Komentarze
Stalowy alchemik: misja braci
- Re: Opus magnum : Ryuki : 13.04.2025 09:54:45
- Re: Opus magnum : Łowca czarownic : 13.04.2025 08:34:09
- Re: Opus magnum : ZSRRKnight : 13.04.2025 07:28:49
- Opus magnum : Damek : 12.04.2025 23:01:34
- Re: Roy Mustang : tajakjejtam_taka_ona : 29.08.2019 19:40:41
- Re: Polski tytuł : gruszeczkowa : 21.06.2019 11:32:50
- Re: Polski tytuł : gruszeczkowa : 21.06.2019 11:21:35
- Re: Polski tytuł : Maxromem : 20.06.2019 14:47:08
- Re: Polski tytuł : Orzi : 20.06.2019 14:19:27
- Re: Polski tytuł : Nick : 20.06.2019 13:50:50
O tym co było i o tym co dostaliśmy teraz
Anime jest tak naładowane wymuszonym dramatyzmem, patetycznymi monologami i wątpliwymi heroicznymi czynami, że aż scyzoryk w kieszeni sam się otwierał. Ten łamiący się krzyk Eda trwający przez większość serii aż bębnił mi w uszach. Co chwile znajdował jakiś powód żeby zademonstrować jaki to z niego nieskazitelny obrońca ludzkości, a tu taka wszechobecna niesprawiedliwość świata.
Jego brat dzielnie mu w tym dorównywał.Jak by tylko mógł oddałby nerkę każdemu napotkanemu potrzebującemu. Reszta bohaterów również robiła co mogła żeby dotrzymać im kroku. Mamy tu typowych czarno białych bohaterów.
W pierwszej serii byli oni bardziej niejednoznaczni kliknij: ukryte np. homunkulusy miały tam jakiś cel (dla każdego indywidualny).Samo ich powstanie było tam lepiej, ciekawiej ukazane. Były zrodzone z ludzkich grzechów i niedoskonałości, zaś w dwójce są tworami jakiegoś czarnego bobka z kolby, który sprytnie sobie wykminił, że dzięki temu zbliży się do doskonałości. Irytował mnie też motyw kamienia filozoficznego, który to miał być czymś niemalże nieosiągalnym, a okazał się być łatwiej dostępny niż marchewka w warzywniaku.Nigdy nie było wiadomo, które z postaci za chwile wyjmie go zza pazuchy. Śmieszyło mnie również nawrócenie Scara, który wymordowawszy połowę populacji alchemików doszedł do wniosku, że nie tędy droga i teraz należy podążać ścieżką dobra i pokoju, żeby zmienić ten nikczemny świat:) Co ciekawe dzięki temu niewątpliwie cwanemu zagraniu uchylił się przed ciążącym nad nim wyrokiem i co więcej na koniec został niemalże mianowany ambasadorem dobrej woli. W pierwszej części dużo ciekawiej rozwiązano jego problem:)Jeszcze wspomnę o jednym z najbardziej czerstwych momentów serialu, a mianowicie o końcowej walce Eda z głównym antagonistą. Kiedy to wyglądał on jak zatwardziały anorektyk, nasz główny bohater lał go po pysku aż huczało, a reszta wykrzykiwała tylko imię naszego herosa. W tym stanie każdy wzięty z łapanki leśny dziadek spuściłby mu łomot, ale nie, zrobił to oczywiście nasz waleczny małoletni alchemik.Ta scena była ekstremalnie żałosna.
Sama końcówka również mnie jakoś specjalnie nie usatysfakcjonowała. To był w najczystszej formie happy end. Czekałem tylko aż wszyscy zbiorą się w kółko, złapią za ręce i zaczną wesoło śpiewać, co chwile radośnie przytupując. Nic nie mam do szczęśliwych zakończeń, ale to tu podane, było po prostu daremne. Oczywiście w alternatywnej wersji dużo bardziej mi się podobało:P.
