x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
No to po zakonczeniu...
Re: koniec - uff!
Ja zdecydowanie nie traktowałbym tego tak krytycznie, tło, bohaterowie drugo‑planowi, gangi to wszystko jest spoko (poza brakiem jakiegokolwiek celu istnienia tych gangów, albo tego jak funkcjonują, poza tym że się biją i włóczą po mieście…). Niemnie całość mogłaby być naprawdę przyjemnym średniakiem gdyby nie Takemichi, cudowny przykład jak głównym bohaterem można położyć całą serię.
Idiotyczna, nijaka postać, która nie przechodzi żadnej drogi w ciągu 24 odcinków, nic się nie zmienia, nie rozwija, niczego nie uczy, potrafi tylko biegać i płakać mimo że zbliża się do trzydziestki to jest umysłową amebą, która plasuje się poniżej nastolatków w których to towarzystwie obraca się po przeskoku. Jakby tego było mało szczytny cel do którego dąży… nie dąży? No bo ciągłe chodzenie za kimś bez pomysłu, gadanie patetycznych rzeczy i płakanie to żaden plan nie? A jeszcze w dodatku składa bekowe deklaracje, bo wow on zostanie kliknij: ukryte szefem Tomanu żeby uratować kogoś, wow on który nie ma żadnych predyspozycji do tego, pewności siebie, umiejętności walki czy dowodzenia ludźmi, on dla którego wyczynem jest wstać rano, zjeść śniadanie, ubrać się, zawiązać buty, pójść do pracy i nie rozpłakać się siedem razy po drodze… kliknij: ukryte No jak on zostanie szefem Tomanu to Toman upadnie.
I jeszcze to zebranie na koniec kliknij: ukryte trzeba mieć pół działającego mózgu chyba, żeby wybrać go na dowódce. Bo co? Bo jest kolegą? Bo popłakał sobie i kogoś do czegoś przekonał? Nikt go nie kojarzy poza chłopakami na górze, ludzie mają go gdzieś, niczym się nie wyróżnia, a w dodatku dopiero co został oficjalnym członkiem gangu i robią z niego dowódce dywizji? Który ma pod sobą ludzi, którzy powinni go słuchać? No kto niby będzie go słuchał jak nic nie osiągnął? Przecież to jest tak samo żenujące jak Mikey biorący na dowódcę Kisakiego, o którym sam mówi że coś mu śmierdzi i jeszcze mieszający się z dopiero co pokonaną Valhalla, nie widząc jaki to ma wpływ na Toman.
Inną sprawą, wartą poruszenia jest otoczenie które nie zwraca uwagi na Takemichiego. Twój kumpel nagle zachowuje się jakby cofnął się w rozwoju i nie pamięta o czym z tobą wczoraj rozmawiał, ani przed wczoraj, ani przed przed, a wzruszasz ramionami i przestajesz na to zwracać uwagę bo spoko to nic takiego? Zresztą to nie jedyna taka sytuacja bo mamy inny paradoks, traktowanie jak powietrze bohatera z którym się wchodzi w interakcje. Jak do kogoś mówisz, wykładasz mu swój plan, prowadzisz monolog, cokolwiek to po skończeniu oczekujesz chyba jakiejś reakcji tak? Nie mówisz tego do ściany tylko do żywego człowieka, ale Takemichi najczęsciej reaguje zdziwieniem, wewnętrznym monologiem, albo jakiś dukaniem „eee…yy…oooo…”, a druga postać przechodzi nad tym do porządku dziennego jakby tego oczekiwała i mówi dalej… dramat i męczarnia. Też nie wiem czemu to skończyłem.
3/10 chociaż mogłoby być 6/10 gdyby nie główny bohater i skoki w czasie. Swoją drogą spoglądając jeszcze raz na koniec na logikę, to ciekawi mnie jak się zachowywał drugi Takemichi, no wiesz jak wracał świadomością do teraźniejszości to przecież zostawiał swoje przeszłe ja w takiej samej czarnej d… amnestii i gość nie wiedział co się działo, dlaczego jest pobity, albo dlaczego nagle jest członkiem gangu o którym tylko słyszał xD Normalny człowiek raczej zacząłby się martwić takimi zanikami pamięci i poszedł do lekarza, a to mogłoby się w ogóle odbić na psychice :) No ale przecież to tylko anime, nie wymagajmy od niego za dużo realizmu.
