Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

10/10
postaci: 8/10 grafika: 10/10
fabuła: 10/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 18 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,72

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 314
Średnia: 8,19
σ=1,42

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sky Crawlers

Rodzaj produkcji: film (Japonia)
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 122 min
Tytuły alternatywne:
  • スカイ・クロラ
Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Samoloty
zrzutka

Opowieść o wojnie i ludziach, jednak przede wszystkim jest to historia o zgubionym człowieczeństwie. Ekranizacja niezwykłej powieści w reżyserii człowieka znanego m.in. z Angel’s Egg.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ilu wyniszczających wojen doświadczyła już ludzkość? Wielu. Jednakże pomimo skutków, jakie niesie ze sobą każdy konflikt zbrojny, ludzie to taka dziwna rasa, która nie potrafi bez nich żyć. Postanowiono więc ograniczyć straty do minimum, tworząc genetycznie zmodyfikowanych ludzi, zwanych Kildren. Są to młodzi, niestarzejący się żołnierze, których jedynym przeznaczeniem jest walczyć w bezsensownej wojnie. Konflikt ten zdaje się nie mieć końca, a dwie konkurencyjne organizacje (Rostock i Lautern) stosują coraz bardziej brutalne taktyki.

Do jednej z baz na prowincji, w zastępstwie za zmarłego wcześniej pilota, przybywa Yuuichi Kannami. Poznaje tam nowych ludzi i okolicę, a wszystko to wydaje mu się dziwnie znajome, chociaż on sam nie pamięta zbyt wiele sprzed pojawienia się w Alice Base. Osobą, która szczególnie zwraca jego uwagę, jest dowodząca oddziałem Suito Kusanagi. Z biegiem czasu chłopak przyzwyczaja się do życia w nowym miejscu i chcąc nie chcąc odkrywa pewną gorzką tajemnicę…

Wbrew pozorom nie jest to rodzaj antywojennego manifestu, który łopatologicznie stara się przedstawić swoje idee, a spokojna opowieść o życiu w czasie wojny. Opowieść o pilotach, biorących udział w konflikcie, i o świecie, w którym dzieje się akcja filmu. Nie sposób nie zauważyć, iż akcja rozgrywa się w Europie (a nawet w Polsce!), w czasach zbliżonych do nam współczesnych. Zdaje się jednak, że jest to rzeczywistość alternatywna, niemal identyczna z naszą, a mimo to zupełnie inna, obca i wręcz okrutna. Na pierwszy rzut oka początkowe założenia scenariusza są co najmniej abstrakcyjne i nie do pomyślenia, jednakże po głębszym zastanowieniu się można wyłowić z nich swoisty sens i logikę. Jeśli nie można bez czegoś żyć, a jest to szkodliwe, najlepiej zastąpić to czymś podobnym, a „bardziej przyjaznym” człowiekowi. W przypadku Sky Crawlers można by się zastanawiać, czy sportretowane w nim społeczeństwo ma w sobie jeszcze jakiekolwiek ludzkie odruchy. Świat jest okrutny i prawdopodobnie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, jednak nic nie oddziałuje na widza bardziej niż właśnie taki sposób przedstawienia wydarzeń. Podobnie jak nie jest to dokument propagandowy, nie jest to również kino akcji, które opowiadałoby emocjonującą historię zmagań młodych pilotów. Anime to nie nadaje się dla miłośników filmów stricte wojennych, gdyż nie znajdą oni tego, czego szukają. Uczestniczymy w codziennym życiu bohaterów, których kolejne dni wypełnia monotonia i pustka. W przerwach uczestniczą oni w krwawych walkach, które pochłonęły już niezliczoną liczbę ofiar. Sami piloci nie wiedzą, jak ustosunkować się do tego: większość traktuje walkę jako sposób na przetrwanie i obowiązek. „Bo tak”, bo nie wyobrażają sobie, że można prowadzić inne życie. Tutaj wypada zaznaczyć, że nie jest to tani melodramat, a dramat w dosłownym tego słowa znaczeniu: subtelny i cichy, w którym nie ma miejsca na patos i kicz. Przedstawiona tu historia sama skłania do myślenia i nie wymaga żadnego dodatkowego komentarza, gdyż uważny widz wyłapie wszystkie szczegóły, nawet te podane między wierszami. A takich jest tutaj sporo. Akcja posuwa się do przodu bardzo powoli, skupiając się na drobiazgach, które mniej cierpliwym mogą tylko przeszkadzać. Film wymaga myślenia i od początku się z tym faktem nie kryje.