Żeby ktoś nie pomyślał, że jestem jednostronny to napisze o paru idiotyzmach pojawiających się w obu seriach.
Po pierwsze samo prawo równoważnej wymiany czasem nie dotyczyło naszych bohaterów. Coś tam co pewien czas zwyczajnie nie trybiło. Postacie miejscami tworzyli przedmioty bez dania czegoś równowartego w zamian np. Ed transmutujący z ziemi broń bynajmniej nie glinianą:D Jeśli to było zgodne z tym głównym prawem alchemii to równie dobrze mógł na szybkości skołować z gleby samochód, a nie przez większość czasu naginać na piechotę. I nadszedł czas na największego idiotę wszech czasów, czyli niejakiego kliknij: ukryte Shou Tucker. Biedaczysko nie miał floty, to żeby dostać dofinansowanie z państwa skrzyżował swoją małą córeczkę z psem. Jak by nie mógł transmutować sobie pieniędzy (niby to było zabronione, ale chyba lepsze niż stworzenie himery ze swojego ukochanego dziecka). Ja tam bym transmutował kase ile wlezie:D Tucker skończył jak skończył, ale za jego kretynizm dostał ciekawszą karę w jedynce. Na koniec zostawiłem sobie Alphonsa. Hasał sobie pociesznie w tej zbroi po deszczu, nurkował w rzece i nic… No właśnie czemu ten znak trzymający jego dusze się nie rozmył? Nie ma to jak mieć farta.
Można by jeszcze trochę powymieniać, ale już mi się zwyczajnie nie chce.
Jeżeli chodzi o grafikę to rzeczywiście nie była zła i nie będę się jej czepiał. Jak na tak długą serie to trzymała poziom, chociaż jak na mój gust było zbyt kolorowo.We wcześniejszej serii kolory były troche przytłumione(albo to tylko ja miałem taką upośledzoną wersje) co dawało trochę poważniejszy klimat.
Muzyka za to do jedynki nawet się nie umywa i nie mówie tu o openingach czy endingach (ich z zasady staram się nie słuchać bo nie bawi mnie jpop), tylko o OST, który tutaj poprostu jest. Ani nie razi ani jakoś specjalnie nie powala.
A więc w skrócie. Uważam, że pierwsza seria była zdecydowanie lepsza i nie ważne czy to jeden wielki filler czy nie (nawet jeśli stworzyłoby ją roczne dziecko walące w pieluche, moje zdanie na ten temat by się nie zmieniło). Oczywiście nie twierdze, że to anime nie może się podobać i że moja ocena jest jedyną słuszną i niepodważalną oceną. W gruncie
rzeczy nie jest ono takie złe :P. Niepotrzebnie tylko zostało po brzegi naładowane dramatyzmem i dialogami
parodiującymi (chyba niezamierzenie) bądź co bądź ciekawy materiał na dobrą historie. Wystawiam mocno naciągane sześć oraz dziękuje i gratuluje wszystkim tym którym chciało się te bzdety przeczytać.
Zarwane nocki
Gorąco polecam ten tytuł. Naprawdę, ciężko się od niego oderwać. Refleksje, humor i niezwykle ciekawi, barwni bohaterowie. Grafika przyjemna dla oka, soundtrack również nie najgorszy. Pomimo iż zakończyłam oglądanie tej serii miesiąc temu, znowu do niej wracam. Coby spróbować wypełnić jakoś tą pustkę ;)
A teraz już bardziej z dystansem.