Dno
Walki są zbyt statyczne, nie ma tam żadnej choreografii praktycznie, na jeden cios przypada kilka minut gadania i wszelkiej maści przerywników, co chwile wszystko jest w spowolnionym tempie. Wszystko jest takie powolne, rozwlekłe, nużące. Gdyby wywalić wszystko co niepotrzebne to można by się wyrobić w jednej 15 odcinkowej serii. Wrzucić w 2 odcinki potrzebne informacje, a pozostałe 13 to od deski do deski soczyste, pełne akcji walki i byłoby super. Battle royal, nie trzeba nic więcej niż dobrych walk, nawet w Juni Taisen były one ciekawsze niż tutaj ech…
Cóż...
Otóż pomysł, że bohater jest przeklęty i jego dotyk zabija wszystko co żyje jest jak najbardziej w porządku. Jednakże dlaczego robimy wokół tego komedię? A po drugie, bezsensowna realizacja. Dlaczego jego dotyk zabija przez rękawiczkę? W takim razie jak siedzi na trafie to przez spodnie też styka się z podłożem i trawa też powinna więdnąć.
Oczywiście moglibyśmy założyć, że tylko jego ręce są przeklęte, ale to nie zgadzałoby się z faktem, że unika jakiekolwiek bliskości z innymi i odsuwa się nawet jak ktoś próbuje mu położyć rękę na ramieniu. Zatem całe ciało, zatem wracamy do punktu wyjścia, chodząc po trawie w butach również trawa pod stopami powinna umierać, tak jak umierają kwiaty dotykane przez rękawiczkę.
Teraz zastanówmy się o ile ciekawszy byłby ten zamysł gdyby zrealizować go z logiką. Młody panicz jest przeklęty, wychowywany w odosobnieniu bowiem ludzie boją się jego klątwy. Chociaż klątwa nie działa na przedmioty martwe więc przez ubranie nikogo nie zabije, to i tak ludzie się go boją, nie może normalnie funkcjonować, iść do krawca, fryzjera, nikt mu nie poda ręki mimo że nosi rękawiczki. Dramat nie jest budowany wokół tego, że przypadkowy kontakt może doprowadzić do tragedii, dramat jest budowany wokół tego, że młody panicz nie może zaznać bliskości drugiego człowieka, nie poczuje gładkości skóry drugiego człowieka, nie pocałuje dziewczyny, nie założy rodziny, nie będzie mógł nawet nikogo przytulić. Bez względu na to na jaką bliskość pozwolą sobie osoby z jego otoczenia, nigdy nie będą mogły przekroczyć pewnej granicy, a on choć będzie miał wokół siebie zaufanych ludzi i tak pewnie będzie czuł się samotny.
Niemniej nie, zamiast tego mamy głupkowaty flirt, droczenie się i kiepski humor. Cóż…
Re: hmm średnio
okej moja wina
Re: hmm ep3
hmm ep3
Odcinek trzeci dopełnia pięknie ten obraz. kliknij: ukryte „Oniguma! To on naprawdę istnieje?!” – no serio nie wierzycie w istnienie boga któremu składacie ofiary z ludzi? Czyli co jesteście zwykłymi psychopatycznymi mordercami w takim razie? A może to takie z przyzwyczajenia? Mama tak robiła, babcia tak robiła to i ja tak robię bo mnie nauczyli, ale jakiś bóg‑niedźwiedź? łee zabobony.
