowy nastrój Riko na tyle, że nie spodziewałam się takich akcji, a przynajmniej nie tak szybko po opuszczeniu bezpiecznej przystani, gdy do odmętów otchłani nadal tak daleko. Ałłł.
    (no i ending jest uroczo zaspoilerowany)
  • Avatar
    A
    Nanami 22.08.2017 23:32
    Do 7. odcinka - wow
    Komentarz do recenzji "Made in Abyss"
    O kurczę, ale to ma klimat!
    Trochę zwodnicze jest to, że takie radosne, naiwne, pyzate dzieciaczki są głównymi bohaterami… o mało nie dałam się temu zwieść i w ogóle nie brała się za tą serię, ale na szczęście tak się nie stało.
    To ma KLIMAT. Budowanie napięcia, muzyka, przecudna grafika… wciągnęło mnie bardzo. Siedem odcinków w jeden wieczór. Chyba najbliższe skojarzenie z innym anime, to z Shinsekai Yori – też zwodziło radosnym klimatem, spokojem, młodziutkimi bohaterami – by potem wszystko totalnie wywrócić do góry nogami, prezentując niezwykle wciągający, niebezpieczny świat. To samo tutaj – dzieciaczki może jeszcze naiwne, ale otaczający je świat (a raczej – ta otchłań) jest pełna niebezpieczeństw, dziwnych stworzeń, pułapek, a kolejni bohaterowie – mocno niejednoznaczni. I klimat wcale się nie ulatnia po pierwszym odcinku, wręcz przeciwnie – jest coraz bardziej fascynująco.
    I tylko szkoda, że tylko 13 odcinków… bo jednak zakładam, że dotrą na samo dno?… a tu tyle jeszcze przy okazji tajemnic do poznania. Mam nadzieję, że jakoś to zrobią z sensem.