Zacznę od najbardziej różniącej serii rzeczy mianowicie muzyki. W pierwszej serii zrobiła na mnie ogromne wrażenie, podczas gdy o drugiej mogę powiedzieć tylko, że jest dobra, ale nie ma tej duszy. Cóż, ciężko konkurować z Bratja. Openingi jak dla mnie są na równym poziomie. W pierwszej serii motywują do działania, natomiast w drugiej bardziej pasują do fabuły. W przypadku endingów zdecydowanie wygrywa pierwsza seria, gdzie podobały mi się wszystkie i to bardzo. Natomiast w drugiej bardzo podobały mi się zaledwie 2 a reszta średnio. Te rzeczy, które były w pierwszej serii wg mangi do momentu fillerowania zdecydowanie klimatycznej wypadają w pierwszej serii, gdzie trwają do ok. 30 odc (ale chodzi mi tylko o materiał z mangi!) a w drugiej zostają tylko streszczone i podobieństwa kończą się koło 15odc. kliknij: ukryte W pierwszej serii był lepiej ukazany trening u mistrza, Yoki, scena wskrzeszenia matki wyszła bardziej wzruszająco Jednak po 15 odc. znika wada tak szybkiego pędzania z materiałem i tylko jego streszczania. Potem już zdecydowanie wygrywa Brotherhood, który doskonale ekranizuje mangę. W Brotherhood lepiej wypadają śmieszne sceny, lepsza kreska i dobrze ukazane takie sceny jak np. kliknij: ukryte wnętrze Greeda/Lina, Brama prawdy,
Pod względem postaci (choć niby są te same) zdecydowanie wygrywa Brotherhood – Postacie dojrzewają – szczególnie ED. Graficznie też prezentują się lepiej, moim zdaniem lepiej wypada Hohenheim. Bardzo pięknie są zrobione końcowe sceny 63 i 64 odc. kliknij: ukryte Śmierć Hohenheima, scena z oświadczeniami Eda, reakcja Winry na powrót Ala we własnym ciele
Ogólnie rzecz biorąc nadal twierdzę, że Brotherhood wgniata w ziemie pierwszą serię. Do idealności brakuje mi tylko zwolnienia tempa w pierwszych odcinkach i soundtracka z pierwszej. Jak już przedtem pisałam: POLECAM.
nędza
Chyba jestem już za stary, bo nie moge zrozumieć tych całych zachwytów tą serią.
Wypada znacznie słabiej pod względem graficznym, muzycznym i wg. mnie fabularnym w porównaniu do serii poprzedniej.
Mentalność wszystkich postaci plasuje sie na poziomie ~12 latka, patetyczne wypowiedzi kompletnie nie pasują do wypowiadających je osób, wszystko do bulu shoenowe.
Co do humoru – wybaczcie – ale jakoś krwawe wymioty owej mentorki wywoływały u mnie wręcz przeciwne uczucia… z resztą gagów nie było w cale lepiej ...
Fabuła równiez do mnie nie przemawia – jeżeli podobna była w mandze – jestem pewien zę będe omijał ją szerokim łukiem. Scenariusz poprzedniej wersji jest wręcz arcydziełem w porównaniu do tej, jestem pełen uznania dla osób które zdołały na podstawie takiej tandety zrobić coś sensownego ;)
ogólnie jedna z gorszych serii tego roku, jak większość z resztą
mocne 3/10
ach!
czy ktoś może mi powiedzieć, jak to jest z mangą? czy nadal jest wydawana i ciągnie historię poza tą opowiedzianą w anime? tzn. czy manga kończy się tak jak FMA:B, czy jest ciąg dalszy opowieści? błagam o odpowiedź :D
nosz kurczę
niezwykła historia, opowiadająca o wartościach, które są ważne i w prawdziwym, naszym życiu. "jedno jest wszystkim, a wszystko jest jednym". niesamowite.
może trochę przesadzam, bo dopiero co zakończyłam serię i jestem w znanej maniakom „euforii”, ale to naprawdę wspaniałe anime. (otaku mode off).
polecam wszystkim. nie jestem w stanie znaleźć w FMA:B wad. oyasumi.