Jak chcecie, żeby taki wątek z poświęceniem był smutny i chwytający za serduszko to trzeba zrobić odpowiednią podbudowę, stworzyć klimat i odpowiednio nakreślić strony. kliknij: ukryte A tutaj co mamy? Kilku włochatogłowych z jakiegoś zabitego dechami obozu i liczną wioskę, która mogłaby im się przeciwstawić. W dodatku włochatogłowi zachowują się całkiem luzacko i wydają się trochę niekompetentni, a pani dowódca jest dość łagodna, cierpliwa i sympatyczna, a przy tym zachowuje się jakby odwalała zwyczajną codzienna robotę, a nie pełniła ważną funkcję przy rytuałach. Zatem albo robimy z nich religijnych kultystów czy coś, którzy odwalają fuchę w 100% serio z całą nabożnością, albo jakichś nie wiem sadystów‑nadzorców którzy surowo każą za niesubordynację, sprzeciw czy próby ratunku i nie okazują krzty współczucia czy zrozumienia.
Mieszane uczucia, widzę co tu miało być ale zupełnie tego nie czuję i jeśli się to nie poprawi to nie będzie zbyt wysoko na mojej liście tego sezonu. Liczyłem na więcej :(
Cóż skoro mówisz, że tak to wygląda, to może warto po tylu latach sięgnąć do mangi i poznać prawdziwą historię. Chociaż ja za bardzo fanem mangi nie jestem i chyba dwóch rąk by wystarczyło by policzyć co czytałem. Kolorowe i migające obrazki jednak robią swoje ;)
ech
Liczyłem, że skoro mamy wątek przystąpienia do tego całego wydziału to tytuł będzie się kręcił wokół rozwoju różnych aspektów nauki dzięki doświadczeniu i odmiennemu spojrzeniu naszej bohaterki pochodzącej z innego świata. Epizod 3 zapowiada jednak, że będzie to totalny średniak o układaniu sobie życia w innym świecie, sielance, księciu z bajki, tandetnym romansie i wszystko to podane w nijakim sosie.
Ach i jeszcze ten początek. Więc Japonka jest zawstydzona, sytuacją, która nie powinna być dla niej zawstydzająca, tylko dlatego że w tym świecie to zawstydzające, więc ona czuje się autentycznie zawstydzona czymś co nie jest dla niej zawstydzające? Nie znam się na japońskiej kulturze, ale odnosząc się do tego co prezentują inne tytuły, Japończycy mają głęboko w kulturze zakorzenione ściąganie butów przed wejściem do różnych miejsc, a we własnych domach często gęsto biegają boso. Tutaj mamy bliżej nieokreślony świat fantasy, który nie ma nic wspólnego ze średniowiecznymi kanonami czy też bardziej wymysłami rodem z Emiratów, żeby kobieta musiała być okutana od stóp do głów w odzież. Robienie więc draki bo ktoś moczy stopy w misce i ktoś inny go widział… eee to jest tak bardzo silenie się na zrobienie śmiesznej scenki, że nawet nie wywołuje skurczu na twarzy…
kliknij: ukryte No i nasza główna bohaterka, pochodząca z XXI wieku i mająca wątpliwości czy to możliwe, że facet się do niej zaleca, skoro spędza z nią czas, zaprasza do miasta, trzyma za rękę, flirtuje i kupuje prezenty. A nie zaraz, no tak XXI wiek, przecież tak się zachowują prawdziwi przyjaciele, friendzonuj go dziewczyno, nie czekaj!
Re: Dno
ep3
Re: hmm
Re: hmm
Ależ proszę bardzo, każdego kręci coś innego. Skoro taka dyskusja sprawiła Ci frajdę to Twoja wygrana. Dla mnie Kabaneri nie jest wartę nawet tego by o nim dyskutować.
hmm
Re: ep2 errata
ep2
Tu dochodzimy do sedna czyli epizodu 2. Chlast, nagle mija 15 lat. Vivi wychodzi sobie z parku jakby nigdy nic, jedzie gdzieś na gapę, włamuje się do kosmodromu i leci w kosmos. Serio? To takie proste? Nikt tych robotów nie nadzoruje? Nikt nie zauważa jej braku w „pracy”? Nikt nie pilnuje lotów i ładunków? Waaat? Nagle ze skali „idź uratuj gościa”, robimy motyw podróży na skalę krajową, albo światową, który skracamy do 30 sekundowych slajdów.