Warto zwrócić uwagę na dbałość o szczegóły, z jaką przedstawiono miejsca, w których bywają bohaterowie. Nam najłatwiej będzie rozpoznać oczywiście Warszawę z nieśmiertelnym Pałacem Kultury czy nocne widoki starówki Krakowa. Wszystkie znaki drogowe są w języku polskim i nawet miejscowi mówią w naszym rodzimym języku, a nazwiska osób, które użyczyły im głosów, można wypatrzyć podczas napisów końcowych. Podobnie rozpoznać można niezwykle zielone wybrzeża Wysp Brytyjskich i posłuchać płynnej angielszczyzny podczas oglądania wiadomości w telewizji. Bohaterom niestety również przypadły w udziale angielskie kwestie, a wiadomo, jaki akcent mają Japończycy. Jednak w ostatecznym rozrachunku i oni nie wypadają najgorzej. Oprócz dokładnego przedstawienia świata łatwo zauważyć, jak bardzo przyłożono się do konstrukcji maszyn bojowych. Co prawda nie jestem zagorzałą fanką lotnictwa i nie mogę wskazać modeli samolotów, na których wzorowano się, konstruując te obecne w anime, jednak już jedna scena walki powietrznej wystarczy, aby potwierdzić niezwykłą wiarygodność, z jaką je odwzorowano. A nawet gdyby nie realizm, to już sama jakość grafiki rekompensowałaby wszystkie widoczne braki. Projekty bohaterów są bardzo naturalne i przypominają chyba najbardziej te z drugiego filmu kinowego Ghost in the Shell. Mimo pierwszego wrażenia mają bardzo bogatą mimikę, a z czasem nawet wrażenie „szklanych i ślepych” oczu przestało mi przeszkadzać. Ruchy postaci są bardzo płynne i zadbano nawet o nieistotne drobiazgi, które wzbogacają animację (poprawianie włosów itp.). Równie piękne i zapierające dech w piersiach są krajobrazy i wnętrza budynków. Naprawdę dawno nie widziałam takiej staranności w tworzeniu pejzaży czy pokoi. Nawet najmniejsze obiekty dopracowano do perfekcji (o tym mogą świadczyć wzory na ozdobnych wazach bądź papierosy w popielniczce). Użyte kolory w żadnym przypadku nie drażnią nawet najbardziej wrażliwych oczu, a wręcz przeciwnie, pasują doskonale do różnych scen (kiedy zmienia się nastrój danej chwili, również paleta barw ulega rozjaśnieniu albo przyciemnieniu). Jednakże tym, co zasługuje na największą pochwałę, są efekty komputerowe, zastosowane głównie przy scenach walk i animacji samych samolotów. Niezwykle dobrze wpasowane zostały w dwuwymiarowy obraz, przez co nie ma się wrażenia sztuczności. Szczególnie w pamięć zapadła mi scena, w której jedna z maszyn spada do morza, kiedy doskonale pokazano ruch wody. Większości ujęć towarzyszą spokojne i subtelne utwory, w których usłyszeć można głównie harfę, fortepian i skrzypce. Są one niezwykle piękne i pasują do ogólnego nastroju, jaki panuje w filmie. Przez cały czas w tle przewija się główny motyw w różnych wersjach, m.in. na pozytywkę (której sam wygląd jest bardzo ciekawy). Nie jest to na szczęście Elfen Lied, gdzie wszystko oparto na jednej piosence, i można usłyszeć również inne melodie, oczywiście wszystkie utrzymane w poważnym tonie. Zdecydowanie mój największy zachwyt wzbudził utwór zatytułowany Kraków. Warto również zwrócić uwagę na spokojną piosenkę Sail Away i ending zatytułowany Konya mo Hoshi ni Dakarete, które również pasują do filmu jako całości.

