x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
To, że poprosiłem o linki, nie znaczy, że nie potrafię szukać informacji – robię to regularnie, nie tylko w czeluściach internetu, ale również rozmawiając z ludźmi mądrzejszymi ode mnie. Zupełnie nie rozumiem skąd taki wyzywający ton twojej wypowiedzi. Za linki dziękuję.
Jeśli natomiast chodzi o grę kolorami, to owszem, można na tym zaoszczędzić czas, ale to nie ma nic wspólnego z konkretnie czernią i bielą. Zresztą, przykład jest w samym Dandadanie, w produkcji którego szybko zrezygnowano z realizacji estetyki/compositingu na podstawie colour scriptów (bo ambicje były zbyt duże, a deadline'y zbyt krótkie) i wszystko zaczęto robić w odcieniach jednego koloru za pomocą prostych filtrów. Stąd odcinki, które są w całości (lub w większości) żółte, zielone i, uwaga, czarno‑białe. Konkretne barwy nie mają tu żadnego znaczenia.
Nie rozumiem skąd bierze się przeświadczenie, że zrobienie czegoś w czerni i bieli przyoszczędza cokolwiek (w domyśle pewnie czas i pieniądze). I nie piję tylko do tego zdania z recenzji, ale do ogółu postrzegania tego typu zabiegów – przy okazji Uzumaki pół internetu huczało, że seria jest czarno‑biała, bo zapewne twórcy „oszczędzają”. Pytanie tylko co – bo przecież nie farby :)
Re: Pierwszy sezon był "przekleństwem"
Re: Odpowiedź na komentarz użytkownika ZSRRKnight
Mity o budżecie były obalane setki, jeśli nie tysiące razy. Mam wrażenie, że gdy pisałeś tu jeszcze pod innym nickiem, to dyskusje na ten temat prowadziłem z tobą wielokrotnie. Nie wiem czemu zataczasz koło w tych wnioskach na temat produkcji anime, ale powielanie bzdur nikomu nie służy, szczególnie, gdy są one jedynie domysłami.
Zrobi. Animatorom skilla nie ubywa jak ktoś im mniej zapłaci, za to animacja traci na jakości, jak ci animatorzy nie mają czasu, żeby coś dobrze narysować. A z ogarniętym producentem animacji to nawet czas nie gra aż tak istotnej roli, jak po prostu dobre rozplanowanie prac.
To też już pewnie wspominałem w którejś wcześniejszej wymianie zdań, ale ratowanie czegoś przed crashem jest czasem bardziej kosztowne, niż zrobienie czegoś jakościowego.
Przypisywanie logiki z branży filmowej czy growej do branży anime nie ma żadnego sensu. Produkcja anime jest tak skomplikowanym i dziwnym procesem, że sprowadzanie jakości jakiegoś tytułu tylko do prostego i wyświechtanego słowa „budżet!!!” nijak się ma do rzeczywistości. Na całość składa się masa czynników, a każdy projekt to jest w zasadzie case do oddzielnej analizy. To nie tak, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia, ale zdecydowanie bardziej liczy się harmonogram prac i, uwaga, znajomości, które dzisiaj są pewnie jeszcze bardziej znaczące niż były jeszcze kilka lat temu, a wszystko przez to, że się po prostu produkuje coraz więcej i coraz trudniej o stałe ekipy.
Idą tam, gdzie dobrze im się pracuje i gdzie mogą liczyć na swobodę i wsparcie producentów. Albo tam, gdzie zaprosi ich kolega/koleżanka.
Najwięcej talentów dzisiaj skupionych jest prawdopodobnie wokół Yuuichirou Fukushiego (Madhouse) i Shouty Umehary (Cloverworks), ich linie produkcyjne się w dużej mierze przeplatają, bo korzystają z tej samej puli osób. A ludzie lubią z nimi pracować, bo obaj po prostu kochają animację, dają debiutować fajnym twórcom i wiedzą, gdzie leży siła tego medium. Keisuke Seshimo (producent animacji CSM) ma zgoła inne podejście – uważa wręcz, że jego rolą jest, żeby animatorzy przypadkiem za bardzo nie odlecieli. U niego nikt raczej nie zrobi nic autorskiego ani wybijające się poza schemat formą ekspresji.
No jeśli nie przekonuje cię fachowy tekst od kogoś, kto tę branżę zna od podszewki, i nadal wysnuwasz błędne wnioski, to polecałbym przeczytać ponownie i jeszcze raz się zastanowić. Ufajmy ekspertom.
Re: Cyberpunk: Edgerunners po 10 odcinku (koniec)
Re: obejrzałem i...
Kontynuacja została zapowiedziana od razu po zakończeniu emisji.
Re: 5 odcinek
Te pięć lat za każdym razem wynika z niekompetencji komitetu produkcyjnego. To jest jeden wielki chaos. Ten długi czas między sezonami nie przekłada się niestety na faktyczny czas produkcji.
Mówimy o serii telewizyjnej. Nie ma co porównywać do najlepszych produkcji kinowych, bo to zupełnie inna skala i totalnie odmienne podejście do realizacji estetyki. Kontekst jest jednak bardzo istotny (kto by pomyślał?).
Zresztą, z tego akapitu, od którego w ogóle zaczęła się dyskusja, wynika, że seria dostałaby 10/10 za grafikę, gdyby nie podobieństwa do Nichijou, co jak już wiemy jest argumentem raczej absurdalnym.
Re: 2
Postać Shingo Natsume, reżysera, też jest istotna, bo to bardzo lubiana i szanowana postać, kiedyś też świetny animator. Ludzię po prostu lubią z nimi pracować, a to też ważne. To jest branża, która żyje i funkcjonuje przede wszystkim dzięki znajomościom.
Re: 2
W każdym razie, Digimony były narysowane absolutnie poprawnie. A że odcinek nie był jakoś szczególnie dopieszczony – no cóż, będzie ich około 50, to nie jest jednosezonowa seria. Zasoby, tj. animatorzy, nie są nieskończone i szczególnie przy tak długiej serii trzeba nimi odpowiednio zarządzać, żeby się po kilku odcinkach nie posypało. Jeśli czegoś zabrakło, to na pewno nie pieniędzy (Toei to jedno z największych studiów w Japonii, płacą też całkiem nieźle) ani tym bardziej zapału (nie cierpię opinii, że coś zostało zrobione na odwal się, bo nijak się one mają do rzeczywistości) – to czasu pewnie było niewiele, ale i tak więcej niż dostał jakikolwiek odcinek takiego Ghost Game (i 90% sezonowych slopów). Digimony to mimo wszystko nie One Piece, czyli oczko w głowie Toei :)
Re: 2
>A wydaje mi się, że w zapowiedziach sezonu są chyba tylko ujmowane premiery telewizyjne i kinowe.
Filmów w zapowiedziach nie opisujemy.
Re: 12
Re: 12
Re: 7
Re: info