Aha i nareszcie w jakimś anime zakończenie mi odpowiadało ;))
Remake
Bardzo dobre
Ogólnie jednak serię ogląda się bardzo przyjemnie, choć mnie pozostaje sentyment do pierwszej adaptacji.
:)
To co pociąga w FMA to to, że porusza poważny temat, a przy tym potrafi nie tylko wzruszyć i zmusić do myślenia, lecz także rozbawić. Jaka jest granica między tym co możliwe, a tym co moralne? Bracia ponieśli straszliwą karę. Wątek ich Ojca też jest bardzo ciekawy i nie taki prosty jak się z początku wydaje. Mogę o tym anime napisać dużo, bardzo dużo. Warto poświęcić na tą serie czas, zdecydowanie. Fabuła wciąga i każdy może znależć coś dla siebie. Jak już mówiłam jest i humor i smutek, seria nie jest tylko czarno biała. Jedną z wielu rzeczy, która mi się podoba w FMA to realizm postaci. Nie są to jacyś super herosi, zakompleksieni nieudacznicy (choć „mały” kompleks Eda jest genialny xD), a zwykli bohaterowie z którymi można utożsamiać. Dojrzałością niszczy takiego Naruto czy DB – gdzie Gohan w wieku 5 lat zachowywał się jak nastolatek/dorosły.. tutaj wszystko jest bardziej autentycznie, a zaznaczam, że jestem fanką tych wszystkich serii. Czekam na więcej movie i specializ tej serii, polecam!
20/10!
Jak dla mnie 10/10...
Polecam i tyle
O taaak!
Mam nadzieję, że będzie happy end..
Arcydzieło!
Druga seria taka...
10/10 :)
O wiele lepsze od pierwszej serii
...i w 2009 roku pojawiło się Brotherhood. Długo powstrzymywałam się przed obejrzeniem, aż w końcu się skusiłam i… byłam zachwycona.
Mniej dłużyzn, sprawniejsze poprowadzenie akcji, widoczna poprawa kreski i – co najważniejsze – sensowniejszy rozwój fabuły. Chyba za wiele oczekiwałam po przygodach Edwarda i Alphonse'a, ale rozwiązanie akcji w pierwszej serii nie dało mi tyle satysfakcji, pozostawiło duży niedosyt.
Zaś w drugiej serii coraz bardziej zagłębiamy się w tajemnice alchemii, kamienia filozoficznego, homunculusów i innych wątków poruszonych w tymże anime. Jedynym aspektem, który jednak przeważał w pierwszej serii jest muzyka, ale nieznacznie.
Potencjał zmarnowany w pierwszej serii został wykorzystany w drugiej. I mogę rzec tylko jedno – udało się. Jak na razie 9/10 ;]
Komentarz
Wielkimi Walorami Serii są przede wszystkim :
Dobra Muzyka, Ciekawi Bohaterzy, Klimat oraz
Lepsza kreska od orginału
Według mnie nawet ci co nie oglądali oryginału to lepiej dla nich oglądać to serię
Prócz walorów i Serii ciekawi mnie czy będzie film także do nowoczesnej owej serii tak jak było z pierwszą
Lepsza niż pierwsza seria
Po drugie w pierwszej serii schrzaniono charaktery większości postaciom. Z Eda zrobili dziecko‑emo z Ala kilkulatka, z Winry histeryczkę, a z Roya….- nie, lepiej nie mówić. Prócz tego w drugiej serii występują inne super postacie: zabawny Ling i świetna Olivier Armstrong.
Owszem druga seria ma wady jak np. wspomniane już szybkie pokazywanie wydarzeń w pierwszych odcinkach. Jednak mimo to mogę polecić drugą serię- szczególnie ją bo to ona pokazuje prawdziwych Elriców i ich losy. Pierwsza seria jest niezbyt udaną podróbą dzieła Arakawy. W pierwszej serii jedyne co zasługuje na uwagę to utwór „Bratja”
FMA
*fanka Edzia* XD
Kiepsko