Ze wszystkich elementów tworzących tę skomplikowaną układankę zdecydowanie najtrudniej ocenić bohaterów, gdyż widz dowiaduje się o nich naprawdę niewiele. Właściwie można ich oceniać jedynie przez pryzmat ich zachowań na co dzień, ponieważ żaden z nich nie ma dokładnie zarysowanej przeszłości i psychiki. Z jednej strony jest to wada, bo praktycznie wszyscy stanowią jedną wielką zagadkę. Z drugiej zaś strony czas, jaki im poświęcono, wystarczy, abym z czystym sumieniem mogła napisać, że są to jedne z najbardziej realistycznych i naturalnie zachowujących się postaci, z jakimi miałam okazję się zapoznać. Z pewnością „czegoś” brakuje w ich przedstawieniu, jednak różnią się one bardzo od przeciętnych bohaterów anime i trudno tego nie zauważyć. Na pierwszy plan oczywiście wysuwają się Yuuichi i Suito. Ich wzajemne relacje są naprawdę skomplikowane i nie opierają się na burzliwych emocjach, a bardziej na subtelnych gestach i krótkich, urywanych rozmowach. Zresztą, jakiekolwiek nie byłyby ich dramaty, przeżywane są one zwykle w spokoju i ciszy, bez nadmiernego okazywania emocji. Dlatego też z początku mogą się oni wydać zwyczajnymi lalkami, pozbawionymi duszy, jednak to tylko pozory. Pod tą skorupą kryją się prawdziwi ludzie, posiadający wiele różnych uczuć i odmienne charaktery. Są oni też wyjątkowi pod tym względem, że czas się dla nich zatrzymał: nie są ani dziećmi, ani dorosłymi i sami do końca nie rozumieją swojej egzystencji. W codziennym życiu i walce poszukują sensu istnienia, a odpowiedzi, które znajdują, nie zawsze są wystarczająco zadowalające, a czasem są wręcz okrutnym świadectwem postępowania innych ludzi. Różnie również radzą sobie z codziennością i monotonią: jedni starają się żyć z dnia na dzień i czerpać tyle, ile mogą, drudzy podchodzą do sprawy zupełnie obojętnie i nie zastanawiają się nad swoim życiem (na zasadzie „bo tak i już”), a jeszcze inni usilnie pragną dowiedzieć się czegoś o sobie i jeśli poznają prawdę, nie zawsze są w stanie sobie z nią poradzić. Są też tacy, którzy wiedzą od początku, jak funkcjonuje ten świat i duszone wewnątrz strach i wątpliwości niszczą ich od środka. Wszyscy ci ludzie sprawiają wrażenie zagubionych, podobnie jak większość z nas w dzisiejszym świecie, i właśnie w tej autentyczności tkwi ich siła. Istotną rolę w kreowaniu postaci odgrywają aktorzy, którzy podkładają pod nich głosy. W tym przypadku trzeba wyróżnić Rinko Kikuchi (Suito Kusanagi), która była swego czasu nominowana do Oskara za rolę w Babel, i oczywiście Ryou Kase, ponieważ jego spokojny i obojętny głos idealnie oddawał cynizm Yuuichiego.

Sky Crawlers nie jest przeznaczone dla miłośnika militariów, a już na pewno nie dla każdego fana anime, gdyż powolny sposób prowadzenia fabuły może zniechęcić niejednego widza. Aby obejrzeć ten film, trzeba mieć odpowiednio dużo wrażliwości i dojrzałości, w przeciwnym razie umknie cały sens przedstawionych tu wydarzeń. Jak to w przypadku dzieł Mamoru Oshiiego bywa, cała otoczka jest jedynie pretekstem do głębszych rozważań, należy jednak zaznaczyć, iż nie jest to pseudofilozoficzny bełkot, a złożona i wymagająca historia, która porusza istotne problemy. Robi to w sposób niewymuszony i subtelny, co dodatkowo powinno zachęcić bardziej wyrobionych widzów, szukających w anime czegoś więcej niż łatwej rozrywki. Mimo że jest to ekranizacja powieści, reżyser postanowił dodać coś od siebie, zmieniając lokalizację (Europa zamiast Japonii) i wymowę zakończenia. Do tego również trzeba mieć odpowiednie umiejętności, gdyż wiadomo, jak to bywa z własną inwencją twórców. Mamoru Oshii wywiązał się z tego zadania wręcz idealnie, kreśląc dopracowany obraz świata, i pomimo wątpliwości jakie miałam co do zakończenia, w ostatecznym rozrachunku stwierdzam, że jest ono lepsze, gdyż do całej przygnębiającej historii dodaje choć odrobinę nadziei, której tak bardzo brakowało w oryginale. Jeżeli miałabym porównać ten film do innych tytułów, na myśl przychodzą mi dwie produkcje, również z 2008 roku: Kaiba ze względu na podobne przesłanie i Mouryou no Hako, gdyż sposób prowadzenia fabuły i podejście do dramatu jest w tych dwóch anime bardzo podobne.

Enevi, 14 marca 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Production I.G.
Autor: Hiroshi Mori
Projekt: Atsushi Takeuchi, Tetsuya Nishio
Reżyser: Mamoru Oshii
Scenariusz: Chihiro Itou
Muzyka: Kenji Kawai