Druga kwestia, która rodzi się z niedoboru informacji, braku dobrego nakreślenia rzeczywistości w której toczy się akcja. Pada kwestia, że ta pani blond robot kliknij: ukryte jest zamieszana w zniknięcie poprzedniego właściciela hotelu i zajęcie jego miejsca. Eee serio? To roboty w tym świecie mają prawo własności? Robot może być właścicielem korporacji czy nieruchomości? To nie tak, że hotel należy do ludzkiej firmy, a robot jest tam umieszczony by tym zarządzać? A po co temu robotowi zyski z hotelu, skoro roboty nie mają swoich potrzeb, a tylko życiowe misje? Mam rozumieć, że to jakiś dziwny świat, w którym ktoś jest w stanie przepuścić koło nosa miliardowe zyski jakie czerpałby z takiego hotelu będąc jego właścicielem? Mam rozumieć, że hotel jest prowadzony non‑profit? No może tak jest, kto wie, ale anime mi tego nie mówi, nie wiem jakimi regułami rządzi się przedstawiony świat, a kiedy nie mam nakreślonych jasno ram, to muszę brać na wiarę to co jest mi przedstawiane. Nieważne jak bardzo jest to abstrakcyjne w stosunku do mojej wiedzy o świecie, a to godzi w poczucie logiki i przyjemność z odbioru historii.
Re: Drop
Może tak być. To byłby ciekawy zwrot akcji, bo oglądając zapowiedź sezonu, od razu skreśliłem ten tytuł.
Jeśli postawić w centrum ją, a gościa postrzegać bardziej podmiotowo jako ten element wokół którego zawiązana jest fabuła to może być spoko. Poza tym skoro to ma kategorię romans, to kto wie czy nie pójdę dalej i nie zacznę w pewnym momencie współczuć bohaterce, że zaczęła żywić jakieś cieplejsze uczucia dla tej kluchy, która nawet nie ma szansy na zmianę charakteru.
hmm średnio
Przede wszystkim, dlaczego główny bohater musi być życiowym nieudacznikiem? A po drugie dlaczego 12 lat? Taki okres czasu rozmywa wydarzenia z przeszłości. Uważam, że dużo mocniej by to wybrzmiało gdyby poszli w wątek normalnego gościa, z normalnym życiem, który zakończył niedawno poważny związek. Kochali się, byli ze sobą długo, zależało im na sobie, ale coś nie grało i podjęli decyzje o rozstaniu, a kilka miesięcy później dowiaduje się, że jego ex zginęła z powodu tego gangu. Może nawet coś poważniejszego niż kliknij: ukryte przypadkowe potrącenie w akcji porachunków gangów. To miałoby spory emocjonalny ładunek gdyby pierwsze minuty odcinka poświęcić na ukazanie migawek z ich życia, związku rozstania, a potem trach. A tu mamy całe zaczepienie tylko w tym, że gość jest przegrywem, a laska z czasów szkolnych była jego jedyną dziewczyną więc w dramatycznej chwili staje się najjaśniejszym wspomnieniem w jego życiu. Meh.
Druga sprawa to taka, że wybija mnie z klimatu kliknij: ukryte powrót. Myślę, że to by dużo lepiej działało gdyby gość trafił do przeszłości i kliknij: ukryte pozostał tam, działając, przeżywając życie jeszcze raz i próbując wszystko ułożyć. Jednak patrząc na ostatnie minuty będziemy się bawili we wracanie, zmienianie czegoś i oglądanie jak wygląda świat po zmianach by przekonać się, że jego ex dalej z jakichś powodów nie żyje. Summa summarum, wydaje mi się, że wyjdzie z tego taki efekt motyla tylko w bieda wykonaniu.
Ech szkoda.
Re: po 1ep
Re: Drop
Może w późniejszym etapie gość się wyrobi i choć trochę postawi? Póki co jest tak żałosny i beznadziejny, że zupełnie mu nie współczuję, a wręcz przeciwnie, z przyjemnością oglądam poczynania bohaterki. To chyba nie tak powinno działać co?
Re: ból